• wpisy
    9
  • komentarzy
    18
  • wyświetleń
    5495

Shaun White Skateboarding (PC)

Kimahri

270 wyświetleń

Tekst napisany trochę "po staremu". Jeśli nie wiesz jak było "po staremu" w moim przypadku, to podpowiedzią niech będzie link do zewnętrznego blogaska, skąd pochodzi ten tekst (KLIK). But nobody cares...

zUqgHkN.png

 

Elo ziomy! Życie skejtów, zwłaszcza tych wirtualnych, nie jest ostatnio usłane cukierkami i galaretką. Ostatnio jakieś palanty z AktyWizji chciały zagrać na naszej nostalgii i wydały starego, ale uśrednionego Antoniego Jastrzębia w HaDE i zbadziewionego numer pięć. Zaś ten drugi moloch z czymś z Elektroniks w nazwie przed 2010 rokiem wydał trzy gry z serii "Skejt" na konsole i to dobre gry ponoć są. Jeszcze w 2010 w nasze gusta chciał trafić trzeci moloch. UbiCroft czy jakoś tak. I tak oni to sobie wymyślili Skejtbording według Szona Białego. Jak im wyszło sprawdziłem płaszcząc tyłek przed laptopem.

POCZĄTKOWO
Słuchajcie. Jesteśmy sobie w takim mieście New Harmony, nad którym sprawuje władzę Ministerstwo. I to nie byle jakie, bo przez duże "M"! Dzięki niemu całe miasto jest smutno-szaro-niebieskie, a ludzie łażą w garniakach i kombinezonach robotniczych i w ogóle nie używają wyobraźni. Kto się wyróżnia - ten od razu pablik enemi. Zupełnie jak w Żorach, Sosnowcu i Wejherowie. A tu taki Szon Biały (chociaż rudy) jeździ na desce i zmienia otoczenie na kolorowe. Normalnie ratuje te Żory. No, ale po chwili go zgarniają jakieś kolesie z Ministerstwa. Potem jest katscenka, gdzie idziemy w widoku fyrst-person-szuterowym, a tam Szon przekazuje nam swoje rzeczy. Jak nasz bohater łapie za deskorolkę, da się na niej zobaczyć wysmarowane: "kim żeś je?". I SRU! Przechodzi się do ekranu, gdzie trza ustawić swój wygląd. Wybieramy czy mamy być babą, czy chłopem, potem jakąś facjatę, a jeszcze potem włosy, albo jakąś czapkie, gdy nie chcemy włosów.

No i zaczynamy grę i powoli uczymy się podstaw. System jazdy łączy ze sobą ten z Antoniego i Skejtów od EA... jeśli gracie na padzie. Ja gupi tego żem nie zrobił i grałem na klawirze. Wybrałem se jakieś sterowanie alternatywne (bo osobiście obłożyć się nie da) i prawą gałkę pada zastąpiły mi Q, W, E, A, D, Z, X, C. Strzałki to jazda, spacja jakiś randomowy trik. Za to z lewym shiftem robimy bardziej zaawansowane sztuczki, a z CTRL  wyrabiamy manuala. Dzięki temu w ogóle nie poczułem tej unikatowości Skejta, a te czasy, gdy na starym purcie grałem w Antoniego waląc w przyciski. NAPRAWDĘ PODŁĄCZCIE SE PADA! Jednakowoż, gdy jak już się złapie wczuwkę, to nawet za pomocą klawikordu idzie takie kąbo czesać, że głowa mała! Naprawdę swobodnie przerabiałem swoje kick flipy w manual, by potem zrobić innego hell flipa i po lądowaniu znowu przejść w manual! Bąba! I właściwie w ogóle nie zaliczysz gleby... bo tak chcieli twórcy. Ino po złym body flipie na vercie, albo po spadnięciu z bardzo wysoka, nasz karakter zmienia się w stos kulek. Można rzec, że system jazdy jest wtedy prosty, ale - kurde - dość przyjemny.

R79hkKC.jpg
Kształtuję strzałki

WYBAJERZONIE
Gadam wam, że jak robimy te triki, dostajemy Flow, czyli tutejsze punkty. Odpowiednia ilość ładuje trzypoziomowy pasek, a im większy lewl, tym większy wpływ na otaczający nas świat. Zatem robiąc triki, przerabiamy szare miasto i szarych ludzi na normalne i kolorowe. A i jeszcze tu i ówdzie pojawia się graffiti, a ze ziemi i ścian wyrastają verty i inne bajery ze skejtparku. Jazdę jeszcze urozmaica zabawa w kształtowanie - jak wskoczymy na taką zieloną strzałkę, to można na niej serfować parę metrów kaj tylko chcesz! W ten sposób możemy też zrobić verty i niby-mosty nad przepaściami. Dzięki tym bajerom dostaniemy się do trudno dostępnych miejscówek z jakimś czalendżem, lub zdobędziemy poukrywane znajdźki. A za to dostaniemy XPki i inne fatałaszki pozwalające zmienić nasz luk. XPki zaś są po to by kupić za nie we sklepie nowe tryky, ziom!

Same czelendże to raczej nic specjalnego. Zawsze na czas musisz się - graczu - popisać np. ilością obrotów, długością grindu, ilością Flowu. Questy fabularne są odrobinę lepsze, bo jakieś limity rzadko ściskają nas za jaja (czy co tam macie czułego), no ale wśród fajnych questów (np. rozwalanie kamer Ministerstwa) zdarzają się upierdliwe (np. rozwalanie dronów) i po prostu nijakie (zrób w tym miejscu ileś tego i owego).

Gdzieś tam się wala tryb multi, ale jest pusty jak Kardaszianki. Serwery jednak stoją i udało mi się pograć z dziewczyną w parę trybów (do ośmiu graczy). Oprócz jazdy swobodnej (na PC trza najpierw kupić za Upoints w Uplayu) wszystkie to rywalizacje. Trza zatem na czas zdobywać Flow, albo przerobić jak najwięcej miejscówek na kolorowe. Idzie jeszcze zbierać power-upy i przeszkadzajki na wrogów (np. spowalnianie jazdy). I wsio, a szkoda, bo tryby kooperacyjne mogłyby być bąbowe.
 

twhmZZB.jpg

Tak naprawdę to tylko majtam nogami bez ładu i składu

CHARAKTEROWO
Mam problem z postaciami od fabuły. Te ludki są tak niewiarygodnie niewiarygodni, sztampowi i w ogóle tak płascy jak... deska? Ni, bo to obraza dla deskorolek. Po prostu nie mogłem w to uwierzyć. Wielu cierpi na syndrom T-Doga z serialu The Walking Dead, bo pojawiają się na minutę, by powiedzieć dwa nieistotne zdania. I znikają na dłuższą chwilę.
Cała fabuła z nimi próbuje być śmieszkowa, ale tak źle napisanych postaciów nie mogłem polubić, ani nawet zapamiętać ich imion, a co dopiero się uśmiechnąć przy "zabawnych" dialogach.

W parze pod rękę idzie polandzkie tłumaczenie. Pierwszym i największym problemem są napisy nie wyświetlające całej wypowiedzi, tylko fragmenty. W angielskiej wersji miało to sens i wygląda okej, ale

w naszej idzie się zgubić, zwłaszcza, gdy

słuchamy tego co mówią ci nudziarze, a

tekst jest rozbity jak szkło po bójce w barze.

Scenarzyści są też piewcami moralności, bo ocenzurowali pipczeniem "cycki", a szity już występują normalnie (lol). Wszak seksy to grzech śmiertelny, a za przekleństwa, to jedynie zostaniemy pogłaszczeni po główce.
A tłumacze też czasem poszaleli. Dla nich "crap" to "g... kupa" (PEGI-12 lol), a "Flow" stało się "Charyzmą" (lol x3).


imJvhiS.jpg
 

AUDIOWIZUALNIE
Spójrzmy se teraz na grafikę. Tak trochę w okolicy Prince of Persia z 2008, z tym warunkiem, że na średnich detalach w rozdzielczości 1366x768 chodzi płynniej (PCtowy port ni ma zły, rly!). Miejscówki wyglądają naprawdę dobrze. Serio! To animowane graffiti, masa szczegółów, przemiana miasta na naszych oczach - to może robić wrażenie. Zaś pacząc po postaciach da się wypaczeć lekko komiksowe wymodelowanie i oteksturowanie. Kurde, ciekawie to nawet kontrastuje. Wśród tych szaroburych szczelanek cieszy duża paleta barw, dodatkowe błyskające efekty i komiksowe elementy hudu. Tak mało takich szaleństw w tej dzisiejszej erze gejmingu.

Przejdźmy teraz do dźwięku... Voice Acting jest dobry, ale nic ponadto. Jedynie taki jeden maczo (chociaż gej po głosie) wkurza jak cholera. Miodem dla mych uszu były dźwięki wydawane przez deskę. To skrzypienie, szuranie, to jak kółka brzmią na różnym podłożu. Pikne po prostu. Aż łezka się kręci w dołu oczodołu.

I na koniec coś jeszcze o soundtracku. Jak nas przyzwyczaiła seria od Antoniego, dostajemy licencjonowane kawałki. Z tych bardziej znanych artystów usłyszymy coś od Kiss, Green Day, czy Franz Ferdinand. Reszta to wszystko takie jakieś łagodne, emowate pop-roki i pop-panki, by nie deprawować młodzieży. Jest jeden raps, ale też ma klimat bardziej rockowaty. Grunt, że nie ma żadnego Radio Eskowego pitu-pitu. W sumie jakieś 50 songów. Jednak algorytm odpowiedzialny za randomizację puszczania muzy działa tak se...
No bo było tak, że przy moich trójgodzinnych posiedzeniach jeden track słyszałem z pięć razy, a innego wcale. A w takim Podziemiu Antoniego 2, szło przerabiać wewnętrzną playlistę po swojemu. Jak się coś nie podobało - wyłączałeś to w menu. Przy Szonie po jakimś czasie wyłączyłem mjuzik i zapuściłem własny z telefonu.

NA SAM KONIEC TYPOWY BRAK PŁENTY
Nie umiem podsumowania porządnie ubrać w słowa. SWSB to gra z ogromnym potencjałem, który zmarnowano przez średnie wykonanie całości. Widać gra nie była priorytetem dla Ubi. Ba, mam wrażenie, że twórcy nawet nie pamiętają o tym tytule. Grać się da, ale czy warto zależy od gustu i punktu siedzenia.

 

 

---

Nie ogarniam tych nowych forumów...

 

 


0


0 komentarzy


Brak komentarzy do wyświetlenia

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz