Jump to content

Rykowisko

Sign in to follow this  
  • entries
    3
  • comments
    8
  • views
    7,171

Osu World Cup 2014 - Poland Stronk

Sign in to follow this  
Catius

1,112 views

Witajcie, drodzy czytelnicy! Niniejszym ogłaszam, że moje Rykowisko uważam za otwarte! Tak, lubuję się w niszowych tematach, które nikogo nie obchodzą! Tak, wiem, że zawsze znajdzie się na tyle znudzony człowiek, że przeczyta moje nędzne wypociny! Dla Was, znużeni Polacy, jest stworzony ten blog! Abyście mogli zmarnować kilka minut swojego życia!

Skoro już podzieliłem się z wami tym zacnym wstępem, przejdę do meritum.

Niedawno doszła do nas wieść, że zdobyliśmy drugie miejsce w czasie nieoficjalnych mistrzostw Europy w Counter-Strike'a. Jasne, gratuluję, bo chociaż nie jestem fanem tej gry, doceniam wysiłki polskich e-sportowców w tworzeniu naszej pozycji na arenie e-sportowej. Dzisiaj jednak opowiem Wam, jak nasi rodacy zdobyli tytuł wicemistrzów świata w oficjalnym turnieju Osu!

Polska drużyna składała się z siedmiu graczy (górna granica wynosiła osiem), w tym szóstka z nich znajdowała się w polskim TOP 10. Wśród nich było rzecz jasna miejsce dla owianego legendą WubWoofWolf'a, ówczesnego, wg rankingu punktowego, czwartego gracza na świecie. Mimo to nie ulega wątpliwości, że to drugi gracz zaraz po rrtyui (czyt. "ruczi") z Japonii.

Trafiliśmy do grupy F razem z Holandią, Kanadą i Hong Kongiem. Pechowo, już w pierwszym meczu, 9 listopada, przegraliśmy z Holendrami 4:2. Następny dzień przyniósł nam dwa zwycięstwa 4:0, dzięki czemu weszliśmy do elitarnej, turniejowej 16-stki. Dość śmiesznym akcentem było wybranie w ramach rozgrzewki utworu Marka Torzewskiego "Do Boju Polsko". Beatmapa ta zadziwiła mnie fascynującym wykorzystaniem sliderów. Przez kawałek tego starcia wydawało się, że Kanadyjczycy mogą uzyskać przy tej piosence lepszy wynik od naszych rodaków, ale na szczęście pod sam koniec wyszliśmy na prostą - w przeciwnym wypadku spadłaby na nas potworna hańba.

https://www.youtube....h?v=cN2vPWvouS0

Niedziela 16-ego przyniosła szybkie zwycięstwo z Francją 5:1. Drużyna znad Sekwany została zepchnięta do drabinki przegranych razem z Japończykami, którzy, ku mojemu zdziwieniu, przegrali ze Szwecją 3:5.

Poprzednich meczy nie musieliśmy się bać. Pod względem liczebności, Polska jest ósmą siłą w Osu i trzecią w Europie po Niemczech i Rosji. Ale musiał nadejść czas, by zacząć grać na poważnie. Zeszłoroczni mistrzowie, czyli Korea Południowa, czekali na nas po rozgromieniu Chińczyków. Niemal każdy Koreańczyk wydawał się być graczem z najwyższej półki oraz potężnym rywalem. Z pewnością nasi zawodnicy musieli być bardzo spięci. Cztery pierwsze starcia przyniosły remis 2:2, co już było sporym zaskoczeniem. Nie spodziewałem się, że mecz będzie aż tak wyrównany. Prawdę powiedziawszy, sądziłem, że na tym się skończy nasze uczestnictwo w turnieju. Tymczasem jeden z komentatorów stwierdził, że przy wyniku 4:4 dojdzie do tiebreaker'a.

Jakież musiało być zdziwienie wszystkich, kiedy WubWoofWolf wbił jednego SS'a oraz trzy kolejne full combo. Zmiażdżyliśmy zeszłorocznych mistrzów świata 5:2, dostając się do półfinałów.

Stany Zjednoczone z trudem, bo 5:4 pokonały Szwecję, by tydzień zmierzyć się z nami w półfinale. Przejrzawszy listę najlepszych graczy pod względem punktów, zauważyłem, że w TOP50 znajduje się tylko jeden Amerykanin, podczas gdy my mieliśmy takich graczy czterech.

Mimo to, na samym początku walki Jankesi zapuścili na rozgrzewkę patriotyczną nutę, wobec której byliśmy bezsilni. Na szczęście nie liczyło się to do punktacji. Aż się zdziwiłem, że moje oczekiwania stały się prawdziwe: wygraliśmy 6:0. Zagwarantowaliśmy sobie miejsce w finale. Jako, że obecny komentator pochodził zza Atlantyku, dało się słyszeć żałosny płacz. Oddam USA honor - mimo wszystko przy niektórych beatmapach wygraliśmy dosłownie o włos.

Tymczasem, już w drabince przegranych, Japonia zupełnie rozgromiła Ukrainę, Tajwan Szwecję, a Holendrzy Chińczyków. Miałem okazję oglądać interesujące starcie Koreańczyków z Rosją. Naszym słowiańskim towarzyszom często padał internet, w związku z czym doszło do sytuacji, w której rozegrano mecz 3vs3, zamiast tradycyjnego 4vs4. Walka ta zakończyła się zwycięskim dla Koreańczyków tiebreaker'em 6:5.

Mecz z Niemcami był nieoficjalnie nazywany III wojną światową. Zwycięzca miał zostać triumfatorem z drabinki zwycięzców i mieć zagwarantowane drugie miejsce. Każdy, kto uważniej śledził przebieg meczu, zauważył z pewnością, że WubWoofWolf stracił nagle formę. Na samym początku, był nieobecny w czasie rozgrzewki, już wtedy napędzając stracha polskim widzom. Oczywiście, jego pojawienie się, automatycznie podwyższyło morale. Niestety przestał już nabijać full combo, a pałeczkę najlepszego gracza w drużynie zdawał się przejmować AmaiHachimitsu.

Mimo to, zmiażdżyliśmy zachodnich sąsiadów 6:3.

Po tym zwycięstwie, nawet wierzyłem, że zdobędziemy pierwsze miejsce. Niemcy, aby uratować swoją szansę na ponowną walkę z nami, tym razem o najważniejszy tytuł, musiały stoczyć walkę z triumfatorem z drabinki przegranych - Japonią! Nie udało im się pokonać tych, którzy wcześniej pokonali w zażartej walce Koreańczyków 6:5 oraz drużynę z USA upokorzoną ponownie 6:0. Niemcy musieli się zadowolić trzecim miejscem.

Przyszedł czas na mecz z Japonią, który odbył się 13 grudnia, w niedzielę. Atmosfera na Twitchu była podniosła, liczba widzów sięgnęła ponad ośmiu tysięcy. Jeżeli Japonia wygrałaby ten mecz, musiałaby walczyć z nami ponownie, jako że była z drabinki przegranych. WubWoofWolf'owi dalej brakowało formy. Pierwsze starcie przegraliśmy 1:6. Drugie - 2:6. Wystarczyłaby jedna wygrana, aby zdobyć tytuł Mistrzów Świata.

Ale wiecie co? To było naprawdę super! Może wy tego nie czujecie, tak jak ja, ale emocje były naprawdę podniosłe. Drugie miejsce to znacznie więcej, niż na samym początku spodziewałem się po naszej drużynie. Widziałem ciężkie walki, widziałem jak Tajwan wyrównywał swój fatalny wynik i na koniec walczył z Koreańczykami w tiebreakerze. Słyszałem ciekawe piosenki, czułem w ustach smak zwycięstwa i porażki. Widziałem najlepszych graczy świata w akcji, chociaż wszystko odbyło się przez internet.

Tak, to koniec mojego pierwszego wpisu. Przygotowywałem go chyba od soboty, starałem się go napisać jak najlepiej, ale wiem, że pewnie gdzieś jest jakaś literówka. Wiem, że nie objaśniłem szczegółowo zasad turnieju i posługiwałem się miejscami nieklarownym słownictwem. Wiem, że nie będzie się chciało nikomu oglądać wszystkich tych meczów, do których podałem linki. Mimo to, mam nadzieję, że przynajmniej jedna osoba znajdzie przyjemność w czytaniu mojego wpisu.

Reguły turnieju oraz rozpiskę składów drużyn, wszystkich starć, wyników, drabinki, znajdziecie pod tym adresem: https://osu.ppy.sh/w..._World_Cup_2014

Sign in to follow this  


3 Comments


Recommended Comments

Spodziewałem się samego filmiku z finału czy czegoś podobnego, dostałem długi, dość fajny tekst. Mam nadzieję, że nie braknie Ci zapału by tworzyć kolejne.

  • Upvote 1

Share this comment


Link to comment

WWW ogólnie słabo sobie radzi na wszelakich konkursach.

To typowy solista, którego celem jest wykręcanie chorych wyników metodą prób i błędów. Nie radzi sobie jednak w grze pod presją i w finale było to widać.

Share this comment


Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...