Jump to content
  • entries
    120
  • comments
    618
  • views
    126,658

Czary mary... WKKM Doktor Strange: Przysięga


CorniC

1,305 views

 Share

HIOExE3.jpg

WKKM można cenić za wiele rzeczy; czy to za jakość wydania, czy to za cenę, czy też różnorodności tematów w ramach uniwersum Marvela. Sam wdzięczymy jestem Hatchette za to, że nie skupia się tylko na głównych ikonach Domu Pomysłów, czasem odskakują też od głównego nurtu, by pokazać postacie istotne dla uniwersum, acz zwykle niedoceniane. Za taką właśnie postać uważałem Strange'a; stykałem się z nim niejednokrotnie w bardzo wielu komiksach, najczęściej oczywiście Doktor przewijał się w przygodach Spider-Mana, ale pojawia się też razem Avengers, Night Stalkers, New Warriors, czy też Hulkiem. Jako, że mam awersję do e-komiksów, moja wiedza o tej postaci brała się więc ze starych Tm-Semiców, oraz epizodycznych występów Stephena w nowszych komiksach o Avengers czy grupach X. Przysięga okazała się świetną okazją do poznania Strange'a grającego pierwsze skrzypce w opowieści, jak sprawdza się ta postać bez bardziej znanych dodatków?

strange3.jpg

Zaczyna się jak u Hitchcocka, a małym trzęsieniem ziemi jest ranny Strange przywleczony do prywatnej kliniki dla superbohaterów przez Wonga, swojego ucznia. Stephen jest w krytycznym stanie i trafia w ręce Nig Ntnurse, a jego projekcja astralna, asystuje przy próbie połatania przez nią, jego własnego ciała. Operacja jest dobrym momentem na retrospekcje, która ukazuje Stephena Strange'a jak wybitnego chirurga... i totalnego zepsutego dupka, mającego za nic ludzkie życie i pędzącego tylko za karierą. Dane jest poznać w dość ogólnikowy sposób jak pan doktor przerodził się w arcymaga ziemi, jak również komu zaszedł przy tym za skórę. Nie będzie chyba specjalnym spoilerem jeśli powiem, że operacja się udaje, a Stephen ledwo pozszywany, chce złapać człowieka który go postrzelił i odzyskać tajemniczą substancję którą tamten ukradł. Cała sprawa jest o tyle poważna, że specyfik może uratować Wonga, który walczy z rakiem. Historia skupia się więc na śledztwie, czy raczej gonieniu po sznurku do kłębka. Gdy wreszcie bohaterowie odkrywają kto za tym wszystkim stoi, Strange walczy nie tylko z głównym złym, ale też dylematem moralnym dotyczącym Przysięgi Hipokratesa. Fabuła niby ambitna, ale nieco się po drodze rozmywa. Sam pomysł był nie najgorszy, ale autorzy mieli zbyt mało miejsca i zbytnie skompresowanie historii nieco jej zaszkodziło.

comic-pow-night-nurse-doc-strange-oath-1-surgery.png

Przysięga ma nie najgorszą stronę graficzną, może nie są to rysunki na miarę Old Man Logan, Bereakout, ale nie odrzucają i nie śmieszą zniekształconymi postaciami. Kadry są nieco schematyczne, ale dobrze się sprawdzają przy dynamicznych scenach. Z drugiej strony jednak przybliżenia, czy panoramy nieco rażą brakiem szczegółów. Dobrym pomysłem graficznym jest nałożenie na większość historii szaro-burego filtra, który czasem jest tylko rozpraszany przez rozbłyski sił magicznych. Album nie należy do najweselszych i kadry w fajny sposób podkreślają klimat. Rysownik zgrywa fabułę z pogodą, ze światłocieniami, po prost widać ,,chemię" między historią a rysunkami. Jedyne co mnie bardzo boli, to sposób w jaki autor rysuje Night Nurse, jak można tak schrzanić projekt ,,Nocnej Pielęgniarki"...

2008-03-14_214937_DSO1a.jpg

Ogólnie rzecz ujmując Przysięga to całkiem niezła historia, aczkolwiek nieco cierpi przez niektóre założenia niekoniecznie wypływające od samych autorów. Mam wrażenie, że większa objętość komiksu, mogła by pomóc lepiej rozwinąć wiele wątków. Za proste śledztwo i dylematy moralne, które praktycznie nie wpływają na historię Strange'a, a dotyczą go i to dosyć mocno. Samo wydanie albumu, jak zwykle stoi na wysokim poziomie, na pochwałę zasługuje rozbudowana galeria i mały standard czyli artykuł dotyczący twórców.

splash-doctorstrange-oath1.jpg

Warto polecić ten komiks, choćby dla tego że nie ma zbyt wiele tytułów, gdzie Strange wychodzi na pierwszy plan, a jak już wspomniałem jest to postać niezwykle ważna dla uniwersum, ba nawet doczeka się własnego filmu za dwa lata. Ogólnie te komiksy które serwuje się nam w Polsce, raczej nie dotykają magii w taki sposób jak robi to Arcymag (no może poza Spawnem), więc jeśli chcecie odpocząć od trykociarzy, to mag w pelerynie może być malutkim tchnieniem świeżości. Polecam 56 tom WKKM, z racji niewielkiej, ale jednak odmienności od pozostałych tomów, jak również dla tego, że Stephena Strange'a nie mamy zbyt wiele na papierze i po polsku. Nie jest to komiks wybitny, ale mnie czytało się go bardzo dobrze i jestem w stanie polecić go każdemu fanowi Marvela.

P.S.

Polecam facebookowy fanpage WKKM, można tam przeczytać masę ciekawostek wyszukanych przez autorów.

Wielka Kolekcja Komiksów Marvela tom 56 Doktor Strange: Przysięga

Scenariusz/Rysunki: B. K. Vaughan/ M. Martin

Wydawnictwo: Hachette

Oprawa: Twarda

Cena: 39,99 zł

Ocena (1-6): smile_prosty2.gifsmile_prosty2.gifsmile_prosty2.gifsmile_prosty2.gif

 Share

5 Comments


Recommended Comments

Dałbym głowę, że to gdzieś z 90s - specyficzny styl kolorowania, nieco retro z tymi płynnymi gradientami. Dopiero po dłuższym spojrzeniu można ocenić, że to jednak nieco później. ;)

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...