The Flashpoint Paradox - inna historia JL

Nie jestem strasznym fanem DC, zawsze kojarzył mi się z niepotrzebnym patosem i zbędnym patriotyzmem ( Superman, Wonder Woman ), przez co przedkładałem nad niego komiksy Marvela. Niemnie w kwestii animacji Marvel nie jest godny mu butów czyścić, bo to co się wyprawia w wyżej wymienionym tytule zachwyciłoby Guillermo del Toro.
Całość zaczyna się na cmentarzu, gdzie Barry Allen wizytuje grób swojej matki, jedynej osoby, której nie mógł uratować, bo nie był dość szybki. Zaraz potem akcja przenosi się do muzeum Flasha, gdzie walczy on ( z drobną pomocą Ligi ) z pięcioma trzeciorzędnymi złoczyńcami i profesorem Zoom-em. A później ? Później nasz bohater popełnia błąd... I rozwala całe kontinuum czasoprzestrzenne.

Pierwszą rzeczą, która jest po prostu piękna : mamy nowego Batmana, który jest bardzo krwawy, bardzo brutalny i bardzo lubiący sobie wypić
Drugą rzeczą: Europa nie istnieje ( Polska też.... ) unicestwiona przez siły Atlantydy w ramach atak na wyspę amazonek... One z kolei unicestwiają Wielką Brytanię i przekształcają w swój habitat... Dodajcie do tego brak Ligi, ani żadnej innej większej grupy herosów, brak tego latającego smerfa ( to akurat jest moim zdaniem plus ) no i brak korpusu Latarni ( co jest akurat minusem ) i macie przepis na apokalipsę.

Jak widzicie powyżej, Diana stała się bardziej zabójcza niż dotąd, z kolei Aquamena widzimy po raz pierwszy jak eksterminuje, tak tak, eksterminuje pewien statek. Trup ścieli się gęsto i w pewnym momencie sam się dziwię, co też ci jankesi ostatnio jedli, że ich animacje stają się coraz bardziej dorosłe. Żeby zabijać dorosłych to okay, ale w pewnej scenie Diana wykańcza pewne dziecko, co jest może normalne w anime, ale w animacjach amerykańskich jest, przynajmniej dla mnie, pewnym novum...
Nie licząc South Parku, Simsonów, Futuramy i Family guy, ale to są pewne specyficzne animacje, a nie w ogólno dostępnych komiksach o superbohaterach. Przecież ja jeszcze pamiętam, kiedy to starego Batman: The Animated Series uważano za mrocznego i brutalnego ( jak bajtlem byłem, nie teraz
)
A teraz mam Batmana, który nie używa Batarangów tylko na moje oko dwóch berett, do tego jego podejście do zbrodni opiera się na zasadzie I don't dial 911. Aha, i jego żona jest
nowym Jokerem, go niestety nie pokazują...
Cały film właściwie to jedno wielkie "co było gdyby", niemniej pokazane z tej zawsze gorszej alternatywy, przez co jest to o wiele ciekawsze i bardziej zaskakujące. Aha i Barry w tym świecie nie ma super mocy, a ich zdobywanie jest... przerażające, ma facet jaja, trzeba mu to przyznać.
Wiem, że z powyższego niewiele wynika, ale jakbym miał to podsumować jednym słowem: WARTO, naprawdę warto Flashpoint Paradox obejrzeć, nawet jeśli nie koniecznie lubicie świat DC, to ten obraz ma szansę was do niego przekonać.
A na koniec trailer, który ja pewne słodycze, mówi więcej niż tysiąc słów:
Ps. Miałeś rację Zoldator, film jest świetnym, ale nie jestem pewien czy lepszy od Assualt on Arkham, pewnie to zależy od gustu.

3 komentarze
Rekomendowane komentarze