Jump to content
  • entries
    19
  • comments
    55
  • views
    12,604

Księgozbiór Iselora #11: Parę dobrych, kanonicznych rzeczy z science - fiction


Iselor

774 views

 Share

Druga część ?polecanek? z fantastyki. Tym razem (prawie) w całości poświęcona sci-fi. Od razu jednak zaznaczam: nie jest to gatunek, który jakoś specjalnie lubię w wydaniu literackim, traktuję go po macoszemu (co innego gry i filmy) i zawsze wolałem fantasy. Paru klasyków poznałem, innych (Dick, Lem) nie znam w zasadzie wcale (nie ukrywam że pewnych odmian sci-fi po prostu nie trawię), innych (Strugaccy) znam zbyt słabo by cokolwiek pisać. Lista poniżej nie jest pełna to po pierwsze, po drugie nie traktujcie mnie jako eksperta od sci-fi (od fantasy możecie, to jedna z tych dziedzin na których się znam), po trzecie ja sobie zdaję sprawę że to co opiszę to klasyki nad klasykami dla części z Was, ale są ludzie którzy albo są zbyt młodzi by to znać albo nigdy w sf się nie bawili a chcieliby zacząć, więc mam nadzieję że moje wypociny komuś się przydadzą. Aha: kolejność tytułów/autorów całkowicie losowa.

  1. ?Don Wollheim proponuje...? - antologie tego amerykańskiego pisarza i wydawcy są podstawą jeśli chodzi o sci-fi. W Polsce wydano pięć zbiorów z numerkami od 1985 do 1989. Czyli ?Don Wollheim proponuje ? 1985? zawiera...najlepsze opowiadania roku 1984 wink_prosty.gif Czyli każdy zbiór jest wyborem Wollheima najlepszych opowiadań sci-fi roku poprzedniego:) Jednak Wollheim na sci-fi się zna więc wybór w każdym tomie jest znakomity. Co prawda czasem nagina reguły i opowiadania (chociażby ?Salwador? czy wybitne ?Łowca jaguarów? Sheparda) są bardziej fantasy czy horrorem, ale nie szkodzi. Pół żartem pół serio: jeśli znasz antologie sygnowane Wollheimem znasz science ? fiction.
  2. ?Kantyczka dla Leibowitza? - Arcydzieło sf w postapokaliptycznych klimatach. W zasadzie nie warto pisać więcej, ta książka to majstersztyk, jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza, wizji świata po wojnie nuklearnej. Zmusza do refleksji: nad sensem życia, religią, Bogiem, nauką, ludzką naturą. Jeśli uważasz się za fana fantastyki i PORZĄDNEJ literatury musisz ją przeczytać.
  3. Ray Bradbury ? Bradbury parał się różnymi gatunkami, nie tylko sci ? fi. Jego ?Kroniki marsjańskie? o wizji kolonizacji Marsa przez ludzi stały się klasyką światowej literatury i nawet Wyborcza umieściła tę książkę w którejś ze swoich serii. Szkoda że zgubiłem swoją recenzje sprzed paru lat tej książki, ale trudno. To jest podstawa. Bradbury'ego jednak w zasadzie warto czytać ?w całości?, że tylko wspomnę ?Jakiś potwór tu nadchodzi?, ?451 Fahrenheita?, ?K jak kosmos? czy zbiór ?Ilustrowany człowiek?.
  4. Krzysztof Boruń ? trochę zapomniany polski pisarz sci-fi, którego sławą przyćmili Lem i Zajdel, a szkoda bo pisał dobre rzeczy. Na uwagę zasługuje zwłaszcza jego zbiór opowiadań ?Człowiek z mgły?.
  5. Arthur C. Clarke ? w zasadzie nic więcej nie powinienem w tym punkcie pisać bo Clarke jest dla sci-fi postacią równie ważną (i nie boję się tego napisać) co Tolkien dla fantasy. Nie to żeby stworzył gatunek, ale wycisnął zniego ile się da czyli stworzył jedne z najwybitniejszych, jeśli nie najwybitniejsze, ?rzeczy? w tym gatunku. Chociażby ?Odyseję kosmiczną 2001? żeby daleko nie szukać. Clarke to także (a może zwłaszcza) mistrz krótkiej formy a jego zbiory opowiadań ?Gwiazda? czy ?Spotkanie z meduzą? to absolutna klasyka gatunku.
  6. A.E. Van Vogt ? kolejny z mistrzów sci fi. Za młodego próbowałem czytać jego ?Wyprawę do gwiazd? (chyba najlepiej oceniane jego dzieło), ale nie podołałem, jednak muszę do tego wrócić. Dlaczego? Ponieważ dwie inne pozycje tego autora, które czytałem, czyli powieść ?Slan? oraz zbiór opowiadań ?Krypta Bestii? są wybitne i jak najbardziej polecam:)
  7. Poul Anderson ? o Andersonie zapomniałem we wpisie poprzednim więc muszę zrobić małe uzupełnienie;) Facet średnio do tego zestawienia pasuje, bo co prawda sf pisywał (?Wojna skrzydlatych?, ?Stanie się czas? czy zbiór ?Najdłuższa podróż?) ale stał się klasykiem fantasy za sprawą tak kanonicznych powieści jak ?Zaklęty miecz? (czytać koniecznie!), ?Trzy serca i trzy lwy? (też koniecznie!) czy ?Dzieci wodnika? (no, to już słabsze ale przeczytać można).

 Share

2 Comments


Recommended Comments

Ehm, van Vogt to klasyk, jest neksjanizm miał bardzo solidne podstawy i trochę mnie dziwi, czemu do tej pory nie mamy tego jako dyscypliny naukowej.

Od siebie chciałbym dodać nazwisko: WEBER. Człowiek, który jest dla mnie mistrzem międzygwiezdnych wojen i genialnej, wciągającej od pierwszego zdania fabuły. Oprócz niego jeszcze dodać Steve'a Perry, jego książka "Człowiek, który nigdy nie chybiał" wywoływała ciarki na plecach. Jej kontynuacja również zachwycała. Kto jeszcze...

Ah, Jack Campbell. Jego cykl "Zaginiona flota" jest całkiem przyjemny w odbiorze, mimo że trochę płaski, przynajmniej w stosunku do Webera.

No i last, but not least, Dan Abnett. Kto nie czytał "Duchów Gaunta" ten nie wie co to znaczy prawdziwa wojna z Chaosem. Majstersztyk.

I może jeszcze John Ringo. Jego kwadrologia, pisana razem z Weberem, jest po prostu piękna. Prawie w całości toczy się na jednej planecie, na której pewien krnąbrny książe ochraniany przez kompanię Marines próbuje dotrzeć do jedynego kosmoportu na planecie, do tego zajętego przez rebeliantów. A planeta jest, jakby to ująć dyplomatycznie, ciut niegościnna :)

Link to comment

Dzieki za książki, bo właśnie ostro nadrabiam sobie s-f

Od siebię polecę naszego rodzimego Zajdla, chociaż wątpie czy ktokolwiek zainteresowany tematem nie czytał jego powieści

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...