Jump to content
  • entries
    161
  • comments
    921
  • views
    176,491

Furia

Sign in to follow this  
Sergi

885 views

Brad-Pitt-In-Fury.jpg

Kwiecień 1945, aliancka ofensywa spycha Wehrmacht w głąb Niemiec. Koniec wojny i zwycięstwo są coraz bliżej, ale z perspektywy zwykłego żołnierza rzeczy wcale nie wyglądają dobrze. Zwłaszcza gdy walczysz z Tygrysami czołgiem o słabszym silniku, cieńszym pancerzu i gorszym uzbrojeniu. A taka właśnie jest "Furia".

Załogę Furii stanowią kierowca Trini "Gordo" Garcia, ładowniczy Grady "Coon-Ass" Travis, działonowy Boyd "Bible" Swan i dowódca Don "Wardaddy" Collier. Jako strzelec zostaje im przydzielony Norman, przypadkowy żołnierz, i niejako z jego perspektywy poznajemy wojnę.

A wojna jest tutaj brudna, obrzydliwa i nie wybacza błędów. Ten, kto spodziewał się filmu w rodzaju "Bękartów Wojny" albo "Złota dla zuchwałych" zostanie szybko sprowadzony na ziemię, gdy pierwszym zadaniem Normana będzie usunięcie zwłok poprzednika. Jeśli twarz oderwana od czaszki to jeszcze zwłoki.

Wait until you see it.

-See what?

-What a man can do to another man.

"Furia" zaznacza okrucieństwa wojny, ale nie skupia się na nich. Słyszymy historie od których włos jeży się na głowie i widzimy jacy okaleczeni (fizycznie i psychicznie) są ludzie, którzy tego doświadczyli, ale to nie epitafium. Liczą się żywi, a nie martwi. Najlepszym przykładem jest Don - człowiek który widział i doświadczył dużo więcej niż by chciał (i nieraz wydaje się że więcej niż zdoła znieść), który jednak się nie załamuje. Widzi światełko w tunelu i stara się zachować normalność w nienormalnych sytuacjach. Jest surowy dla wrogów i dla załogi, w niektórych scenach trudno go lubić, w niektórych trudno nawet usprawiedliwiać, ale we wszystkim jest prawdziwy. Brad Pitt ma tutaj świetną rolę i daje prawdziwy popis swoich umiejętności. Jedna z jego najlepszych ról (jeśli nie najlepsza).

furia1.jpg

Kolejną ciekawą postacią jest Boyd - młody działonowy i samozwańczy kapelan. Jego sposób bycia i wygląd (te wąsy) są ze sobą sprzeczne, ale razem dają obraz człowieka, w który bardzo łatwo uwierzyć. Takiego, o jakim opowiada dziadek gdy wspomina czasy w kamaszach. Shia Labeouf wychodzi tu w końcu z szufladki gówniarzy w filmach dla nastolatków, w której - poza pewnymi wyjątkami - od dawna tkwił. Gordo i Grady nie są aż tak charakterystyczni, ale też nigdy nie burzą obrazu kumpli z wojska. Autentyczny jest ich śmiech (i nasz, bo mimowolnie śmiejemy się z ich żartów i cieszymy z sukcesów) i złośliwości kumpli z wojska. Prawdziwa jest tutaj też - nagła, brutalna, niepotrzebna, bez zadęcia i rozczulania. Nikt tutaj nie każe przekazać żonie, że ją kochał.

furia2.jpg

I taki rodzaj balansu i szczerości emanuje z całego filmu. Nie jest to sucha martyrologia, film akcji ani obraz próbujący przekazać jakąś uniwersalną mądrość. To po prostu surowy zapis życia żołnierza.

Co nie znaczy że jest nudno. Sceny walki są tutaj bardzo intensywne i emocjonujące. Każdy kto grał w World of Tanks natychmiast się tu odnajdzie. Ten kto nie grał, poczuje co ludzi w tym tak pociąga. Ujęcia we wnętrzu czołgu oddają specyficzny klaustrofobiczny klimat, pozwalają poczuć się jak czołgista, a jednocześnie dają zrozumieć i nadążyć za tym, co się dzieje wokół. Jeśli mam jeden zarzut, to pociski smugowe. Prawie każdy jest smugowy, bardzo jasny i o intensywnym kolorze, do stale w tych samych dwóch kolorach (jakby Niemcy i Amerykanie umówili się na dwa stałe kolory). Wygląda to trochę jak walka na blastery w Gwiezdnych Wojnach (jak na ironię, Lucas inspirował się właśnie amunicją smugową gdy wymyślił broń szturmowców).

furia3.jpg

Do "Furii" podchodziłem z ekscytacją i zostałem pozytywnie zaskoczony. To porządne wojenne kino, które można spokojnie postawić obok takich przedstawicieli gatunku jak "Szeregowiec Ryan". Nie ma w sobie patosu i zadęcia, cały czas jest przyziemny i dosłowny, a przy tym świeży; Przedstawia wojnę w sposób, którego wcześniej nie obserwowaliśmy - Przez peryskop czołgu. Najlepszy film jaki oglądałem od dawna.

Gorąco polecam, choć dla niektórych może się okazać momentami zbyt brutalny.

Sign in to follow this  


6 Comments


Recommended Comments

Furia jest dobra... Miejscami naprawdę dobra.

Zdecydowanie jest to jeden z lepszych filmów oglądanych przeze mnie w zeszłym roku i gorąco polecam zapoznanie się z tym tytułem, przynajmniej dla fantastycznie charyzmatycznej roli Pitta.

  • Upvote 2

Share this comment


Link to comment

Grimmash - Też mnie to dziwi, jak dla mnie to byłby mocny kandydat na statuetkę, przynajmniej jedną. Ale co ja tam wiem.

OnceAThief - Trochę tak. Ale żeby inaczej to skończyć, dobrze skończyć, trzeba by zmienić 1/3 filmu.

Share this comment


Link to comment

@OAT: Końcówka może wydawać się naiwna... Ale czy aby na pewno?

Historia zna wiele przypadków, w których pojedyncze osoby kładły całe armie. Na przykład Benjamin Salomon, który jednej nocy w trakcie bitwy o Saipan własnoręcznie powstrzymał atak setek żołnierzy japońskich, jednocześnie zabijając 98 z nich. Kiedy wiele dni później alianci odnaleźli jego ciało okazało się, że trzymał swój posterunek mimo otrzymania kilkudziesięciu ran kłutych i postrzałowych. Jego działania pozwoliły na ewakuację całego szpitala polowego w którym pracował jako chirurg, notabene z wykształceniem dentystycznym, za co wiele lat później uhonorowano go pośmiertnym Medalem Honoru.

W Furii było ich pięciu... I mieli czołg...

Share this comment


Link to comment

Chodzi mi o to, że

najmniej doświadczony członek załogi uszedł z życiem i faszysta po zobaczeniu go pod czołgiem nie zrobił z tym nic. Nikt też nie zauważył go spoglądającego pod czołg.

To był pewnie miły pan Niemiec.

Share this comment


Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...