• wpisy
    50
  • komentarzy
    274
  • wyświetleń
    40670

Ucz się, a będziesz zbawiony

Demonir

466 wyświetleń

Kilka szybkich uwag dotyczących tekstu: tytuł jest absolutnie bezsensowny, ale nie mam innego pomysłu; wpis jest w rzeczywistości urwanym fragmentem z powieści (he he), a w tym momencie służy jako coś z pogranicza grafomani i... felietonu? Wszystko to połączone z jakimś czteroletnim albo nawet sześcioletnim opóźnieniem owocuje tym, co teraz możecie przeczytać.

O więcej szczegółów dotyczących historii fragmentu i innych niezwykle interesujących rzecz odsyłam do Pamiętniczkowego Pitolenia w spoilerze (na samym dole).

Dokonywania wielkiego odkrycia i najwyższa konspiracja mają swoje minusy. Właściwie to mają tylko minusy. Trzeba chodzić tak, by w miarę możliwości gubić ogon. A kiedy to się nie udało, należało zanudzić obserwatorów monotonią i rzucać fałszywe tropy. Mało kto, w tym sam Eon, pamiętał, że jest także studentem, a tacy ludzie mogli leniuchować i nie chodzić na wykłady i robili to w ramach ich skromnych możliwości. Na ćwiczenia jednak wypadało uczęszczać. Kierunek historii magii był w takie ćwiczenia niezbyt bogaty, a mimo to Eon opuszczał je nader często i musiał wszystko nadrabiać w wolnym czasie, czyli najczęściej po nocach.

W swoim skromnym jednoizbowym mieszkanku, przy dobrze oświetlonym świecami biurku odrabiał prace domową, czyli jeśli chodził o ścisłość, dokonywał interpretacji dzieła pod tytułem Kożuszanka. Kierunek był w końcu humanistyczny, więc czytanie oraz prace pisemne, które wymagały pokazania inwencji były bardzo wskazane. Eon mając przed sobą tekst, mógłby go odczytać na wiele sposobów, po pierwszym czytaniu miał nawet jeden, bardzo ciekawy i poparty argumentami pomysł. Wrócił jednak na ziemie, gdyż przypomniał sobie, że inwencja owszem jest zaletą, ale w wielu przypadkach jest nieoczekiwana i niewskazana, a powoduje tylko zbędną utratę energii. Bo trzeba Ci wiedzieć, drogi czytelniku iż w tym jednym ze światów, edukacja przybrała dziwny obrót. Otóż, przedmioty, które w teorii mają być ciekawe są prowadzone w sposób niewiarygodnie nieciekawy, a te, które mają pokazać kreatywność ucznia, kreatywność tą próbują z całych sił zniwelować. Dla przykładu, wspomniane zadanie, nakazujące zinterpretować utwór, wcale nie mówi byś sam na podstawie własnych spostrzeżeń to uczynił. System nauczania nakazuje napisać jeden, jedyny wariant interpretacji, ten który wybrał sobie aktualnie urzędujący rektor, a prawidłowym odczytaniem metafory była ta wskazana w kluczu, czyli w odpowiedniej tabeli, którą dostawał każdy egzaminator i według której miał oceniać studentów. Wielu zadawało sobie pytanie dlaczego utrzymywano nauczycieli, gdy pracę tę mógłby wykonywać dobrze rozwinięty szympans. Tak bardzo rewolucyjnej i opłacalnej reformy jednak nikt nie wprowadził w życie (środowisko uczniowskie opowiadało, że nauczyciele przerazili się konkurencji, której za wypłatę służyły tylko banany, a wydajność była o wiele lepsza), więc błędne koło nakazujące szkolić nauczycieli, którzy mieli wpajać odpowiednie regułki następnemu pokoleniu, które miało wpajać te same regułki kolejnym, wmawiając im, że uczą ich kreatywności, wciąż trwało.

Eon dzięki doświadczeniu odgadł podążające bardzo wąskim nurtem spostrzeżenia swojego nauczyciela i wybrał najbardziej romantyczny i patriotyczny, a przy tym mało odkrywczy wariant. Napisał wszystko na brudno, po czym przepisał pracę inkaustem na dobrej jakości kartę papieru, będąc zadowolony, że żadne kleks nie wdarł się do zadania domowego.

-Miau- zamiauczał kot i Eon odwrócił się w stronę swojego rudego kocura wielkości średniego psa, który zajmował miejsce potrzebne do spania sporemu człowiekowi.

-Cicho, gadzino!- odpowiedział młody czarodziej, na co kot zripostował tym czym zaczął dyskusje, po czym dla próby zamiauczał dwa razy, tym razem nieco potępieńczo.

Eon wiedząc co się świeci, rzucił zwierzakowi kawałek leżącej na biurku niesmacznej, zimnej, podwędzanej kiełbasy i wrócił do studenckich obowiązków, żeby w końcu zając się przyjemnością.

Kocur zamiauczał ponownie, tym razem zdecydowanie kocio i młody czarodziej już miał się odwrócić i zrugać go od ostatnich wysrańców, gdy ktoś zapukał w okiennice. Eon podskoczył na krześle, miał zamiar udawać, że go nie ma gdy usłyszał znajomy głos.

-Otwórzże bo pizga, a duje jakby się kto powiesił- powiedział, za zamkniętej okiennicy Pan Kych. Czarodziej łaskawie pozwolił mu wejść przez okno po czym pospiesznie zamknął je ponownie, żebrak bez pozwolenia usiadł na leżance, znajdując skrawek wolnej przestrzeni nie zajmowanej przez kota.- Ze wszelakiego zła tego świata, ty musiałeś wybrać akurat mieszkanie na ostatnim piętrze? Łażąc po dachu o mało szpicla nie obudziłem.

-Co? Szpicla? Na dachu?- niemal zawołał, wzburzony czarodziej.

-Na dachu, na dachu. Ten młody robi niemal całą dobę, a śpi, powiadam ci, czujnie jak pies przy budzie.

-I nie obudził się?

-Nie, trafił jak to się mówi na lepszego- odpowiedział żebrak zdejmując buty i ukazując nowiutkie, haftowane w zieloną kratkę skarpety.- Na szczęście legowisko ma tak aby patrzeć czy z akademika nie wychodzisz, a nie na okno, które swoją drogą ma zdecydowanie za mały parapet.

-Niebywały popis kunsztu i skromności- Eon lekko i teatralnie się pokłonił.

-Kpić nie ma co. Czemu mam zaprzeczać faktom? One są takie, że życie bardzo często wymaga od nas bycia albo skromnym albo szczerym. A ja w mojej niebywałej skromności, uznaję, że prawdomówność jest większą z tych cnót i tym też kieruję się w swym nędznym życiu.

Obiecane Pamiętniczkowe Pitolenie:

Kiedyś próbowałem swoich sił w stworzeniu powieści fantasy. Odstawiłem mój twór na rok, po czym zobaczyłem jak bardzo było to słabe. Jednak nawet z dzisiejszej perspektywy, znajduję w moim (he he) dziele życia kilka niezłych fragmentów, szczególnie takich, które jakoś odnoszą się do rzeczywistości. Trzeba jednak pamiętać, że od czasu zakończenia prac minęły lata i to, co napisałem o edukacji dziś może nie mieć pokrycia w rzeczywistości. Za tego typu słabostki i każde inne szczerze przepraszam.

Z innej beczki. Ci nieliczni, którzy w jakiś sposób mnie kojarzą, mogli zauważyć, że dawno nic się tu nie pojawiało, a ten wpis nie jest wcale zapowiedzią wielkiego, a w tym przypadku raczej małego, powrotu. Teksty będą się pojawiać... być może. Na ten moment jest spisane coś na kształt artykułu, ale w tym przypadku nie chcę odwalić fuszery i z pomocą redaktora K. staram się to jakoś ogarnąć. No, i w planach jest recenzyja książki, jednak i tu nic nie obiecuję.

A jak jakiś masochista chce dostać gameplay z komentarzem, to może dać znać.

Tyle z mojej strony. Niech moc będzie z wami!


1


0 komentarzy


Brak komentarzy do wyświetlenia

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz