Temat zastępczy w urodzinowym sosie podany.
I stało się! W sumie to nie pierwszy raz, ale jednak. Oto w miejscu, które przeznaczone być miało na komentarz do oficjalnych wyników minionego już właściwie weekendowego konkursu, zmuszony jestem napisać o czymś zupełnie innym. Prawdę powiedziawszy, to jeszcze kilka minut temu nie wiedziałem co mogłoby być tematem tego wpisu.
Tak naprawdę to do ostatniej chwili, zanim to zacząłem pisać te słowa, łudziłem się, że poznamy listę zwycięzców zabawy. Ale to tylko część prawdy, bo przecież dwa pierwsze miejsca to żadna tajemnica od godzin przedpołudniowych. Chyba jednak zgodzicie się, że to wybór redakcyjnego faworyta budzi najczęściej największe emocje, czyż nie?
A jako, że dopiero jutro planowałem zamieścić kilka akapitów o? samym sobie, zrobię to właśnie teraz.
Dlaczego chciałbym pisać na tak nieciekawy temat? Sprawa jest banalnie prosta. Zwyczajnie taką mam zachciankę.
Ale mam przy sobie również jeden bardzo ważny argument przemawiający za zasadnością takiego wpisu i właśnie teraz nie zawaham się go użyć. Otóż z dniem trzecim grudniowego miesiąca, miną dokładnie dwadzieścia trzy lata, kiedy to ja, znany Wam jako theconverse pojawiłem się na tym ziemskim świecie. Innymi słowy, chciałem napisać kilka zdań ot tak, bo akurat mam urodziny.
Pisanie o sobie jest w moim mniemaniu troszeczkę nieodpowiednie, bo raz, że najzwyczajniej wyłania się z tego pewna doza samouwielbienia i ogromna chęć pochwalenia się własnymi dokonaniami, z drugiej zaś strony, jest to dla mnie straszliwie niewdzięczny temat. Podobnie sprawa wygląda w przypadku zdjęć, które od czasu do czasu uda mi się popełnić. Dopóki stoję po tej właściwej dla mnie stronie aparatu, wszystko jest w jak najlepszym porządku. Ale gdybym musiał pojawić się przed obiektywem, wtedy sytuacja jest już dla mnie delikatnie mówiąc nieprzyjemna. Czuję się wówczas bardzo? zagubiony? To chyba prawidłowo dobrane określenie. Idąc dalej, nadal chciałbym Wam opowiedzieć coś o sobie. Dlatego ponownie zrobię to za pomocą zdjęć. Ale tym razem jednak troszkę w odmienny sposób. I ulegnę przy tym tak niechcianemu chwaleniu się. Ostatecznie mam urodziny, więc mi wolno.
Niczym nowym nie jest fakt, że aparat fotograficzny to doskonała ? proszę o chwilę skupienia ? kamera. Dokładnie tak! Zapewne udało się Wam kiedyś usłyszeć lub też przeczytać o animacji poklatkowej, prawda? Jeśli nie, odsyłam do największej znanej ludzkości encyklopedii, gdzie za spis treści służy najczęściej wyszukiwarka z literką ?g? w nazwie. Kiedy już animacja taka będzie Wam bliższa lub już wcześniej troszkę o niej wiedzieliście, a być może nawet tworzyliście za jej pomocą swoje własne dzieła, chciałbym zaprosić Was na krótki pokaz filmu o wdzięcznym tytule ?
Lampa Naftowa
?. Gdyby jednak pokaz nie doszedł do skutku z przyczyn technicznych, wybaczcie, ale to mój debiut jeśli o zamieszczanie ruchomych obrazków na blogu idzie.
To chyba tyle w dzisiejszej odsłonie mojej blogowej aktywności. Jutro najpewniej poznamy wyniki, więc o nich troszkę napiszę. O ile ktoś nie postanowi mnie zatrzymać na dłużej na przyjęciu-niespodziance lub innej wymyślnej formie spędzania wolnego czasu.
A zatem nocy dobrej i spokojnej Wam życzę i prawdopodobnie do jutra!
PS.
Gdyby komukolwiek przyszło do głowy składać mi życzenia, z góry dziękuję, bo sam nie wiem kiedy następnym razem się tutaj pojawię.
Zaloguj się, aby obserwować
Obserwujący
0

2 komentarze
Rekomendowane komentarze