Piraci z Karaibów Na krańcu świata - recenzja
Poprzednie dwie części przygód Jacka Sparrowa i reszty piratów bardzo mi się podobały. Cenię je za świetną muzykę, fajne starcia, zarówno na morzu, jak i na lądzie, dobre aktorstwo i humor. Na krańcu świata jest po brzegi wypełnione intrygami. Po pewnym czasie można pogubić się w tym kto z kim trzyma. Niezbyt mi się podobała także misja ratunkowa dla Jacka. Było to na maksa naciągane, już lepiej byłoby zostawić go przy życiu w drugiej części, niż wymyślić stek bzdur żeby jakoś przywrócić tą postać. I na tym kończy się lista zarzutów wobec tej produkcji.
Muzyka na tym samym poziomie co wcześniej - świetna. Poza tym widać imponujące krajobrazy. Nadal kapitalnie w swoją rolę wciela się Johnny Depp. W tej części zrealizowano także zapierające dech bitwy morskie. O fabule nie chcę pisać, bo występują zwroty akcji, które lepiej poznać samemu. Pokrótce: jest kilku kandydatów do przebicia serca Davy'ego Jonesa. Jacka Sparrowa pociąga bycie nieśmiertelnym, Will chce uratować swego ojca, a sam Davy zamierza zdobyć skrzynię by ocalić swe życie. Ponadto piraci muszą odeprzeć atak Kompanii Wschodnioindyjskiej, która ma ambitny plam pozbycia się korsarzy. Ci, zbierają się na specjalnej radzie, gdzie podejmują decyzję o podjęciu walki z Lordem Beckettem. Ostateczna walka między zwaśnionymi stronami trwa dobre kilkanaście (a może nawet kilkadziesiąt) minut. Film wraz z innymi produkcjami Disneya można obecnie znaleźć w niskiej cenie - 20zł.
7+/10

0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia.