Skocz do zawartości
  • wpisy
    86
  • komentarzy
    185
  • wyświetleń
    28399

Bionic Commando Rearmed

Zaloguj się, aby obserwować  
LordTyrranoos

147 wyświetleń

Remake?i klasycznych tytułów to zawsze grząski temat dla producentów gier, gdyż głównie planuje się nowe wcielenia wielkich hitów sprzed lat, co nie zawsze się udaje. Podobne obawy mogliśmy mieć przed premierą Bionic Commando Rearmed, który przenosi na komputery osobiste szalenie popularnego przed dwudziestu laty na konsolach NES 8-bitowego Bionic Commando. Na szczęście, studio Grin podeszło do sprawy bardzo profesjonalnie i naszym oczom ukazał się twór, który jest niemalże niezmienioną kopią klasycznej produkcji.

okl_BionicCommandoRearmedPC.jpg

Stare, dobre Biotyczne Ramię...

Wcielamy się w postać agenta specjalnego Natana Spencera, który zostaje wysłany na pilną akcje ratunkową swojego kolegi po fachu ? Super Joe?go. Byłaby to zapewne kolejna infantylna i do bólu schematyczna linia fabularna, gdyby nie dwa szczegóły ? protagonista wyposażony jest w Biotyczne Ramię, dające mu ogromną przewagę nad oponentami, a główny antagonista to faszystowski generał organizacji, która ma mocarstwowe zapędy. Jako wysłannik Federalnego Stanu Ameryki walczymy zatem z Generalissimusem Killtem, szefem Armii Imperialnej. Wkrótce jednak okazuje się, że to dopiero przedsmak zła, które wkrótce ma zapanować nad całym światem... Co prawda ta historia to ledwie zacny powód do postępu w grze, to jednak może zainteresować jej złożoność i zarazem... nutka wplecionego weń humoru. O czym niewątpliwie wspomnę jeszcze później.

Sam zaś model rozgrywki nie różni się niczym większym od tego, co mieliśmy szansę widzieć już ponad dwadzieścia lat temu. Naszym celem będzie pokonanie kilkunastu etapów platformowych, by dotrzeć do ostatecznego bossa (jeden na każdy level) i przetransportować się do kolejnej strefy. Tak naprawdę nie brzmi to jakoś hurraoptymistycznie, aczkolwiek jest jeden szkopuł, który diametralnie zmienia podejście każdego do tego tytułu. Biotyczne Ramię. Coś, bez czego nie wyobrażamy sobie serii Bionic Commando. I całkiem słusznie, gdyż wykorzystywanie owej metalowej części ciała jest niezbędne do szybkiego i efektownego przejścia każdego poziomu. Na naszej drodze czyhać bowiem będą wszelkiej maści oponenci ludzcy, w postaci różnych dywizji Armii Imperialnej, oraz te naturalne przeszkody typu kolce, przepaście czy bardziej wymyślne konstrukcje pod koniec rozgrywki. I o ile wymiany ognia stoją na niezwykle niskim poziomie trudności, o tyle prawdziwe umiejętności gracza sprawdzą właśnie owe elementy platformowe, gdzie największym wrogiem jest otoczenie. Nieraz się zdarzy, iż w nieodpowiednim momencie wystrzeliliśmy hak, który powinien nas przyczepić do danego schodka, a zamiast tego spadamy bezwładnie w dół. Przy tym objawia się już pierwsza dość poważna niedogodność ? Spencer nie potrafi skakać, jego zakres ruchów został ograniczony do biegania i podciągania się na Biotycznym Ramieniu. Co więcej, hak możemy wystrzelić jedynie do góry, na ukos i w bok, co ogólnie daje aż pięć różnych kierunków. Zachwycające...

1.jpg

Wszak to można jeszcze przemilczeć ? wszystko zależy od ogrania i odpowiednich reakcji grającego. Gdy udaje nam się bezproblemowo przejść dany etap, zostajemy wrzuceni do planszy bossa. Schemat jest podobny, choć należy tu także odnaleźć pewien sposób na pokonanie maszyny. W tym momencie warto przytoczyć temat pewnych przerywników, których jesteśmy świadkami po zakończonej mini-grze. Chodzi tu w skrócie o kodowaną rozmowę dwóch faszystowskich żołnierzy Armii Imperialnej, rozmawiających właśnie o słabych stronach i wadach technicznych ostatecznych oponentów. Nie dość, że znajdziemy tam często humorystyczne fragmenty (traktujące między innymi o obieraniu ziemniaków czy wizytach gości), to otrzymujemy znaczące informacje, które mogą ułatwić nam wykonanie zadania. Wszystko tak czy siak jest związane z odpowiednim wykorzystaniem Biotycznego Ramienia i wystrzeleniu wystarczającej liczby ołowiu w stronę przerośniętego monstrum.

Podczas rozgrywki przemierzymy ponad 20 lokacji, z czego oczywiście większość to areny, gdzie toczyć będziemy pojedynki z wojskami faszystów, aczkolwiek znajdziemy się także w bazach FSA. Odwiedzanie ich to wymagany punkt gry, gdyż odnajdziemy tam wszelkiej maści Chipy Łączności, dzięki którym na mapie głównej ujrzymy kolejne połączenia między kolejnymi stacjami Armii Imperialnej. Ponadto twórcy udostępnili nam znajdźki w postaci modyfikacji broni czy dodatkowych liczb żywotów protagonisty. Giwer może nie jest zbyt dużo (bodajże 6-7 typów), aczkolwiek spełniają swoją funkcję bez zarzutów, a niektóre z nich nawet zaskakują mechaniką prowadzenia ostrzału (sterowane ręcznie rakiety, lasery odbijające się od określonych rodzajów podłoża itp.).

2.jpg

Należy także pochwalić panów ze studia Grin za ilość dodatkowych materiałów, które zwiększają żywotność tej gry. Po ukończeniu kampanii głównej możemy wypróbować swoich sił w serii 56 prób, polegających na pokonaniu przygotowanej przez twórców planszy w jak najlepszym czasie. Możecie mi wierzyć bądź nie, ale autorzy puścili wodze wyobraźni, przez co przejście choćby połowy z tej liczby będzie sporym wyczynem. Poza tym w każdym momencie mamy do dyspozycji tryb kooperacji, gdzie na jednym komputerze grają dwie osoby. Szalenie wciągające, przyjemne i przemyślane, czego oznaką jest m.in. moment oddalania się jednej postaci od drugiej ? obraz dopiero wtedy dzieli się na dwie części. Od czasu do czasu zaś czekają na gracza przerywniki z pola bitwy. Natrafiamy wówczas na patrol Armii Imperialnej, a akcję widzimy z góry. Spencer musi przebiec kilkadziesiąt metrów unikając pocisków przeciwników, by ostatecznym wystrzałem z rakietnicy zmasakrować faszystowską blokadę. Z początku wydaje się to bardzo ciekawe i innowacje, lecz powtarzając po raz któryś z kolei tę samą sekwencje (różnią się one jedynie planszami ? śnieżną, pustynną i leśną) traci się już tak wielki optymizm do tego elementu. Na szczęście ? czas trwania jednego z owych to niecałe pół minuty. Są jeszcze proste mini-gry w hackowanie systemów, polegające na odpowiednim manewrowaniu kulką pomiędzy przeszkodami, by dotarła do określonego celu. Po pomyślnym ukończeniu owej sekwencji będziemy w stanie przejrzeć wiadomości filmowe faszystów, o czym już wspominałem wcześniej. Bionic Commando Rearmed oferuje także rozgrywkę wieloosobową, jednakże większość jej trybów jest oklepana do bólu, a graczy niestety jak na lekarstwo. Wszak jednak warto odnotować ilość materiałów dodatkowych. Tym bardziej dlatego, iż kampania główna trwa zaledwie trzy godziny...

3.jpg

Oldschool New Age!

Oprawa wizualna prezentuje wysoki poziom. Wszystko jest zachowane w starym stylu, a grafika 2D zdecydowanie lepiej pasuje do rozgrywki tego typu. Wyróżniają się przede wszystkim kolory pastelowe ? wyraźne, mocno zarysowane, co wygląda bardzo dobrze. Osobiście najbardziej przypadły mi do gustu przemyślane miejscówki, począwszy od baz FSA, poprzez oczyszczalnie ścieków i koszary, a na silosie rakietowym i finalnej planszy kończąc. Po prostu mają to ?coś?. Ogólnie rzecz biorąc otrzymaliśmy produkt wyjątkowo doszlifowany technicznie, gdyż optymalizacja także stoi na odpowiednim poziomie. Wybierając tę grę nie zwracajcie jednak uwagi na wymagania podawane przez twórców ? bez problemów odpaliła i działała bez najmniejszych problemów na jednordzeniowym procesorze. Takowe wymagania są zapewne przytaczane ze względu na wykorzystywanie silnika fizycznego AGEIA PhysX, który, jak wiemy, potrzebuje zdecydowanie więcej siły obliczeniowej. A na boku powiem jeszcze, iż zaimplementowano system rag-doll oraz wiele interaktywnych elementów otoczenia, jak choćby beczki, kamienne kloce czy wszelkiej maści dźwignie.

Za to każdemu do gustu powinna przypaść oprawa dźwiękowa. Utwory, które towarzyszyć nam będą przez całość trwania rozgrywki to po prostu te same, klasyczne melodie sprzed dwudziestu lat. Przewijające się motywy muzyki elektronicznej i systemowej to kwintesencja Bionic Commando i zarazem coś, co nadaje grze niepowtarzalnego klimatu.

4.jpg

Remake doskonały?

Pozory mylą. Mimo iż ciągle zachwycam się nad gameplay?em, Bionic Commando Rearmed posiada swoje widoczne wady. Przede wszystkim długość kampanii dla pojedynczego gracza ? ta bowiem rozpieszczać nas będzie przez ?aż? trzy godziny, licząc z kilkukrotnym powtarzaniem etapów. To bowiem często będzie się nam przytrafiało, gdyż autosave?y znajdują się na samym początku danej miejscówki, a wszystko oparte jest o ilość żyć, którymi w danym momencie dysponuje Spencer. Dlatego też gra może irytować i zniechęcać do siebie niecierpliwych graczy. Na minus można też zaliczyć dość wysoki poziom trudności, aczkolwiek fani klasycznego Bionic Commando będą rozpływać się z zachwytów. Reszta natomiast to czysty oldskul podany w nowej potrawce. Klasyczny model rozgrywki i bardzo dobra oprawa audiowizualna powinny być wyznacznikiem każdego dobrego remake?u wiekowej produkcji. I to Bionic Commando Rearmed udało się całkiem przyzwoicie...

Zalety:

+ klasyczny model rozgrywki

+ Biotyczne Ramię

+ oprawa audiowizualna

+ optymalizacja

+ materiały dodatkowe

+ poziom trudności dla jednych...

Wady:

- ... poziom trudności dla drugich

- krótka kampania

- może irytować

Ocena: 8/10

___________________________________________________________________

Tekst pierwotnie pojawił się na łamach portalu SwiatGry.pl, na który zresztą gorąco zapraszam ;)).

Zaloguj się, aby obserwować  


2 komentarze


Rekomendowane komentarze

Ja jakoś nie lubiłem NES-owej wersji, ale gra wciągnęła mnie NIESAMOWICIE!!! I niezgodzę się z poziomem trudności, na "normal" gra wydawała mi się dosyć łatwa. No ale cóż, reszta się zgadza, więc KUPAĆ I GRAĆ!! :laugh:

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Grałem w to i szczerze mówiąc specjalnie mnie nie porwało, lata temu, gdy grałem w wersję pierwszą to samo... Po prostu nie przepadam za odgrzewanymi grami, wolę coś takiego, jak Tales of Monkey Island- kontynuacja, nie remake.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...