Serious Sam: The First Encounter

Ludzkość po raz kolejny została zaatakowana ? tym razem zagrażają jej potworne kreatury rodem z najgorszych koszmarów. Kto może nas uratować? Kto nas ocali? Jest taki ktoś? Jest. A zwie się Sam? Serious Sam?
Bo tu o zabijanie chodzi...
Po dwóch ostatnich słowach wstępu na pewno wiecie już, że informację o potworach z koszmarów rodem można o kant (_!_) rozbić. I nie będę zaprzeczał. Ale może jednak po kolei.
Fabuła opowiada o? w myśl zasady ?w takich grach fabuła się nie liczy? pominąłem ją. Jednak jakieś jej strzępy, np. to że cofamy się w czasie do starożytnego Egiptu załapałem
. Nie wiem czy pomijając historię dużo straciłem czy nie ? mimo to wiedziałem, co jest moim celem. A było nim przebrnięcie przez wszystkie poziomy strzelając z coraz potężniejszej broni do coraz większej liczby przeciwników.
Tak ? o to w całym The First Encounter chodzi: o rozwalanie przeciwników. Nie uświadczysz tutaj zagadek logicznych. Jedyne co będzie odrywało twoją uwagę od trzymania spustu to szukanie kluczy i sekretów. Naturalnie te (sekrety, nie klucze) możesz sobie odpuścić. Dobra: rozwalanie przeciwników jest ? ale jakich i z czego?
Skorpion z minigunem
Wrogów jest w grze tyle rodzajów, że każdy znajdzie dla siebie coś ulubionego ? spodobały mi się strasznie bizony, które pędzą na Ciebie niczym rozpędzona lokomotywa, a ty jednym uskokiem w bok we właściwym czasie możesz się uchronić przed wzbiciem w przestworza. Są też kamikaze bez głów, za to z dwoma bombami w rękach. Biegną w twoją stronę (oczywistym jest, że poruszają się szybciej niż ty) i musisz je ustrzelić zanim się do Ciebie zbliżą. Może i brzmi łatwo, ale gdy tacy nadbiegają z kilku stron, robi się gorąco. Nie wolno zapominać też o harpiach, mechach (nigdy nie mogłem stwierdzić, czy są one bardziej żyjące czy bardziej mechaniczne) i skorpionach z minigunami.
Załadować armaty!
Ale my przy tej zgrai nie jesteśmy bezbronni ? zaczynając od noża i dwóch rewolwerów, poprzez shotguna i strzelbę, na rakietnicy i minigunie skończywszy. Każda broń ma swoje zalety i wady: shotgun jest słaby, ale szybszy od strzelby, która jest silniejsza. Pistolet maszynowy jest słabszy od miniguna, ale wolniej traci pociski. Jeśli już przy broniach jesteśmy, warto wspomnieć o dwóch ciekawych: pierwsza to działko plazmowe, dźwiękami przywodzące na myśl Gwiezdne Wojny ? strzela zielonymi pociskami, niczym blastery szturmowców Imperium.
Drugą bronią, jest zasłaniająca niezłą cześć ekranu, armata. Tak! Najprawdziwsza armata, zarazem najpotężniejsza broń w grze. Żaden przeciwnik nie przeżył z nią dyskusji na temat sensu krucjaty Sama.
Egipcjanie lubili prostotę
Grafika jest przestarzała, ale nie przeszkadza w grze. Bolączką jest to, że otwarte przestrzenie są zbyt otwarte, ergo, trzeba się nieźle nachodzić z miejsca na miejsce. Jest to pewnie spowodowane tym, że twórcy chcieli się jak najbardziej pochwalić swoim silnikiem, wiec zrobili jak największe plansze. Ale zdecydowanie przesadzili. Mogli dodać jakiś element, dzięki któremu Sam porusza się szybciej. Mimo to starożytny Egipt został ładnie, choć kanciasto przedstawiony.
Dźwięki są niezłe: krzyki potworów, odgłosy broni (powtórzę się, co mi tam: działko plazmowe ma piękny odgłos
). Zaś jeśli o muzykę chodzi? Ta jest fenomenalna
. Jeszcze nie słyszałem takich melodii, które naprawdę pozwalają ci poczuć, że uczestniczysz w czymś epickim
. Wielki plus za muzykę, naprawdę
.
Serious Sam: The First Encounter to świetny odstresowywacz ? nie ma to jak powalać tysiące potworów w drodze do uratowania świata. Niestety, rozgrywka trwa bardzo krótko ? mi zajęło to kilka godzin.
Ocena: 8+/10

1 komentarz
Rekomendowane komentarze