Skocz do zawartości

Nowy Kącik Yody

  • wpisy
    82
  • komentarzy
    88
  • wyświetleń
    2783

Głupoty o mandze i anime

MajinYoda

408 wyświetleń

Wiem, ostatnio mało jest msm-ów, ale trafiłem na całkiem niezły materiał o „chińskich bajkach”, więc żal mi było go nie użyć :).

Jedyny kłopot polega na tym, że tym razem tekst nie pochodzi ze strony, gdzie zamieściła go Autorka, lecz znalazłem go na pewnym blogu, więc to adres do wpisu z niego znajdziecie na końcu tekstu. Sam wpis pochodzi z lipca 2013 roku, ale, niestety, nie znam tytułu publikacji, ani daty jego oryginalnego opublikowania (już wiecie czemu to robię :)), ale Małgorzata Więczkowska już kilka razy pojawiła się na moim blogu, więc jestem skłonny uwierzyć, że to jej dzieło :). Podejrzewam, że chodzi o tekst „Niewinne buzie i rozmarzone oczy. Manga i anime na polskim rynku” z czasopisma „Wychowawca” z czerwca 2013 roku, ale nie wiem. Sprawdziłbym, ale żal mi tych 3 złotych, by wykupić sobie ten numer na 30 dni :P.
Zaczynajmy:

Cytat

Obecność TV w życiu dzieci i młodzieży jest faktem o dużym znaczeniu. Przekaz płynący z telewizyjnego ekranu jest w stanie oddziaływać na myśli, wolę, uczucia i wyobraźnię odbiorcy, przekształca do głębi zakres ludzkich doświadczeń. (…) Telewizja oddziałuje również w wymiarze społecznym, co wiąże się bezpośrednio z problemem tzw. kultury masowej. Dlatego warto przyjrzeć się, z jakimi treściami obcują dzieci oglądające telewizję. W ciągu kilku ostatnich lat ogromną popularność zdobyły japońskie kreskówki i komiksy, które określa się zwrotami anime i manga. Bardzo często rodzice, wychowawcy i nauczyciele podchodzą do tych filmów i komiksów bezkrytycznie, nie zdając sobie sprawy, jakie są wartości i wzorce w nich preferowane.

Ten fragment jest całkiem mądry… w porównaniu z resztą tekstu, rzecz jasna.

Cytat

Za twórcę współczesnej mangi uważa się Osamu Tezuka, pracownika wytwórni Walta Disneya w latach 60. XX wieku.(…) To Osamu Tezuka wprowadził bardzo charakterystyczny sposób przedstawiania postaci. Jego pomysłem była drobna twarz, wielkie oczy, zadarte noski oraz wyeksponowane atrybuty płci pięknej. Dziewczęta ubrane są bardzo często w wyzywające kostiumy, kontrastujące z dziecięcymi rysami twarzy.

Pogrubienie oryginalne. Spojrzałem z ciekawości na twórczość Osamu Tezuki… i srodze się zawiodłem. Spodziewałem się jakiegoś porządnego hentaja a dostałem Astroboya i Princess Knight – smutek :(. Jedyne co okazało się prawdą to jego pomysł z wielkimi oczami bohaterów (nie tylko żeńskich!).

No, chyba, że Betty Boop też jest zbyt wyuzdana dla Autorki :P.

122px-Betty_Boop_patent_fig1.jpg

Źródło: pl.wikipedia.org

Cytat

Niestety, wszystkie filmy i komiksy zawierają sporą dozę emocji negatywnych. Treścią większości jest rywalizacja, podstęp i walka. Wiele z nich preferuje głupotę i agresję.

Japońskie kreskówki są tak brutalne, że nie można ich nawet porównywać z pełnymi przemocy kreskówkami amerykańskimi. A rzekomo głębokie treści, ciekawe scenariusze czy "sztuka" animacji to spotkanie z okultyzmem, demonologią i New Age.

Dla dziewcząt zostały także przygotowane filmy i komiksy w bardziej kwiecistym, "romantycznym stylu" i najczęściej przedstawiają miłosne historie. Nie stroni się tam od ukazywania niemoralnych relacji między bohaterami, są więc "trójkąty" i "czworokąty rodzinne", jak również opowieści dotyczące zakochanych w sobie młodzieńców.

Czy ktoś jest mi w stanie wytłumaczyć o co chodzi z tym New Age? To taki religijny odpowiednik lewactwa/prawactwa? Pomijam już, oczywiście, wrzucanie wszystkich anime i mang do jednego wora (ciekawe czy Autorka uważa South Park za anime? :P).

Cytat

W komiksach i filmach przedstawia się zniekształcony ideał miłości i seksualności, kształtuje się fałszywy i zniekształcony obraz małżeństwa i rodziny, a związki homoseksualne ukazuje się jako coś normalnego i pożądanego.

Ach te homoseksualne związki Goku i Chi-Chi… wróć! Ten Brock to był niezły homo… wróć! Eee… Muminek… a nie, on też hetero… Eee… Kazuya i Erika? Nie, to też facet i kobieta… Hmmm… ktoś-coś? Może Pszczółka Maja?

91e8f65d2fb46a6f5633c40bec3962aa--funny-

Źródło: https://co.pinterest.com/jessicawieser/dragon-ball-z/

Dobra, żarty na bok. Goku bił żonę, Vegeta bił dzieci, Ash nie umiał się zdecydować (i nigdy nie dorósł…). Muminki? Wyglądają jakby byli rodziną - to dopiero patologia!… Wymieniać dalej? :P

Cytat

Wiele z tych filmów zawiera "okultystyczne i satanistyczne" przesłanie, np. "Wojownicze Żółwie Ninja 4”, "Dragon Baal", "Czarodziejki z księżyca".

Mogę tego nie komentować? Proszę! Autorka znów pokazuje, że jej poziom wiedzy w temacie jest tak niski, że nawet jakby się położyć plackiem na dnie Rowu Mariańskiego, to i tak trzeba by się porządnie wychylić, by gdzieś tam, hen daleko, go ujrzeć…

Uniosłem się, przepraszam :).

Cytat

Jak wielki wpływ na dzieci ma ten rodzaj treści, ukazała projekcja słynnego filmu anime "Kieszonkowy potwór", znanego w Polsce jako "Pokemon", w Tokio, w grudniu 1997 roku. Dzieci, które oglądały ten film w ciemnym pomieszczeniu traciły przytomność, wpadały w histerię, płakały. Przyczyną była seria przeplatanych krótkich niebiesko-czerwonych błysków zawartych w jednym z odcinków. W 800 przypadkach niezbędna była hospitalizacja z powodu utrzymujących się objawów epilepsji.

Nie film, a serial. Nie traciły przytomności, wpadały w histerię czy płakały a miały objawy epileptyczne (nudności, zaburzenia widzenia, bóle głowy) i nie 800 a 685 – z czego „jedynie” 150 wymagało hospitalizacji. Reszta się zgadza :P. (Źródło)

Szkoda też, że Autorka nie zechciała zauważyć, że twórcy szybko wycofali odcinek wypuścili go dopiero po poprawieniu i dostosowaniu do odbiorców. Ale o poziomie wiedzy w temacie już pisałem :).

Cytat

Czym w takim razie są pokemony? To dziwaczne, wręcz przerażające stworzenia. Pokemony zastępują zwierzęta: jedne są łagodne i przyjacielskie, do innych lepiej nie podchodzić zbyt blisko, gdyż mogą być agresywne, a jeszcze inne owładnięte są myślą o podboju świata i wyniszczeniu całego gatunku ludzkiego.

Okeeeej… Fakt, Pokemony mocno przypominają rzeczywiste zwierzęta (na nich, zresztą, bazują). A jeśli chodzi o podbój świata to chyba tylko Mewtwo miał takie zapędy (a i on nie był do końca Pokemonem. I sam porzucił swe plany). Ale znów Autorka pokazuje swoją niewiedzę :). Bo w tym anime to akurat ludzie bywają źli - i wykorzystują Pokemony do złych celów. Ale tak jest łatwiej napisać.

Cytat

Pokemon to nie tylko serial o młodym chłopcu i jego mistrzu, trenującym dziwne, często bardzo agresywne stworzonka, ale wręcz multimedialna reklama przygotowana specjalnie dla dziecięcych klientów.

Kolejna osoba pisząca o jakimś „mistrzu”. Zapewne Autorka wzięła ten opis od pewnego (świętej pamięci już) kaznodziei…

KKHlSHe4Uu6YDxQ5.jpg

Źródło: Kwejk

Cytat

Filmy i komiksy japońskie przekazują polskim odbiorcom wartości, które są zaprzeczeniem dobra, prawdy i bezpieczeństwa. Skutki wychowawcze tych filmów i komiksów nie wymagają komentarza. Specjaliści mówią także o swoistym zjawisku "przedwczesnego zawezwania", czyli nakłanianiu do uczestnictwa w formach aktywności przeznaczonych dla osób dorosłych.

Nie rozumiem tego fragmentu, tak szczerze pisząc… Bo, jak rozumiem, taki Tom i Jerry (tak, nadużywam tego przykładu, ale nic nie poradzę ;)) są „bezpieczne”. I jak anime ma zaprzeczać bezpieczeństwu? Co to znaczy? Że jak się naoglądam DB to wszędzie będę widział Friezę albo innego Buu? Hmm…

funny-tom-and-jerry-jokes.jpg

Źródło: downloadfeast.com

Cytat

Przykładem może być naśladowanie przez młodsze pokolenie ulubionych bohaterów, idoli, o ukształtowanej i niekiedy kontrowersyjnej osobowości, gustach i preferencjach także seksualnych, wdrażając w ten sposób dzieci do niepożądanych wzorów i stylów zachowania

Dooobra, daję sobie spokój. Autorka ma rację. Zabieram Pikachu, wsiadam do Daimosa i odlatuję. A jak spotkam po drodze Gucia to wypróbuję na nim Final Flash.

 

Ech.. Dobrze, że to już koniec. Obiecany link: http://dzielneniewiasty.blogspot.com/2013/07/manga-i-anime-zagrozenia-cywilizacyjne.html

A za tydzień będzie coś świątecznego :).



15 komentarzy


Rekomendowane komentarze

:D Jak zwykle b.dobry wpis, zawsze mnie zastanawiało co mają nie tak w głowach ci wszyscy Prof.Esjonaliści. Trochę pamiętam taki jeden vlog na youtube jednej ekspertki co mówi jak gry mają zły wpływ na dzieci powtarzając słowa "dziecko ziemskie"

  • Upvote 1

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
17 minut temu, NomadP napisał:

:D Jak zwykle b.dobry wpis

A , dziękuję :). Staram się ;).

18 minut temu, NomadP napisał:

zawsze mnie zastanawiało co mają nie tak w głowach ci wszyscy Prof.Esjonaliści.

Patrząc na dokonania p. Więczkowskiej sądzę, że jest to albo czysty fanatyzm (jak w przypadku p. Kuby) albo zwyczajna chęć wybicia się na popularnych twierdzeniach (coś jakby pisać kolejne teksty np. o chemitrails - ludzie w to wierzą i są głusi na wszelkie próby wyjaśniania).

19 minut temu, NomadP napisał:

Trochę pamiętam taki jeden vlog na youtube jednej ekspertki co mówi jak gry mają zły wpływ na dzieci powtarzając słowa "dziecko ziemskie"

Tak głęboko jeszcze nie wpadłem w odmęty internetu :). Ale, znając mnie, pewnie kiedyś i tego dotrę :P.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
Cytat

są więc "trójkąty" i "czworokąty rodzinne"

Niech tylko autorka poczeka, aż dojdziemy do dwunastościanów miłosnych!

Cytat

Czy ktoś jest mi w stanie wytłumaczyć o co chodzi z tym New Age? To taki religijny odpowiednik lewactwa/prawactwa?

Też odnoszę takie wrażenie.

Cytat

"Wojownicze Żółwie Ninja 4”

Czy Żółwie Ninja nie są aby amerykańskie? Wydawało mi się, że po raz pierwszy pojawiły się w niezależnym komiksie z lat '80.

Cytat

"Dragon Baal"

Nie wiem jak wy, ale mi wydaje mi się, że autorka tak bardzo chce nam coś udowodnić, że widzi co innego niż my? A tak przy okazji - "Dragon Baal" brzmi jak tytuł crossovera "Dragon Balla" z "Gwiezdnymi Wrotami"

Cytat

Filmy i komiksy japońskie przekazują polskim odbiorcom wartości, które są zaprzeczeniem dobra, prawdy i bezpieczeństwa.

Kurosawa nakręcił parę adaptacji sztuk Szekspira w japońskich realiach. Rozumiem, że wieszcza narodu brytyjskiego też w związku z tym należy wpisać do rejestru ksiąg zakazanych.

Dnia 8.12.2018 o 13:19, NomadP napisał:

Trochę pamiętam taki jeden vlog na youtube jednej ekspertki co mówi jak gry mają zły wpływ na dzieci powtarzając słowa "dziecko ziemskie" 

Dnia 8.12.2018 o 14:01, NomadP napisał:

OK MAM :) udanego seansu

Dawno temu znajomy podesłał mi linka do jednego z jej filmików (tytułowała się wtedy "tyarą"). Widzę, że lata nie były dla pani Elżbiety łaskawe...

  • Upvote 1

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
1 godzinę temu, Pawcio7327 napisał:

Niech tylko autorka poczeka, aż dojdziemy do dwunastościanów miłosnych!

Ja czekam na miłosny ostrosłup.

1 godzinę temu, Pawcio7327 napisał:

Czy Żółwie Ninja nie są aby amerykańskie? Wydawało mi się, że po raz pierwszy pojawiły się w niezależnym komiksie z lat '80.

Nie wiem jak wy, ale mi wydaje mi się, że autorka tak bardzo chce nam coś udowodnić, że widzi co innego niż my? A tak przy okazji - "Dragon Baal" brzmi jak tytuł crossovera "Dragon Balla" z "Gwiezdnymi Wrotami"

Pisałem o tym kiedyś, więc się nie powtarzałem. Oczywiście, zapomniałem wcześniej wrzucić tamten wpis na tego bloga - ale już to zrobiłem. Autorka powtarza te same błędy mimo upływu tylu lat ;).

1 godzinę temu, Pawcio7327 napisał:

Kurosawa nakręcił parę adaptacji sztuk Szekspira w japońskich realiach. Rozumiem, że wieszcza narodu brytyjskiego też w związku z tym należy wpisać do rejestru ksiąg zakazanych.

Nawet jakby Japończycy nakręcili własne Quo Vadis albo Nad Niemnem to i tak ich wytwór byłby zły. Nie to, co nasze genialne filmy ;).

1 godzinę temu, Pawcio7327 napisał:

Dawno temu znajomy podesłał mi linka do jednego z jej filmików (tytułowała się wtedy "tyarą"). Widzę, że lata nie były dla pani Elżbiety łaskawe...

Ja jeszcze jej nie widziałem... i boję się ją oglądać :). Ale już nie takie rzeczy przerabiałem (vide książka p. Gabrielle Kuby ;P).

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Wiesz co jest najlepsze w tekście do którego się odnosisz? To, że babka ma w niektórych momentach rację ale bardzo źle dobiera przykłady.

Anime to bardzo obszerny nurt. Swojego czasu szukałem czegoś dla siebie i trafiałem na różne rzeczy. Lesbijskie i homoseksualne romanse. Science fiction z elementami pornografii, gore i okultyzmu. Horrory epatujące wulgarną erotyką. Wszystko co tylko byś chciał. Od najmłodszych lat wiedziałem, że "te chińskie bajki" są mocniejsze i bardziej "dorosłe" od Smerfów albo Gumisiów.

Chińskie baje przekradły się przez filtr kontroli rodzicielskiej tylko dlatego, że były filmami animowanymi. Według mnie, Dragon Ball ze swoim wszędobylskim mordobiciem, fontannami krwi albo rozbijaniami głów nie nadaje się dla kilkuletnich brzdąców. To samo Czarodziejka z Księżyca którą pamiętam do dziś. Miałem lat 6 i oglądałem jak jakaś wiedźma wyciąga z dziewczyny serce... Wszystko można zwalić na karb nieodpowiedzialności rodziców, bo z czymś takim nie powinienem mieć styczności. Przypominam jednak, że były to lata '90 i nikt nie brał pod uwagę, że kreskówka może przenosić tego rodzaju treści.

 

 

 

  • Upvote 1

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
1 godzinę temu, LukasAlexander napisał:

Miałem lat 6 i oglądałem jak jakaś wiedźma wyciąga z dziewczyny serce... Wszystko można zwalić na karb nieodpowiedzialności rodziców, bo z czymś takim nie powinienem mieć styczności. Przypominam jednak, że były to lata '90 i nikt nie brał pod uwagę, że kreskówka może przenosić tego rodzaju treści.

Nie zeby cos, ale jeszcze przed pojawieniem sie kreskowek dzieci dostawaly w bajkach calkiem sporo przemocy. Wilk pozerajacy Czerwonego Kapturka i babcie, ktorego zabija pozniej drwal i z jego rozplatanego brzucha ratuje niewiasty... Zla krolowa, ktora najpierw wydaje wyrok smierci na Sniezke, a nastepnie truje ja jablkiem... Czarownica, ktora chce zjesc Jasia i Malgosie, a ktora sprytne dzieciaczki zywcem pala w piecu... Kolejna zla wiedzma, ktora rzuca klatwe na Krolewne, przez co ta zapada w dlugi sen, a krolestwo popada w ruine... Zla macocha, ktora razem ze swoimi corkami dreczy Kopciuszka... To wszystko klasyka bajek dla najmlodszych, ale jak sie chwile nad nimi zastanowic, to serwuja one dzieciom tematyke smierci, prowadzacej do proby morderstwa zazdrosci, kanibalizmu, okrucienstwa i przemocy domowej... To, ze w tym przypadku nie chodzi o kreskowki, ale o bajki z ksiazek, niewiele tu zmienia, wszak wyobraznia u dzieci jest bardzo bogata...

  • Upvote 1

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
1 godzinę temu, LukasAlexander napisał:

Wiesz co jest najlepsze w tekście do którego się odnosisz? To, że babka ma w niektórych momentach rację ale bardzo źle dobiera przykłady.

Właściwie to o to mi, mniej-więcej, zawsze chodzi: przykłady. Osoba, która uważa się za badacza i wymądrza się na jakiś temat w publikacjach naukowych MUSI podawać właściwe przykłady.

1 godzinę temu, LukasAlexander napisał:

Anime to bardzo obszerny nurt. Swojego czasu szukałem czegoś dla siebie i trafiałem na różne rzeczy. Lesbijskie i homoseksualne romanse. Science fiction z elementami pornografii, gore i okultyzmu. Horrory epatujące wulgarną erotyką. Wszystko co tylko byś chciał. Od najmłodszych lat wiedziałem, że "te chińskie bajki" są mocniejsze i bardziej "dorosłe" od Smerfów albo Gumisiów.

Zgadzam się i o tym napisałem wyżej. Wrzucanie wszystkich anime do jednego worka z yaoi, yuri itp. nie ma żadnego sensu. TO tak jakby napisać, że wszystkie filmy są złe bo istnieją takie jak "Martwica mózgu" czy inna "Piła".

1 godzinę temu, LukasAlexander napisał:

Chińskie baje przekradły się przez filtr kontroli rodzicielskiej tylko dlatego, że były filmami animowanymi. Według mnie, Dragon Ball ze swoim wszędobylskim mordobiciem, fontannami krwi albo rozbijaniami głów nie nadaje się dla kilkuletnich brzdąców. To samo Czarodziejka z Księżyca którą pamiętam do dziś. Miałem lat 6 i oglądałem jak jakaś wiedźma wyciąga z dziewczyny serce... Wszystko można zwalić na karb nieodpowiedzialności rodziców, bo z czymś takim nie powinienem mieć styczności. Przypominam jednak, że były to lata '90 i nikt nie brał pod uwagę, że kreskówka może przenosić tego rodzaju treści.

Ale to nie jest wina tych kreskówek, tylko ludzi odpowiedzialnych za, nazwijmy to, udostępnianie ich innym. Pamiętam jak kiedyś South Park leciał na jakimś kanale tuż po 20, a dopiero później po 22. Tak samo jest z Simsonami - niby wszystko okej, ale dziecko tego nie zrozumie.

Odnośnie DB - jak pierwszy raz go oglądałem miałem jakieś 7-8 lat. Wcześniej oglądałem m.in. Yattamanów i Gigi'ego oraz Daimosa. To dopiero był hardkor ;). Ale jednocześnie oglądałem Muminki i Pszczółkę Maję (ta ostatnia średnio mi się podobała). Wiele lat później dowiedziałem się, że te dwa ostatnie to też anime :D.

@Tesu - ale to przecie wszystko ino bajki. Nie można ich brać na serio, zresztą od pokoleń czytają je ludzie i jacy są szczęśliwi. Ponadto, wszystkie zostały napisane przez europejskich chrześcijan, a nie jakiś japońskich satanistów-ateistów-cyklistów :D.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
Dnia 11.12.2018 o 17:57, MajinYoda napisał:

Ja czekam na miłosny ostrosłup.

Ja tam najbardziej lubię miłosne sześciośmiościany.

Dnia 11.12.2018 o 21:47, MajinYoda napisał:

TO tak jakby napisać, że wszystkie filmy są złe bo istnieją takie jak "Martwica mózgu" czy inna "Piła".

HEJ! "Martwicę Mózgu" to ty szanuj!

Dnia 11.12.2018 o 21:47, MajinYoda napisał:

Ale jednocześnie oglądałem Muminki i Pszczółkę Maję (ta ostatnia średnio mi się podobała). Wiele lat później dowiedziałem się, że te dwa ostatnie to też anime :D

W kwestii Muminków - Buka. Jeśli ktoś twierdzi, że jako dziecko nie bał się Buki, to gratuluję odwagi.

Dnia 11.12.2018 o 21:47, MajinYoda napisał:

Ponadto, wszystkie zostały napisane przez europejskich chrześcijan, a nie jakiś japońskich satanistów-ateistów-cyklistów :D.

"Jestem porządnym chrześcijaninem, na Teutatesa!"

  • Upvote 1

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
13 godzin temu, Pawcio7327 napisał:

HEJ! "Martwicę Mózgu" to ty szanuj!

Cóż, niezbyt lubię horrory, więc nie wypowiem się w kwestii tego filmu ;).

13 godzin temu, Pawcio7327 napisał:

W kwestii Muminków - Buka. Jeśli ktoś twierdzi, że jako dziecko nie bał się Buki, to gratuluję odwagi.

Z Buką mam spory kłopot, przyznaję - nie pamiętam jej z czasów mojego dzieciństwa. Nie mam pojęcia czemu - możliwe, że nigdy nie widziałem z nią żadnego odcinka, co jest, w sumie, dość dziwne.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
16 minut temu, SerwusX napisał:

Chwila, moment. Twój blog zaczął w końcu działać?! Czy to jest ta "druga odsłona"?

To jest nowy blog - w sensie "druga odsłona", jak go nazwałeś :). Oryginalny jest całkowicie martwy i nic tego nie zmieni... Niestety...

  • Sad 1

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Odnosząc się do wpisu, szybka analiza. :) Problem jest w zasadzie ten sam, co zawsze:

  • brak znajomości tematu i niechęć do jego pogłębienia
  • uznanie, że po sprawdzeniu jednego elementu zagadnienia, można stawianą tezę rozciągnąć na całe zagadnienie
  • uznanie, że i tak wiemy więcej niż nasi czytelnicy w danym temacie, więc możemy uważać się za autorytet
  • stworzenie reportażu/wpisu/pracy na dany temat 

Przypuszczam, że większość takich "prac" przechodzi bez większego echa. Ale jeżeli mamy autorytet w innej dziedzinie (np. mamy doktorat z psychologii obroniony na Wyższej Szkole Szczęścia i Pomyślności), to wpis zostanie odkryty i wtedy:

  • jesteśmy cytowani przez kolejnych osoby również nie mające rozeznania w temacie, co przeważnie poszerza błędne pojęcie o danym zagadnieniu – dostrzeganie wszędzie szatana, przekonanie, że agresywne (?) gry tworzą morderców, dostrzeganie korelacji w niezwiązanych (gdzie nie udowodniono związku przyczynowo-skutkowego) zjawiskach np. w dzieciństwie grał w Dooma -> zabił dwie osoby w szkole i popełnił samobójstwo
  • mający jakiekolwiek rozeznanie w temacie natychmiast wykrywają braki w stawianej tezie i mają niekończącą się karuzelę śmiechu (wytykanie błędów nic nie wnosi, bo nie ma się autorytetu w oczach czytelników Autora)
Edytowano przez SerwusX
  • Upvote 1

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
11 minut temu, SerwusX napisał:

Odnosząc się do wpisu, szybka analiza. :) Problem jest w zasadzie ten sam, co zawsze

Niestety, niestety...

11 minut temu, SerwusX napisał:

Przypuszczam, że większość takich "prac" przechodzi bez większego echa. Ale jeżeli mamy autorytet w innej dziedzinie (np. mamy doktorat z psychologii obroniony na Wyższej Szkole Szczęścia i Pomyślności), to wpis zostanie odkryty

Najzabawniejsze, w sumie, jest to, że często takie osoby są magistrami (max. doktorami), a stosują "chwyty", które nie powinny przejść nawet przez wypracowanie w podrzędnym liceum. Co gorsza - takie osoby albo są wykładowcami etatowymi, albo są zapraszani na prelekcje... I uczą tych samych bzdur kolejne osoby. Sam miałem na uczelni wykład z dr Ulfik-Jaworską...

15 minut temu, SerwusX napisał:
  • jesteśmy cytowani przez kolejnych osoby również nie mające rozeznania w temacie, co przeważnie poszerza błędne pojęcie o danym zagadnieniu – dostrzeganie wszędzie szatana, przekonanie, że agresywne (?) gry tworzą morderców, dostrzeganie korelacji w niezwiązanych (gdzie nie udowodniono związku przyczynowo-skutkowego) zjawiskach

Dlatego ciągle udaje mi się coś odnaleźć na bloga :P. Jak wspomniałem wyżej - martwi mnie zawsze poziom merytoryczny kolejnych prac. Bo weź - praca z powiedzmy 2012 roku, a autor powołuje się na książkę z 2000 roku. W kolejnej, z, powiedzmy, 2013, ten sam tekst jest przywoływany. Najlepszym przykładem jest tu chyba "Zabawa w zabijanie" - w 99% książek o negatywnym wpływie gier się pojawi! W tych o pozytywnym też - jako pokazania błędnych badań :P.

19 minut temu, SerwusX napisał:

np. w dzieciństwie grał w Dooma -> zabił dwie osoby w szkole i popełnił samobójstwo

Tu z kolei martwi mnie zawsze, ze to psychologowie i pedagodzy wypisują takie bzdury. Serio, nie mam pojęcia czemu akurat oni - ci, którzy powinni widzieć więcej niż "bo grał w gry". Tak jak kiedyś już pisałem  szybko wychodzą na jaw prawdziwe motywy zbrodni (najczęściej - choroby psychiczne). Czemu specjaliści o tym nie piszą? Za mało medialne?

17 minut temu, SerwusX napisał:
  • mający jakiekolwiek rozeznanie w temacie natychmiast wykrywają braki w stawianej tezie i mają niekończącą się karuzelę śmiechu (wytykanie błędów nic nie wnosi, bo nie ma się autorytetu w oczach czytelników Autora)

Nawet jakbym miał autorytet (no co - mogę się podpisać jako mgr MajinYoda :P) to i tak ich to nie zainteresuje. Bo nie pasuje do ich światopoglądu. To trochę jak z płaskoziemcami :P.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
×