Jump to content
  • entries
    312
  • comments
    2,083
  • views
    220,523

Niesamowitość Niesamowitego Spider-Mana


Knockers

507 views

 Share

tumblr_inline_n9sp05YjZ61rfteey.jpg

Na The Amazing Spider-Man 2 z zasady wiesza się psy. Krytycy zgodnie nazwali go głupawą kaszaną, film nie był takim sukcesem kasowym, jakiego spodziewali się producenci, a fani najchętniej widzieliby Spider-Mana w filmach z Avengersami. Oczywiście jestem oczarowany tym filmem. Dzisiaj o tym, dlaczego powinniście dać mu szansę.

Czemu czekałem?

Problemem rebootu było to, że powstał zaraz po kultowej trylogii Sama Raimiego z Tobym Macguirem w roli głównej. Widownia zgodnie stwierdziła, że nie ma sensu słuchać tej samej bajki raz jeszcze. Byłem tego samego zdania i do reinkarnacji podszedłem niepewnie.

A tu szok. Okazało się, że The Amazing Spider-Man, pomimo miliarda głupotek scenariuszowych, okazał się całkiem fajnym filmem! To się nie mogło udać, dziwiłem się dwa lata temu, kiedy wyszła pierwsza część rebootu. Przecież powstał tylko po to, żeby Sony nie straciło swoich praw do Spider-Mana. Gdzie tu szukać inwencji? Ano przede wszystkim w Gwen Stacy, pierwszej miłości Petera Parkera. W filmach Raimiego wprawdzie się pojawiła, ale nie została potraktowana z szacunkiem. Za to teraz, w ciele Emmy Stone, błyszczy. Ba, jest bardziej niesamowita od swojego chłopaka-pajęczaka.

On sam też wypadł okej. Jako Spider-Man, Andrew Garfield jest autentyczny. Do tego stopnia, że przestałem lubić w tej roli jego poprzednika, który nagle wydał mi się zbyt łzawy, żeby grać postać pokroju Petera Parkera. Jasne, dramatyczną, ale przede wszystkim wdzięczną i spontaniczną. Taki jest Garfield.

Co dostałem?

Od sequela wymagałem przede wszystkim więcej duetu, którym się zachwycałem kilka linijek wyżej.

tumblr_inline_n9soo9Dyqq1rfteey.jpg

Oczekiwania podsycały trailery zrealizowane w innym tonie, niż mroczna część pierwsza. Kolorowe, teledyskowe i zwariowane.

Tak, film jest taki jak zwiastuny? Przynajmniej przy scenach sensacyjnych. Przez pierwsze dwadzieścia minut nie mogłem nadążyć za szaloną akcją. Spider-Man strzelał sucharami jak z karabinu maszynowego. Grała świetnie dopasowana muzyka Hansa Zimmera i jego The Magnificent Six z Pharellem Whilliamsem na czele. Nie mogłem uwierzyć, że konwencja tak bardzo odbiega od jedynki.

Początkowa sekwencja się skończyła, a ja zrozumiałem, że oba filmy łączy więcej, niż mi się zdawało. Spidey odłożył swój kostium na półkę i znów był Peterem Parkerem z pierwszej części. Początkowa radość, że jednak oglądam kontynuację, ustąpiła irytacji. Dobra, napatrzyłem się na Petera, dajcie mu strój i niech robi spider-rzeczy jak na początku! szczególnie, że niepozorny Max zamienił się w potężnego Electro, niestety bez słynnego kostiumu:

tumblr_inline_n9sou5CFBW1rfteey.jpg

Najpierw pokazali mi ciężarówkę wypełnioną dumlami, potem zaparkowali nią tuż przed moim nosem, żebym poczuł woń czterdziestu ton karmelu i odjechali z piskiem opon. Tak się po prostu nie robi.

Tak jak w poprzedniku, świat jest mały i rządzą nim zbiegi okoliczności. Prawie wszystkich bohaterów łączy ze sobą firma Oscorp odpowiedzialna za całe zło tego świata z rzezią jednorożców włącznie. Fabuła jest taka głupiutka, że żal mi się o niej rozpisywać. Bohaterami kierują motywacje, których nie umiem zrozumieć. Aż żal było mi odtwórcy Harry?ego Osborna, bo wypadł świetnie, ale w roli jednego z największych debili w historii kina. Był ciężko chory i stwierdził, że jedynym ratunkiem jest utoczenie krwi Spider-Manowi. Brzmi jak plan.

tumblr_inline_n9so9nqVhJ1rfteey.jpg

- Hej, Harry, a jeśli Spidey ma niedopasowaną grupę krwi? Albo skoro jest biegającym po ścianach mutantem, prawdopodobnie nie jest najlepszym materiałem na krwiodawcę?

- Nein nein nein! Dawać mi go tutaj! (tupie nóżkami)

Zresztą im dalej w las tym głupiej. Wszystko po to, żeby poprowadzić fabułę do kolejnego przełomowego wydarzenia w życiu Spider-Mana. Jeśli jesteście w jego mitologii chociaż szczątkowo obeznani, dobrze wiecie, co mam na myśli, więc nie napiszę o tym nic ponad to, że finał był świetny, szyty na miarę moich niskich, mentalnie gimnazjalnych potrzeb.

Werdykt

Bawiłem się fantastycznie. Niektórzy określiliby Niesamowitego Spider-Mana 2 filmem tak złym, że aż dobrym. Ja w takie filmy nie wierzę. Jeśli film sprawił mi frajdę, jest jednoznacznie dobry. Nawet, jeśli nie może się zdecydować czy postawić na dramatyzm, slapstick czy może wybuchową sensację, w każdej postaci ma jedną przewagę nad konkurencją. Nie usnąłem podczas seansu. Na ciebie patrzę, Iron-Manie!

 Share

0 Comments


Recommended Comments

There are no comments to display.

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...