W grafomańskim raju, gdzie wszyscy mnie czytają.
Dziś będzie troszkę z innej beczki. Głównie dlatego, że według mojego planu czwartki mają służyć pisaniu o wszystkim, ale bardzo często to właściwie o niczym. Ot takie tam twory grafomana. Chyba, że jednak coś mnie skłoni, by przebranżowić ten dzień na coś bardziej konkretnego.
Czas pokaże.
? propos czasu, to bodaj w zeszłym roku zdarzyło mi się uczestniczyć w zajęciach ze stylistyki. Całkiem to ciekawe, nie mogę zaprzeczyć. A z racji tego, że już dziś rozpocząłem weekend, postanowiłem w formie relaksacji i odpoczynku od poważnych spraw związanych z konkursami, zaprezentować Wam dwa krótkie teksty. Związek ich ze stylistyką jest taki, że każdy z nich traktuje o różnych typach spraw z życia codziennego, ale opisane zostały one w totalnie nieodpowiedni sposób. Jeden będzie o umieraniu, drugi zaś o? Przeczytacie, to zobaczycie.
Piszę o tym także dlatego, że bardzo często zdarza mi się spotykać z czymś podobnym w mediach. Również tam dochodzi do nadużyć w kwestii stylu. I tak byle drobiazg wzrasta do rangi afery, a sprawy podniosłe nie mogą wychylić się nawet znad parteru dostrzegalności. Jeśli nie potraficie sobie skojarzyć czegoś podobnego, może po lekturze poniższych tekstów coś Wam się przypomni. A zatem miłej lektury i licznych przemyśleń po niej!
REQUIESCAT IN PACE
No to sobie z nami pojechał! To jakaś chora akcja jest. Z tym całym Schengen to jakaś ściema wielka, a nie brak granic jest. To ja wam mówię, że jedna jakoś przetrwała ? moja cierpliwość. No aż witki opadają. A ten facet to ni w ząb tego nie kmini. Zapodał sobie melodyjkę i się zapętlił. A taki niewyraźny wczoraj był. Już nawet dobry papa ?na wieki wieków amen? do nas wpadł i odwalił swoją szopkę, unurzał dziada w olejach i nic. A dziad dalej siedzi i sobie akcję olewację urządza. To po co gitarę wczoraj zawracał ja się pytam?
Ale niech mu będzie, antyk już z niego, trzeba dać mu szansę. Choć i tak ostro przegina. I żeby nie było, to nie o siano chodzi. Ale nie będę się kitrał z tym, że coś mi się należy, jak psu buda zresztą. Całe życie przynieś, zanieś, pozamiataj. I co? I może frytki do tego, tak? Stary sknera nawet na nowe adiki mi dać nie chciał, że o szlugach nie wspomnę. A on wtedy swoje, że to amba wcięła.
Cały plan wziął w łeb. A miało być tak pięknie. Stary miał spokojnie kopnąć w kalendarz i po zawodach. Już sobie nawet dobry garniak naszykowałem, żeby go do piachu włożyć w eleganckich okolicznościach. A jak wczoraj zaczął się nam płaszczyć na wyrku to już w ogóle pomyślałem, że nie ma bata, zejdzie jak nic. I się piernik rozmyślił. To już trzeba mieć coś z garem, żeby nas tak w bambuko robić. Zabunkruję się w swoim pokoju i poczekam do jutra. Może wtedy wpadnie mu do łba, że to już najwyższy czas, żeby kojfnąć.
ZAMKNIĘTY
Oblany zimnym potem, zamknięty w klatce własnej klaustrofobii, miarowo uderzał twarzoczaszką w pleksiglasową ściankę. Krzyczałby, gdyby choćby jeden dźwięk mógł wyrwać się z węzła jakim było jego gardło. Delikatne szmery muskające jego receptory, umieszczone gdzieś na granicy słyszalności pozwalały mu myśleć, że nie jest tam sam.
Koszmar egzystencji zaczął przytłaczać go tym dotkliwiej, gdy więzienie w jakim się znalazł zniknęło sprzed jego oczu, zatopione w ciemności, która zdawało się, pochłaniała również jego myśli. Chyba tylko dzięki temu zdołał uciec od szaleństwa, które czyhało na niego tuż za rogiem głęboko zakopanej podświadomości. Umysł jeszcze nie zrozumiał, że powinien biec w kierunku zatracenia, nie słyszał wrzasków zamkniętych wewnątrz nadal obijanej facjaty.
I kiedy oślepiający blask nadziei rozświetlił więzienie udręczonego mężczyzny, zaczął wierzyć. Lecz wiara bywa krucha i ulotna, gdy światło niknie wraz z trzaskiem przepalanej żarówki. Wolframowa spirala zerwała się zabierając ze sobą niewielkie już pokłady sił męczennika. Upadł na chłodna posadzkę. Jaki kontrast stanowiła dla ciepła, które uderzyło leżącego, gdy cienka strużka czerwieni sączyła się z rozciętej skroni. Zanim jednak zdążył całkowicie zatracić się w tym cieple, wyszeptał: ?Już nigdy więcej nie zatrzasnę się w publicznej toalecie.?
Zaloguj się, aby obserwować
Obserwujący
0

5 komentarzy
Rekomendowane komentarze