Jump to content
  • entries
    120
  • comments
    618
  • views
    126,593

Top 10 Komiksowych ,,Jedynek"


CorniC

809 views

 Share

da889751e1223e22b55cf30884ead90b.jpg

Pierwszy numer komiksowego tytułu,cz poszczególnych runów musi być chwytliwy, ot żelazne prawo bezlitosnego i przepełnionego rynku... Kiedy na sklepowe półki trafia nowe dziełko stara się nas do siebie zachęcić, czy to krzykliwą okładką, czy odwołaniem się do znanych marek, czy czymś zupełnie innowacyjnym, czego u konkurencji próżno szukać. Czasem wychodzi to całkiem znośnie innym znów razem jest totalną klapą... Dzisiaj chciałbym przedstawić ,,jedynki", które uważam z najlepsze i najbardziej wciągające. To moja osobista (i bardzo subiektywna) opinia, stąd też nie będzie tu klasyków, czy komiksów które ,,powinny" się w takim zestawieniu znaleźć. Celowo pomijam legendy w stylu pierwszego zeszytu Supermana, bo raz że czytałem je w większości w omnibusach lub wersjach elektronicznych nie należących do mnie, a dwa wiele z nich po prostu źle zniosło upływ czasu...

X. Cyberforce

12-02-2006%2007;46;47AM.JPG

Zaczynam od komiksu przeciętnego, ale darzę go ogromnym sentymentem bo jest znakiem swoich czasów. Cyberforce to tytuł z lat 90, jedna z grup superbohaterów taśmowo trzaskanych przez młode Image Comics jako wyraz buntu z hegemonią Marvela i DC, oraz próba zażegnanie komiksowego krachu. Pierwszy zeszyt tej nie najgorszej serii pokazywał już sformowaną grupę (orgin był w Cf #0), pierwsze starcia, pierwsze tarcia i ciekawe charaktery niektórych bohaterów, naprawdę lubię te serie za jej lekkość, odmużdżający charakter i rysunki Silvestriego.

IX. Gwardziści

watchmen_2012_mm_cvr.jpg

Gwardziści to absolutnie genialny i godny oryginału prequel Strażników, powstały bez błogosławieństwa, a wręcz z fochem ze strony twórcy starszej historii. Pierwszy zeszyt wprowadza nas w lata 40, ukazując formowanie się grupy z perspektywy pierwszego Night Owla, mamy tu więc szaro-bure miasto, mamy krew i przemoc, mamy też charakterystyczny ciężki klimat towarzyszący serii do końca. Ta ,,jedynka" doskonale ukazuje nam kierunek serii, kreśli go swoją surową, karykaturalną krechą i krzyczy ,,Czytaj dalej!".

VIII. Ultimate X-Men

44586-7258-51632-1-ultimate-x-men.jpg

Jednym z lepszych punktów uniwersum Ultimate było właśnie formowanie się X-Men. Autorzy odeszli od pierwotnego składu i nadali mutantom nowe charaktery. Ciekawie nakreślili wzajemne relacje grupy i profesora X, ale co najważniejsze już pierwszy zeszyt ukazuje wyalienowanie mutantów i nietolerancje społeczeństwa. Pierwszy zeszyt jest naprawdę niezły i nie idzie na łatwiznę; Wolverine pojawia się tylko na końcu i jeszcze nie kradnie całego show...

VII. Tales of the Jedi: Best Wars on Onderon

n41065.jpg

Ten komiks był prawdziwą innowacją. Po niedorzecznych historiach serwowanych w latach 80 przez Marvela, komiksowe Star Wars znów zabłysło bardzo mocno. Pierwszy zeszyt tej serii to przede wszystkim wprowadzenie do intrygi, ale też ukazanie starożytnego świata SW, niemal w steampunkowej stylistyce, co więcej dostajemy też kawał historii i przybliża się nam jak rozrastała się Republika. Na końcu serwuje się nam oczywiście masę akcji, ale wszystko jest tu doskonale wyważone, wcale się nie dziwię, że TotJ posłużyło za kanwę najlepszego rpg ever...

VI. DMZ

259593-18007-120294-1-dmz.jpg

Kolejna ,,jedynka" mająca nas wprowadzić w nowowykreowany świat. Tym razem jest to USA rozdarte nową wojną secesyjną. Na naszych oczach widzimy jak student dziennikarstwa z dobrego domu, ląduje w strefie zdemilitaryzowanej i obserwuje tam mały Bejrut. Szok wywołany tym co widzi pcha go do pozostania w tym niegościnnym miejscu i serwowania kolejnych reportaży o trudach życia w DMZ.

V. Punisher Welcome Back Frank

1584001-welcome_back__frank.jpeg

Po totalnym zeszmaceniu i udziwnieniu tej postaci wraca stary dobry Punisher. Autorzy od początku nie pozostawiają złudzeń w którą stronę pójdzie seria. Płytka, krwawa i odprężająca rzeźnia zaserwowana nie do końca na poważnie, oto co wylewa się od pierwszych stron komiksu. Czarny humor pełną gębą, zaczyna się trzęsieniem ziemi, a dalej jest tylko lepiej...

IV. Conan the Legend

13057.jpg

Pierwszy zeszyt tej serii był właściwie interpretacją wstępu jaki Lin Carter i De Camp napisali do pierwszego zbiorczego wydania opowiadań Howarda. Komiks zachował klimat tego swoistego poematu i pomimo, że reszta historii niewiele ma z nim wspólnego, to pierwszy zeszyt Legendy można uznać za hołd dla Roberta Ervina Howarada, a twórca Conana na taki chołd zasługuje.

III. Knight of the Old Republic

Knights_of_the_Old_Republic_Issue_1.jpg

I znów zaczynamy jak u Hitchcocka. Dostajemy sympatycznego, gapowatego padawana Zyne'a Carrica, którego los łączy z podrzędnym kryminalistą... i to ratuje mu życie. Okazuje się bowiem, że jego mistrzowie wymordowali wszystkich padawanów na planecie Taris w imię ,,wyższego dobra". Pierwszy zeszyt tej świetnej serii to gratka dla fanów KotORa i fanów szybkiej akcji. Mamy tu Revana, Malaka, a potem tajemnicze morderstwo, ucieczkę po całym Taris, rakghule i wiele wiele innych. Mocny początek, świetnej serii gorąco polecam.

II. Thunderbolts (vol. 1)

thunderbolts.jpg

!SPOILER! Jeśli jakimś cudem nie wiecie kim są Thunderbolts opuście ten akapit !SPOILER! Szacunek dla Marvela za chwilowe zepchnięcie z planu Avengers i Fantastic Four, zwłaszcza, że na ich miejscu w zrujnowanym Nowym Yorku pojawia się właśnie drużyna Thunderbolts. Są świetni, odważni, nonszalanccy, mają dobry pr i świetny kontakt z władzami. Wszystko było by pięknie gdyby nie to, że to zakamuflowani... Masters of Evil. Komiks jest w sumie prosty i sztampowy, ale zaserwowany nam na końcu zabieg, zupełnie zmienia jego wydźwięk i sprawia, że chcemy więcej.

I. Ultimates

UltimateComicsUltimates_1_Cover.jpg

Ultimates swego czasu było komiksem przełomowym. Zaczynał się od historii znanego i lubianego Kapitana Ameryki podanej w nowej formie, by chwile później przenieść nas do współczesności. Pierwsza odsłona opowiadania na nowo uniwersum Marvela, była dynamiczna, ale też świetnie wprowadzała postacie w nową epokę, zeszyt jak najbardziej godny całego Vol 1...

Nie mamy tu orginowego przynudzania, ale raczej ciągłe mruganie okiem do czytelnika i co najważniejsze, ten zeszyt sprawia, że bardzo mocno chce się sięgnąć po kolejny.

DeadpoolReadingAComicBOok.jpg

Zachęcam was do przeczytania tych tytułów, czasem okazywały się miłymi początkami złego, czasem zapowiedzią genialnej serii, a czasem czymś pośrednim. Jedno jest pewne pierwszy zeszyt zawsze ma przyciągnąć uwagę i tylko od scenarzystów zależy jak zostanie odebrany, odrębną kwestią jest to jak ma się on do reszty historii, ale to zwykle weryfikują czytelnicy. Gorzej jednak gdy wszystkim co ma do zaoferowania seria jest krzykliwa okładka z numerem 1...

 Share

6 Comments


Recommended Comments

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...