Jump to content
  • entries
    89
  • comments
    1,674
  • views
    143,240

Gundam SEED - Mecha w miecha

Sign in to follow this  
Soaps

1,455 views

seed.png

Pierwszy Gundam jakiego zobaczyłem. 50 odcinków. Udało się, przebrnąłem. I wiecie co wam szczerze powiem? Chociaż nie zawsze wszystko było różowe jak włosy Lacus, mam ochotę na więcej!

Może już na wstępie powiem: gdyby mnie Sefnir nie namawiał pewnie albo bym w ogóle nie tknął Gundamów albo zrobiłbym to dopiero za spory szmat czasu. Dlaczego? Nie jestem wielkim fanem mechów. Lubię je jako skłądową, produkcje z gatunku też dobrze mi się ogląda, ale to mniej więcej tyle. Muszę przyznać, iż po tej serii mój apetyt na tłukące się gigantyczne roboty dość mocno... wzrósł. No dobra, to z czym to się w ogóle je?

gundam-seed-kira-yamato-2.jpg

Całość zaczyna się w roku CE 71, 11 miechów od rozpoczęcia batalii między ZAFT (Zodiac Alliance for Freedom Treaty) i Sojuszem Ziemskim. Co to w ogóle za organizacje i o co w tym wszystkim chodzi? Jak się dowiadujemy, ludzie z pomocą genetyki i utalentowanych naukowców postanowili zabawić się w stwórców. Tak powstali Koordynatorzy, jednostki przewyższające zwykłych homo sapiens we wszystkim w czym się da. A że nie każdemu takie eksperymenty przypadły do gustu, szybko rozpoczęły się zamieszki, atak na kolonię gdzie osiedlali się wspomniani nadludzie i w efekcie wybuch wojny. Aby powołany właśnie przez Koordynatorów ZAFT miał jakiekolwiek szanse w walce z Sojuszem dostaje on zadanie przejęcia sterowalnych kostiumów bojowych mobile suit. No, w skrócie mechów.

To co może podobać się w fabule (i mnie się osobiście podobało) to niepewność, która ze stron ma rację: niby, powinniśmy machinalnie stawiać się po stronie Ziemian (czy raczej Sojuszu Ziemskiego), lecz z drugiej strony oni też okazują się mieć nie jedno za paznokciami. W każdym razie, jestem pod wrażeniem. Mnogość wątków, postaci i ogólnie pojętej fabuły (mamy tu chyba wszystko co dość logicznie dało się dołożyć: politykę, walkę dobra ze złem, rozmyślania nad sensem wojny, przyjaźń... mógłbym tak wymieniać baaardzo długo) jest tutaj wręcz przytłaczająca i wymaga pełnego skupienia od widza, a z drugiej strony zachowuje spójność i dobrze wywarza sceny akcji z tymi spokojniejszymi. Oczywiście, przy serii posiadającej tyle odcinków znalazło się miejsce dla niemałej liczby filerów, ale jakoś specjalnie mnie nie uwierały. Po prostu wciąż oglądałem z zaciekawieniem. Dlatego śmiem sądzić, że historia jest wyśmienita. Bardzo umiejętnie skonstruowana i poprzez swoje skomplikowanie, zmuszająca widza do myślenia. Ten element zdecydowanie na kolosalny, największy plus.

150.jpg

Jak już pisałem oprócz meandrów fabuły mamy bardzo pokaźną liczbę bohaterów. I chociaż tutaj jakoś bardzo się nie zachwyciłem, jedno muszę twórcom przyznać. Jeśli ktoś już się pojawia, to nie pojawia się dla samego faktu wystąpienia. O co mi konkretnie chodzi? Nawet postacie epizodyczne odgrywają tutaj ważne role, a fabuła dba o odpowiedni rozwój gwiazd pierwszego planu. Tak więc zacznijmy od głównego bohatera, Kiry Yamato. Średnio go polubiłem. Nie wiem konkretnie czym to jest spowodowane, ale był jakiś taki, irytujący. O ile na początku przedstawiał jakieś sensowne cele czy motywacje (jak na przykład ochrona przyjaciół) o tyle im dalej z nim w las, tym bardziej mi on uwierał. Kolejną jak dla mnie dość średnią i nawet trochę schematyczną (przyjaciel z dzieciństwa, który staje się twoim wrogiem, mający przez cały czas wahania po której stoi stronie, gdzieś to już widziałem, kilkakrotnie) jest Athrun. Oprócz tej dwójki z głównych bohaterów warto jeszcze nadmienić Cagalli (na początku miałem o niej średnie zdanie, ale trochę się rozwinęła no i wiążę się z nią dość ciekawa rzecz) i Lacus. Ją akurat polubiłem i fajnie śledziło się jej poczynania. Oprócz tej czwórki mamy jeszcze z tysiąc innych postaci, ale nie ma sensu ich tu opisywać z osobna, po prostu, obejrzyjcie.

Warstwa techniczna już swoje lata ma, ale wciąż dzielnie się trzyma. Detale są oddane z niesamowitą wręcz pieczołowitością, a gra świateł i cieni karze zdjąć czapki z głów. Spójrzcie zresztą sami na projekty postaci, czy samych Gundamów. Wyglądają naprawdę świetnie, a w ruchu prezentują się jeszcze lepiej. Jedyne co mnie trochę uwarło (chociaż to kwestia gustu) to dość specyficzna kreska. Nie wiem konkretnie jak to opisać lecz jest po prostu taka, na swój sposób inna. No i czasami zdarzyło się trochę mniej dopracowane tło. Tyle tylko, to błahostki, zwłaszcza jak przypomnimy sobie, iż seria debiutowała w 2002 roku. Muzyka natomiast jest na tyle dobra, że ze sporym zacięciem cały czas ją sobie puszczam (openingi i endingi to absolutny majstersztyk). Pierwszy ending (nie tylko on, po prostu najbardziej mi się spodobał) najprościej mówiąc, wgniata w fotel. Przynajmniej mnie. Co ja mam wam więcej mówić? Technikalia to mocna strona, tyle zapamiętajcie.

maxresdefault.jpg

Jakie wrażenia wynieśliście po tekście? Pozytywne. Mam nadzieję, bo nie ma innej opcji. Być może zachwycam się bo to po prostu pierwszy Gundam jakiego widziałem? Albo po prostu nie miałem jeszcze do czynienia z anime tak mocno stojącym na mechach? Nie wiem. Na chwilę obecną odnotowałem doskonałą fabułę (naprawdę, nie mogę wyjść z podziwu upchnięcia tylu wątków i nie spowodowania wybuchu nieścisłości), dobre postacie, których losy wciąż mam ochotę śledzić (SEED Destiny w końcu sam się nie obejrzy) i wiem, że będę to robił z wypiekami na twarzy oraz świetną warstwę techniczną dopełniającą całość. To po prostu trzeba zobaczyć. Nie zrażajcie się liczbą epizodów i początkową nudą, naprawdę warto.

Sign in to follow this  


33 Comments


Recommended Comments



Hmm... Chyba nigdy nie przekonam się do czegokolwiek co nosi w nazwie Gundam. Zresztą, dzięki próbom zapoznania się z tą serią znienawidziłem mecha jako takie :]. Choć są wyjątki.

Share this comment


Link to comment

Ale, ale, panie Stillborn, Gundam Gundamowi nie równy. Zdarzają się serie lepsze i gorsze.

Zaś co do samego Seeda. Cóż moim zdaniem jest to seria nawet dobra, choć kopiująca Universal Century, ale tego czepiać się będę skoro animu jest jego odświeżoną wersją.

Warstwa techniczna już swoje lata ma, ale wciąż dzielnie się trzyma.

A ja myślę, że Sunrise tu dało ciała akurat. Pod względem graficznym seria jest dość średnia.

dobre postacie, których losy wciąż mam ochotę śledzić (SEED Destiny w końcu sam się nie obejrzy)

W połowie Destiny będziesz żałował tych słów ;p

Share this comment


Link to comment

Gundam Gundamowi nie równy. Zdarzają się serie lepsze i gorsze.

Cóż, dlatego wybieram serie lepsze, czyli te, które nie są Gundamem :P. I są mangą. Animu samo w sobie jest be.

Share this comment


Link to comment

A tak, zapomniałem. Jesteś hipsterem co to focha się na animu tongue_prosty.gif

Gundamy mają też mangi, choćby IMO rewelacyjny Crossbone :)

Share this comment


Link to comment

Sefnir

Mangę może kiedyś spróbuję (gdyby nie fakt, że nie lubię mecha :P).

@Abyss

A Wing akurat znam bardzo dobrze. I bardzo nie lubię. Kiedyś się jeszcze oszukiwałem, że skoro wszyscy mówią, że fajne, to coś w tym jest. Nie było...

Share this comment


Link to comment

@Stillborn

Bo ty nie lubisz anime ;p

Wyjaśnij czemu, będę twoim psychoanalitykiem...

Pytanie numer 1: czy oglądałeś kiedyś przypadkiem Boku no Pico i to spowodowało długotrwałą traumę?

Share this comment


Link to comment

Bo ty nie lubisz anime ;p

Owszem. Ale nie zmienia to faktu, że są animce, które sobie bardzo cenię i jak mam możliwość, to chętnie do nich wracam.

Wyjaśnij czemu, będę twoim psychoanalitykiem...

Wyjdzie mi epistoła, w której dominujące będzie narzekanie na typowo japońskie podejście do bohaterów i ich wkurzających osobowości. Pewnie bym też zarzucił bardzo dużo animacji i nieumiejętnemu mieszaniu grafiki komputerowej. Na szczęście graficznej strony Winga najmniej pamiętam, więc zostawię ten temat, bo mogę się mylić.

Pytanie numer 1: czy oglądałeś kiedyś przypadkiem Boku no Pico i to spowodowało długotrwałą traumę?

Nie mam pojęcia, co to jest. I nigdy nie sprawdzę :]. Już parę razy ta nazwa na forum była poruszana, stąd wnioskuję, że to mierny hentajec, pewnie do tego yaoi. Cóż, jedna z dziedzin wiedzy, którą świadomie ignoruję :].

Share this comment


Link to comment

SEED...

SrjIPI1.jpg

Jest miliard innych gendumów (00, Wing, X), czy mecha ogólnie (Macross Frontier, Shin Mazinger, Votoms) anime które można polecić człowiekowi świeżemu w temacie, a jak na złość zwykle te świeże nie ogarnięte ludzie lądują w tym łajnie zwanym seed. Tak łajnie, najgorszej klasy łajnie, nie nadającym się na obornik. Postacie które emują co pięć sekund, mimo bycia w praktyce Jezusami. Bohaterowie, którzy w jeszcze większym stopniu fujibait niż Wing, stali się przekleństwem i rozwinęli fujoshi scenę na niespotykaną wcześniej skalę. Plot, który może jak każdy gundam próbuje zżynać ze starszych części, ale w tym wypadku wychodzi mdła papka. Mechy, które po świetnych częściach z lat 90 (z Turn A jako wisienką na torcie), stają się robionymi pod kalkę beamspamerami. I jedyną dobrą rzeczą, którą mogę powiedzieć o SEEDzie jest muzyka.

Na szczęście przy Destiny przestałem myśleć i nawet mi się podobało.

A teraz idź do Częstochowy w worku po ziemniakach i błagaj o przebaczenie, leżąc krzyżem przez tydzień.

I później obejrzyj G Gundama, 00, albo zacznij UC.

  • Upvote 1

Share this comment


Link to comment

Ale obejrzyj ''recenzje" bo to lol content, a nie jakaś poważna recenzja :P

Przełamałem się i obejrzałem. Rozpaczliwe darcie się tego gościa, skwitowane stwierdzeniem, że sprzedał duszę Lucyferowi spowodowało, że śmiechłem hardo.

  • Upvote 1

Share this comment


Link to comment

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...