Jump to content

Blade Myśli

Sign in to follow this  
  • entry
    1
  • comments
    0
  • views
    579

Trochę smętów na początek

Sign in to follow this  
blade81

473 views

When loneliness is knocking on your door, Everything you loved just disappears...1

Zaczynam nieco osobiście, jednak nie szukam współczucia, po prostu mam potrzebę napisania kilku słów. A i ciekawsze tematy czekają w gotowości, którymi niedługo się podzielę.

 

      Życie. Jako gracze przeżyliśmy ich setki i straciliśmy niezliczoną ilość razy. Śmierć w grach jest wszechobecna jak i w życiu codziennym, jednak nie robi takiego wrażenia, poza drobnymi wyjątkami. Nawet gra z najładniejszą i najbardziej realistyczną grafiką nie potrafi oddać cudu życia i tajemnicy, która towarzyszy jego końcowi.

Usadowiony przed monitorem w pozycji półleżącej wpatruję się bez emocji w szybko przelatujące piksele. Czy czerpię z tego radość? Czasem tak, czasem nie; każdy miewa humory, które mają wpływ na to jak odbiera otaczającą go rzeczywistość. Jednak gram. Już od kilku dni siedzę przy tym zjadaczu czasu jakim jest Minecraft. Pewnie uśmiechnąłeś się teraz i pomyślałeś o kolejnym zagubionym dzieciaku, ogarniętym manią klockowego świata. Nie o tym jednak chcę tu pisać. Z tego świata wyrywa mnie telefon....

          Siadam ponownie na krześle, jednak kompletnie sztywny. Patrzę na ekran i odczuwam smutek, żal i obrzydzenie. Ogarnia mnie dziwne uczucie, znajome, tak znienawidzone i dawno zapomniane. Kolejna śmierć, otwiera szufladę ze wspomnieniami. Usilnie staram się ją zamknąć, po cóż cierpieć? Próżny mój trud, nieokiełznany potok obrazów zalewa mnie, serwując kolejne wspomnienia pogłębiające ból. Zadaję sobie głośno pytanie: dlaczego? Dlaczego to się stało, czy dlaczego tak dziwnie boli? Spoglądam znowu na monitor. Charakterystyczny skin spogląda na mnie demonicznymi ślepiami, wysysa moją duszę. Wyłączam komputer po czym wychodzę na spacer z zamiarem poskładania myśli.

    Samotna para butów okupuje jedną z parkowych ławek. Siadam na ławeczce opodal, gdzie mogę dostrzec ciekawskie spojrzenia przechodniów. Wszyscy widzą buty, nikt nie myśli o właścicielu. Co jakiś czas krzyżuję wzrok z nieznajomymi, szukając w nich pewnych odpowiedzi. Jednak oni nawet nie zdają sobie sprawy z tego co zaszło.  Ciepły wiatr rozwiewa mi czuprynę, tworząc wraz ze słońcem cudowny duet, kojący nerwy...

Pisząc te słowa wciąż czuję niezwykłą burzę emocji, z jednej strony usilna chęć wyrzucenia tego z siebie, z drugiej wstyd i zażenowanie. Straciłem przyjaciela i ciężko mi w to uwierzyć. Choć nie pierwszy raz zmagam się z tak wielką stratą, wciąż staram się zrozumieć. Jako zapaleni gracze sporo czasu spędzaliśmy w wirtualnym świecie, zatem w tym przypadku odbieram to na jeszcze jednym poziomie. Widzę "klocki" i pamiętam gdy razem odkrywaliśmy grę, spoglądam na ikonki zdobiące pulpit i wspominam te wszystkie gry, które uwielbialiśmy. Granie jest sporą i ważną częścią mojego życia, teraz kojarzy się jednak z czymś jeszcze, czymś przykrym. Czy zacznę patrzeć inaczej na moje hobby? Zapewne w najbliższym czasie, tylko martwi mnie jak długo się to utrzyma. Z doświadczenia wiem, że nawet najdrobniejszy element, tak niepozorny i niepowiązany z tematem, potrafi przywołać pamieć o tych co odeszli. A gdy już raz to nastąpi, ciężko to zmienić. Znów targa mną pewna ambiwalencja. Chęć zagrania znika przytłoczona tym uczuciem straty.

Mówią, że gracze to nieludzie, nie mają uczuć, są nienormalni. Na pewno potrafią być szaleni, jednak nie można im zarzucić braku jakichkolwiek emocji. Przy takiej ilości produkcji, nie sposób nic nie odczuwać, nie sposób przygotować się na śmierć. Nawet mimo tych niezliczonych śmierci jakie sami zadaliśmy i otrzymaliśmy, jesteśmy dalej ludźmi. Ja na pewno jestem człowiekiem i odczuwam strach i respekt względem śmierci. Gdy umiera ktoś bliski, świat staje się nagle taki mały, ciasny, aż zaczyna brakować tchu. Gdy umiera gracz, wiele światów już nie powróci, wiele z nich straci drobną cząstkę, a tym co go znali, wszystkie przypomną o poległym kompanie.

     Życie toczy się dalej, Ci co powinni stratę odczują i na swój sposób przeżyją. A ja...potułam się po tych wirtualnych jak i po realnym by w każdym z nich odszukać to co pozostawił po sobie. W każdym będę szukać odpowiedzi, pomocy, spokoju, lecz wszystkie razem wzięte, wciąż wydadzą mi się za małe by od tego uciec, by swobodnie odetchnąć.

 

 

 

 

 

Pamięci niezwykłego Przyjaciela, wspaniałego gracza i prawdziwego człowieka, który zagubił się po drodze w pogoni za szczęściem.

 

1  —  w miejsce tych słów można wstawić wiele innych, jednak ostatnio ta piosenka mnie prześladuje.

Sign in to follow this  


0 Comments


Recommended Comments

There are no comments to display.

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...