Dystrykt 9 - recenzja
Pierwsze co rzuca się w oczy to hybryda dwóch gatunków, niby-dokumentu i s-f. Wyszło to w miarę udanie, myślałem, że fragmenty bez akcji będą nudne, a tak nie było. Za fabułę plus, choć jest w kilku miejscach przewidywalna. Kolejną zauważalną sprawą jest krwistość i wulgarność. Jako, że broń obcych rozrywa innych na strzępy nie mogło być inaczej. Poza tym mamy do czynienia z wojskiem i poważnymi problemami głównego bohatera, więc mocne słowa są uzasadnione. Na pochwałę zasługuje występujący od czasu do czasu, ale za to zupełnie niewymuszony humor. Elementy akcji są dobrze zrealizowanie, brak tu nie wiadomo jakich efektów. Film nie porwał mnie, ale też nie rozczarował. Ot, taka próba zrobienia czegoś więcej niż kina opartego wyłącznie na rozwałce, i trzeba przyznać, udana próba.
Ocena:
8/10

2 komentarze
Rekomendowane komentarze