Jump to content
  • entries
    162
  • comments
    544
  • views
    169,168

"Śpiąca królewna", Phillip Margolin - recenzja


crouschynca

1,280 views

 Share

W powieści Phillipa Margolina mamy mordercę z niemałym licznikiem ofiar na koncie, aczkolwiek dwie osoby zdołały przeżyć jego atak. Jednakże jedna z nich leży w śpiączce, a drugiej towarzyszy nieustanny strach, co jest całkiem zrozumiałe. Chyba każdy w podobnej sytuacji obawiałby się, iż zabójca może zechcieć dokończyć swoje dzieło. Czy mu się to uda? Czy może zostanie definitywnie powstrzymany? Sądzę, że warto samemu się o tym przekonać.

 

Co ciekawe, tytułem „Śpispiaca_krolewna_margolin_okladka.jpgąca królewna” opatrzony został nie tylko omawiany utwór, ale i tomik istniejący na kartach tejże książki. Mowa o kryminale dokumentalnym, którego napisania podjął się Miles Van Meter, brat pogrążonej w śpiączce kobiety o imieniu Casey. Akcja startuje zresztą wtedy, gdy ten czterdziestoparoletni mężczyzna zajęty jest właśnie trasą promocyjną. Tak oto zostaniemy uraczeni zgrabną i nienachalną prezentacją postaci Milesa na spotkaniu literackim, który – jako gwiazda wieczoru autorskiego w pewnej księgarni – ma zająć się odczytywaniem fragmentów swojej powieści i odpowiadaniem na różne pytania fanów. A czego w ogóle dotyczy proza pana Van Metera? Jak łatwo zgadnąć, facet wziął na warsztat sprawę wspomnianego we wstępie mordercy.

 

W tym miejscu objawia się pomysłowość Phillipa Margolina, który postanowił urozmaicić narracyjną konstrukcję poprzez wprowadzenie retrospekcji. Ba, fragmenty, kiedy to cofamy się w czasie, stanowią tu zdecydowaną większość. Taki zabieg z powodzeniem uatrakcyjnia budowę utworu i pozwala lepiej zaangażować się w przedstawioną historię, dosłownie przenosząc nas do minionych wydarzeń. Należy jednocześnie nadmienić, iż partie te przydzielają Milesowi dalszoplanową rolę, natomiast pierwsze skrzypce gra młodziutka Ashley Spencer, czyli niedoszła ofiara seryjnego zabójcy. W przeciwieństwie do Casey Van Meter, dziewczyna nie wegetuje na szpitalnym łóżku pod ciągłą opieką lekarzy. Niemniej trudno w jej przypadku mówić o nadmiernym szczęściu, skoro życie tracą bliskie protagonistce osoby. Niby Ashley próbuje normalnie funkcjonować, lecz na dobrą sprawę, podejmowane starania naznaczone są trwałym lękiem, i to jak najbardziej uzasadnionym. Stąd czeka ją przyspieszony kurs dorastania, wraz z nauką samodzielności, choć będzie też mogła liczyć na cudze wsparcie.

 

„Śpiąca królewna” odznacza się żwawym tempem, unikając tym samym zbędnych przestojów fabularnych. Co więcej, obie linie czasowe, które obejmują długie retrospekcje i krótkie wstawki z teraźniejszego zgromadzenia w księgarni, elegancko zbiegają się pod koniec powieści. W ramach ciekawostki dodam jeszcze, iż jedna z sekcji dedykowanych pannie Spencer znacząco odchodzi od formuły tradycyjnego thrillera na rzecz jego prawniczej odmiany. Mianowicie cała ta część koncentruje się na procesie, opisanym zresztą w sposób ciekawy i wiarygodny. Nie było to w sumie dla mnie zaskoczeniem, ponieważ Phillip Margolin posiada zarówno prawnicze wykształcenie, jak i doświadczenie. Analizując książkę pod tym kątem, można by tak na marginesie uznać Milesa Van Metera za swoiste alter ego autora. Brat nieprzytomnej Casey nie ogranicza się bowiem do literackiej kariery, gdyż pracuje ponadto na stanowisku radcy prawnego.

 

Czy recenzowany tytuł posiada jakieś wady? Ano jedną na pewno i niestety wcale nie taką malutką, bo chodzi o tożsamość zabójcy. Otóż na długo przed finałem miałam związane z powyższą kwestią podejrzenia, które znalazły potem swoje pokrycie w wizji pana Margolina. Gwoli ścisłości, pisarz umieścił w wymyślonej intrydze tzw. głównego podejrzanego z paroma grzeszkami na sumieniu oraz mnóstwem dowodów, obciążających tę konkretną osobę. Nie zdradzę jednak, czy mordował ktoś inny, czy też faktycznie tamten gagatek. Zarazem muszę przyznać, że mimo wszystko zwieńczenie zdołało mnie zaskoczyć pewną rzeczą. Ten dodatkowy as w rękawie amerykańskiego pisarza, wespół z całokształtem pozytywnych wrażeń, sprawia, iż ani trochę nie żałuję poświęconego na lekturę czasu. Mówiąc krótko, „Śpiąca królewna” to solidna propozycja dla sympatyków trzymających w napięciu thrillerów.

 

 

 

-------------------------------------------------------------------

 

Wpis dostępny również na blogu zewnętrznym.

 

-------------------------------------------------------------------

Tytuł polski: Śpiąca królewna

Tytuł oryginalny: Sleeping Beauty

Autor: Phillip Margolin

Wydawnictwo: Świat Książki

 Share

6 Comments


Recommended Comments

@DJUDEK

Dziś chcesz tylko liczbę stronic, a kto wie, czy jutro nie będziesz wołać filmów na yt z popisami kankana.:diabelek::wink:

 

A tak na poważnie, mogę dopisać. Mnie to nie robi problemu. :) Tu już nie edytuję wpisu, ale od kolejnych recenzji książek będę dorzucać informację o liczbie stron. Jeśli chodzi o "Śpiącą królewnę", dodam tylko w komentarzu, że tam są 352 strony. Co prawda książkę miałam z biblioteki i już oddałam, ale internety podpowiedziały, jak z tym konkretnym wydaniem (istnieje jeszcze inne - również od Świata Książki, wg danych z sieci o "aż" 2 strony chudsze, no i różni się okładką).

  • Upvote 1
Link to comment
14 godzin temu, crouschynca napisał:

@DJUDEK

Dziś chcesz tylko liczbę stronic, a kto wie, czy jutro nie będziesz wołać filmów na yt z popisami kankana.:diabelek::wink:

Kurczę, skąd wiedziałaś? :D:diabelek:

  • Upvote 1
Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...