Jump to content
  • entries
    112
  • comments
    176
  • views
    6,544

MajinYoda i Bryk Totalny

MajinYoda

496 views

Jak tam Wasze zdrowie psychiczne po zeszłotygodniowym wpisie? Mam nadzieję, że dobrze, bo czas na drugą część przygód w demoniczno-satanistyczno-okultystyczno-ateistycznym świecie Harry’ego Pottera.

Tym razem będzie to wyglądało ciut inaczej. Autorka poświęciła cały rozdział opisaniu i jednoczesnym skomentowaniu wydarzeń z Zakonu Feniksa – na jednej stronie znajduje się streszczenie a na drugiej – komentarz. U mnie nieco to zmodyfikuję – komentarz będę zaczynał od ukośnika „/” i zapisywał kursywą. Do tego mocno to skrócę – choć robię to z bólem, wierzcie mi. Wszystkie boldy pochodzą z książki :).

Gotowi?

Cytat

(…)Harry zostaje wezwany do Ministerstwa Magii, ponieważ użył zaklęcia w świecie ludzi. Boi się najgorszej ze wszystkich kar: wyrzucenia z Hogwartu/Głównym motywem działania Harry’ego nie jest walka ze złem, a pozostanie w szkole magii i czarodziejstwa.

Jak pisałem poprzednio – Autorka albo nie umie czytać ze zrozumieniem (może wyrzucili ją ze szkoły i nie miała nic przeciwko?) albo czytała jakiegoś „bryka”. Bowiem, o czym osoby, które czytały Pottera, dobrze wiedzą, w liście z Ministerstwa jest wyraźnie napisane, że, poza wyrzuceniem ze szkoły (co już samo w sobie jest straszne), Harry straci swoją różdżkę. Bez której nie może czarować, ergo – walczyć z Voldemortem!

Cytat

Harry przybywa na Grimmuald Place 12 (…). W rozdziale dziewiątym na dwóch stronach zostali wymienieni zmarli, zamordowani, poćwiartowani, zamęczeni do obłędu członkowie zakonu./Nie opuszcza się żadnej sposobności opisu najbardziej przerażających scen, przy czym nie ma żadnej osoby, która na to wszystko reagowałaby wstrętem lub chęcią ucieczki.

Nie wiem jak jest w wersji niemieckiej, ale Harry jednak reaguje na zdjęcia, które pokazuje mu Moody – „było dla niego przykrym wstrząsem” (V, 199). Oczywiście, Autorka zapewne miała tu na myśli sposób opowiadania tej historii przez Szalonookiego. I znowuż Autorka się popisała swoją „wiedzą” – jakby Moody miał rozpaczać przy każdym zgonie kogoś z Zakonu (szczególnie ponad 15 lat później, za to w obliczu zagrożenia) to Voldemort już dawno by ich wszystkich wyrżnął. Brzmi to strasznie, ale tak to działa i w realnym świecie.

Cytat

Siedziba zakonu to dom rodzinny Syriusza Blacka, który jest ukochanym ojcem chrzestnym Harry’ego./”Ojciec chrzestny” przywodzi na myśl pozytywne skojarzenia. Syriusz jest ścigany z powodu masowego mordu. Nienawidzi własnej matki. Jest kuzynem Bellatriks Lestrange, przez którą później zostanie zabity.

Ale spoiler na koniec :P. Oczywiście, Autorka nie wspomniała nawet słowem, że Syriusz miał powody, by nienawidzić własnej matki. Do tego zapomniała, że Black NIE dokonał mordu, za który jest ścigany. Ale fakt – Brando, de Niro i Pacino byli pozytywnymi ojcami chrzestnymi :P (a, no tak – Puzo był (chyba…) katolikiem, więc mu wybaczamy).

Cytat

Portret matki Syriusza wykrzykuje: „Szumowiny! Męty! Nędzne, plugawe kreatury! Wynocha stąd, bękarty, mutanty, potwory! Jak śmiecie plugawić dom moich ojców!...”(V, 91). „Zakały! Zawszone szlamy! Śmierdzący zdrajcy! Plugawcy!” (V, 119)./Ideologia rasistowska narasta w każdym kolejnym tomie, Proszę sobie wyobrazić – niemiecki autor czyni czystość rasy głównym wątkiem literatury młodzieżowej. Dlaczego nie przeszkadza to u angielskiej autorki?

Widzę, że Autorka ma kompleksy na punkcie tego, co robili jej rodacy, więc śpieszę z wyjaśnieniem tej arcyzawiłej kwestii. Otóż…(pauza)…ideologię rasistowską wyznają w Harrym Potterze postacie ZŁE, negatywne. Czuli te, z którymi Potter i jego przyjaciele walczą. Nie byłoby to też nic dziwnego - ani nagannego - u niemieckiego, amerykańskiego, polskiego, rumuńskiego ani nawet iworyjskiego twórcy.

Cytat

(…)Pani Umbridge, nowa nauczycielka przedmiotu „obrona przed czarną magią” (…) jest przedstawicielem Ministerstwa Magii w Hogwarcie. Uważa, że poprzedni nauczyciele byli niebezpieczni i nieodpowiedzialni. Zapoznawali uczniów z zaklęciami nieodpowiednimi dla ich wieku, co mogło się zakończyć ich śmiercią, byli bowiem narażeni na atak ciemnych mocy. (…) Stąd decyzja, że będzie uczyć tylko teorii i zrezygnuje z praktycznego ćwiczenia zaklęć i przeciwzaklęć – ku wielkiemu rozczarowaniu uczniów/Pani Umbridge jest zła, znienawidzona przez uczniów. Nie lubi się jej dlatego, że chce wprowadzić do Hogwartu coś, co zapewniłoby uczniom bezpieczeństwo – zakaz praktykowania czarnej magii. Czytelnik identyfikuje się emocjonalnie z nienawiścią uczniów do pani Umbridge i ich silnym pragnieniem praktykowania magii.

Taaa… „Jestem waszym nowym nauczycielem informatyki. Komputery to zło, pornografia i Szatan, więc na moich lekcjach będziecie wszystko przepisywać z podręczników do zeszytów. Jaki Python? Za młodzi jesteście. A teraz przepiszcie stronę trzecią z podręcznika…”. Taki sam jest sens działania Umbridge – i czemu Autorka się tym zachwyca?

d76bb3cc3171d5f8c7f6743892ba79f0.jpg

Cytat

(…)Pani Umbridge zostaje mianowana (…) Wielkim Inkwizytorem Hogwartu. Może kontrolować innych nauczycieli, by uspokoić obawy rodziców dotyczące praktykowania czarnej magii./Także rodzice mają obawy. Czy młodych czytelników również?...

Aż dziwne, że mając naście lat (gdy czytałem pierwszy raz piąty tom) bez problemu wychwyciłem czym posługiwało się Ministerstwo i podległy mu „Prorok Codzienny” - propagandą i manipulacją. Czyżby Pani Socjolog nie znała tych pojęć?

Oczywiście, że je zna – w końcu sama je stosuje. Więc raczej kłania się tu fanatyzm połączony z czytaniem miernej jakości streszczeń.

2.png

Źródło: destrudo.pl

Cytat

Harry ma znów tygodniowy szlaban. „Ledwo rozcięcie na wierzchu dłoni Harry’ego się zagoiło, następnego ranka już znowu krwawiło” (V, 355)./Dlaczego uczniowie nie nienawidzą pani Umbridge z powodu jej metod tortur? Dlaczego się temu nie przeciwstawia?

To jest dobre pytanie – dlaczego uczniowie nie reagują, gdy nauczyciel gnębi jednego z nich? I dlaczego nauczyciele nie reagują gdy uczniowie gnębią innego? Autorka chyba nigdy nie była świadkiem takich wydarzeń (skoro chciała wylecieć ze szkoły :P), ale tak się zdarza. Szczególnie, gdy chodzi o ucznia z jakiegoś powodu nielubianego (tu – Harry najpierw w dziwnych okolicznościach pojawił się z trupem uwielbianego Cedrika, a potem zaczął mówić o powrocie Voldemorta). Kto Autorkę uczył socjologii?

Cytat

(…)Harry i Cho, przyjaciółka zamordowanego przez Voldemorta Cedrika, nawiązują bliską relację. Ich niewinne uczucia wyrażają się przez niezaradność, rumienienie się, łzy na rzęsach. Pewnego razu Harry całuje Cho. Hermiona i Ron pytają: „Całowałeś się? No i co? Jak było?”. W odpowiedzi słyszą: „Mokro” (V, 507-508)/Po mistrzowsku, jednym słowem gasi się urok czegoś pozytywnego, dobrego.

O co tu z kolei Autorce chodzi? Szkoda, że Autorka nie przedstawiła kontekstu słów Harry’ego – podczas ich pocałunku Cho płakała, ale nie dlatego, że Harry źle całował, tylko z powodu ciągłej rozpaczy po ukochanym Cedriku i rozdarciu z powodu uczuć do Harry’ego (o czym, na tej samej stronie, mówi Hermiona)! Więc opis przedstawiony przez Pottera był trafny i dość zabawny. Z całą pewnością nie miał nic „gasić”. Ech… moja polonistka z liceum już by Autorce „plombę” wstawiła ze znajomości lektury.

Cytat

(…)Voldemort po rytuale krwi w tomie czwartym odzyskuje swoje ciało (…) Harry (…) na końcu rytuału został zmuszony do pokłonienia się Voldemortowi./Mimo, że wymuszony – pokłon diabłu prowadzi do pętania przez niego.

Eee… ale to był pokłon (wymuszony, jak słusznie zauważa Autorka) przed pojedynkiem, a nie jako oznaka uległości – to jednak spora różnica. Widać, że Autorka manipulację opanowała do perfekcji. Szkoda, że tak łatwo opętała omamiła tyle osób, które jej uwierzyły…

Cytat

Nie dziwi więc, że Harry składa taką przysięgę: „Przysięgam uroczyście, że knuję coś niedobrego” (V, 432)/Wiele osób prawdopodobnie przeoczyło tę „uroczystą przysięgę”. Czy ktokolwiek zastanowił się nad jej wagą?

W tym miejscu zacząłem się poważnie zastanawiać czy Autorka kiedykolwiek była w wieku Harry’ego? Bo nauczyłaby się czytać ze zrozumieniem – nie była to przysięga jako taka, lecz hasło do Mapy Huncwotów. Było to dokładnie opisane w tomie trzecim. Ale pewnie w streszczeniach nic o tym nie piszą :P.

Cytat

Przyjaciel Harry’ego, Ron, (…) zostaje mianowany bramkarzem w quidditchu, chociaż wszyscy wiedzą, że nie potrafi bronić. Ron stanowi raczej cel mobbingu. Jest poniżany, zastraszany {???}, wyśmiewany z powodu swojej ubogiej rodziny, przede wszystkim przez podłego Draco Malfoya./Opis mobbingu z powodu ubóstwa – bez wyraźnego sprzeciwu z jakiejkolwiek strony.

Tu Autorka wreszcie napisała coś mądrego. Chociaż z tym brakiem sprzeciwu to przecież nieprawda – bohaterowie reagują, głównie olewając Ślizgona.

Cytat

(…)Harry po raz pierwszy źle się czuje w Hogwarcie: „stracił serce do tego miejsca”. Nie chciałby tu spędzać nadchodzących świąt (V, 500). W Pokoju Życzeń wiszą bombki z napisem: WESOŁYCH I HARRYCH ŚWIĄT! Wraz z podobiznami Harry’ego, porozwieszane przez Zgredka./Boże Narodzenie jest dla dzieci świętem miłości, spędzanym z rodziną. Wiele z nich wciąż wie, z jakiej okazji je obchodzi. Dekoracje bożonarodzeniowe ozdabiają dom. Tu dekoruje się czymś, co wypacza sens świąt.

Rozprawmy się z tym fragmentem po kolei – Harry nie chce zostać w Hogwarcie na Święta, bo: 1. nie będzie spotkań GD, 2. Hermiona wyjeżdża na narty z rodzicami, 3. Harry myśli o samotnym Syriuszu, 4. Ron jedzie do domu… i zabiera ze sobą Harry’ego! O czym Autorka, oczywiście, nie wspomina, bo po co?

Odnośnie dekoracji – bombki są jak najbardziej dekoracją bożonarodzeniową. Nawet, jeśli mają napis niezwiązany ze świętami (mam kilka bombek z kotami – czy to oznacza, że jestem sługą Szatana albo czczę Bastet?). Również rozwieszanie w tym czasie zdjęć/podobizn przyjaciela (jakim Harry niewątpliwie jest dla Zgredka) nie są czymś nagannym. Autorka ponownie nadinterpretuje i manipuluje. Nie wspominając już, że przeoczyła, że czarodzieje obchodzą Boże Narodzenie! I to w sposób taki sam, jak „mugole”.

Cytat

Koszmary Harry’ego stają się rzeczywistością.

Eee…. Bo nią są? I kolejna pała ze znajomości lektury…

Cytat

„Poczuł, że jego ciało staje się jakieś gładkie, silne, giętkie. […] Harry wysunął język…(…)”/Identyfikacja Harry’ego z Voldemortem. Harry zamienia się we śnie w węża i robi to, co mu każe Voldemort.

Technicznie rzecz ujmując Harry nie staje się wężem, lecz widzi oczami węża. Fakt, Voldemort kontrolował węża, ale nie kontrolował Harry’ego – to subtelna różnica.

Cytat

(…)Harry czuje się źle w otoczeniu dzieci pana Weasleya: „Brzuch miał wypełniony palącym poczuciem winy.[…](…)” (V, 528). Harry boi się spać, ponieważ obawia się, że znów zamieni się w węża i kogoś zaatakuje./Harry wprawdzie cierpi z powodu opętania, wie, ze niemal stał się mordercą, ale nie pojawia się w nim pragnienie, aby się od tego opętania uwolnić.

Na tym etapie powieści Harry nie ma pojęcia co się dzieje. Fakt, że nie chce spać, by znów kogoś nie zaatakować świadczy, moim zdaniem, o tym, że jednak chce się uwolnić od bycia wężem.

Cytat

Odwiedziny u ojca Rona stają się okazją do obejrzenia magicznego szpitala i jego pacjentów. Personel ma wyhaftowany na piersiach znak: kość skrzyżowaną z różdżką. Wyraźnie podkreśla się, że chodzi tu o uzdrowicieli, a nie lekarzy (V, 536)./Uzdrowiciele często praktykują okultyzm.

Ciekawe czy ten komentarz dotyczy też współczesnych znachorów (IYKWIM).

Cytat

Harry „poczuł się brudny, skalany, jakby nosił w sobie jakiś śmiertelny wirus, poczuł, że nie jest godny siedzenia w jednym wagonie metra z niewinnymi, nieskalanymi ludźmi, których umysłów i ciał nie splugawiła skaza Voldemorta…” (V, 545). Boi się okaleczyć innych. Jego powracający sen nieco się zmienił: czarne drzwi na końcu korytarza są teraz otwarte./Skutki magii są u Harry’ego widoczne – nienawiść, szał niszczycielski, napady lęku, samozniszczenie.

Czy ten komentarz jest we właściwym miejscu? Bo albo ktoś popełnił błąd albo faktycznie Autorka nie umie czytać ze zrozumieniem. Nie widzę bowiem w tym fragmencie nienawiści – Harry nie chce zranić niewinnych ludzi – ani szału – siedzi blady, „lekko” przerażony, ani tym bardziej chęci samozniszczenia.

Cytat

(…)W szpitalu przyjaciele spotykają Neville’a Longbottoma, który wraz z babcią odwiedza swoich rodziców na oddziale zamkniętym. Babcia Neville’a, „czarownica o groźnym wyglądzie” (V, 567), wyciąga swoją szponiastą rękę i przedstawia przyjaciołom rodziców Neville’a: „Mój syn i jego żona […] byli torturowani i doprowadzeni do utraty zmysłów przez zwolenników Sami-Wiecie-Kogo./Babcia dla większości z nas to postać pozytywna. Jednak tutaj ma ona szponiastą rękę i nie dziwi jej, że syn i synowa byli męczeni aż do szaleństwa.

Czy ktoś – ktokolwiek – umie mi wytłumaczyć sens komentarza? O ile wygląd babci Neville’a miał, moim zdaniem, przywodzić na myśl typową czarownicę – wiece: starsza kobieta w czarnym szpiczastym kapeluszu, mająca szponiaste dłonie – tak nie rozumiem o co chodzi z tym „nie dziwi jej”. Co ma ją dziwić po 15 latach? Czy Autorka nigdy nie spotkała się z osobami chorymi – szczególnie tymi z uszkodzonym (w ten czy inny sposób) mózgiem? Pamiętam jak mój świętej pamięci Dziadek potrafił się zachowywać po wylewach – stał się innym człowiekiem i było widać, ze zmiany charakteru postępują z czasem.

Dodatkowo, co Autorka „całkiem przypadkiem” zepchnęła na dalszy plan: pani Longbottom  przez cały ten czas odwiedzała, razem z wnukiem, swojego syna i synową! Do tego widziała w obojgu bohaterów, ale też wiedziała co im się stało.

Granny_Weatherwax.jpg

Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Granny_Weatherwax

Cytat

Sprawczynią ich szaleństwa byłą kuzynka Syriusza, Bellatriks Lestrange, za co na jakiś czas zesłano ją do Azkabanu, ponieważ użyła do tego zaklęcia Cruciatus./Nie ma wskazówki, że Syriusz zrobił coś, by powstrzymać okrucieństwo jego kuzynki.

I kolejna pała – Syriusz nie lubił swojej kuzynki, nawet walczył przeciw niej i jej stronnikom. Dodatkowo – jak miał niby powstrzymać ją od torturowania Longbottomów (do czego Autorka się zapewne odnosi), skoro w tym samym czasie sam był już, najprawdopodobniej, w drodze do Azkabanu za zbrodnię, której nie popełnił? Miał ją wysłać do spychologa? To by tylko pogorszyło sprawę :P. Ponadto - Bellatriks nie trafiła tam „na jakiś czas” tylko na dożywocie. Fakt, uciekła stamtąd, ale to inna sprawa.

Cytat

(…)Tajny związek uczniów – Gwardia Dumbledore’a, zostaje rozwiązany. Harry staje przed przedstawicielami Ministerstwa Magii. Dumbledore bierze całą winę na siebie. Dzięki ucieczce unika grożącej mu kary więzienia w Azkabanie./Jaki dobry jest Dumbledore…

Nie wiem co Autorka miała na myśli – chwali dyrektora Hogwartu czy ironicznie go gani? Jak myślicie?

Cytat

Spełnia się marzenie pani Umbridge – zostaje dyrektorką Hogwartu. Na jej usługach jest woźny Filch, który (…) później (…) otrzymuje z Ministerstwa Magii pozwolenie na chłostanie uczniów. Całuje pergamin, na którym jest to napisane (V, 740)./Całowane jest tylko to, co straszne, złe.

No, nie wiem czy Cho była straszna i zła :P. A w euforii człowiek całuje różne rzeczy. Szczególnie list, który daje im wymarzone uprawnienia.

Cytat

(…)(Uczniowie) pilnie uczą się przed egzaminami z: lewitacji {???}, zaklęć, eliksirów, run, wróżbiarstwa, astronomii {chyba astrologii…}, historii magii (…)./Są to praktyki występujące w naszym społeczeństwie. Sekty medytacji transcendentalnej przyciągają lewitacją. Mamy do czynienia z wieloma rodzajami narkotyków {a te co tu robią?}. magia run staje się coraz popularniejsza {ja tam zawsze wolałem Magię Ognia :D}. Wróżbitów jest więcej niż księży. Jesteśmy świadkami boomu astrologii.

Ciekawe czy Autorka ma jakieś liczby i szkoda, że ich nie podała. Fakt, te „praktyki” są znane od… bo ja wiem… tysięcy lat? Przecież wieszczki-wróżbici pojawiali się już w mitologii greckiej. Więc nie są niczym nowym. Dodatkowo, Rowling stworzyła świat magiczny, nawiązujący do naszego, prawdziwego. Ciekawe co by Autorka powiedziała na np. Zakład Komunikacji Post Mortem na uniwersytecie? ;)

Cytat

Pani Umbridge przyłapuje przyjaciół (…). Żąda od nauczyciela Snape’a eliksiru prawdy (…). Snape, który jest członkiem Zakonu Feniksa i cieszy się zaufaniem Dumbledore’a, odmawia. „Jeśli nie chce go pani otruć… a zapewniam, że nie miałbym nic przeciwko temu… nie mogę pani pomóc” (V, 816)./Kolejny argument, by współczuć Harry’emu.

I kolejna „plomba”. Autorka pominęła fakt, że: 1. Snape również nie przepadał za Umbridge i powiedział jej, że nie ma zapasu takiego eliksiru, 2. nie lubił Harry’ego, 3. tekst o truciźnie był raczej ironiczny i Severus z całą pewnością nie miał zamiaru żadnej używać.

Cytat

(…)Hermionie udaje się zwabić panią Umbridge do Zakazanego Lasu. Razem z innymi uczniami zostają zaatakowane przez centaury.

Nie rozumiem – jacy inni uczniowie? Przecież w tym miejscu był tylko Harry, Hermiona i pani Umbridge. Luna, Ginny, Ron i Neville dołączyli do nich później.

Cytat

(…)Centaury toczą walkę z półolbrzymem Graupem. Graup jest przyrodnim bratem Hagrida: „jak moja matka zostawiłą mojego tatusia, to się związała z innym olbrzymem” (V, 759). Hagrid z czułością troszczy się o swojego brata, chociaż ten wciąż od nowa zadaje mu rany./Hagrid troszczy się o krwiożerczego przyrodniego brata olbrzyma {to w końcu półolbrzyma czy olbrzyma?}. Powracający motyw: przemoc idzie w parze z delikatnością i troskliwością.

Znowu nie rozumiem – to chyba dobrze, że Hagrid opiekuje się bratem? Nawet jeśli ten jest… specyficzny.

Cytat

(…)Później otwiera następne i następne (drzwi), aż wszyscy wchodzą do zimnego pomieszczenia, wysokiego jak katedra./W punkcie kulminacyjnym historii między Harrym a Voldemortem wprowadzone są elementy sakralne.

Cytat

(…)Kula zawiera przepowiednię, w której jest mowa o Voldemorcie(…)./Dlaczego Voldemort sam nie może przybyć po przepowiednię, nie jest do końca jasne. Dlaczego dla Harry’ego i jego przyjaciół zdobycie kuli jest ważniejsze niż życie, też nie jest jasne. Przecież Harry wyruszył z zamiarem ratowania Syriusza…

Już spieszę z odpowiedziami, bo w brykach najwyraźniej tego nie ma: 1. Harry, widząc swoje nazwisko, z ciekawości sięgnął po kulę i chyba każdy by tak zrobił, 2. przepowiednię mogła wziąć wyłącznie osoba, której ona dotyczyła – a Voldemort nie mógł ot tak sobie wkroczyć do Ministerstwa, skoro nikt nie wierzył w jego powrót (choć ostatecznie musiał to zrobić).

Cytat

(…)Dlaczego Voldemort naznaczył Harry’ego blizną (…)? Ponieważ jest mieszańcem jak on. (…) Bo Harry posiada moc, jakiej Voldemort nie zna: „Nie oklumencja cię ocaliła, ale twoje serce” (V, 921)./Ideologia rasistowska. Do tej pory Voldemort nie mógł zabić Harry’ego z powodu ofiary jego matki. Voldemort, pozostawiając Harry’emu bliznę, dał mu siłę i przyszłość, a nawet moc czterokrotnej przed nim ucieczki. Dlaczego dał mu siłę, skoro nieustannie próbuje go zabić? Dlaczego Harry’ego uratowało „jego serce”, skoro jest zależny od Voldemorta?

Ech… kolejna jedynka – więc po kolei: 1. Voldemort, używająć krwi Harry’ego do odrodzenia się, częściowo zniwelował ochronę Pottera, 2. dał mu siłę przez przypadek, nieumyślnie!, 3. skoro uratowało go serce to znaczy, że nie jest zależny od Voldemorta – chociaż, faktycznie, Riddle go wmanipulował i częściowo przejął umysł w Departamencie Tajemnic.

Cytat

(…)Na końcu tomu Harry dowiaduje się, że Cho ma innego chłopaka. Nie sprawia mu to jednak w ogóle bólu./Relacja, zapowiadająca coś dobrego, a trwająca moment, zostaje potraktowana z lekceważeniem.

Autorka chyba naprawdę nie chodziła do szkoły – nie odróżnia faktycznej miłości od zauroczenia. Może to być szok dla Autorki, ale nie każdy związek – zwłaszcza nastoletni - kończy się happy endem i nie zawsze jest to miłość jako taka. Takie jest życie.

I na tym zakończę ten siedmiostronicowy (!!!) wpis, najdłuższy w historii mojego bloga. Za tydzień poznamy zakończenie tej pasjonującej książki.



0 Comments


Recommended Comments

There are no comments to display.

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
×