Jump to content

Moje Fado

  • entries
    348
  • comments
    1,407
  • views
    469,253

[+18]MEGARECENZJA: Liga Niezwykłych Dżentelmenów cz. II (Czarne Akta, Film)


bielik42

2,382 views

 Share

[+18]MEGARECENZJA: Liga Niezwykłych Dżentelmenów cz. II (Czarne Akta, Film)

Poprzedni odcinek ? TU

Uwaga: Komiks zawiera przemoce, seksy i inne takie. Resztę już znacie, więc lecimy:

The League of Extraordinary Gentleman: The Black Dossier/Liga Niezwykłych Dżentelmenów: Czarne Akta

LOEG-BlackDossier.jpg

Scenariusz: Alan Moore

Rysunki: Kevin O?Neil

Niemal każdy fan twórczości szalonego Alana Moore?a musiał uronić łezkę, gdy na ostatnim pasku drugiego tomu sławetna Liga przestaje właściwie istnieć ? czyżby to miał być koniec najbardziej urzekającej grupy w dziejach komiksu? Jak się na szczęście okazało ? niespecjalnie, bowiem Moore na przekór samemu sobie postanowił kontynuować serię, co zdarza się w jego przypadku nad wyraz rzadko ? ostatnie prequele ?Watchmen? powstały bez błogosławieństwa twórcy. Najprawdopodobniej scenarzysta i rysownik się dobrze dobrali, bo do dziś pojawiło się kilka kontynuacji ?Ligi[?]?, a ?Czarne akta? są właściwie najważniejszą z nich.

LOEG-Black-Dossier-8.jpg

Pierwsza i najważniejsza informacja ? ?Czarne akta? są przeznaczone tylko i wyłącznie dla tych czytelników, którzy zapoznali się już z dwoma podstawowymi tomami ?Ligi Niezwykłych Dżentelmenów?. Jeżeli ktokolwiek zasiądzie do tego komiksu bez tej znajomości, to najzwyczajniej w świecie się znudzi i zagubi w co prawda nieskomplikowanej, lecz silnie bazującej na oryginale fabule, albowiem komiks ten jest jedną, wielką sentymentalną wyprawą do przeszłości i przyszłości ?Ligi?. Główna oś fabularna zaczepia o dwóch pozostałych przy życiu znanych nam z poprzedniczek członków ligi ? Allana i Miny, w nieco innych wcieleniach, lecz z wciąż tymi samymi cechami. Ich głównym zadaniem jest wykradzenie z brytyjskich biur tytułowych Czarnych Akt, dotyczących historii wszystkich Lig, które powstały na terenie Wielkiej Brytanii. Kradzież przebiega bezproblemowo na samym początku i przez całą resztę komiksu śledzimy ucieczkę naszej dwójki przed pogonią zorganizowaną przez nowy rząd Anglii. Nie jest to jednak historia długa, więc w ramach przedłużenia komiksu do w miarę normalnej długości dostajemy także cała zawartość Czarnych Akt, przekopiowaną na stronice komiksu i to właśnie te strony są największą zaletą całości.

Copy-of-LOEG-Black-Dossier-31.jpg

Jak to już bywa w komiksach Moore?a ? bardzo dużo uwagi poświęcono historii świata przedstawionego oraz bohaterom. Ten pierwszy aspekt zbudowano oszczędnie, lecz z pieczołowitością ? nowa, powojenna Anglia została przejęta przez faszystowską partię z Wielkim Bratem na czele (nawiązanie do ?roku 1984?, podobnie jak w ?V jak Vendetta?). Lider co prawda już wącha kwiatki od spodu, lecz na jego miejsce wcisnęła się cała sieć zastępców i popleczników, dowodząca armią wszelkiego rodzaju szpiegów ? kilku z nich rusza w pogoń za bohaterami. Skoro zaś już o bohaterach mowa ? postacie ponownie błyszczą swoimi kreacjami psychologicznymi, co zresztą stanowi znak rozpoznawczy legendarnego scenarzysty. Prawda jest jednak taka, że większość komiksu stanowią wspomniane akta, co oznacza jeszcze więcej czytania niż to było w dwóch tomach edycji ?Omnibus?. A jest o czym czytać, oj tak.

Nautilus%20Diagram.jpg

Tytułowe Czarne Akta zawierają zbiór wszystkich informacji na temat członków wszystkich Lig (Liga Prosper, Liga Gullivera, Liga Murray, Liga przedwojenna), jakimi dysponowała partia rządząca, znajdziemy w niej więc sporo ciekawostek. Poza maleńkimi ciekawostkami jak stronicowy komiks z gazety, mapy, plan Nautilusa i śmieciową gazetką pornograficzną ?SexJane? znajdziemy także bardzo rozbudowane i zadziwiające artykuły. Wpierw dostajemy narysowany w bardzo kolorowym stylu kilkunastostronicowy komiks o przygodach wiecznie młodego Orlando, zmieniającego na dodatek własną płeć co jakiś czas ? interesująca historia z masą odniesień do historii i mitów, napisana w dość żartobliwym, lecz jednocześnie gorzkim stylu (dla uważnych czytelników jest to raj na ziemi ? na jednym kadrze możemy dostrzec? bohaterów czwartego sezonu ?Czarnej Żmii? z Rowanem Atkinsonem!). Kolejno mamy ?Zaginioną Sztukę Szekspira? (oczywiście pisaną wierszem) i najbardziej świński element całego zestawu ? ?Nowe Przygody Fanny Hill?, czyli długie sprawozdanie z erotycznych podróży najbardziej znanej nimfomanki literatury osiemnastowiecznej. Każda stronica tego ?pamiętnika? jest ozdobiona sporym obrazkiem, na którym to zawsze dominują genitalia, gołe kobiety i akty seksualne ? rysunki te stworzono z takim zacięciem, że można się z nimi bawić w zabawę ?znajdź wszystkie ukryte falliczne kształty?. Po tej niewątpliwie pobudzającej lekturze dostajemy najciekawsze elementy ? obszerny tekst o kulisach powstawania ?Ligi Murray?, jej dalsze losy, pocztówki z podróży (m. in. z Arkham Lovecrafta), późniejsze utarczki z podobna ligą francuską (na pokładzie m. in. Fantomas i Arsene Lupin) i niemiecką (ta jest genialna: doktor Caligari, naukowiec Rotwang z Metropolis oraz Mabuse ? wszyscy z doskonałego niemieckiego kina ekspresjonistycznego lat 20-tych),

dowiadujemy się także o kolejnej Lidze, powstałej przed wojną. Na zakończenie zostajemy obdarowani historią Ligi z czasów drugiej wojny światowej, historię kultu pradawnych Lovecrafta w Brytanii oraz tanie piśmidło ze Stanów Zjednoczonych, napisane w tak pogardliwy sposób (wyolbrzymiona kaleka wersja angielskiego w wykonaniu amerykańksim), że nie dałem rady go odszyfrować (w każdym razie dotyczyło tajnej misji Miny i Allana w USA). Może to i nie jest takie zróżnicowanie jak w opisywanym poprzednio ?Omnibusie?, lecz faktów i zaplecza historycznego dostajemy znacznie więcej, co zawsze jest przyjemne dla fanatyka serii.

league-gentlemen-03.jpg

Rysunek specjalnie się nie zmienił od oryginału ? O?Neil wciąż świetnie rysuje postacie i potwory, dodając jednocześnie bogate drugie tło. ?Czarne akta? mają jednak w sobie coś niespotykanego w tak głośnych albumach ? końcowa część komiksu została stworzona w technice 3D i aby czytać te strony musimy wykroić i złożyć dołączone do zeszytu stylowe okulary 3D (czyli z jednym okiem czerwonym, a drugim niebieskim) ? czytanie w tych brylach może i nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń, lecz stylowa ekspozycja rysunku i sprytne zarządzanie powstałym w ten sposób trójwymiarem całkowicie rekompensują niewygodę spadających z nosa kartonowych okularów. Ciekawe doświadczenie.

tumblr_lq707wmVGo1qz4ymjo1_500.jpg

Jako kompletnie świeży fanatyk ?Ligi? doskonale bawiłem się czytając ?Czarne Akta? ? scenarzysta z pomysłem stworzył kontynuację kultowych dwóch albumów, dodając do tego równie interesujące historie bohaterów drugoplanowych. Ponownie ukazał swą miłość do literatury i nienawiść do ludzi w pełnej krasie, serwując nam hipnotyczną podróż przez niewyobrażalne krainy, gdzie zwierzęta gadają po francusku, a pradawny mag przechadza się po ulicach tajemniczego miasta na północy. Rzecz warta uwagi, o ile macie już za sobą obydwa tomy ?Ligi Niezwykłych Dżentelmenów?, w innym przypadku ? nawet nie próbujcie.

oneill_league_black_doss_3d.jpg

PS: Seria ?Ligi[?]? była i wciąż jest kontynuowana, choćby poprzez epizody ?1910?, ?1988? (z drużyną A!) i serię komiksów o przygodach córki Nemo ? jeden z nich już przeczytałem, spodziewajcie się recenzji wkrótce.

No i pora na najgorsze?

The League of Extraordinary Gentleman/Liga Niezwykłych Dżentelmenów

4Wgqft3.jpg

Reżyseria: Stephen Norrington

Występują: Sean Connery, Naseeruddin Shah, Peta Wilson, Tony Curran, Stuart Townsend, Shane West, Jason Flemyng

UWAGA: SPOILERY! i głupota totalna

Gdy zabierałem się za przygotowania do tej ?Megarecenzji? już na samym początku zdawałem sobie sprawę, że stanę przed ogromnym dylematem ? filmem. Otóż widzicie ? film ów zobaczyłem dawno temu, zanim w ogóle usłyszałem o kimś takim, jak Alan Moore, w wyniku czego spodobał mi się on niesłychanie, dzięki wartkiej akcji i dobremu pomysłowi na bohaterów. Dziś zaś, gdy zostałem skażony geniuszem i szaleństwem legendarnego autora komiksów, nie było dla mnie odwrotu i musiałem obejrzeć to ?dzieło? raz jeszcze. Powiem wam jedno - niszczenie wspomnień z dzieciństwa jest nadzwyczaj bolesne.

The-league-of-Extraordinary-Gentlemen-movie-2.jpg

Allan wypadł z całej grupy najlepiej, no ale to Connery, więc w sumie...

Stworzona w 2003 roku film o tytule ?Liga Niezwykłych Dżentelmenów? nie tylko nie był ekranizacją komiksu Alana Moore?a w dokładnym tego słowa znaczeniu, lecz na dodatek przyczynił się do wzrastającej w autorze komiksu nienawiści do przemysłu filmowego, co z kolei zaowocowało jego krytyczną opinią o chociażby filmie ?Watchmen? Zacka Snydera, który w swej oryginalnej formie (3 godziny, czytajcie TU) jest dziełem doskonałym. Filmowa ?Liga[?]? narobiła bardzo wiele złego i w sumie przyczyniła się do zmiażdżenia legendy komiksu, bo jeśli porządny krytyk wpierw miałby do czynienia z filmem, to widząc szalejącą na ekranie głupotę zrzekłby się chęci do zapoznania się z komiksowym oryginałem. Podobnie z pewnością uczyniło bardzo wielu ludzi, a przecież mogło być tak pięknie?

still-of-jason-flemyng,-shane-west-and-peta-wilson-in-the-league-of-extraordinary-gentlemen-(2003).jpg

Co my tu robimy...?

Film ten niemal zupełnie odcina się od komiksów ? mamy rok 1890 (a więc rok po komiksowej inwazji Marsjan) i nie dość, że Liga dotąd nie istniała, to jeszcze napotykamy tu osoby, które zgodnie z kanonem ? są martwe, dlatego też od razu bądźcie pewni tego: filmowa ?Liga Niezwykłych Dżentelmenów? nie jest ekranizacją, lecz luźną interpretacją. Problem w tym, że reżyser i scenarzysta nie za bardzo chcą się do tego przyznać (zresztą reżyser wcale nie miał posłuchu na planie ? stoisko reżyserskie szybko zajął? grający główną rolę Sean Connery!), choćby poprzez miarowe puszczanie oka do ludzi zaznajomionych z komiksem, co jednak zamiast sprawiać przyjemność takiemu człowiekowi doprowadza go do szewskiej pasji. Parę takich kwiatków: Niewidzialny Człowiek wcale nie ma na nazwisko Griffin lecz Skinner i jest on złodziejem, który wykradł tajemnicę niewidzialności Griffinowi (los Griffina jest bowiem w komiksie? nietypowy), Wilhelmina nazywa się tu Harker, choć w komiksie wróciła do panieńskiego ?Murray?, na murach Londynu możemy dostrzec plakaty o domniemanych wulkanach na marsie (czyżby nieudolna zapowiedź kontynuacji?), a pana Hyde znajdujemy w Paryżu, owszem, lecz polowanie wygląda kompletnie inaczej (nie wspominając już o rekrutacji niewidzialnego człowieka, której właściwie nie ma).

captain-nemo-naseeruddin-shah.jpg

Po lewej Nemo, po prawej No-One

Poza tymi tragicznymi odnośnikami dostajemy także masę ?nowych? rzeczy ? przede wszystkim członków ligi. Poza komiksowymi postaciami (Allan, Mina, Pan Jekyll/Hyde, Niewidzialny Człowiek) mamy dwie dodatkowe ? Doriana Gray?a (ten typ, który się nie starzał, bo miał magiczny obraz starzejący się za niego, co na dodatek według scenarzysty zapewniło mu niewrażliwość na obrażenia) oraz Tomka Sawyera (proza amerykańska, mi nieznana). Powody, dla których te postacie pojawiły się w scenariuszu są bardzo zabawne ? Gray jest tylko po to, by teoretycznie ?zaskoczyć? znawców komiksu, którzy wiedzą kto zdradzi, no i żeby była namiastka romansu z Miną (ta z kolei również przeszła metamorfozę ? została wszechpotężną wampirzycą), natomiast Sawyer to prawdziwy żart ? został dodany tylko dlatego, by amerykańska publika mogła kojarzyć chociaż jednego bohatera z literatury! Ręce opadają?

4726864_l2.jpg

O dziwo Hyde nie był generowany komputerowo (cały czas)

I to nie tylko w tym przypadku ? reżyser i scenarzysta otwarcie mają nas za idiotów, nie tylko poprzez serwowanie nam kuriozalnej i zidiociałej fabuły, lecz również w samej sekwencji otwierającej! Wyobraźcie sobie, że na początku filmu oglądamy dynamiczny ciąg zbrodni, dokonywanych przez tajemniczego człowieka w żelaznej masce (to na pewno ten zły!), otóż w pewnym momencie kamera koncentruje się na jego dłoni i przez ok. 15 sekund możemy podziwiać sygnet na palcu szwarccharakteru ? dla obeznanych z tematem będzie wiadome, że to sygnet wolnej masonerii, lecz nie w tym rzecz ? kilkanaście minut później, gdy Allan przybywa do tajemnej siedziby człowieka, który go zwerbował do Ligi, przechodzi przez drzwi, NA KTÓRYCH WIDNIEJE TEN SAM CHOLERNY SYMBOL! Równie dobrze reżyser mógł od razu pokazać nam prawdziwą twarz ?złego?, a nie silić się na żałosny ?zwrot akcji? w połowie filmu. Wystarczało te kilkanaście minut, by moja opinia o tym filmie (przypominam ? wcześniej wyjątkowo go lubiłem) zmieniła się diametralnie.

League-of-Extraordinary-Gentlemen.jpg

Mnie nawet w komiksie nie było ;_;

Złych rzeczy jest tu zresztą więcej ? od nieporadnych dialogów, przez fatalny wątek miłosny, aż po ?tragiczne wspomnienia? Allana. Aktorstwo nie tyle leży i kwiczy, co szaleńczo stara się dorównać widowiskowym efektom specjalnym z 2003 roku. Wtedy owe efekty robiły na mnie wielkie wrażenie ? walka pomiędzy dwoma Hyde?ami, obracająca się w proch Wenecja ? dziś wzbudzają najwyżej uśmiech politowania sztucznością i brzydotą. Tą produkcję cechują koszmarne decyzje scenarzysty ? poza wspomnianymi żartami mamy także: kompletnie innego Nautilusa (kształt miecza, zamiast wieloryba z krakenem), automobil, kapitana Nemo gotowego służyć innym (do diabła! Gdzie ten człowiek ma jaja?), kapitana Nemo walczącego wręcz, bez zabijania kogokolwiek (gdzie miotacz harpunów, mordujący cały miot podłych brytoli?), pana Hyde ?ratującego dzień?, zakochanego w Minie Sawyera, ABSOLUTNY BRAK KRWI (Hyde w komiksie rozrywał ludzi na sztuki) I SEKSU(nic, zero). Po zakończonym seansie mogłem się tylko domyślać, jak musiał się czuć Moore, widząc to ?dzieło? ? może tak, jakby ktoś mu splunął w twarz i podtarł się jego komiksem po sraczce.

League-Of-Extraordinary-Gentlemen-Cast.jpg

Liga Niezwykłych Bęcwałów

Koszmar, koszmar i beznadzieja. Gdybym osobiście miał odwagę i umiejętności, to z troską i miłością chciałbym naprawić ten koszmarny błąd kinematografii, ten triumf głupoty, to zbezczeszczenie świętości poprzez własną ekranizację ?Ligi Niezwykłych Dżentelmenów? (V jak Vendettę też bym przerobił, a co!). Niestety ? nie mam charyzmy, by zostać reżyserem, mogę jedynie próbować zacząć naukę w kierunku scenopisarstwa. Jeżeli myśleliście, że najgorsze ekranizacje komiksów to te z Supermenem, Daredevilem czy może sławetna ?Batman & Robin Forever? ? myliliście się. Ten film zabił ambitny temat, zabił ambitny komiks i odebrał nam marzenia o doskonałym dziele. ?Horror. Horror? ? cytując Kurtza z ?Czasu Apokalipsy?, nie oglądać za nic w świecie, najlepiej zapomnieć, że to coś kiedyś powstało.

Zwiastun

http://www.youtube.com/watch?v=qfdux5WPX2c

 Share

4 Comments


Recommended Comments

Jeżeli myśleliście, że najgorsze ekranizacje komiksów to te z Supermenem, Daredevilem czy może sławetna ?Batman & Robin Forever? ? myliliście się.
Oddajmy sprawiedliwość twórcom LXG: niezależnie od poziomu pierwowzorów, ta ekranizacja/adaptacja i tak przebija te koszmarki oparte na produkcjach DC.

Also: Przyjrzyjcie się okładce wydania Bluray. Niektóre montaże są tam tak żenujące, jakby je zrobiono w Pain(t)cie.

Link to comment

Może i owszem jest lepiej zagrany, nakręcony itd., lecz kompletnie zmiażdżył cały potencjał komiksu, co jak dla mnie jest dużo większym grzechem niźli po prostu kiepski film.

  • Upvote 1
Link to comment

Niestety to się często zdarza, że z niesamowitego potencjału na jakim bazuje kinematografia, robią syf.

Też mam takie momenty, że chciałbym byc reżyserem itd.

Ale nie będę.

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...