Czarna Biblia Pawlaka

  • wpisy
    63
  • komentarzy
    580
  • wyświetleń
    72079

Tymczasem po sześciu latach...

pavlaq89

317 wyświetleń

...z nudy wygooglałem "pavlaq89". Wujek pokazał mi jasno, że większość mojego sieciowego jestestwa zawieszona jest na FA.

- Ile to już? 6 lat? 3 lata od ostatniej aktywności? Ilu ludzi zdążyło zapomnieć o moim istnieniu? Nie dziwię im się - byłem tylko jedną z tysięcy wirtualnych osobowości, zawieszonych na tym skrawku serwera.

Jeżeli czytając te znaki spodziewacie się tego, co było kiedyś, to muszę Was rozczarować. Tak jak teraźniejszy 'ja' nie potrafi zasymulować stanu 'siebie' w przyszłości, tak samo te 6 lat temu nie miałem zielonego pojęcia kim będzie moja osobowość. Taka prawda, że nikt z nas nie potrafi. Podkładamy jedynie swoich obecnych 'nas' jako niezmienną do końca życia stałą. Oczywiście nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

- Czemu czuję się przywiązany do ciemnego ekranu z jasnymi znakami? Czemu ten widok uderza w dawno zapomnianą nutę nostalgii? Dlaczego zależy mi, żeby poświęcić czas na napisanie kilku setek słów w przestrzeni, do której już dawno straciłem poczucie przynależności?

6 lat to 2191 dni. Dni w których czas przytomności wykorzystuję na dziesiątki aktywności, które w jakiś sposób przygotowują mnie na jeszcze jeden kolejny dzień. Dają mi wiedzę, umiejętności, przyzwyczajenia, wspomnienia. Z każdym dniem jestem kolejną iteracją siebie z wczoraj. W ten sposób coś, co określam mianem 'siebie' codziennie znaczy co innego, jednak nieznacznie zmienionego. Jednak nakładając na siebie 2191 nieznacznych zmian można natrafić na wynik zaskakująco różny od stanu początkowego...

- Co ja robiłem te 6 lat temu, że znalazłem się tutaj? Co podpowiada mi pamięć o tym okresie?

Rozgoryczony porażką jeszcze nastolatek pozostawiony w punkcie wyjściowym swojego prawie dorosłego życia. Dni i noce spędzone na bezsensownej wegetacji zlepiają się w jedno. Beznadzieja i pustka złamanej ambicji pozostawia ziejącą dziurę. Ucieczka do papierowego, wirtualnego świata daje ukojenie.

- Po co w ogóle zacząłem odzywać się na forum pełnym obcych nicków i awatarów? No jasne, one mnie nie będą oceniały, nie wiedzą nic o mnie tak jak ja nie wiem nic o nich. Nie muszę wcale poznawać nowych ludzi, z resztą nienawidzę tego robić. Lepiej mi pisać niż mówić. Lepiej czytać niż patrzeć w oczy. Lepiej słuchać ciszy niż obcych śmiechów.

Tak było lepiej przez chwilę. Zacząłem angażować się mocniej, obserwować więcej, pisać, czytać, tworzyć w głowie głosy dyskutujących osobowości. Wtedy zacząłem szukać siebie, w tej całej zasłonie dymnej po ewakuacji z płonącego budynku mojego dotychczasowego życia. Trzeba było rąk do pomocy, do noszenia wiader z wodą, potem cegieł i zaprawy.

- No chodź, to jedyna taka okazja.

- Nie wiem, nie lubię tłumów i zgiełku.

- Przestań tak gadać, przecież będą grać za darmo!

Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że koncert mojego najulubieńszego zespołu to spełnienie marzeń i przeżycie, które wtargnie do mojej świadomości jako niezapomniany stan największej euforii jakiej nawet nie byłem w stanie sobie wyobrazić. Oni towarzyszą mi do dzisiaj. Kilka miesięcy temu nawet miałem okazję im o tym opowiedzieć. Każde kolejne takie zdarzenie to dla mnie wielki czerwony punkt w kalendarzu z gwiazdkami i wykrzyknikami. Moje osobiste święto.

- Czas najwyższy odświeżyć kilka kontaktów... Nie sądziłem, że ma numer gg. Heh, zabawne, on to samo sądził o mnie. Jeszcze ty, ty i ty. Może w coś pogramy razem?

Codzienne zmagania z kolejnymi przedmiotami, kolokwiami, egzaminami mijały szybko, bo jedynym na co czekałem po powrocie do pustawego, ciasnego pokoju akademika było otwarcie pokrywy, wciśnięcie przycisku zasilania, założenie słuchawek na uszy.

- Ale to było dobre! Dawno nie widziałem takiej dobrej animacji. Dzieło sztuki. Ciekawe czy ktoś jeszcze ma podobne zdanie. Nikt z osób, które widuję na co dzień nie podziela moich hobby. Może w internetach znajdzie się ktoś z okolicy...

Nie przypuszczałem, że w bezpośredniej okolicy znajdę tylu zakręconych ludzi. Nie przypuszczałem nawet, że spędzę z nimi wiele długich wieczorów i godzin śmiechu. Nie sądziłem, że niektórzy z nich będą towarzyszyć mi jeszcze do czasów obecnego mnie. Poznałem ich sporo. Zjedliśmy nieco soli, wyrobiliśmy swoje własne żarty, znamy swoje charakterystyczne powiedzonka. W tamtym czasie dorwały mnie szalone nieokreślone uczucia nastolatków (mówiłem już, że nie lubię nastolatków?). Teraz są dla mnie trywialne i śmiechu warte. Skończyły się tak nagle jak się zaczęły.

- Czas na nerdowanie! Kto ma największą chatę? Rozkładamy się u niego ze śpiworami, zasłaniamy okna i gramy w co popadnie!

Erpegi, planszówki i oglądanie ekranu do późnej nocy leżąc pokotem w barłogu. Tak rozpocząłem znajomość z drugą częścią mnie. Tyle czasu minęło, a dla mnie to jak wczoraj. Do dzisiaj lubimy zwolnić tempo z jakim pędzimy przez codzienność, poleniuchować, dotknąć błogiej beztroski i zapomnieć o całym świecie.

- Nie, nie wracam.

Okres, po którym miałem zakończyć studia (te drugie) był ciężki. Z pustą kieszenią i CV w ręku łaziłem w tę i nazad po drodze dorabiając za marne grosze na czynsz. Ale to było jedyne słuszne wyjście. Jak miałbym zostawić wszystko i wrócić na stare śmieci? Przecież tyle trudu kosztowało mnie podniesienie się na nogi i wyruszenie stamtąd naprzód. Dalsza droga zaowocowała w stałe zajęcie przynoszące stały pieniądz, nawiązanie nowych kontaktów, uczenie się nowego środowiska, łapanie nowych nawyków i zwracania uwagi na to, co wcześniej uchodziło niezauważone.

- Drugi stopień? Bring it on! Dam radę.

Od tego momentu należy dodać liczne przeżycia, koncerty, wyjazdy, komiksy, gry, zakupione dobra różnego rodzaju, obejrzane godziny mówiących do mnie twarzy i oto jesteśmy tu i teraz.

Cześć, jestem pawlak. Miło Cię poznać.


2


1 komentarz


Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz