Jump to content

Moje Fado

  • entries
    348
  • comments
    1,407
  • views
    469,120

Dawno, dawno temu, na Dzikim Zachodzie - recenzja Call of Jaurez: Gunslinger


bielik42

1,585 views

 Share

Dawno, dawno temu, na Dzikim Zachodzie - recenzja Call of Jaurez: Gunslinger

aXQsYtH.jpg?1

Call of Jaurez: Gunslinger

Studio: Techland

Gatunek: FPS

Moje odczucia względem serii Call of Jaurez mogę określić jako ?skomplikowane? ? grałem w praktycznie każdą część, osadzoną na dzikim zachodzie i rzec muszę, że seria ta ma swe wzloty i upadki. Pierwsza odsłona oczarowała mnie światem, którego brak w grach video oraz strzelaniem z rewolweru, trzymając przy okazji w drugiej ręce biblię. Wkurzała mnie za to napastliwa formuła skradankowa i platformowa. Potem nadeszła kontynuacja i dostałem jeszcze więcej strzelania, ładnych widoczków i nawet namiastkę otwartego świata. Zmiana klimatów na nowoczesne nie przysporzyły ?Call of Jaurez: The Cartel? sławy, dlatego zapowiedziany nieco później ?Gunslinger?, osadzony na powrót w świecie kowbojów i Indian, wzbudził moją ekscytację. Wreszcie nadszedł ten moment, gdy ja i Silas Graves stanęliśmy do śmiertelnego pojedynku, z tym że ja dzierżę pióro?

wubUjJd.jpg

Zawsze dobrze znać dzień zabijania

?Call of Jaurez: Gunslinger? to produkcja wydana w 2013 roku (jest więc stosunkowo świeża) przez pracowite jak nigdy studio Techland. Od początku nie była określana jako ?pełnoprawna? kontynuacja sporej przecież marki, raczej widziano w niej coś na kształt ?indyka?, lub po prostu odpoczynku od formuły AAA. W jaki sposób to się objawiało? Głównie przez niewielką długość rozrywki, ograniczeniu nieliniowości, pozbywając się otwartych lokacji i skupieniu się na jedynym, za co pamiętamy serię ?CoJ? ? strzelaniu. Jak się okazało ? studio trafiło tzw. ?bullseye?, tworząc produkcję przesiąkniętą westernowym klimatem i zapewniającą hektolitry buzującej w żyłach adrenaliny, dzięki zmiksowaniu poczciwej walki z poprzedniczek z wybuchowym stylem ?Bulletstorma?.

e5tyfYT.jpg

Jak widać na załączonym obrazku - grafikę pociągnięto nieco nachalnym cel-shadingiem

Fabuła jest skonstruowana w bardzo przyjazny sposób ? naszym bohaterem jest niejaki Silas Graves ? legendarny łowca nagród, prawdziwy postrach dzikiego zachodu. Niestety starość nie obawiała się jego rewolwerów, więc teraz jest już nieco podstarzały i zmęczony, przybywa więc do najbliższego miasteczka i siada w saloonie. Wokół niego zbierają się słuchacze, na stole pojawia się whisky i Silas rozpoczyna swą gawędę, obejmującą całe jego życie, a raczej te fragmenty, w których działa się jakaś akcja. Szybko się okazuje, że Silas jest tak twardy, że stawił czoło niemal wszystkim legendom dzikiego zachodu ? od Sundance Kida po Jessy?ego Jamesa, a wszystko to po to, by zemścić się na trójce morderców jego braci. Zadaniem gracza jest wprowadzenie słów Gravesa w czyn poprzez likwidowanie zastępów bandytów, Indian i stawianie czoła legendarnym rewolwerowcom w pojedynkach w samo południe.

UbSQt22.jpg

...There was a manslaughter...

Osobiście fabuła raczej mnie nie zaskoczyła, choć stara się rozprawić z dosyć zagadkowym tematem podążania za zemstą, dając nam nawet wybór jednego z dwóch zakończeń. Na całe szczęście historia nie jest nam przekazywana poprzez statyczne cutscenki ? zamiast tego nasz bohater cały czas opowiada w trakcie akcji, co często prowadzi do kuriozalnych sytuacji, gdy np. bohaterowi coś się przypomina, albo zmienia zdanie, albo po prostu buja w obłokach. Często zdarzyło mi się uśmiechnąć, a nawet roześmiać szeroko, gdy gawędziarz oddalił się od stolika, by się odlać, a my do momentu aż wróci biegniemy przez nieskończone wagony. Innym razem dynamika całej opowieści zostaje zachwiana, gdy jego słuchacze zaczną rozmawiać na kompletnie inny temat, a my na ekranie uciekamy z płonącego parostatku. Zmiany w opowieści wpływają na świat, zmieniając choćby dzień w noc, przywołując burzę w kilka sekund albo sadząc drzewa na naszych oczach. Tego jeszcze w FPS?ach nie było.

0fdT7Qx.jpg

Daltonowie nieco się różnią od tych z "Lucky Luke'a"

Na całe szczęście element najważniejszy w tej grze ? strzelanie ? wykonano w iście mistrzowskim stylu. Broń ?czuje się? całkiem nieźle, od modelu różni się też sposób strzelania, a mamy tu kilka rodzajów broni: rewolwery, karabiny, strzelby, ręczne dubeltówki i dynamit do ciskania, ich modele zmieniamy poprzez rozwijanie postaci. No właśnie ? rozwijanie postaci. Za zabijanie wrogów w szybkim czasie, tworzenie kombosów, strzelanie headshotów i zdejmowanie lecących lasek dynamitu w powietrzu dostajemy punkty doświadczenia, gdy nazbieramy ich dość ? otrzymujemy nowy poziom i jeden punkt umiejętności. Punkty te możemy rozlokować w trzech drzewkach rozwoju ? rewolwerowca, trapera i zwiadowcy ? każde jest przedstawione jako bębenki rewolweru i odblokowanie odpowiedniej liczby skilli daje nam specjalne rodzaje broni, jak np. złoty karabin. Skille różnią się całkiem znacznie, choć znajdziemy wśród nich także całkiem typowe rzeczy, jak powiększony magazynek, lepsze punkty za headshoty czy ułatwiający rozgrywkę krótki bullet-time przy przybliżeniu broni do policzka. Powraca też znany z poprzedniczek tryb skupienia, lecz w nieco prostszej formie ? czas zwalnia, wrogowie są podświetleni na czerwono i jeden nasz strzał ich zabija. Spowolnienie czasu pojawia się także w momencie, gdy mamy otrzymać ostateczny strzał ? jeżeli uchylimy się w odpowiednią stronę, to nasze zdrowie automatycznie się regeneruje.

ufmFL8r.jpg

Kolega myśli, że zmiana osłony w czymś mu pomoże.

Zmieniono też nieco inny aspekt strzelania, a konkretnie stawanie do pojedynków. Teraz są nieco trudniejsze, bowiem polegają na kilku różnych czynnościach ? po pierwszy musimy się skupić na przeciwniku, co wymaga utrzymania kursora na jego sylwetce, a utrudnia nam to tajemnicza siła, odciągająca naszą myszkę na boki, poza tym możemy regulować odległość naszej dłoni od rewolweru i ostatecznie przygotować się do wyciągnięcia spluwy, gdy tylko usłyszymy bicie serca. I tu pojawia się równie ważne element ? jeżeli broń wyciągniemy jako pierwsi, to zwycięstwo będzie niehonorowe (mniejsza punktacja). Do tego mamy też możliwość unikania kul, aczkolwiek bardzo ciężko jest z niej korzystać, możemy także wpierw zastrzelić znajdującego się gdzieś w tle ptaka. System ten stał się nieco trudniejszy (przynajmniej dla duetu klawiatura+myszka), przez co czerpałem z niego nieco mniej przyjemności niż ostatnim razem. Dobrą wiadomością jest zaś fakt, iż pojedynki wreszcie stały się zróżnicowane ? nie tylko staniemy oko w oko z dwójką wrogów na raz, ale również będziemy zmuszeni wroga nie zabijać (!) poprzez unikanie jego kul albo stanąć do prawdziwego Meksykańskiego Standoffu (troje uczestników, każdy przeciwko każdemu). Chyba nie muszę tłumaczyć, jak bardzo w tym momencie skoczyła mi adrenalina?

da7ieCE.jpg

Tak się kończy prowadzenie pociągów po pijaku!

Z miejsca muszę pochwalić grafikę ? jest dużo żywsza niż nieco szarawy Red Dead Redemption, dzięki czemu tereny lesiste sprawiają spore wrażenie, dobrze oddano również pogodę i oświetlenie. W trakcie gry będziemy mieli okazję pozwiedzać najbardziej kultowe miejsca z westernów, czyli pociąg, most kolejowy, senne miasteczko, groty, góry, kopalnię, parostatek, obóz bandytów nocą oraz martwe miasto na bagnach (powrót z ?Call of Jaurez: Więzy krwi?). Zaskoczyło mnie, że twórcy zrobili też jedną lokację w stylu ?sennym?, czyli dosyć pokręconym, ale znajduje to wytłumaczenie w fabule, a dokładnie w rosnącej paranoi głównego bohatera. Największy problem z poziomem miałem we wszystkich misjach rozgrywanych w miasteczku ? w trakcie gry zwiedzimy tylko jedno miasteczko, ale wielokrotnie, zaczynając z różnych stron. Miasteczko to podejrzanie przypomina to z pierwszego ?Call of Jaurez? i o ile to mi nie przeszkadza, to już fakt, że muszę kilka razy walczyć w identycznej lokacji, potrafi mnie wnerwić bardzo mocno.

URaAtLt.jpg

Widok cudnie grawerowanych rewolwerów sprawił, że Jack stracił głowę... w efektowny sposób

?Call of Jaurez: Gunslinger? udowadnia także, że Techland nie bez powodu poszedł w klimaty kowbojskie ? w trakcie gry możemy znaleźć kilkadziesiąt poukrywanych kart, a każda z nich zapełniona jest szczegółowymi informacjami o Dzikim Zachodzie ? od biografii największych bandytów, przez wyposażenie każdego kowboja po transport i rozrywki. Ilość i jakość tej wiedzy po prostu przytłacza, a najbardziej ze wszystkiego cieszy fakt, że grając stawiamy czoło największym legendom Dzikiego Zachodu! Każdą walkę poprzedza bardzo artystycznie wykonana wstawka komiksowa, a same walki czasem polegają na pojedynku, a czasem na bardzo długiej wymianie ognia. Najciekawiej przeprowadzono rozdział z Daltonami ? trafiamy na nich akurat wtedy, gdy przystępują do najgłupszego (albo najodważniejszego) skoku na bank w historii Dzikiego Zachodu. Co ciekawe ? całą akcję przechodzimy kilkakrotnie, zależnie od opowiadającego. Produkcja ta aż kipi od powiązań z kulturą Westernu: ostateczny pojedynek ? wspomniany Mexican Standoff ? odbywa się na cmentarzu, tak jak w finale ?Dobry, zły i brzydki?, misja z pociągiem nosi nazwę ?Not so Great Train Robbery (przypomnienie ? pierwszym westernem był film pt. ?Great Train Robbery), a w trakcie pogoni za wodzem Indian nawiedzają nas mistyczne wizje i dziwne zdarzenia. Ta gra to po prostu róg obfitości dla fana westernów.

6zeHt1H.jpg

Czasami można odetchnąć, na moment.

Nowy ?CoJ? dał mi to, czego oczekiwałem od serii od samego początku ? dzięki niemu poczułem się jak Clint Eastwood w westernach Sergia Leone. Szybka, chaotyczna akcja, walka oko w oko, ogień, krew i napięcie ? istne cudo. Z jednej strony smuci fakt, że kampania na najwyższym odblokowanym poziomie trudności trwa zaledwie 5 godzin, ale po prawdzie i taka ilość sprawiła, że gra zdołała mi się częściowo przejeść ? zapewne przez to, że akcja praktycznie nie znika z ekranu, przez co trudno złapać oddech pomiędzy kolejnymi wymianami ognia. Żywotność gry wydłuża tryb ?New Game+? ? zaczynamy grę od nowa ze wszystkimi odblokowanymi skillami i podwyższonym poziomem trudności. Poza nim możemy także zmierzyć się z innymi graczami w trybie Arcade ? wskakujemy na wybrany poziom i musimy pozbyć się wrogów jak najszybciej i w jak najbardziej widowiskowy sposób, mnożąc tym samym wynik, który później widnieje na tabelach rankingowych. Spragnionym pojedynków w samo południe pozostaje oddzielny tryb, polegający jedynie na rozgrywaniu takowych ? otrzymujemy określoną ilość żyć i po kolei stawiamy czoło coraz trudniejszym przeciwnikom. Czy więc najnowsza część ?Call of Jaurez? jest warta swojej ceny? Jak najbardziej, zwłaszcza że kosztuje zaledwie połowę zwykłej ceny najnowszych produkcji, a zawiera więcej zabawy niż trzy skombinowane razem.

Ocena: 8+

Plusy:

- Dziki, Dziki Zachód

- Dobra ścieżka dźwiękowa

- Ciekawy styl graficzny

- Nietuzinkowy sposób przedstawienia fabuły

- Zawiera ?pytania o sens zabijania?

- Akcja i jeszcze raz akcja

- Ogrom informacji i ciekawostek

- Rozwój postaci, liczenie kombosów

- Humor

Minusy:

- Krótka, ale i tak potrafi zmęczyć

- Większość walk z bossami polega na ?rzuć mu dynamit pod nogi?

- Niezniszczalne otoczenie

- Okazjonalne bugi

- Liniowa i oskryptowana jak diabli

- Nowy system pojedynków lepiej działa na padzie

- Jedno miasteczko? Serio?

Zwiastun

 Share

4 Comments


Recommended Comments

Gra jest bardzo dobra i ma kilka naprawdę ciekawych pomysłów, jednak to wszystko wydaje się już ograne, a fabuła moim zdaniem jakoś specjalnie nie porywa. Ba! Jest przewidywalna jak diabli. Niezły CoJ, jednak Więzy Krwi bardziej mi się podobały :)

Link to comment

Bardzo satysfakcjonujące strzelanie i klimat (tworzony przez grafikę, rodzaje misji i opowieść głównego bohatera) sprawiają, że gra się świetnie w ten tytuł. Przeszedłem grę dwa razy (główny wątek), są jakieś misje poboczne, ale już miałem dość. Gra potrafi napsuć krwi, szczególnie na wyższym poziomie trudności, ale satysfakcja jest spora po ukończeniu.

Link to comment

Gra jest rewelacyjna, o wiele lepsza niż część druga, która mnie po prostu zmęczyła. Ta muzyka, te teksty, ale przede wszystkim te wstawki z kolejnymi bossami ( vide te pokazane wyżej o Daltonach ) sprawiają, że człowiek czekał z zapartym tchem. Naprawdę, gra jest świetna, polecam serdecznie.

  • Upvote 1
Link to comment

Bardzo dobry tytuł i to w serii, po której spodziewałem się już śmierci naturalnej. Na mojej liście zaraz za jedynką, lepszy nawet od Więzów Krwi.

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...