Jump to content
  • entries
    161
  • comments
    921
  • views
    176,423

Magia kina

Sign in to follow this  
Sergi

720 views

W dzieciństwie stosunkowo często chodziłem do kina, a mimo to miało ono dla mnie niezaprzeczalny urok. Jakiś czar i magnetyzm, coś czego nie można było dostać gdzie indziej ani zastąpić. Później nie miałem pieniędzy, a potem czasu. Dopiero niedawno miałem okazję zobaczyć kilka seansów. I rozczarowałem się, bo z kina które pamiętałem niewiele zostało.

obama7.jpg

Wiem, co powiecie:

"Gloryfikujemy rzeczy doświadczone w dzieciństwie i po latach nawet dokładnie taki sam batonik nam nie smakuje, bo po prostu jesteśmy inni".

Albo

>nostalgiafag

I na pewno w jakimś stopniu tak właśnie jest i w tym przypadku. Ale są też rzeczy, które nie wytrzymują bezpośredniego, elementarnego porównania. I poza jednym wyjątkiem kino wypada blado z seansem w domowym zaciszu.

Po pierwsze czas

Seans zaczyna się o konkretnej godzinie i rozpocznie się niezależnie od tego, czy będziemy w sali czy nie. W czasie projekcji nie możemy też przerwać w dowolnej chwili i wrócić do oglądania później (chyba że kupimy drugi bilet na kolejny seans). Ramy czasowe są sztywnie ustawione, a to czy będą nam odpowiadać czy nie, to już nie problem szefostwa kina.

Z drugiej strony mamy nośniki: nawet leciwe kasety VHS dawały nam wolność tego kiedy zaczynamy i kiedy kończymy oglądać. Jeśli chcemy porównania z innymi mediami - książki, albumy muzyczne, gry komputerowe czy komiksy też nie stawiają takich barier.

Trochę inaczej ma się sprawa z muzyką na żywo, do której można by na upartego porównać seans. Ale ostatecznie w sali nie czeka na nas osobiście Mel Gibson, tylko - wciąż - wcześniej utrwalona jego twórczość.

Po drugie miejsce

Kino to w końcu przede wszystkim budynek. Trzeba do niego i z powrotem dojechać, stanąć w kolejce do kasy/automatu, odnaleźć salę i wysiedzieć się na reklamach zanim zacznie się właściwy film. A jak już się zacznie zaczyna się kolejna fala niedogodności. Fotel jest niewygodny? Sorry, wszystkie są takie same. Wolne miejsca są za blisko/za daleko/za bardzo z boku? Możesz iść na "Papieża", tam są luzy. Albo wrócić do domu.

Śmierdzi popcornem? Dźwięk jest za głośny? Klima za mocno daje po nogach?

Nic na to nie można poradzić. Pracownicy kin starają się, aby sale były jak najwygodniejsze i nic nie przeszkadzało w oglądaniu, ale nie da się dogodzić wszystkim. Inaczej niż w domu, gdzie samemu ustalam wszystkie parametry.

Po trzecie ludzie

"Co robią koszykarze gdy nie grają w koszykówkę?" mówi stary dowcip. Co prawda sam jestem teraz tym wysokim, co zasłania, ale to i tak drobiazg. Głupie komentarze, śmiechy, mlaskanie, dzwoniące telefony, bieganie do łazienki i cały repertuar innych zachowań, które można tolerować na przystanku autobusowym, ale nie podczas oglądania filmu.

Czepialstwo? Skądże. Gdybym był naprawdę małostkowy, dodałbym do listy jeszcze strzelanie z karabinu do pozostałych widzów.

Po czwarte obraz i dźwięk

"No dobra, ale jednego nie zbijesz - samo medium ma nieporównywalnie lepszą jakość"

Jeszcze kilka lat temu bym się z tym zgodził - filmy na rolce miały rozdzielczość chemiczną, a o DTS w domu nikomu się nie śniło. Dwudziestocalowe LCD z głośnikami stereo nie mogły się do tego umywać.

Tylko że ta przepaść też została zasypana. Dzisiaj telewizor z górnej półki, amplituner i zestaw 5.1 są w stanie zaoferować porównywalne doświadczenia z tymi, których możemy doświadczyć w kinie.

Boom na filmy 3D dał kinom krótką przewagę, ale rynek telewizorów szybko nadgonił i obecnie możemy - po wyłożeniu odpowiedniej gotówki - cieszyć się domowym trówymiarem w tej samej technologii co w kinowych salach.

Dygresja

Ten wtręt nie dotyka bezpośrednio tematu, ale jest z nim powiązany.

Pomyślcie o dziesięciu nadchodzących filmach, które bardzo chcecie obejrzeć. Możecie też dorzucić takie, które niedawno wyszły. Może być trochę mniej, może być trochę więcej. Wasze Most Anticipated.

Macie? Dobrze.

A teraz policzcie, ile z nich jest kontynuacją serii liczącej przynajmniej trzy odsłony. I ile z nich jest ekranizacją komiksu. U mnie takie obrazy zajmują większość listy.

Może wynika to z moich zainteresowań, ale odnoszę wrażenie że Hollywood zaczyna gonić w piętkę. Wygląda to jakby jedynym sposobem żeby zainteresować widza (przynajmniej widza mojego pokroju) jest wykopanie serii z czasów jego młodości/dzieciństwa albo kupienie licencji od Marvela.

To gdzie ten plus?

Skoro wszystko w domu jest takie super, to czemu ludzie jeszcze w ogóle chodzą do kina?

Bo kina wciąż mają wypracowaną pozycję. Nadal są głównym kanałem dystrybucyjnym dla produkcji AAA. Chcąc obejrzeć premierę, musimy wybrać właśnie kino. Nawet jeśli chcemy zobaczyć go krótko po premierze, jedyną opcją jest kino. Zanim film trafi do VOD albo na Bluray musi zarobić na biletach. Większość widzów chodzi do kin, więc żaden dystrybutor nie zarżnie gęsi znoszącej złote (26 złotych jeśli chodzi o ścisłość) jajka i nie machnie ręką na kina.

Czy więc kino się skończy?

Tak. Ale nie teraz. Proces który opisuję nie zaczął się przed chwilą, tylko trzydzieści lat temu, wraz z powstaniem wypożyczalniami kaset. Sale kinowe dostały przeciwnikami, z którym toczą walkę i do dziś ten wyścig zbrojeń trwa. Żeby kina były w bezpośrednim zagrożeniu, musiałaby nastąpić jakaś rewolucja. Obecnie nie dzieje się nic takiego, co diametralnie zmieniałoby układ sił.

A sytuacja kin jest od bardzo dawna taka sama - lekko rosną przychody, nieco rosną ceny biletów, a po odjęciu inflacji wychodzi mniej więcej na zero. Nawet wyjątkowo ryzykowny przełom 2008 i 2009 był tylko drobnym potknięciem. Kino to kolos, którym niełatwo zachwiać.

Sign in to follow this  


4 Comments


Recommended Comments

Również uważam, że kina jeszcze przez bardzo długi czas będą się cieszyć popularnością. Jednak tak jak Ty, Sergi, nie widzę w nich idealnych przybytków. Jeśli chodzi o seanse, najwięcej czasu poświęcam takim domowym - na DVD. Oglądam sobie spokojnie, a jak potrzeba, robię pauzę. Mam też ten komfort, że mogę wyłączyć film w trakcie, lecz tego z reguły nie robię w przypadku filmów pełnometrażowych - wolę obejrzeć daną produkcję wtedy, kiedy starczy mi czasu na całość. No i oczywiście jest telewizja, aczkolwiek tu już muszę się dostosować do godziny emisji interesującego mnie filmu lub serialu.

  • Upvote 1

Share this comment


Link to comment

Ja mam jeszcze jedną wadę kina, choć może tyczy się ona tylko mnie. Otóż po obejrzeniu filmu w kinie, muszę wyjść z sali między ludzi, dojechać do domu itd. więc momentalnie po wyjściu pochłaniają mnie wszystkie sprawy związane ze światem realnym, przez co niewiele pozostaje z klimatu, historii której przed chwilą byłem obserwatorem itd.

  • Upvote 1

Share this comment


Link to comment

To też - Po obejrzeniu filmu w domu mogę się wyciszyć, posłuchać soundtracka albo wrócić do jakichś szczególnych fragmentów. W kinie jestem brutalnie wyrywany z tego świata.

Share this comment


Link to comment
Seans [...] rozpocznie się niezależnie od tego, czy będziemy w sali czy nie

Tu się mylisz, kolego - jeśli na dany seans nie ma żadnych wykupionych biletów, to tego filmu się nie puszcza.

...jeszcze strzelanie z karabinu do pozostałych widzów

Skisłem. XD Szanuję.

Share this comment


Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...