Skocz do zawartości

Eyjafjallajökull

Zaloguj się, aby obserwować  
  • wpisy
    40
  • komentarzy
    115
  • wyświetleń
    30267

Babcia wydziergała mi grę, czyli Yoshi's Woolly World

Elano

731 wyświetleń

etIE0Yb.jpg

Pierwsze spojrzenie na nowego Yoshiego zapala w głowie lampkę "ładne, ale to chyba dla dzieci". Pozory czasami jednak mylą i tak jest w tym przypadku: pierwsza od prawie 20 lat odsłona serii o przygodach sympatycznego dinozaura na stacjonarną konsolę Nintendo nie jest może platformówką bardzo wymagającą, ale zapewni minimum kilkanaście godzin dobrej zabawy i 10-letniemu dzieciakowi, i jego rodzicom. Choć motyw włóczkowej grafiki nie jest nowością ani u Japończyków - było już przecież choćby Kirby's Epic Yarn na Wii, także robione przez Good-Feel - ani ogólnie w świecie gier (ktoś pokusił się o napisanie artykuł na temat roli... wełny w historii gier1), to nowy Yoshi bardzo fajnie rozwija (hehe) ten pomysł.

Pośrodku Ręcznie Wykonanego Oceanu, na jednej z wysepek żyje sobie plemię Yoshich. Pewnego dnia ich spokojny żywot zaburzony zostaje przybyciem Kamka, sługusa Bowsera. Latający na miotle okularnik postanawia przerobić kilku Yoshich na wełnę. Dwóch z nich, którym udaje się uniknąć podzielenia smutnego losu rodaków, postanawia oczywiście uratować swoich kumpli. Typowa fabuła platformówki, która nikogo nie interesuje.

I6CIvZz.jpg

W jednym z poziomów uciekamy przed wielkim, żywym szalikiem

Uwagę przykuwa za to styl graficzny. Jak sugeruje tytuł gry, cały świat wykonany jest tu z włóczki. Z wełny zrobieni są Yoshi, przeciwnicy, ziemia, chmury, rzeki - no wszystko. Cała przygoda przedstawiona jest w 2,5 D - poruszamy się w jednej płaszczyźnie, ale zarówno na dalszym, jak i pierwszym planie znajdują się różne ozdobne obiekty. Moje najbliższe skojarzenie - LittleBigPlanet. Jest kolorowo, jest uroczo, jest sympatycznie, a jednocześnie starsi gracze nie powinni odczuwać zażenowania, bo nie jest to przesadna, źle kojarząca się cukierkowość. Podczas gry czuje się odprężenie, umysł wypełnia spokój. Czasem aż żal pozbywać się z plansz przeciwników. Jak można z czystym sumieniem skoczyć na głowę matce małych ptaków, by potem same pisklaki wykorzystać do utorowania sobie dalszej drogi? Okrutne.

Sam design leveli, jeśli chodzi o oryginalność i wykorzystywanie ciekawych pomysłów, jest mocno zróżnicowany. Większość plansz wpada niestety w schematyzm polegający na parciu w prawo i wykorzystywanie takich umiejętności dinozaura jak robienie z oponentów kulek włóczki oraz umiejętność unoszenia się w powietrzu. Co prawda krajobrazy zmieniają się całkiem często, ale jak skakaliśmy i rzucaliśmy wełną w przeciwników, tak robimy to dalej. Dziwi to tym bardziej, że w grze zaimplementowano kilka bardzo ciekawych urozmaiceń rozgrywki, ale korzystano z nich za rzadko. Raz na kilka plansz Yoshi zmienia się w samolot, parasolkę albo rośnie do ogromnych rozmiarów, jednak sekwencje takie trwają co najwyżej kilkadziesiąt sekund. Czemu nie pokuszono się o wykonanie całych poziomów w takim właśnie stylu? Mało jest też leveli, które opierają się na pomysłach takich jak współpraca z psem (w tej roli latający z wywieszonym jęzorem Poochy), wykorzystanie do przejścia poziomu Chain-Chompów, które możemy zamieniać w wełniane kule albo lawirowanie pomiędzy prześcieradłami odkrywającymi i zakrywającymi planszę. Krótko mówiąc: pomysłów nie brakowało, ale wykorzystywano je, z niezrozumiałych dla mnie powodów, sporadycznie. A, co do bossów: rozczarowują. To kolejna gra na Wii U, w której nie stanowią oni wielkiego wyzwania, w dodatku niektórzy powtarzają się kilkukrotnie w lekko tylko zmienionej formie, a to grzech śmiertelny projektanta.

i4WtSoS.jpg

Jeśli wskoczymy do kółka kończącego poziom we właściwym momencie, odblokuje się krótka minigierka bonusowa

Trudność - tu także jest niejednolicie. Samo przebiegnięcie przez planszę nie jest wielkim wyczynem, ale nie polecam takiego sposobu gry, bo to żadna zabawa. Chyba, że chcecie dać grę komuś bardzo młodemu - można wtedy włączyć tryb mellow mode, gdzie Yoshi dostaje skrzydła i porażka to już wyższa sztuka jazdy. Jeśli chcemy zebrać przynajmniej większość poumieszczanych na mapie znajdziek - kwiatków, włóczek i klejnotów - to trzeba się trochę napocić. Po pierwszym przejściu gry nie znalazłem jakichś 30, może nawet więcej procent przedmiotów. Co do niektórych nie mam w ogóle pojęcia, gdzie mogą się znajdować. Na szczęście zbieractwo można ułatwić sobie wykupywaniem różnych bonusów: strzelanie... pestkami z arbuza, przyciąganie przedmiotów niczym magnes czy większa odporność na obrażenia to kilka z nich. Ogólnie rzecz biorąc jest to gra raczej prostsza niż trudniejsza (w skali trudności dałbym jej jakieś 4-5/10) i ludzie, którzy lubią ginąć kilkadziesiąt razy na jednym poziomie, bo inaczej nie zapełnią paska masochizmu, powinni poszukać czegoś innego.

Po co w ogóle cokolwiek zbierać? Kolejno: zgromadzenie wszystkich kwiatków w danym świecie, których jest razem sześć (światów, nie kwiatków), daje dostęp do dodatkowego poziomu, gdzie także możemy zbierać kolejne znajdźki. Zapewne po zgarnięciu wszystkich kwiatków w grze dostajemy coś naprawdę ekstra, ale nie mam pojęcia co - nie zebrałem, a nie chcę sobie spoilować dalszej gry. Włóczki odblokowują zaś nowe kolory Yoshich - a to jakiś Yoshi melon, a to Yoshi krowa czy jeden z kilkudziesięciu innych mniej lub bardziej porąbanych designów. Jeśli mamy Amiibo, to możemy oblokować sobie kolejne wzory - np. Yoshiego z wąsem, jeśli przyłożymy do GamePada Mariana. Najmniej daje zbieranie klejnotów. Na każdej planszy jest 20 specjalnych błyskotek ze stemplami, których kolekcjonowanie daje graczom nowe obrazki do postowania na Miiverse (takie miejsce, gdzie możemy wrzucić jakiś swój wpis, żeby ktoś nam zaplusował). Ostatnią rzeczą, która potrzebna jest do wymaksowania poziomu, jest ukończenie go z pełnym zdrowiem. Na szczęście nie trzeba robić wszystkiego na raz - jeśli podczas jednego przejścia zbierzemy dwie pierwsze włóczki na planszy, a podczas drugiego trzy kolejne, to gra zaliczy nam je jako pięć, więc nie ma stresu.

XIzuhj5.jpg

W poszukiwaniu znajdziek, Yoshi używa czasem swojego długiego jęzora

Czy warto brać nowego Yoshiego? Ależ owszem, czemu nie, ale nie powiedziałbym, że jest to jeden z must-have'ów na Wii U. Największym plusem jest bezsprzecznie oprawa graficzna i to zapewne ona będzie głównie napędzać sprzedaż tego tytułu. No i włóczkowe Amiibo, które pięknie prezentuje się na półce. Pod względem samej rozgrywki jest tu już gorzej. W żadnym wypadku słabo - zwyczajnie bije w oczy trochę zbyt małe zróżnicowanie poziomów. Niemniej platformuje się bardzo przyjemnie i sama gra jest dłuższa, niż się spodziewałem - trzeba poświęcić co najmniej kilkanaście godzin na przejście + dodatkowe na zbieractwo, więc nawet jeśli ktoś nie ma ambicji odwiedzenia każdego kąta, dostanie grę całkiem obszerną, przynajmniej jak na swój gatunek. A, zapomniałbym - można przejść grę w trybie dwuuosobowym, a wspomniane Amiibo odblokowuje drugiego Yoshiego dla tych, którzy pędzą żywot w piwnicy. Polecam i pozdrawiam.

Garść faktów:

Developer: Good-Feel

Wydawca: Nintendo

Platforma: Wii U

Gatunek: Platformówka

Rok wydania: 2015

Cena: ok. 150 zł bez Amiibo, z Amiibo ogromny rozrzut cen, ale można znaleźć nawet za 180 złociszy

1 http://boingboing.ne...ideo-games.html



2 komentarze


Rekomendowane komentarze

Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...