Jump to content

Moje Fado

  • entries
    348
  • comments
    1,412
  • views
    467,302

Top 10 gier, komiksów, filmów i muzyki, którymi delektowałem się w 2014 roku

bielik42

748 views

Top 10 gier, komiksów, filmów i muzyki, którymi delektowałem się w 2014 roku

d7bsBgO.jpg?2

Zacznijmy od tego, że to (znów) nie jest typowe "Top 10" produktów, które światło dzienne ujrzały w 2014 roku - nie jestem człowiekiem zbytnio obrotnym, by mieć przyjemność poznawać wszelkie nowinki na rynku, gdyż zazwyczaj jest to dość kosztowne. Zamiast tego postanowiłem zebrać razem gry/filmy/komiksy/muzykę, których po raz pierwszy doznałem w tym roku. Dlatego też możecie darować sobie hejty, za stawianie w jednym rzędzie klasycznych gigantów z tego (lub zeszło-) rocznymi produktami.

totoro_watercolor_by_bielik42-d88jrrl.jpg

Zacznijmy może od najważniejszych zmian odnośnie życia autora tego bloga:

- nadal uczę się rysunku

- rozpocząłem studia

- nie pracuję już jako robot w magazynie warzyw i owoców

- wciąż oglądam jeden film dziennie

- piszę jakby mniej

- pędzę żywot dobrowolnego wygnańca na terenie Holandii

- cykl "Podążając za..." liczy już 100 odcinków!

- "Moje Fado blog" był wyświetlony 310239 razy, artykuły skomentowano 1391 razy, a wpisów jest na nim 333 (334 z tym).

Komentarz: Wymarzone dostanie się na jakiekolwiek studia dosyć mocno odbiło się na mojej twórczości i zasobie słownictwa. Większy wymóg czytania w języku angielskim dość dobitnie osłabiło mój styl pisania (często zaczynam zdania od "cóż", co jest odpowiednikiem angielskiego "Well..."), lecz z drugiej strony coraz lepiej rozumiem filmy w oryginale, bez pomocy napisów. W środku roku mieliśmy okazję zapoznać się z twórczością Miyazakiego, co byłodla mnie niezwykle przyjemne (jak i dla moich czytelników, mam nadzieję). Nakupiłem podręczników rysunku i codziennie spędzam kilka godzin ucząc się kolejnych kresek i linii, niedawno zacząłem malować akwarelą i bardzo mi się to spodobało. Przestałem pisywać dzienniki i rzadko kiedy daje radę napisać choć jeden wpis na blog. Coraz słabiej u mnie z wymową w języku polskim, co nieco mnie smuci, ale lecimy dalej.

TOP 10 Gier Komputerowych w roku 2014

10. Saints Row IV/ Borderlands (Tiny Tina Assault on Dragon Keep)

irin8dA.jpg

idXEzua.jpg

10 miejsce dzierżą dwa tytuły, które - choć różne - służyły mi w identycznym celu: dobrej zabawie ze znajomymi. Saints Row IV przechodziłem wraz z przyjacielem (to szrek) i nigdy nie zapomnę wybuchu śmiechu, gdy rozpoczęliśmy ikoniczną minigrę w nabieranie ubezpieczenia poprzez rzucanie się pod samochody. W połączeniu z super-mocami nasze postacie latały nad miastem, odbijając się od samochodów i wyjąc z bólu, wzbudzając salwy nieopanowanej radości. Cała reszta gry była równie zabawna, pełna dowcipu i radosnego humoru. Szkoda, że port na PC jest źle zoptymalizowany, przez co część misji w co-opie jest popsuta, a misji finałowej nie mogliśmy zagrać wspólnie.Tak czy inaczej - świetna zabawa.

Bordlerlands 2 był trochę mniej odjechany i bardziej polegał na wspólnej walce, ale śmieszne momenty też się zdarzały. Absolutną wisienką na torcie było wspólne przechodzenie DLC "Tiny Tina Assault on Dragon Keep" wraz ze znaną na forume użytkowniczką Kathai_Nanijką (to ta, co klepie jednorożca na zdjęciu). Piękna sprawa, szkoda tylko, że w sumie rozgrywka jest nazbyt powtarzalna, ale i tak lepsza od pierwszej części.

9. Fallout: New Vegas (Old World Blues)

R9YwQci.jpg

Jako człowiek psychicznie chory często czuję potrzebę organizowania mojego wolnego czasu, dlatego też dzieliłem swoje granie na fps/indie/rpg. Po skończeniu jeden kategorii brałem się za inną, żeby nie wpaść w rutynę jednego gatunku. "Fallout: New Vegas" przez dłuższy czas kurzył się na mojej wirtualnej półce, ale dzięki zapoznaniu się z możliwościami Nexus Managera wreszcie mogłem porządnie zmodować ten tytuł, czyniąc go piękniejszym i bardziej biuściastym. Podstawowa wersja jest bardzo przyjemna, zawiera wiele ciekawych questów i do pewnego stopnia jest wymagająca. Jednak największą siłą tego tytułu jest dodatek "Old World Blues" - stworzony na podstawie materiałów z nieodżałowanego projektu "Van Buren" świat naukowców, odseparowany od całej reszty świata. To wspaniałe, magiczne miejsce, w którym musisz bronić się przed siłami cyber-skorpionów przy użyciu szczekającego miniguna, pracując dla bandy szalonych naukowców i żyjąc w pokoju pełnym gadających przedmiotów, takich jak toster, który chce zniszczyć świat. Prawdziwy miód - jedynym problemem jest masa bugów tu i ówdzie.

8. Dishonored

dShcfhn.jpg

Polecana przez wielu produkcja, inspirowana pierwszymi "Thiefami" z projektantem poziomów odpowiedzialnym za "Half-Life 2". Ciężko były dla mnie początki, ale gdy już wczułem się w ten świat, to szalone, sprytne i zaskakujące zabójstwa potrafiły trzymać mnie przy monitorze na długo. Może i fabułą mnie nie powaliła, ale zabawa w (nie)zabijanie jest nad wyraz przyjemna.

7. Risk of Rain/Hotline Miami

ss_9b26bb93397ea5bbb7906950c4ffa0d6e9203f7d.600x338.jpg?t=1417028709

hotline-miami-5.jpg

Znów dwie gry na jednym miejscu, a przecież są tak bardzo od siebie różne. Do Risk of Rain podchodziłem z nieufnością, nie mając za grosz gustu w roguelike'ach ani w pixelarcie, a w Hotline Miami zagrałem głównie z powodu kontrowersji. W obu przypadkach zostałem mile zaskoczony. RoR to niezwykle wciągająca, dynamiczna i mordercza zabawa w przetrwanie, która w sumie opiera się na szczęściu. Z drugiej strony HM bardziej przypomina grę logiczną, przełamującą nasze zastanawianie się, bo często by wygrać poziom, musimy rzucić się szaleńczo na przód, bez żadnego zwątpienia. Świetna zabawa gwarantowana, w obu przypadkach.

6. The Wolf Among Us

fHarMji.jpg

Niezwykle klimatyczna, aczkolwiek niepozbawiona problemów produkcja, przy której spędziłem bardzo napięte chwilę, z ciekawością śledząc poczynania charyzmatycznego Bigby'ego. Piękna stylistyka, wyśmienite dialogi i dużo lżejsza atmosfera od tej z "The Walking Dead" pozwoliła mi się cieszyć świetną historią. Musiałem czekać na promocję, owszem, ale było warto. No i dłonie mi nie drżą przy graniu, jak to miało miejsce przy przechodzeniu pierwszego sezonu TWD...

5. The Secret of Monkey Island Special Edition/ Monkey Island 2: Le'Chuck Revenge Special Edition

K25hjhn.jpg

Ctr8KHh.jpg

Jako wielki fan gry-bajki "Curse of the Monkey Island" z radością przyjąłem wiadomość o odświeżonych wydaniach dwóch pierwszych części przygód Guybrusha Threepwooda - niestety produkcje te miały w sobie logo LucasArts, przez co bardzo długo czekałem na okazyjną cenę na Steamie. Gdy ta wreszcie się pojawiła z radością zaopatrzyłem się w oba tytuły, po czym je ukończyłem. Pierwsza część została odnowiona trochę brutalnie, ale z uczuciem, druga to natomiast prawdziwy majstersztyk. Obie produkcje zabierają nas w radosną podróż po kolorowych Karaibach, w rytm przepięknej muzyki i znamienitego humoru.

4. Shadow Warrior

XWiHE6V.jpg

"Hard Reset" mi się podobał, choć nie był doskonały. Na całe szczęście przy swej drugiej produkcji studio Flying Wild Hog pokazało prawdziwie światową klasę. "Shadow Warrior" odświeżył u mnie mocno zardzewiałą miłość do szalonych FPS'ów (co nie udało się Serious Samowi 3) - tak dobrze w FPS'a grało mi się za czasów Painkillera! Krew, flaki, kończyny i prawdziwe szaleństwo - to doskonała gra, warta każdej ceny.

3. Spec Ops: The Line

BmlM248.jpg

Zapewne jak większość graczy - podchodziłem do "spec Ops: The Line" jak pies do jeża. Miałem już nieco dosyć nudnawych produkcji, w których kleiłem się do ścian i co jakiś czas plułem pociskami. Zaskoczenie było ogromne - niespodziewanie ta produkcja przywołała mi wspomnienia z "Czasu Apokalipsy" i "Jądra Ciemności". Kompletnie nowe podejście do zabijania w grach komputerowych - to bardziej ewenement niż gra. Objawienie. Dziwactwo. Geniusz?

2. Rayman: Legends

Ut7z9cu.jpg

Rayman:Legends podarowało mi coś bezcennego - czyste szczęście, prawdziwą przyjemność, relaks i wesołość. To przepięknie namalowana produkcja, pełna pomysłowych poziomów, uroczego humoru, wyzwania, do-sko-na-łej muzyki i francuskiego ducha komiksu.

1. Dark Souls: Prepare to Die Edition

tZoWc1h.jpg

Koszmar, pot, łzy, wściekłość, irytacja, szok, żal, zwątpienie, podziw, radość, satysfakcja, doskonała zabawa. Polecam każdemu.

Bonus: Brothers: Tale of Two Sons

pVbEi17.jpg

Miejscami upiorna, miejscami baśniowa opowieść, wyciskająca łzy z oczu. Bardziej przeżycie niż gra.

Top Rozczarowań

- Painkiller: Hell & Damnation - miało być pięknie, przyjemnie i radośnie. I było, po części. Kiepska nowa broń, kiepski nowy boss, kiepskie nowe poziomy i jedynie 1/4 poziomów z oryginału. Nieładnie, bardzo nieładnie.

- Far Cry 3 - Gra jest tak pełna, że aż pusta. Główne misje trzymają fason, ale cała reszta to nudny zapychacz czasu i wspinanie się na wieże.

- DLC do Castlevanii: Lords of Shadows - dwa fabularne dodatki, które nie mają w sobie absolutnie nic ciekawego, do tego każą nam walczyć z niesamowicie irytującym bossem. Czysta tragedia.

- Batman: Arkham Origins - coś jak przeciętny komiks, niczym nie powala

- L.A. Noire - pełna smaczków i odnośników historia z irytującą rozgrywką, brakiem możliwości pominięcia dialogów i nudnym miastem. Może i bym docenił, ale szkoda mi czasu.

TOP 5 Komiksów w 2014 r. (kliknij na tytuł, by zobaczyć komiks)

Bardzo psychotyczny komiks o powrocie Jokera do Gotham po dłuższej nieobecności. Joker nabrał wiele cech od filmowej postaci, granej przez Heatha Ledgera. Jest szalony, genialny i ciągle częstuje nas bardzo ponurymi żartami. Cały komiks jest nawiązaniem do wczesniejszych historii z Jokerem, ale tworzy też nowe watki. Bardzo dobra historia z porządnym rysunkiem.

Jedna z najgrubszych powieści Alana Moore, jest też najbardziej ponurą. Jej koszmarny naturalizm, dobijający klimat i brak jakiegokolwiek koloru działa depresyjnie i dobijającą. Uczy nas za to o Masonerii i Kubie Rozpruwaczu.

Kultowe dzieło Franka Millera z bardzo specyficzną oprawą graficzną. Historia jest doskonała, rysunek jednym się podoba, innym nie - kwestia gustu. Ten komiks udanie portretuje podstarzałego Batmana i zmiany, które zachodzą w społeczeństwie na skutek dizałalności Batmana. Zachwyca przesłaniem i rozmachem.

Jedno z największych zaskoczeń tego roku - kupiłem ten komiks bratu, bo to czysta kwintesencja humoru i męskości. Gdy sam zaś go przejrzałem, to odkryłem arcygenialną mieszankę czarnego humoru, niezwykłej kreatywności artystycznej i parodii wszystkiego. Przygody Lobo na muzułmańskiej Y'abbah Dhabba Dhu należą do najpiękniejszych i najbardziej zabawnych komiksów, jakie w życiu czytałem. Polecam!

Czysta perfekcja, zarówno pod względem fabularnym, jak i rysunkowym.

TOP 5 filmów w 2014 roku (kliknij tytuł, by zobaczyć zwiastun)

O "Fantazji" Disneya słyszałem wiele, ale dopiero jej poznanie uświadomiło mi geniusz tego projektu. Idealnie skomponowana animacja z klasyczną ścieżką dźwiękową to coś, co doceni każdy miłośnik kina i muzyki klasycznej.

Bardzo nietuzinkowy wester, przypominający to, co dziś kręci Roman Polański. Wszystko dzieje się w jednym miejscu, gdzie wściekły tłum mieszkańców chce przeprowadzić lincz na złapanych podróżnych, którzy są oskarżeni o zamordowanie jednego z farmerów. Gęsta atmosfera, napięte emocje i prawdziwy geniusz.

Ponura, naturalistyczna opowieść o alkoholiku, która z miejsca przeradza się w jeden z najbardziej przerażających horrorów, jaki zna kino. Jest przerażająca, bo niezwykle prawdziwa. Film, którego się nie zapomina.

Musicie sobie wyobrazić, jak bardzo skoncentrowany byłem, widząc geniusza komedii - Charliego Chaplina - w roli masowego mordercy bogatych kobiet. Genialny, dystyngowany i nieco akrobatyczny Chaplin ukazuje nam swój geniusz, serwując najczarniejszą komedię w dziejach. Ogląda się z zapartym tchem, chcąc się śmiać, ale ze świadomością, że przecież to wszystko dotyczy morderstwa...

Ekranizacja jednej z najlepszych płyt Pink Floyd pozostawiła mnie zmiażdżonego, zniszczonego i niewymiernie smutnego. Ten film to prawdziwy koszmar człowieczeństwa, ale jest tak przerażająco piękny... Do dziś w uszach mi szumi "The Trial".

Bonus:

Kolejny genialny film od Terry'ego Gilliama. Świetna ścieżka dźwiękowa, przejmująca fabuła i niezwykle oryginalna oprawa. Doskonała rola Waltza.

Top rozczarowań filmowych:

- Strażnicy Galaktyki - miałem nadzieję na coś przełomowego, dostałem prostą historię o tym, jak przyjaźń ratuje wszechświat w efektownej otoczce.

- Niezniszczalni 3 - recenzenci nazywali ten film "wreszcie udaną produkcją", niestety ja dostałem tą samą papkę, co dwa razy wcześniej.

- Sin City: Dame to Kill For - niby to samo, ale przez brak charakterystycznego montażu, który wyróżniał poprzedniczkę, film stracił dużo na dynamice.

Top 10 Utworów muzycznych, które usłyszałem w 2014

10. Deep Purple - Highway Star

Gdzieś w połowie roku odkryłem ciekawą serię filmików, w których umieszczano rankingi najlepszych gitarzystów, solówek itp. "Highway Star" to jeden z utworów zasłyszanych i z miejsca mnie do siebie przekonał świetną solówką i doskonałym tempem.

9. Karen Souza - Creep

Dzięki uprzejmości filmu "The Zero Theorem". Spokojne tempo nadało tej piosence zupełnie nowego wymiaru.

8. KONGOS - Come with me now

Jedna z niewielu "nowych" piosenek, która wpadła mi w ucho. Normalnie rzadko kiedy słucham muzyki (teraz) popularnej, ale ten utwór udanie wpadł mi w ucho i tam pozostał.

7. Queen - I'm Going Slightly Mad

Było mi wstyd, że od zespołu "Queen" znam jedynie kultowe piosenki, dlatego też niedawno skończyłem przesłuchiwać ich całą dyskografię. Ten kawałek zręcznie wślizgnął mi się pomiędzy zwoje mózgowe, wywołując przyjemne drżenie.

6. Dio - Last in Line

(klik)

Dio stworzył bardzo wiele kultowych kawałków, ale "Last in Line" jest dla mnie jednym z najlepszych. Ma w sobie tą samą energie, którą możemy wyczuć w "Holy Diver"

5. Neil Young - Keep on rockin' in the Free World

Piosenka z mocnym rytmem, świetnym wokalem i przejmującym wokalem. Bardzo często gościła na moim odtwarzaczu.

4. Queen - Death on Two Legs

"We are the Champions", "Bohemian Rhapsody", "Another One Bit the Dust"... Queen stworzył bardzo, bardzo wiele arcydzieł. Szkoda, że "Death on Two Legs" nie jest częściej wspominana, bo to prawdziwy majstersztyk.

3. Rainbow - Lady Starstruck

(klik)

Potęga Richiego Blackheartha i wspaniałość głosu Dio w połączeniu dały nam kilka albumów doskonałej muzyki sygnowanej zespołem "Rainbow". "Lady Starstruck" to jeden z ich najlepszych kawałków.

2. Pink Floyd - "The Trial"

Powinna tu trafić cała płyta "The Wall", ale to właśnie ten kawałek powalił mnie z największą mocą.

1. Rainbow - No Release

Czy tego chcę, czy nie - "No Release" słuchałem w tym roku najczęściej i za każdym razem daje mi taką samą, energetyczną przyjemność.

No, to by było na tyle - i tak zbyt długo siedzę nad tym wpisem. Mam nadzieję, że mieliście równie owocne rok co ja, jeśli nie - zacznijcie szukać lepiej. Wiele genialnych rzeczy tylko czeka, żeby zostać odkrytymi, nawet jeśli wielu już się nimi cieszy. Oby 2015 był także pełen owych przyjemnych niespodzianek...



2 Comments


Recommended Comments

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...