Skocz do zawartości

Mama

Zaloguj się, aby obserwować  
  • wpisy
    24
  • komentarzy
    43
  • wyświetleń
    4703

Elektroniczny D-Day- jak ma się do rzeczywistości ?

Zaloguj się, aby obserwować  
LukasAlexander

143 wyświetleń

Elektroniczny D-Day- jak ma się do rzeczywistości ?    

     Wybór tego właśnie tematu nie jest przypadkowy- skończyłem czytać "D-Day" Antony'ego Beevora. Jako, że miesiąc wcześniej do łask powróciło Steel Division, postanowiłem uzupełnić wiedzę, właśnie przy pomocy wspomnianej publikacji. Nie będę rozwodził się nad walorami twórczości historyka- literaty. Chcę pokazać wam jak bardzo gry komputerowe spłycają i przekręcają wydarzenia z lata roku 1944.

Medal-of-Honor.jpg

     W zdecydowanej większości przypadków mamy do czynienia z amerykańską wizją wyzwalania północnej Francji. Początek to oczywiście Plaża Omaha- w US Army wręcz mitologizowana. Desant trwający kilka godzin oglądamy podczas 20-minutowej sekwencji składającej się na wysadzanie zasieków i oczyszczanie bunkrów. Ani razu nie widziałem czołgów wsparcia- w niektórych sektorach, dosłownie, ratowały one sytuację. Z jednej strony, mogły by nieco popsuć wizję bohaterskiej, amerykańskiej piechoty, która po wylądowaniu zastygła na plaży z zalaną i niezdolną do oddania strzału bronią ("prezerwatywy" w które zapakowano karabiny były niepotrzebnie zrywane jeszcze na barkach desantowych). Z drugiej zaś, ciekawscy mogliby doszukać się informacji o katastrofalnej pomyłce przy wprowadzaniu do walki Shermanów DD (duplex drive- specjalna wersja ze śrubami i obudową zapewniającą wyporność). Wozy mające dać wsparcie w większości zatonęły, gdyż zwodowano je o wiele za wcześnie.

W przeciwieństwie do dywizji Wehrmachtu i Waffen SS, armie alianckie składały się w większości z rekrutów bez żadnego doświadczenia bojowego. W początkowych okresach walk straty po stronie sprzymierzonych były zatrważająco wysokie- ok. 2300 osób na dywizję miesięcznie. Po drugiej stronie barykady było to tylko 1000 żołnierzy. Nie bez znaczenia jest tu fakt, że siły Osi obsadzały zazwyczaj przygotowane wcześniej umocnienia.

Panowała epidemia nerwicy frontowej- ludzie nie wytrzymywali stresu związanego z walkami pośród klaustrofobicznych żywopłotów i ciągłego ostrzału z ukrytych gniazd karabinów maszynowych. Powszechną praktyką stało się "samopostrzeliwanie" w lewą stopę lub rękę. Wycofujący się hitlerowcy zaminowywali co tylko się dało- od zwłok po porzucone działa lub samochody. Wielu "łowców pamiątek" kończyło z urwaną ręką lub rozprutym kroczem.

Jak do tego odnoszą się gry video? Z początku można odnieść wrażenie, że Normandię wyzwalali jedynie Rangersi i spadochroniarze na półwyspie Cotentin- formacje typowe dla wojska zawodowego. Nigdy nie przyszło by mi do głowy, że walczę ramię w ramię z pastuchami, magazynierami lub pracownikami stacji benzynowych. Szwabski trup ściele się gęsto- zazwyczaj proporcje wynoszą 20:1, na korzyść "niebieskich" oczywiście.

Nigdy nie spotkałem się z jamami ziemnymi wykorzystywanymi m.in. przez sekcje karabinów maszynowych- CKM zawsze rozstawia się w oknach na piętrze, coby dobrze go było widać. W rzeczywistości, na niektórych odcinkach frontu istniały całe sieci podziemnych tuneli, biegnących od wysuniętych punktów oporu do zabudowań lub zarośli w głębi linii obronnych. Niejednokrotnie zdarzało się, że raz oczyszczony "bunkier" zostawał ponownie obsadzany i aliancka piechota dostawała się w ognień krzyżowy.

Działa przeciwlotnicze 88 mm stoją zazwyczaj w gruzach jakichś budynków lub na łąkach- nigdy wśród gęstych zarośli. Tutaj gry nie są aż ta dalekie od prawdy, ponieważ początkowo zdarzało się, że armaty Flak były faktycznie maskowane wśród kupek siana. Szybko jednak zaniechano tych praktyk, ponieważ alianci prewencyjnie zaczęli bombardować takie miejsca granatami fosforowymi.

latest?cb=20120119071007

Bardzo skrzywdzono RAF i US Air Force. Zazwyczaj samoloty pojawiają się w finalnej fazie bitwy- zwłoki SS-manów zaczynają już gnić w pobliżu naszych pozycji, a trzeci Tygrys właśnie nadjechał coby dołączyć do grupy płonących wraków piętrzących się wokół. Wtedy właśnie nadlatują alianckie myśliwce, bombowce czy co tam sobie twórcy akurat wymyślili. Wszystko wygląda bardzo filmowo a gracz ma radochę. W rzeczywistości jednak, jest to brutalny gwałt na realiach walk w Normandii. Lotnictwo było największym z alianckich atutów w północnej Francji. Niemcy byli nękani o każdej porze dnia (a często i w nocy, podczas nalotów dywanowych), w efekcie czego wiele dywizji traciło olbrzymie ilości ludzi i sprzętu jeszcze przed dotarciem w rejon zmagań. Kolumny pojazdów bardzo często tkwiły w korkach (ich załoga w tym czasie kryła się obok, w przydrożnym rowie) i były przez to jeszcze bardziej narażone na ostrzał z powietrza. Luftwaffe nie miało możliwości zrobienia czegokolwiek z powodu braku doświadczonych pilotów i zbombardowanych lotnisk (startowano ze specjalnie przygotowanych szos).

     O dywizjach wchodzących w skład obu stron wiemy tyle co nic. Wśród aliantów mamy, obowiązkowo, 101 i "Wielką Czerwoną Jedynkę". Call of Duty 3 zafundowało nam przygodę w kamaszach członka 1 Pancernej generała Maczka- chwała im za to, jakkolwiek oderwane od rzeczywistości by te etapy nie były. Po stronie przeciwnej, bliżej nieokreślone formacje SS i Wehrmachtu. Nigdy nie spotkałem spieszonych spadochroniarzy z 91 i 3 dywizji (Sprostowanie: w Brothers in Arms: RtH30 walczymy ze spadochroniarzami 91 dywizji). Brytyjska Dywizja Pancerna Gwardii z czołgami Firefly (jeden z niewielu wozów w alianckim arsenale, który stanowił realne zagrożenie dla Tygrysów i Panter)? Po co? Czołgi niszczy się bazooką (o PIAT'cie zapomnieli), obsługiwaną przez 1 osobę armatą 88 mm albo "wybuchową skarpetą".

latest?cb=20070716214907

 Jeśli chodzi o ważniejsze starcia, to mogę stwierdzić, iż nie jest przesadnie tragicznie. Większość ikonicznych bitew została w lepszy lub gorszy sposób odtworzona. Poza Brothers in Arms gry nie bawią się w historyczną dokładność. Zazwyczaj dostajemy obiekty charakterystyczne w postaci wzgórz, mostów lub kościołów. Strony walczące to zazwyczaj jakaś bliżej nieokreślona mieszanina wojsk zmechanizowanych i piechoty. Decyzje programistów doprowadzają do sytuacji, kiedy jedna ze stron dysponuje sprzętem którego w rzeczywistości w danym miejscu nie było. Cały czas mam jednak w głowie, że jest to zabieg mający uczynić gameplay atrakcyjniejszym.                        W rzeczywistości, bardzo wiele natarć piechoty załamywało się, ponieważ w okolicy pojawił się czołg którego nie było czym zneutralizować. Czy gracz chciałby kilkukrotnie odbijać jedno miejsce tylko dlatego, że w rzeczywistości nigdzie nie było skrzyni z Panzerfaustami?

0000004070.1920x1080.jpg?t=1544534380

     Na koniec zostawię coś specjalnego- dowódców i rozkazy. Zazwyczaj zadania które otrzymujemy są kluczowe dla przebiegu operacji. Cały czas wisi nad nami widmo geniuszu Pattona lub Montgomerego (o innych pułkownikach, generałach albo marszałkach nam nie mówią). Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że to co robię ma charakter czysto polityczny. Gry stronią od ukazywania animozji wewnątrz Alianckiego Naczelnego Dowództwa. W rzeczywistości, duża część "ruchów na mapie" podyktowana była koniecznością zaimponowania sojusznikom (lub zachowania twarzy). Zdarzały się operacje podejmowane w wyniku "wyższej konieczności", przez co nie dbano o ich właściwe przygotowanie i efektem były większe niż zwykle straty. Na ekranie komputera wszystko jest o wiele bardziej kolorowe i wzniosłe.

KONIEC

    Chciałbym zaznaczyć, że nie grałem we wszystko, a wiele szczegółów mogło umknąć mojej uwadze. Jeśli czytelnicy mają jakieś zastrzeżenia, proszę umieścić je w komentarzach. Pisząc tekst miałem cały czas na uwadze, że gry to nic innego niż dość wyrafinowana zabawka, którą można zaprojektować w niemal dowolny sposób. Z tego właśnie powodu nie siliłem się na czepialstwo i wypunktowałem tylko te elementy, które w dość widoczny sposób odbiegały od rzeczywistości.

Zaloguj się, aby obserwować  


0 komentarzy


Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia.

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
×