Tajemnice Mass Effect

  • wpisy
    11
  • komentarzy
    54
  • wyświetleń
    20930

Mass Effect: Andromeda - Recenzja

bloggggggggggggg.jpg

 

Witajcie w moim niezbyt regularnym blogu dotyczącym Mass Effect.

Po 80 godzinach spędzonych w Andromedzie mogę w końcu podzielić się z wami wrażeniami, jakich doznałem grając w nowego Mass Effect. Wielu pewnie uważa, że to crap najgorszego sortu, ale to nieprawda. To dobra gra, która działa teraz jak crap, ale o tym niżej.

Już na początku wypowiem się na temat słynnych drewnianych animacji, tragicznych twarzy ludzkich oraz Asari i glitchami graficznymi, które powodują kompletnie nienaturalną mimikę u dużej części postaci.

Moje wrażenia zobrazuję poniższym screenem.

Despair.jpg

 

Co ciekawe animacje twarzy Turian, Salarian, Angarian czy Krogan wyszły dobrze.

Dobra to skoro temat animacji mamy za sobą, to zajmę się innymi aspektami gry.

Nasz bohater to Ryder syn lub córka Aleca Rydera, który jest Pionierem w misji mającej znaleźć nowy dom dla ludzkości w galaktyce Andromeda. W skrócie - to takie Widmo tyle, że inaczej się nazywa i pomimo innych zadań, ostatecznie miast poszukiwać domu, walczy ze złem grasującym w pobliżu. Arka ludzi dociera do na miejsce, ale wszystko zaczyna iść jak zwykle w złym kierunku, co kończy się tym, że zostajemy następcą swojego tatuśka i to na nas spada cały ciężar poszukiwania szczęścia w Andromedzie. Co gorsza kadra kierująca misja również została przetrzebiona przez co u władzy znaleźli się sami karierowicze bez doświadczenia. Potem jest już co raz gorzej, więc jak zwykle mamy sporo do roboty i to od nas zależy los misji. Ogólnie nic nowego, aczkolwiek główny zły lekko rozczarowuje, choć co ciekawe ostatnia walka jest jednym z najlepszych momentów w fabule. W ogóle jeśli nie liczyć osobowości antagonisty, to mamy do czynienia prawdopodobnie najbardziej widowiskowym finałem w historii serii.
Są lepsze i gorsze momenty, aczkolwiek nie wybija się ta historyjka ponad przeciętność. Kolejna Space Opera, tyle że bez Żniwiarzy, Zbieraczy itd.

Pomimo tych wszystkich glitchy graficznych, oprawa nowego Mass Effect jest widowiskowa. Silnik Frostbite został całkiem dobrze wykorzystany i podczas eksploracji nawet pustynia wydaje się być piękna niczym Garrus tańczący tango. Zaimplementowany został również system zniszczeń otoczenia, aczkolwiek dotyczy on tylko słabszych osłon, aczkolwiek dzięki temu trzeba uważać, gdzie się ukrywamy, bo może się okazać, że ten płotek, za którym chcieliśmy odnowić tarczę runie jak wieżowiec zaatakowany przez Żniwiarza.

Jeśli chodzi o oprawę dźwiękową, to już nie jest tak dobrze, bo choć słyszałem dużo fajnej muzyki z gier w marcu, to żaden z tych utworów nie pochodzi z Mass Effect: Andromeda. Jedynie muzyczka przygrywająca w finałowej potyczce mi się podobała, a tak nie wybija się ponad przeciętność.
BioWare miało ciekawy pomysł, aby podczas rozmów nasi towarzysze również uczestniczyli w nich, aczkolwiek z powodu iż stoją nieco dalej to ich głos jest często ledwo słyszalny. Głosy pasują do postaci, ale często kwestie są wypowiadane w sposób drewniany, jakby były czytane z datapadu. Na szczęście na ogół nie dotyczy to głównej obsady, która poradziła sobie z dialogami w sposób dobry lub bardzo dobry.

blogMEA.jpg

 

System walki, choć wydaje się być strasznie uproszczony i są tacy, którzy krytykują ten kierunek, po pewnym czasie okazuje się być bardzo dobrym pomysłem, a towarzyszom, których AI nie jest złe, zwykle po prostu wskazywałem kogo mają atakować. Dzięki nowej zabawce - jet-packowi starcia nabrały dynamiki, więc system 3 aktywnych umiejętności nie wybija z uderzenia. Istotny stał się system kombo. Jedna z umiejętności służy za zapalnik, podczas gdy druga za detonator. Gdy w cel, który jest objęty działaniem "zapalnika"" trafi detonator następuje piękna eksplozja, zadająca obrażenia wszystkim, którzy są w pobliżu naszego celu. Nie oszukujmy się. Gdyby więcej niż 3 skille mogły być aktywne, to możnaby cały czas, używać różnych kombo niszcząc wszystko w trymiga. Moim zdaniem, dzięki temu ten system jest efektowny niczym scena, gdzie Miażdżypaszcza niszczy Żniwiarza na Tuchance.

System rozwoju postaci uległ dużej zmianie. Teraz możemy wybierać wśród wszystkich umiejętności, ale lepiej jest iść w jedną kategorię nie tylko z powodu ograniczenia ilości aktywnych umiejętności do 3, lecz również z powodu systemu profilów, które dodatkowo wzmacniają umiejętności. Np. gdy używamy umiejętności technicznych to profil Technika je wzmocni oraz zapewni parę innych bonusów. W każdym momencie można zresetować nasze punkty i zainwestować je inaczej, dzięki temu gracz nie jest zmuszony grać klasą, którą sobie nie radzi.

Krytykowany był również pomysł pozbawienia Nomada, czyli nowego MAKO wszelkiego uzbrojenia, lecz tutaj ponownie jest to dobra decyzja. Dość często można napotkać różnego rodzaju obozy czy patrole przeciwników. Gdyby Nomad miał działo, to gracz by po prostu stał w miejscu i strzelał, aż wszyscy padną, a on odjedzie w glorii i w chwale z kolejnymi punktami doświadczenia na koncie. Pojazd Ryder/a to narzędzie do eksploracji i w tej roli sprawuje się niemal doskonale. Jazda nim to prawdziwa przyjemność i rzadko miałem problem, aby wspiąć się pod bardziej strome wzniesienia, co stanowiło ogromny problem dla MAKO w ME 1. Choć istnieje system szybkiej podróży to nierzadko jeździłem do celu miast użyć tego systemu. Był jeszcze jeden powód tego zachowania, ale o tym później.

Jeśli jesteśmy przy Nomadzie, to warto wspomnieć o samej eksploracji, która od początku stanowi ważny element gry. Planety po których się poruszamy są różnorodne, a na jednej z nich jest słabsze przyciąganie, więc może sobie poskakać naszym samochodzikiem wyjątkowo wysoko. Pomimo, iż tak naprawdę do zwiedzania dostaniemy 5 planet + 1 mniejsza, to są na tyle różne, zarówno pod względem wyglądu, jak i rodzaju wrogów, że nie przeszkadza to w zbyt wielkim stopniu, bo tereny zwykle są ogromne. Zwiedzimy dżunglę, pustynię, lodowe pustkowie itd.

blogplaneta.jpg

Tereny niezależnie od wielkości byłyby nudne w zwiedzaniu, gdyby nie było zadań, a tych jest od groma. Często są to questy, które polegają na zebraniu czegoś, zagadaniu z kimś czy innym działaniem, które powtarzamy w wielu RPG-ach. Zwiedzając planety możemy trafić na dodatkowe zadania eksploracyjne, które mają na celu zachęcić nas do przeszukiwania obozów wroga. Zadania poboczne zwykle są nudne, aczkolwiek nierzadko trafiają się perełki, które pomimo prostego początku okazują się być bardziej skomplikowane. Nawet zadanie z wieczorkiem kinowy, pomimo iż polega na kupowaniu rzeczy na różnych planetach mnie zaciekawiło, bo przypominało mi trochę przygotowania na imprezę w DLC Cytadela. Oczywiście najlepszymi zadaniami są te pochodzące z głównego wątku (nawet jeśli sama fabuła nie jest najwyższych lotów) oraz misje lojalnościowe, podczas których nieraz trzeba będzie podjąć ważne decyzje, aczkolwiek nie wiem czy w jakimś stopniu wpłyną na stosunek kompanów do nas.

Jeśli już jesteśmy przy kompanach, to muszę stwierdzić, iż nawet jeśli Vetra Nyx to nie Garrus Vakarian, Drack to nie Wrex, a Peebee to nie Liara, to przyzwyczaiłem się do nich i polubiłem. Istotne ponownie są częste rozmowy, podczas których poznajemy bliżej postacie, ale warto również słuchać o czym między sobą dyskutują, czytać wiadomości oraz chodzić na spotkania z nimi. Dodatkowo świetnym pomysłem są rozmowy towarzyszy podczas jazdy Nomadem. Postacie mają różny stosunek do siebie i słychać to w tych dialogach. Miło ich się słucha i to między innymi powód, który skłonił mnie do dłuższej jazdy Nomadem. W przeciągu 80 godzin gry nie powtórzyła się żadna kwestia, nawet pomimo iż często jeździłem z Vetrą i Drackiem. Najbardziej z grupki polubiłem właśnie starego Dracka i smukłą Turiankę, która swoją drogą ma prawdopodobnie najbardziej dopracowany model w całej grze (Turianie ogólnie mają najlepsze animacje) oraz Jaala, czyli przedstawiciela rasy Angara. Polubiłem również żywiołową Peebee, która zachowuje się trochę jak Liara na dużej dawce dopalacza. Najmniej do gustu przypadł mi lekkoduch Liam, nijaki Gil oraz niezbyt piękna (lekko mówiąc) Cora.
Swoją drogą to jakaś tradycja? W ME 1 Ashley i Kaidan byli nudniejszymi postaciami od pozostałych (nawet jeśli Tali robiła za chodzącą encyklopedię Quarian). Może w ewentualnej kontynuacji lub w DLC pokażą pazurki albo pojawi się nowy przedstawiciel rasy ludzkiej w składzie.

blogvetra.jpg

Gorzej nieco wypada Scott i Sara. Jest to pewnie spowodowane zmienionym systemem dialogowym, który wygląda ciekawie i nieraz spełnia swoje założenia to zwykle, jego działanie polega na wybraniu w jakim tonie zostanie wyrażona opcja Paragon. Nie ma wersji neutralnej lub Renegade. W zależności od rozmowy do wyboru będą od 2 do 5 tonów wypowiedzi (o tym 5 za chwilę). Niektórych mogą denerwować i wywoływać zażenowanie co niektóre jego wypowiedzi, które wskazują na jego młodzieńczy charakter, co akurat twórcom dobrze wyszło. Mamy świetny kontrast między niedoświadczonym młodzikiem, który został Pionierem a poważnym i zaprawionym w bojach Shepardem. Jak dla mnie postać głównego bohatera wyszła nieco jednowymiarowo.
Zdarza się jednak, że musimy podjąć decyzje, która będzie miała wpływ na dalsze wydarzenia w zadaniu. Czasem miałem problem z wyborem, więc za to należy się twórcom pochwała.

Z ciekawostek, jeśli jeszcze jesteśmy przy głównych postaciach, zmianie uległ system romansu (to ta 5 lub 3 wypowiedź). Są one subtelniejsze i polegają na wybieraniu odpowiedniej kwestii za każdym razem, gdy jest to możliwe. Choć wygląda to wszystko prosto, to jest na pewno lepiej niż w trylogii, a zwłaszcza 2, gdzie wyglądało to tak: gadu-gadu => misja lojalnościowa => początek romansu => gadu-gadu => ostatnia misja i scena "łóżkowa". Romans z Vetrą Nyx (która jest najwyższym Love Interest w historii ME - 1,98 m) bardzo mi się spodobał (zwłaszcza, że jej siostra też się na ten temat może wypowiedzieć oraz lubię jak strzyże z emocji tymi odrostami na policzkach).  Mam tylko jedno zastrzeżenie:

 

GDZIE JEST NORMALNA SCENA ŁÓŻKOWA? TAK TRUDNO ZROBIĆ NAGIE MODELE OBCYCH?

Fajnym dodatkiem jest również leksykon, z którego możemy wyczytać nie tylko jak przebiega fabuła, ale również jaki jest nasz profil psychologiczny czy jakie są stosunki załogantów do nas (zmienia się on na bieżąco). Mała rzecz a cieszy.

Całkiem dobrze funkcjonuje system badań i produkcji. Choć broń możemy znaleźć na polu bitwy, to tylko w warsztacie możemy stworzyć ich udoskonaloną wersję, więc warto inwestować w badania oraz zbierać materiały na produkcje. Zwłaszcza modyfikacje Nomada są przydatne.

blogarchitekt.jpg

 

Z powyższego tekstu można wywnioskować, że jest to bardzo dobry tytuł. Jest to prawda, ale wiele rzeczy nie zadziałało jak powinno i otrzymaliśmy produkcję, która sprawia wrażenie zrobionej w połowie. Jakby ekipa była bliska stworzenia świetnej gry, ale w połowie zauważyli, że kończy się im kasa i czas, więc zaczęli stosować półśrodki. Przez to wyszedł produkt BARDZO nierówny, w który gra się bardzo miło, ale cały czas trafia się na coś co nie działa jak powinno.

Przykłady?

Interfejs sklejony pod konsolę, który nawet na konsoli jest niezbyt wygodny.

Część postaci jest bardzo dobrze zagrana i czuć emocje, podczas gdy pozostali sprawiają wrażenie jakby tekst czytali z datapadu (czasem nawet próbując udawać jakiś akcent).

Gra jest BAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAARDZO zabugowana. Wiele elementów potrafi się popsuć lub nie zadziałać. Ludzie zgłaszają problemy z questami, które nie chcą poprawnie działać (wczytanie poprzedniego stanu gry pomaga), po jednym z questów postać nosiła cały czas hełm pomimo iż w opcjach miałem to wyłączone (restart gry pomógł). Gra z niewiadomych powodów lubi sobie z czasem przycinać, co dodatkowo wytrąca z równowagi, gracza wkurzonego, jakby przegrał fortunę w kwazara. Taki Daggerfall XXI wieku.

Część questów jest niedokończona lub kończy się nagle i bez sensu, a w pewnym momencie mamy już wskazane, że będzie DLC i o czym ono będzie:

 

Poszukiwanie zaginionej Arki Quarian. Choć na DLC z nagimi modelami Quarian i Turian z dodatkowymi scenkami, bym się nie obraził

Nasza sztuczna inteligencja SAM nie raz doprowadzał mnie do szału informacjami typu, że można wydobywać surowce, że temperatura jest niebezpieczna, temperatura jest bezpieczna, a do tego nie ma jakiegoś mechanizmu, który by zapewniał jakieś przerwy pomiędzy kilkoma komunikatami, więc zdarza się, że jeśli mamy pecha możemy dostać po prostu bólu głowy od tych powtarzających się tekstów, które mogą przerwać dialog towarzyszy.

Często gra zmusza nas do powrotu na światy, które już zbadaliśmy. Nie byłoby to problemem, gdyby nie animacje na mapie galaktyki. Dobrze, mapa jest świetna, ale jak za każdy razem patrzy się na powolną animację podlotu do obiektu, której nie można przyspieszyć, to pozostaje tylko złapać się za głowę (lub iść zrobić coś do jedzenia).

Nie wiem, kto projektował grę, ale zrobienie z początku, który powinien zachęcać do dalszej gry, najgorszej i najnudniejszej części produkcji uważam za nieporozumienie. Tymbardziej, że trial skupiał się na tych pierwszych godzinach, co pewną grupę ludzi raczej zniechęciło do ME:A niż zachęciło do kupna.

To wszystko są błędy, które nie pozwalają się cieszyć produkcją w stopniu, na który ona zasługuje. 

Gra jest dobra, ale polecam zaczekać, aż zostanie ona załatana i większość błędów i problemów odejdzie w zapomnienie. W obecnym stanie można trafić na błąd, który może zniechęcić do dalsej eksploracji.

Na ten moment mogę dać lekko naciągane 8. Jeśli większość bugów i denerwujących mechanizmów zostanie usunięta (ale nie przez moderów) to podniosę ocenę do 8+, a może nawet 9.

ZALETY

+ ŚWIAT MASS EFFECT
+ SYSTEM WALKI I ROZWOJU
+ CRAFTING
+ NOMAD I EKSPLORACJA
+ RÓŻNORODNOŚĆ ŚWIATÓW
+ NOWI TOWARZYSZE Z CHARAKTEREM
+ CIEKAWE ROZMOWY POMIĘDZY TOWARZYSZAMI
+ FABUŁA MA SWOJE MOMENTY
+ NIEKTÓRE QUESTY SĄ INTERESUJĄCE
+ LEKSYKON ORAZ DUŻO CIEKAWEGO TEKSTU NA TEMAT PLANET I RAS
+ GRAFIKA
+ OGROMNY POTENCJAŁ....

MINUSY

- KTÓRY ZOSTAŁ ZMARNOWANY
- SŁABY CZARNY CHARAKTER

- CZĘSTO DREWNIANE DIALOGI I DREWNIANE POSTACIE
- CZĘŚĆ ZADAŃ TO ZAPCHAJDZIURY
- ANIMACJA POSTACI
- DENERWUJĄCE I POWTARZAJĄCE SIĘ KOMUNIKATY
- ZBYT DŁUGIE ANIMACJE PODRÓŻY, KTÓRYCH NIE MOŻNA PRZERWAĆ
- NIECZYTELNY INTERFEJS
- PROBLEMY Z PŁYNNOŚCIĄ
- BUGI, BUGI I BUGI.

OCENA: 8

BTW: Dzięki za korzystanie z Poradnika i 4000 kliknięć :)


2


24 komentarzy


Czy ja dobrze zrozumiałem?10 pkt w minusach i gra dostaje 8/10?Hehehe.Dlatego już nie wierzę w recenzje w CDA od dawna.Pismo czy portal bez różnicy.Oceny wzięte w sufitu dla gry za 179 złotych.Obyś żył w ciekawych czasach :-)

0

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

@Madmartigan

Widze, ze ktos ma tu problem z subiektywnymi odczuciami osoby, ktora ogrywa dany tytul. Nigdy nie zdarzylo Ci sie trafic na gre, film czy ksiazke, ktora miala wiele wad, byla daleka od doskonalosci, ale i tak swietnie bawiles sie przy danym tytule, bo mial w sobie to cos i dzieki temu podobal Ci sie duzo bardziej niz teoretycznie powinien?

No i zastanawia mnie powod napisania przez Ciebie ostatniego zdania, starego chinskiego powiedzenia, ktorego caly kontekst sprowadza sie do zyczenia komus zle... Dzialanie celowe, czy tez moze zwykla ignorancja?

0

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Dokładnie to miałem na myśli .Przesadziłem z subtelnością:-)?

Subiektywna ocena jest racjonalnym odczuciem.Nie mam z tym problemu.Ale ocena finalna z punktacją to CAŁKIEM INNA BAJKA.Bardzo proste porównanie.Na innych portalach Andromeda dostaje od niektórych osób ocenę 3/10 za co dostaje im się porcja hejtu od obrońców Andromedy.Zatem logicznie rzecz biorąc  mam pełne prawo ocenić sposób punktacji  dla Andromedy i uwaga,niespodzianka,ignorować obiektywne odczucia recenzenta.Trzeba się na coś zdecydować.Subiektywna ocena a punktacja gry to dla mnie dwie całkiem różne sprawy.A połączenie obu bywa bardzo często dwuznaczne.Proszę nie udawać że nie wie pan o czym mowa :-)

0

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Poprawiłem nieco, bo zapomniałem o zdaniu, że lepiej poczekać z zakupem, aż naprawią to i owo.

@Madmartigan

Czy ty przeczytałeś cokolwiek oprócz tych minusów na końcu? Trochę ich wypisałem, ale chodzi o to, w jakim stopniu wpływają na radość z grania.
Rozumiem również, że pomimo, iż plusów wypisałem więcej i część z nich jest bardzo ważna w grach RPG, to jednak tytuły, które mają jakiekolwiek rysy i grzechy na różnych płaszczyznach nie mogą otrzymać dobrej oceny.

Zresztą ME:A cały czas balansował pomiędzy 7+ a 8.

Twoim prawem jest oceniać, czy mam rację, czy jednak trochę zawyżyłem, ale ja mam również prawo do wyrażania swojej opinii.

BTW: Raczej chodziło Ci o subiektywne odczucia :)

1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

A co jeśli powiem ci, że "animacje podróży" to tak naprawdę ekrany ładowania i to właśnie dlatego nie możesz ich przerwać? To dosyć powszechna praktyka. 

Ogólnie Andromeda budzi we mnie skomplikowane odczucia. Z jednej strony widzę totalnie położoną grę, nie mam pojęcia co tu się wydarzyło pod względem technicznym, a z drugiej ciągle mam sentyment do serii mimo podejścia "ze szkiełkiem" ciągle pewnie bym się nieźle bawił. Kupie jak cena mocno spadnie. 

1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Dzięki Scorpix :-)

Możliwe że ja też przesadziłem z lekka ale liczba minusów po twojej recce robi wrażenie.Tak czy siak sorki :-)

Faktycznie trzeba żeby każdy sam maił opcję przemyśleć zakup tej gry,ważąc jej plus,minusy i cenę.W sumie może to być też forma nacisku na twórców żeby jednak robili jak najlepsze.Tego chyba każdy z nas by oczekiwał :-)

2

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Bardzo dobra recenzja. Nie wiem tylko czemu piszesz o kiepskim interfejsie? Ja grając na konsoli nie odczuwałem jakiegokolwiek dyskomfortu podczas użytkowania. Z minusów to przyczepiłbym się również narzędzia do kreowania postaci bo oprócz metroseksualnego faceta umalowanego jak na paradę równości to ciężko coś tam ukręcić. W grach lubię wyglądać jak w realu. W tym wypadku jest raczej gorzej niż w trylogii... Łysy bohater? W życiu! Można wybrać tylko taki fryz a'la maszynka elektryczna mimo, że spotykasz NPC z ogoloną glacą do skóry. Broda? Też nie bardzo chyba, że lekki zarost. Budowa ciała? Chucherko i nic z tym nie zrobisz (sam ważę >100 kg). Do Skyrima trochę daleko :)

Tak czy owak to są popierdółkowate problemy. Gra się naprawdę dobrze. Pozdrawiam i dzięki za ciekawy tekst.

Edytowane przez LimaksokiM
1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Godzinę temu, Madmartigan napisał:

Dzięki Scorpix :-)

Możliwe że ja też przesadziłem z lekka ale liczba minusów po twojej recce robi wrażenie.Tak czy siak sorki :-)

Faktycznie trzeba żeby każdy sam maił opcję przemyśleć zakup tej gry,ważąc jej plus,minusy i cenę.W sumie może to być też forma nacisku na twórców żeby jednak robili jak najlepsze.Tego chyba każdy z nas by oczekiwał :-)

Nie rozumiem dlaczego cena ma miec jakikolwiek wplyw na ocene gry. Zupelnie nielogiczne podejscie. To czy gra kosztuje 10 zlotych, 100 zlotych czy 10 000 zlotych nie ma absolutnie zadnego wplywu jaka gra jest sama w sobie. Czy W3 gdyby kosztowal 500 zlotych bylby gra gorsza niz jest? Nie. Czy Zelda nie dostalaby tylu 10/10 gdyby kosztowala 700 zlotych? Tez nie. To po prostu dwie rozne sprawy.

Co do samej recenzji - po spedzeniu 1/4 czasu, ktory Ty spedziles z gra mam podobne odczucia. Obiektywnie dalbym tej grze w tym momencie 7, ale z ogromnym potencjalem na spokojne 9. To po prostu fantastyczna gra skopana technicznie w tym momencie. Wierze, ze BioWare naprawi swoje bledy, wyda odpowiednie latki i wtedy spokojnie bedzie mogla siegnac 8+ czy 9 i staram sie tutaj byc zupelnie obiektywny.

Jezeli chodzi o moja subiektywna ocene - jako fan serii dalbym w tej chwili 5 z potencjalem na 6+ ze wzgledow opisanych w temacie gry na forum. 

 

Jeszcze co do recenzji - ctrl + f i tak "zrezygnować" na "zregenerować". :)

EDIT Scorpix: Dzięki poprawiłem.

Edytowane przez Scorpix
1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

DougPeacemaker .Nie wiem co mam tobie odpisać co dla mnie oznacza recenzja-punktacja-cena gry.Nie zamierzam jednak odkrywać czegoś na nowo.Są w necie opinie osób które wydały 200 złoty na tę grę konkretnie i piszą wprost że czują się oszukane.Że gra nie jest warta tych pieniędzy.Raczej ich powinieneś o coś takiego zapytać.O czym tu pisać zatem?Oczywiście poza tym że gry najwięcej zarabiają dla producenta zanim gracze maksymalnie poznają w ciągu tych pierwszych tygodni kiedy jej cena jest największa?.Nadal ocena gry= jej cena nic nie znaczy?Nie zgodzę się z tym :-)

 

Scorpix

Tak.Dokładnie widziałem co napisałeś w minusach o grze.Ciekawostka.Wypunktowałeś właściwie wszystkie bolączki tej gry tyle że  te rzeczy często ważą więcej w czasie samej gry właśnie bo wtedy każdy z osobna może subiektywnie ocenić stopień tych skopanych elementów w grze które mu psują zabawę.Ocena końcowa gry 8/10 zaciemnia ciemne sprawki które w tej grze zwyczajnie są.Więc coś tu jest nie halo moim zdaniem czyli z samą grą :-)

1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

W ogóle to chciałem zauważyć, że w zaletach "crafting" pojawia się dwa razy. Ponadto umieszczenie w zaletach "fabuła ma momenty" oraz "niektóre questy są interesujące" pokazuje jak ta gra jest słaba w tym aspekcie. Zupełnie nie zgadzam się z argumentem o ciekawych towarzyszach. Żadna z tych postaci nie zapadła mi w pamięć, a przecież w poprzednich mieliśmy Garrusa, Tali, Mordina. Gra wyszła mocno niedopracowana, ogrom bugów, dziwne dialogi (momentami człowiek ma ochotę zrobić facepalma). Dodajmy do tego dziwne grymasy twarzy i wychodzi nam trochę taki Monty Python.

 

Miałem wrażenie, że gram w fanowską parodię Mass Effecta, albo jakbym odpalił Kosmiczne Jaja. Główny bohater nie wzbudza sympatii, często mam wrażenie, że nie ogarnia co się wokół niego dzieje. Najbardziej nie lubię jak postać prowadzona przez gracza wolniej "chwyta" i analizuje pewne fakty niż sam gracz. Ma się wtedy wrażenie, że ta postać ma pewne braki w inteligencji. Porównując ją do Sheparda, który był silnym charakterem to Ryder wypada bardzo blado.

 

Zgadzam się z tym, że jest w tej grze potencjał, ale w moim odczuciu scenarzyści tej produkcji zupełnie się nie spisali. Jak dla mnie jesteś trochę zbyt szczodry w ocenie, choć rozumiem, że każdy ma swoje własne odczucia. Dialogi, fabuła zawsze były mocnym punktem serii i gier Bioware, a tutaj są chyba najbardziej niedomagającym aspektem całej gry. Jeśli trochę przysiądą w kolejnych częściach nad scenariuszem, poprawią odzywki Rydera, to może coś z tego będzie. Jednak wolałbym grać badassem, a nie taką kluchą jak Ryder z Andromedy.

0

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
3 godziny temu, FaceDancer napisał:

W ogóle to chciałem zauważyć, że w zaletach "crafting" pojawia się dwa razy. Ponadto umieszczenie w zaletach "fabuła ma momenty" oraz "niektóre questy są interesujące" pokazuje jak ta gra jest słaba w tym aspekcie. Zupełnie nie zgadzam się z argumentem o ciekawych towarzyszach. Żadna z tych postaci nie zapadła mi w pamięć, a przecież w poprzednich mieliśmy Garrusa, Tali, Mordina. Gra wyszła mocno niedopracowana, ogrom bugów, dziwne dialogi (momentami człowiek ma ochotę zrobić facepalma). Dodajmy do tego dziwne grymasy twarzy i wychodzi nam trochę taki Monty Python.

 

Miałem wrażenie, że gram w fanowską parodię Mass Effecta, albo jakbym odpalił Kosmiczne Jaja. Główny bohater nie wzbudza sympatii, często mam wrażenie, że nie ogarnia co się wokół niego dzieje. Najbardziej nie lubię jak postać prowadzona przez gracza wolniej "chwyta" i analizuje pewne fakty niż sam gracz. Ma się wtedy wrażenie, że ta postać ma pewne braki w inteligencji. Porównując ją do Sheparda, który był silnym charakterem to Ryder wypada bardzo blado.

 

Zgadzam się z tym, że jest w tej grze potencjał, ale w moim odczuciu scenarzyści tej produkcji zupełnie się nie spisali. Jak dla mnie jesteś trochę zbyt szczodry w ocenie, choć rozumiem, że każdy ma swoje własne odczucia. Dialogi, fabuła zawsze były mocnym punktem serii i gier Bioware, a tutaj są chyba najbardziej niedomagającym aspektem całej gry. Jeśli trochę przysiądą w kolejnych częściach nad scenariuszem, poprawią odzywki Rydera, to może coś z tego będzie. Jednak wolałbym grać badassem, a nie taką kluchą jak Ryder z Andromedy.

Dzięki za wskazanie błędu z craftingiem. Zmęczony już trochę byłem :/

Co do towarzyszy to kwestia gustu, bo ja Vetrę i Dracka bardzo polubiłem. Zaletą prezentacji postaci w tej części jest fakt, iż mają już rozbudowane tło fabularne, podczas, gdy w trylogii mieliśmy jakiś średni zarys i dopiero rozmawiając nasza więź tak się umocniła. W Trylogii to trochę jak z kolegą z klasy. Niewiele o nim wiesz, ale dzięki super rozmowom stajecie się kompanami na całe życie - Garrus i Tali. Historia Vetry jest o wiele bardziej rozbudowana. Ważne są te rozmówki w Nomadzie. To tam Vetra opowiada między innymi o swoim ojcu, odczuciach wobec jego zniknięcia, stosunkach z siostrą itd.
Gra wyszła rzeczywiście niedopracowana i jeśli do niej wrócę to dopiero po kilku patchach (i DLC jak będą dobre i miały to co chce).

To jest gra w uniwersum Mass Effect, a nie kontynuacja trylogii. Porównanie Rydera do Sheparda ma średni sens, bo tworząc ich brano pod uwagę różne czynniki. Wyszły postacie całkowicie różne i tu należą się twórcom brawa.

Obecnie to półprodukt. 1 patch już sporo poprawił, więc czekam na kolejne. Parę scen i questów powinny dostać również extended cut, bo urywają się w nieodpowiednich miejscach.

Fabuła trylogii też do wymagających nie należała, a moimi ulubionymi momentami były questy dla postaci oraz poznawanie i rozmawianie ze swoimi kompanami - bardzo dużo tekstów Garrusa znam na pamięć - I always like to savor the last shot before popping the heat sink.....:)

Z drugiej strony to dopiero w ME2 tak naprawdę gra się rozkręciła, bo tak z 1 nie pamiętam jakiś świetnych cytatów.

Szkoda, że choć jest nowy system dialogowy to prezentuje się jak podałem. Wypowiedź paragon - wybierz jak chcesz aby to wypowiedział.

1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Tylko, że ja mówię tutaj z perspektywy osoby, która zaczęła swoją przygodę z ME od drugiej części, więc nie miałem żadnej wcześniejszej styczności z kompanami. Nawiasem mówiąc, ME 1 był dla mnie mocno przecięty, a dialogi w nim jakoś mnie nie porywały. Postacie Tali, Garrusa i Mordina przypadły mi do gustu "z marszu". Wg mnie za Rydera, postać do bólu nijaką, z którą ciężko mi się utożsamić należy się raczej bura, a nie brawa. Wcześniej poza wyborami paragona i renegata mieliśmy jeszcze opcję przerwania dialogu w określony sposób, co dawało graczowi możliwość podjęcia akcji (np. ostrzał z pistoletu, czy zatrzymanie quariańskiego komandosa, który szedł na pewną śmierć). Główna oś fabularna nie była zbyt skomplikowana, ale otoczka była całkiem przyjemna. Jeśli miałbym podsumować dialogi w Andromedzie jednym słowem to by było: awkward. Dialogi wydają się po prostu dziwne, niektóre żarty czy kwestie wypowiadana przez towarzyszy wywołują u mnie odczucie zażenowania. Tak jakby ktoś opowiadał jakiś żenujący dowcip, po którym zapada długa cisza, bo nikt nie wie co powiedzieć.

 

Sam napisałeś, że obecnie jest to półprodukt. Półprodukt, który kosztuje 180zł. Dla mnie już sam ten fakt powinien rzutować na końcową ocenę. Wg mnie 8 to ocena bardzo dobra, której niedorobione gry nie powinny dostawać. Mam takie wrażenie, że nie tylko nic się nie poprawiło, ale po tych 5 latach poszliśmy jeszcze kilka kroków w tył. Jednak wymagania od obecnych gier są coraz wyższe i chciałoby się, żeby te słabe elementy były poprawiane, a dalej mamy męczące skanowanie planet i nawet nie słychać o bitwach kosmicznych. Piszę tutaj w perspektywie osoby, która za "fana" się nie uważa. Po prawdzie, to z trzech poprzednich części najbardziej urzekła mnie druga. Pozostałe miały pewne wady, które mnie od nich bardziej odstręczały.

Edytowane przez FaceDancer
1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Tą grę ratuje świetny gameplay, ale ta 8 i tak jest naciągana lekko, bo wiedziałem, że będą robić patche.

Ryder jest nijaki, bo praktycznie gra się nim, jako paragon, a my wybieramy tylko ton. Chodziło mi o świetny kontrast, który utworzyli pomiędzy doświadczonym bohaterem Shepardem, który gada zawsze z patosem a młodym i niedoświadczonym Ryderem, który jeszcze nie ukształtowanego do końca światopoglądu.

Dialogi są nierówne. Liam mnie do szału swoimi głupotami doprowadzał, ale były również świetne momenty (Drack próbujący przemówić do rozsądku przemienionemu w stworka kroganina lub Vetra mająca pretensje do kettów, że grają nieuczciwie i używają statków z zaopatrzeniem (cytadela mi się przypomniała)).

Wszystko w tej grze jest nierówne, dlatego pełne 8 dostanie, jeśli zlikwiduje większość bugów, bo postacie to kwestia gustu, a jak wiadomo ten jest różny.

Ja na przykład ogrywam z radością nową Personę 5, podczas gdy ktoś może powiedzieć, że jestem nienormalny, aby grać w takie japońskie dziwadło (sam się zdziwiłem z tego faktu).

Przy ocenie nie brałem pod uwagę ceny, ale napisałem, że lepiej poczekać te parę miesięcy na patche i pierwsze DLC z Quarianami.

1 godzinę temu, FaceDancer napisał:

Mam takie wrażenie, że nie tylko nic się nie poprawiło, ale po tych 5 latach poszliśmy jeszcze kilka kroków w tył. Jednak wymagania od obecnych gier są coraz wyższe i chciałoby się, żeby te słabe elementy były poprawiane, a dalej mamy męczące skanowanie planet i nawet nie słychać o bitwach kosmicznych. Piszę tutaj w perspektywie osoby, która za "fana" się nie uważa. Po prawdzie, to z trzech poprzednich części najbardziej urzekła mnie druga. Pozostałe miały pewne wady, które mnie od nich bardziej odstręczały.

Każdy chce od gier czegoś innego. Wszystkich nie zaspokoisz. Stworzono grę, która skupia się na odkrywaniu nieznanego i to wyszło, ale ludzie narzekają, że to nie jest w takim razie Mass Effect, choć ta gra z trylogią ma tylko wspólne uniwersum.
Bitwy kosmiczne, a statek nie ma uzbrojenia :) To byłaby jednak przesada, bo to jest już Action RPG, więc nie róbmy jej jeszcze bardziej nastawionej na akcje.

0

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Mam problem z tym, że twórcy narzucają graczowi jedną wizję i ma się wrażenie, że ogląda się poczynania Rydera, a nie nim jest. W poprzednich grach nie było rewelacji, ale zawsze miałem chociaż kilka opcji, gdzie mogłem działać bardziej agresywnie. Tutaj mamy jedną narrację i czuję się jakbym był bezsilny. Ponadto nie uważam, żeby ta eksploracja była aż tak ciekawa jak opisujesz. Planet nie ma aż tak wiele, questy nie wydają mi się angażujące. Mówiąc w skrócie, gra szybko nudzi.

0

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Tylko szkoda, że ta wizja nie trzyma się kupy nawet z ME1-3, gdzie np. przekaźniki mass to był mega problem, nikt nie wiedział jak działają, ale pozwalały się przenosić i po ich zniszczeniu był problem z lotami.

A tu latamy se po andromedzie w te i we wte. 

Brak wizji, brak wyobraźni (płaczący Angar? 2 mln lat świetlnych od Ziemi i dostaliśmy kolejnego humanoida? To już Elkorowie i Hanararzy byli lepsi). 

Ech, szkoda gadać :/

0

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

@tiges

My nie latamy po całej Andromedzie, lecz po gromadzie, czyli skupisku gwiazd, które znajdują się dość blisko siebie.

Kolejny humanoid nie oznacza braku wyobraźni. Trzeba go było jakoś dopasować do teamu zresztą, więc formy życia typu Elkor czy Hanar raczej odpadały na starcie. :)

Swoją drogą bardziej mnie ciekawi geneza "Porzuconych", ale to pewnie materiał na kolejne części lub DLC.

0

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
2 godziny temu, Scorpix napisał:

@tiges

My nie latamy po całej Andromedzie, lecz po gromadzie, czyli skupisku gwiazd, które znajdują się dość blisko siebie.

Kolejny humanoid nie oznacza braku wyobraźni. Trzeba go było jakoś dopasować do teamu zresztą, więc formy życia typu Elkor czy Hanar raczej odpadały na starcie. :)

Swoją drogą bardziej mnie ciekawi geneza "Porzuconych", ale to pewnie materiał na kolejne części lub DLC.

No ok, choć ta mapa wygląda jak z masywną czarną dziura w środku galaktyki. Bo na zwykłą to jest o wiele za duże. No ale jak ktoś uważa za kopię Twi'leków ze Star Wars za kreatywne. Za pierwszy dialog z Archontem taki sam jak ze Zwiastunem (nie zrozumienie naszych powodów!), za 4 różne sposoby na zgadzanie się Rydera, za ekipę z łapanki, albo z ogłoszenia do gazety (bo skąd tam nagle tyle bandytów i banitów, którzy skolonizowali układy lepiej niż ten cały nexus).

Przy okazji tak wyglądają mgławice:

https://www.google.pl/search?q=mgławica&safe=off&client=firefox-b-ab&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwje8LW0jsDTAhUmKpoKHVN3Aj4Q_AUICCgB&biw=1680&bih=941

A nie to coś z tą czarną dziurą nie wiadomo skąd.

Zresztą ładnie to było zrobione w ME:

http://www.shadowbroker.pl/wp-content/uploads/2013/09/Mgławica_Węża_ME2.jpg

0

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
4 minuty temu, tiges napisał:

No ale jak ktoś uważa za kopię Twi'leków ze Star Wars za kreatywne.

Nie uważam, że to było kreatywne. Zresztą co się można spodziewać po Mass Effect, który zawsze był space operą. Całkiem fajnie wyglądają, nadają się do walki i wyróżniają się nieco na tle innych ras = mogą być :)

9 minut temu, tiges napisał:

bo skąd tam nagle tyle bandytów i banitów, którzy skolonizowali układy lepiej niż ten cały nexus

My przybywamy na miejsce kilka lat po wydarzeniach na Nexusie. Nawet jest książka Uprising, która wszystko opisuje (ostatnio wydana), więc był czas aby wszystko porozlatywało się na lewo i prawo.

13 minut temu, tiges napisał:

A nie to coś z tą czarną dziurą nie wiadomo skąd.

Widać w świecie Mass Effect są różne mgławice i gromady :) 

0

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Ok, to żebyś wiedział o czym mówimy.

Czarna dziura wielkości Marsa to: ..... 1000 mas Słońca!

Ta ma 12 ... jest maleństwem. Nie powinna być widoczna. Jest też za mała aby wpłynąć tam na cokolwiek. Podobnie jak inne gwiazdy (a największe mają 30MS). 5 lat i nie poprosili jakiegoś astronoma o podstawowe informacje? Jest Krótka Historia Czasu Hawkinga. Książka dla dzieci. Wystarczyło pożyczyć z pobliskiej biblioteki. A co do Nexusa, to po tym jak żona przeszła, to specjalnie zwróciłem uwagę na informacje kiedy przybyli: 14 miesięcy wcześniej, a rok temu był bunt (taka była informacja od Turianina, którego się spotyka na początku. Kolejne nieścisłości?). I jakoś poradzili sobie lepiej od tych lebieg z nexusa. Angarowie już znali ludzi.

Już Mass Effect 1-3 był głupiutki, ale się bronił postaciami i ciekawą historią (choć przez 3 gry Żniwiarze twierdzili, że nie pojmiemy ich działania, żeby Starchild wyjaśnił wszystko w 10 sekund :>. A i tak trylogię skończyłem z 5 razy conajmniej). Ale tu nagromadzenie niedorzeczności przekroczyło nomen omen masę krytyczną :>

Edytowane przez tiges
0

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

O rany, ale gunwoburza się wywołała... :D

Recenzja - tak sobie; choć pocieszę, że na Blogosferze CDA czytałem znacznie gorsze teksty...

A co do samej gry - heh, nadal muszę ogarnąć pierwszą część ME...

0

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
8 godzin temu, DJUDEK napisał:

Recenzja - tak sobie; choć pocieszę, że na Blogosferze CDA czytałem znacznie gorsze teksty...

Dzięki za pochwałę -_-

Pisałem zaraz po ukończeniu Andromedy, ale gdybym miał opisać wszystko zwięźle jak w CDA, to zajęłoby mi to o wiele więcej czasu.

BTW: Dzięki za już ponad 5000 odsłon poradnika.... nie wiem czy to błąd, ale fajny wynik idzie.

0

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
5 godzin temu, Scorpix napisał:

Dzięki za pochwałę -_-

No co? :huh: Tekst nie jest najgorszy, ale też nie jest najlepszy. Oprócz paru baboli i brakujących przecinków (bądź źle umiejscowionych), niektóre fragmenty ciężko się czyta. Przyznam szczerze, że gdyby przykładowo ta recenzja miała trafić na łamy CDA, to musiałaby się doczekać sporych poprawek. Ale żeby nie było, że hejtuję, to powiem, że wszystko, co piszę w komentarzach na Blogosferze (pozytywnie czy negatywnie), robię z myślą o drogich Użytkownikach i dla ich dobra.

0

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Dzięki za opinię. Tekst jak mówiłem, pisałem na szybko i emocjonalnie. Normalnie jeden tekst piszę przez 3-5 dni, aby trzeźwo przeglądać go i wprowadzać poprawki. Kolejny tekst mam zamiar zamieścić wkrótce i powinien być lepszy, aczkolwiek muszę coś wykombinować ze screenami :/

1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
9 godzin temu, Scorpix napisał:

Dzięki za opinię. Tekst jak mówiłem, pisałem na szybko i emocjonalnie. Normalnie jeden tekst piszę przez 3-5 dni, aby trzeźwo przeglądać go i wprowadzać poprawki. Kolejny tekst mam zamiar zamieścić wkrótce i powinien być lepszy, aczkolwiek muszę coś wykombinować ze screenami :/

Trzymam za słowo! ;)

1

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz