Skocz do zawartości
  • wpisy
    57
  • komentarzy
    136
  • wyświetleń
    38145

Spider-Man 3 - recenzja

Zaloguj się, aby obserwować  
Luke13

143 wyświetleń

blogentry-50386-1260621438_thumb.jpg

Dwie (w szczególności jedynka) poprzednie odsłony ekranizacji kultowego komiksu były dobre. Pierwsza oczywiście przedstawiała początki superbohaterskiego fachu Petera Parkera, a w roli łotra wystąpił Norman 'Green Goblin' Osborn. Jego śmierć otworzyła wątek, który został wykorzystany w kontynuacji. Harry, syn Normana chce ukarać winnego śmierci swego ojca, czyli Spider-Mana. Odkrywa, że pod maską kryje się twarz jego przyjaciela Petera.

Historię Harry'ego napisałem nie bez powodu. Za sprawą nie tak do końca martwego taty wraca w trzeciej części jako New Goblin. W międzyczasie z więzienia ucieka prawdziwy zabójca wujka Bena, Flint Marco, który w wyniku wpadnięcia do reaktora zamienia się w Sandmana. Jakby tego było mało z kosmosu przylatuje tajemnicza maź, pragnąca "bliżej poznać" Spider-Mana. Więc gdzie tu miejsce dla zwykłego fotografa zakochanego w Mary Jane? Wybranka Parkera już po pierwszym występie wylatuje z Broadway'a. Złości ją pycha Petera. Wszak Spider-Man jest bardzo sławny, a Parker nie omieszkuje jej o tym przypominać. Radość odnajduje u boku... Harry'ego, który w wyniku wypadku traci na jakiś czas pamięć. Do kłopotów w miłości i kłopotów z czarnymi charakterami dochodzą kłopoty w pracy. Miejsce Parkera pragnie zająć Eddie Brock. I tak dochodzimy do momentu, kiedy to z pomocą Spidey'owi przychodzi czarny strój znacznie zwiększający siłę. Peter nic nie robi sobie z ostrzeżeń doktora Connorsa, że noszenie na sobie symbionta może wyrządzić wiele szkód. Dzięki kostiumowi Spider-Man pokonuje Sandmana (jak się okaże piasek jeszcze powróci) i dokonuje zemsty na Goblinie. Agresja w Parkerze rośnie, a po uderzeniu Mary Jane podejmuje decyzję o zdjęciu symbionta. Ten natychmiast znajduje nowego nosiciela, upokorzonego Eddiego Brocka. Razem tworzą drugiego człowieka-pająka - Venoma. Oczywiście film kończy wielka bitwa wszystkich bohaterów. Nie zdradzę jak wszystko się skończyło.

Po obejrzeniu filmu byłem zawiedziony postacią Venoma. Moim zdaniem twórcy zmarnowali potencjał w nim drzemiący. Jest go zdecydowanie za mało. Zresztą wygląda bardzo licho. Komiksowy symbiont był masywniejszy i groźniejszy. Niemniej warto tą część zobaczyć, bo cała reszta stoi na wysokim poziomie.

7+/10

PS

Przypominam o ankiecie, która od jakiegoś czasu jest na blogu. Osobom biorącym w niej udział dziękuję za poświęcenie chwili na oddanie głosu.

Zaloguj się, aby obserwować  


0 komentarzy


Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia.

Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...