Brink
Oryginalnych projektów nigdy za wiele. Tym bardziej, jeżeli dotyczą one pierwszoosobowych shooterów z elementami RPG w świecie postapokaliptycznym, które po prostu mógłbym pochłaniać w ilościach niebezpiecznych dla mojego organizmu. Po serii S.T.A.L.K.E.R. i trzeciej części Fallouta, w następnym roku ujrzymy najnowsze dziecko Id Software ? Rage, oraz dość tajemniczy i zaskakujący tytuł, o którym większość graczy pewnie nie wie. Mowa o Brink, tworze autorstwa Splash Damage, który idealnie wpasowuje się w powyższy opis, a widząc pierwsze gameplay?e stawiam hipotezę, że może stanowić naprawdę realną konkurencję dla pozostałych tego typu produkcji.

Apokalipsa apokalipsę apokalipsą pogania...
Jak nie trudno się domyślić, w Brink jesteśmy naocznymi świadkami skutków poważnych zmian klimatycznych, które zmusiły ludzkość do podjęcia dość radykalnych kroków. Wszystko w imię przetrwania trudnych czasów. Po katastrofie ekologicznej na początku XXIw. jedynym miastem, gdzie życie toczyło się względnie pomyślnie, było The Arc, zwane po prostu Arką. Ową utopię (złożoną z setek maleńkich wysepek koralowych), otoczoną zewsząd bezgranicznym oceanem, założyli ci, którzy przetrwali zagładę ludzkości. I tak przez następnych kilkanaście lat wiedli żywot spokojnie, przystosowując się do zaistniałej sytuacji. Niestety, w pewnym momencie do Arki zaczęli przybywać uchodźcy, chcący osiedlić się w ?rajskim? odosobnieniu, jednak różnice zdań oraz te na podłożu rasowym i religijnym nie mogły wróżyć pozytywnego obrotu sprawy. Doszło do wojny domowej, w której jesteśmy już aktywnymi uczestnikami. Zarys fabularny nie prezentuje się zatem nadzwyczajnie, aczkolwiek, jak tłumaczy Richard Ham, główny dyrektor studia odpowiedzialnego za tej projekt, zaimplementowana historia ma drugie dno. Z jednej strony, to bardziej przyziemne i interpretowane w sposób dosłowny, z drugiej zaś będzie ponoć przedstawiała ?konflikt wartości, spór między idealizmem i pragmatyzmem?. Gdzie się tego wszystkiego doszukiwać w pozornie błahej linii fabularnej ? dowiemy się po premierze.

Brink ma być swoistym połączeniem pierwszooosobowego shootera z produkcją typu RPG, gdzie większość zadań polega na umiejętnym użyciu broni, wszelkiej maści umiejętności specjalnych i efektywnej współpracy z resztą przydzielonej nam załogi. Co więcej ? autorzy zapowiadają praktyczne zniesienie oddzielenia trybu singleplayer od multiplayer, o czym wspomnę jeszcze później. Zaś na samym początku właściwej rozgrywki jesteśmy zmuszeni do stworzenia własnej postaci. Nie wygląda to jednak tak, jak w większości podobnych produkcji, gdzie wybieramy tylko nazwę, rasę i ewentualnie przydzielamy kilkanaście punktów do poszczególnych umiejętności. Tutaj jesteśmy wyposażeni w samodzielny edytor, w którym określamy budowę ciała, umiejętności specjalne, kształt twarzy, płeć, kolor skóry, obecność i ilość tatuaży, sylwetkę i ubiór. Różnych kombinacji postaci ma być ponad 19 miliardów. Czyli jest w czym wybierać i domyślam się, że spędzę co najmniej godzinę na samym procesie tworzenia swojego wojownika. Naturalnie, do dyspozycji oddano nam cztery różne klasy postaci: żołnierza, szpiega, medyka i inżyniera. Każdą z powyższych wyróżnia oczywiście model rozgrywki, umiejętności, wykorzystywane przedmioty, jednak początkowy wybór żołnierza nie oznacza, że musimy grać do końca tą jedną postacią! Kolejną innowacją są właśnie gęsto rozmieszczone punkty kontrolne, tzw. command posts, gdzie, w zależności od potrzeby i sytuacji na polu bitwy, możemy zmienić klasę naszego bohatera, co automatycznie spowoduje zmianę gamy questów do wypełnienia. Oznacza to niespotykaną dotąd dowolność, ponieważ jak do tej pory nigdy nie spotkałem się z podobnym systemem.
Co ciekawe, po utworzeniu postaci możemy wybrać kampanię, którą chcemy w danej chwili przejść! Nie wspominałem jeszcze o tym, ale w Brink toczy się konflikt pomiędzy siłami porządkowymi Arki, którzy widzą w tym mieście jedyne schronienie i względną przyszłość Ziemi (dlatego też nie przebierają w środkach), a oddziałami partyzantki ? ludzi, widzących w Arce jedynie pożywkę dla bogaczy i wierzących w istnienie innych skupisk ludzkich. W tym momencie twórcy dają graczowi kolejny wybór ? jeżeli opowiemy się za pierwszą z tych ugrupowań, przejdziemy kampanię typową dla Security, jednak wybrać możemy także Resistance i obejrzeć zakończenie charakterystyczne dla buntowników. Richard Ham wspomina, iż pełnię wyobrażenia o świecie i zasadach rządzących światem w Brink poznamy dopiero, gdy ukończymy grę na dwa sposoby. I tego się trzymajmy, bowiem do tej pory dowolność jest wręcz epicka...

A propos dowolności. Nie wspominałem jeszcze o dynamicznym systemie przyznawania questów, który uzależniony jest od naszego obecnego poziomu doświadczenia, sytuacji na planszy oraz stanu posiadanego sprzętu. Twórcy programu przygotowali dla graczy tzw. system Squad Commander, który w każdym momencie robi błyskawiczny przegląd pola bitwy, wydając przy tym komendy głosowe i podpowiadając graczowi. Oznacza to ni mniej ni więcej, że część misji będziemy mogli przejść na kilka różnych sposobów, różniących się stopniem trudności, a dźwiękowy kompan postara się wybrać jak najlepszą ścieżkę dla danego levelu. Słuchanie poleceń i rad Squad Commandera powinno więc wspierać rozwój naszej postaci, co zaowocuje odpowiednio szybkim tempem ?levelowania?. A za kolejne poziomy doświadczenia i PD kupimy sobie nowe umiejętności i upgrade?ujemy bronie.
Kolejną ciekawostką jest system S.M.A.R.T. (skrót od Smooth Movement Across Random Terrain), wspierający protagonistę w poruszaniu się po środowisku gry. Wystarczy zatem nacisnąć jeden określony klawisz (bądź też przycisk, w przypadku padów), by rozpocząć sekwencję rodem z Mirror?s Edge (który dla twórców jest inspiracją). Pokonujemy wówczas wszelkiej maści przeszkody terenowe, choć odbywa się to wszystko w sposób zautomatyzowany. Komputer odczytuje zamiary gracza poprzez... śledzenie ruchów myszki na ekranie i zgodnie z nimi pokonuje dany element w bardzo ekwilibrystyczny sposób, niczym Faith! Należy przyznać, że nutka parkouru jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Można powiedzieć, że tego typu wstawki stanowią swego rodzaju rekompensatę za brak możliwości poruszania się pojazdami po powierzchni zniszczonej Ziemi. Patrząc jednak na model jazdy z Borderlands, kwalifikuję to raczej jak pozytyw.

Jednakże największym i prawdopodobnie najbardziej znaczącym dla dalszego rozwoju elektronicznej rozgrywki udogodnieniem jest rzekome zatarcie granic pomiędzy trybami dla pojedynczego gracza i multiplayerem. Ponoć podczas gry w pojedynkę w każdym momencie możemy przejść do trybu kooperacji z siedmioma znajomymi bez potrzeby przeładowania planszy czy uruchomienia oddzielnego programu! Później zaś dołączyć do regularnego deathmatchu, który jak na razie jest jedynym potwierdzonym trybem, by fragować w szerszym gronie osób. A pamiętajcie, że wyszliśmy z kampanii dla pojedynczego gracza! Czy to się powiedzie? Jeżeli kampanię będziemy mogli przejść razem za znajomymi, jest to wspaniała wiadomość. Jednak trudno już w tym momencie wydać wyrok ? sam projekt okazuje się bardzo innowacyjny i brzmi niezwykle przyszłościowo, jednakże poczekajmy na produkt finalny na ostateczne oceny.
Solidność
Nie da się ukryć wrażenia, że Brink czerpie garściami z podobnych sobie tytułów, jeżeli chodzi o wykonanie techniczne. Wykorzystano silnik Id Tech 5, który ujrzymy także w Rage, aczkolwiek grafikę zgrabnie ubrano w cel-shading, podobnie jak w przypadku Borderlands. Wynik końcowy? Jak dotąd Brink prezentuje się bardzo dobrze, nawet lepiej niż produkt Id Software, co jest raczej dziwnym faktem. Tak czy siak ? Brink wygląda całkiem przyjemnie. Cieszą intrygujące i często zaskakujące projekty widzianych przeze mnie do tej pory fragmentów świata gry (moim zdaniem połączenie Bioshocka i Borderlands z Zeno Clash). Niestety nie ujawniono na razie żadnych informacji na temat wymagań sprzętowych, wiemy natomiast, iż Brink ukaże się także na konsolach Xbox 360 i Playstation 3.

Innowacyjna apokalipsa
Liczę na to, że produkt finalny będzie tak samo dobry, jak jego zapowiedzi i zapewnienia autorów. Obok Brink nie można chyba przejść niezauważenie tym bardziej, że szykują się nam prawdziwe zmiany w gatunku RPS (role-playing shooter). Premiera już w kwietniu, tak więc przygotujcie się na kilkadziesiąt godzin w bardzo znajomych klimatach...

1 komentarz
Rekomendowane komentarze