Jump to content
  • entries
    331
  • comments
    497
  • views
    126,869

Kanon Sapkowskiego krytycznym okiem

Sign in to follow this  
muszonik

551 views

Literatura fantasy zawsze była traktowana w Polsce po macoszemu nawet wśród miłośników fantastyki, w efekcie czego brakuje jakichkolwiek opracowań czy przewodników po niej. Nic więc dziwnego, że wydany w 2001 roku ?Rękopis znaleziony w smoczej jaskini? Andrzeja Sapkowskiego bardzo szybko stał się dziełem niemal kultowym, przez niektórych fanów traktowanym wręcz jako Biblia Fantasy. Wśród licznych esejów umieszczonych w tej dość chaotycznej książce autor opublikował także swój kanon wiadomej literatury. W tym wpisie przyjrzę mu się dokładnie.

Pomysł zajęcia się tym tematem ?podsunęła mi? Eire posługując się w tym celu wrodzoną sobie subtelnością i urokiem (czyt. kazała mi to zrobić, po czym pilnowała, żebym się z tej obietnicy wywiązał). Powodem była nasza dyskusja na IRC-u, która wywiązała się po tym, gdy wkleiła linka i zapytała, które z wymienionych książek warto przeczytać.

Otóż: moim skromnym zdaniem nie wszystkie.

Listy zawierające kanoniczne pozycje zwykle tworzy się mając na myśli trzy główne cele:

  • stworzenie spisu książek dobrych, stanowiących najlepszych przedstawicieli danego gatunku
  • stworzenia spisu pozycji ważnych, które wpłynęły na jego rozwój
  • stworzenie spisu książek reprezentatywnych dla gatunku oraz pozwalającej zorientować się w jego podgatunkach

Listy takie nie zawsze się pokrywają. Wręcz przeciwnie: dzieła nowatorskie i przełomowe niejednokrotnie nie wytrzymują próby czasu, bowiem niestety ?świeżość? jest cechą, którą najłatwiej utracić, zwłaszcza, jeśli zdobędzie się grono naśladowców, które nasz pomysł powieli, natomiast fakt, że coś było popularne i zdobyło sobie licznych naśladowców nie znaczy też, że było przełomowe lub dobre, co ewidentnie udowadnia casus ?Zmierzchu?.

Co zaś się tyczy kanonu Sapkowskiego, to po jego lekturze trudno określić, jaki cel przyświecał autorowi. Tak naprawdę trudno powiedzieć nawet, by był to kanon Fantasy, bowiem wiele pozycji umieszczonych w tym spisie nie należy do gatunku.

Kanon umieszczony w pierwszym wydaniu ?Rękopisu? składał się z następujących pozycji:

1.John Ronald Reuel Tolkien, ?Hobbit?:

Książka, co do której nie można mieć wątpliwości, że powinna stanowić kanon literatury fantasy. Hobbit, podobnie jak ?Władca pierścieni? nakreślają większość tematów i motywów, które następnie powielane będą przez kontynuatorów.

2.Robert E. Howard, cykl ?Conan?:

Mimo, że żaden z nich nie był pierwszym twórcą fantasy za duchowych ojców gatunku uważa się Tolkiena i właśnie Howarda. Przez lata wręcz dzielono książki na korzystające z inspiracji jednym lub drugim (model taki forsuje między innymi Sapkowski w ?Rękopisie?). O ile Tolkien jest z całą pewnością ojcem fantasy epickiej, tak Howard począł fantasy heroiczną lub sword and sorcerry (terminy te często mylone, zwykle też używane nieprawidłowo). Mimo sławy cykl o Conanie jest bardzo niedoceniany i moim zdaniem okaleczony przez filmowe adaptacje oraz późniejszych naśladowców.

Owo niezrozumienie ma swe źródła w fakcie, że twórczość Howarda jest bardzo nierówna i podzielić z grubsza można na:

  • prace, które napisał mając na nie pomysł, będące po dziś dzień perłami gatunku. Na tej liście należy umieścić opowiadania ?Feniks na mieczu?, ?Córka mroźnego olbrzyma?, ?Bóg w amforze?, ?Wieża Słonia?, ?Szkarłatna Cytadela?, ?Królowa Czarnego Wybrzeża?, ?Czarny kolos?, ?Stalowe cienie pod księżycem?, ?Xulthal o zmroku?, ?Łotrzy w domu?, ?Za Rzeką Czarną?, ?Czerwone ćwieki? oraz powieść ?Godzina Smoka?
  • prace, które napisał dla kasy, często na jedno kopyto jak: ?Sadzawka czarnych ludzi?, ?Dolina zaginionych kobiet?, ?Diabeł w stali?, ?Ludzie Czarnego Kręgu?, ?Wiedźma się narodzi?, ?Słudzy Bit-Yakina?, ?Czarny przybysz?, ?Ludożercy z Zambuli?

3.Fletcher Pratt & L. Sprangue de Camp, cykl Przygody Harolda Shea

Przygody Harolda Shea wymieniane jako ważne źródło inspiracji przez wielu późniejszych pisarzy Fantasy, jednakże osobiście nie jestem pewien, czy warto je czytać. Nie miałem do czynienia z tym akurat aspektem twórczości wymienionych pisarzy, jednak niestety inne ich książki wywarły na mnie na tyle negatywne wrażenie, że poprostu nie miałem ochoty kontynuować przygody z ich twórczością..

4.Clive Staples Lewis, cykl OpowieścizNarnii

IMHO z tego cyklu warto przeczytać tylko dwie książki: Lew, Czarownica i Stara Szafa oraz Książę Kaspian. Pozostałe trudno nazwać literaturą fantasy. To bardziej ?Ilustrowana Biblia dla dzieci?. Im dalej w las, tym literatura ta jest bardziej nawiedzona.

5. John Myers Myers Silverlock

6. Jack Vance, cykl Umierająca Ziemia

?Umierająca Ziemia? jest dziełem absolutnie kanonicznym, które stanowiło inspirację dla tysięcy późniejszych pisarzy. Gdybym miał wskazać dziesięciu autorów, którzy moim zdaniem wywarli największy wpływ na fantasy Vance byłby jednym z nich.

Mimo to nie jestem pewien, czy ?Umierającą Ziemię? warto czytać. Spowodowane jest to w pierwszej kolejności specyficznym, bardzo trudnym stylem autora, który albo wprawia w zachwyt, albo odstrasza.

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.

Sign in to follow this  


1 Comment


Recommended Comments

Fafryd i Szary Kocur jako całość to nuda, wystarczy zapoznać się z kilkoma opowiadaniami w "Miecze i ciemne siły" wydawnictwa Alfa.

"Szlak chwały" to pomyłka, do usunięcia.

"Świat czarownic" uwielbiam (lubię kobiece fantasy), ale myślę że obowiązkowo pierwsze 5, może 6 tomów, reszta opcjonalnie, dla fanatyków serii.

Co do "Ziemiomorza". Od Tehanu w górę to są rzeczy "tylko" dobre, warte przeczytania (wliczając w to "Opowieści z Ziemiomorza"). Natomiast co do pierwszych trzech: tom 1 czy Czarnoksiężnik jest świetny, ale...Osobiście za najwybitniejsze dzieło z cyklu uważam "Grobowce Atuanu". Niesamowity klimat. "Najdalszy brzeg" to poziom porównywalny z "Czarnoksiężnikiem" ale ciut słabiej. Dla mnie pierwsza trylogia Ziemiomorza to rzecz lepsza od Władcy Tolkiena i na drugim (może 1) miejscu wśród top fantasy.

Co do McKillip to o ile Mistrz Zagadek jest "tylko" dobry o tyle Zapomniane bestie z Eldu kocham.

"Morgaine" C.J. Cherryh to znakomite science - fantasy. Nieco feminizujące, ale trudno.

Kronik Thomasa Niedowiarka niecierpię i uważam za rzecz niewartą kanonu.

"Księga Nowego Słońca" to znakomite science-fantasy. Może i bardziej science, ale nie szkodzi, rzecz wybitna i u mnie zawsze w top 10.

Trylogię "Lyonesse" Jacka vance'a uważam za rzecz najlepszą w fantasy ever obok Ziemiomorza.

"Kroniki Czarnej Kompanii" kocham.

Xanth przeczytałem dwa tomy i wystarczy. Nie trawię humorystycznego fantasy. Z tego powodu zarówno Magiczne królestwa jak i Shannarę uważam za rzeczy niewarte tykania.

Żołnierz z Mgły i Żołnierz Arete czyli starożytna Grecja + magia. Genialne.

Czytałem Pieśń Karczmarza, nie Oberżysty. Czytało się znakomicie, jedna z moich ulubionych ksiażek fantasy.

Nie wiemu czemu nie podoba ci się Sarantyńska Mozaika, ja uwielbiam. Znakomity klimat Europy starożytnej/początków średniowiecza.

Świata dysku nie czytałem i nie zamierzam bo na widok humorystycznego fantasy dostaję skrzywienia.

"Welin" Duncana...Nie rozumiem zafascynowania tą książką u sporej części fantastów. Gniot i kupa jakich mało.

A i jeszcze: Conana lubię, zaś Przygody harolda Shea niedługo przeczytam i dam reckę. Jeżeli o czyms u góry nie napisałem to znaczy że albo nie zdążyłem przeczytać albo mamy takie samo zdanie (Np. też uwielbiam książki Poula Andersona z tego kanonu).

  • Upvote 1

Share this comment


Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...