Jump to content
  • entries
    19
  • comments
    112
  • views
    11,812

"Pearl Jam & Eddie Vedder" - recenzja


ReadyToFall

703 views

 Share

pearl-jam.jpg

Zanim przystąpiłem do lektury ?Pearl Jam & Eddie Vedder?, wspomniana książka leżała na moim biurku zdecydowanie za długo, a spoglądający z okładki Eddie błagalnym wzrokiem krzyczał do mnie: ?Zacznij mnie czytać!?. Bardzo chciałem to zrobić, ale zarówno ja, jak i Eddie musieliśmy wykazać się cierpliwością, gdyż byłem w trakcie czytania kompletnie innej książki. Aby nie zasmucać Eddiego, a siebie pocieszyć, od czasu do czasu przeglądałem czarno ? białe zdjęcia, które znajdowały się na kartkach wytęsknionej biografii. Nadszedł w końcu ten dzień chwały, gdy mogłem ?oko w oko? stanąć z Eddiem Vedderem...

Znajomość zawierana przy dobrej muzyce musi być udana. Dlatego albumy Pearl Jam towarzyszyły mi od początku do końca lektury. Pierwsze stronice nawiązuje do dzieciństwa Eddiego, czyli ważnego okresu życia, który wywarł bardzo duży wpływ na jego późniejszą twórczość. Z tą fazą rozwoju Eddiego wiąże się wiele nieścisłości i plotek, które wspomniane są w tej publikacji, ale oczywiście mają one charakter pomówień, a nie rzeczywistych faktów. Kwestia młodzieńczych lat wydaje się być sprostowana, ale na pewno nie została wyczerpana, co wynika z enigmatyczności Eddiego. Dalej przedstawione są po krótce losy naszych ?bohaterów? ? członków zespołu ? poznajemy drogę jaką musieli przebyć, aby wspólnie grać. Wyjaśniona jest również geneza nazwy kapeli, która zawsze była dla mnie zagadką, jak dotąd, nierozwiązywalną. Naturalną koleją rzeczy po założeniu bandu jest nagranie pierwszego albumu. Można go przewrotnie nazwać ?Ten?. Właśnie ten debiutancki krążek przyniósł Pearl Jam sukces i sławę, pokuszę się nawet o stwierdzenie, że jest najważniejszym w całym ich dorobku muzycznym. Widać to również w biografii, gdyż autor, Martin Clarke, spośród wszystkich płyt najwięcej czasu poświęca właśnie tej. Odetchnąłem z ulgą, gdy upewniłem się, że Clarke nie zamierza opisywać muzycznego brzmienia charakterystycznego dla albumu, a dotyka głównie warstwy tekstowej i merytorycznej. Taki sposób przedstawiania i przekazywania informacji znacznie ułatwia zrozumienie konkretnej piosenki. Chociaż kolejnym płytom nie poświęcono już tyle uwagi, to poziom ich deskrypcji nadal jest zadowalający. Zwykle po nagraniu materiału kapela rusza w trasę koncertową, by promować krążek. Normalny zespół cieszyłby się z sukcesów i ogromnego zapotrzebowania na koncerty, jednak nie Pearl Jam!

Specyficzny charakter muzyków nastręcza niemało problemów, z którymi muszą sobie poradzić. Książka przepełniona jest gorzkimi emocjami muzyków, wynikającymi głównie ze sławy oraz tego co i kto ich otacza. W międzyczasie autor dotyka kolejnych problemów które pojawiały się na drodze zespołu wraz ze zmianami zachodzącymi w świecie i podczas tras koncertowych. Eddie jest niezwykłym człowiekiem, który namiętnie angażuje się w sprawy społeczne, są to m.in.: aborcja, polityka czy choćby spór z Ticketmaster o niższe ceny biletów dla fanów. Zdecydowanie jednym z mocniejszych punktów jest fragment, który dotyczy Nirvany i pewnego sporu z nią oraz śmierci Kurta Cobaina, która zaskakująco mocno dotknęła Eddiego. Byłem zdumiony osobowością frontmana Pearl Jam, jego zdolnością do empatii i wrażliwością. Biografia skupia się głównie na dokonaniach, problemach i ideologii Pearl Jam, a życie prywatne tych artystów jest zdecydowanie na dalszym planie.

Podczas lektury towarzyszyły mi różne emocje, na szczęście w większości pozytywne. W zależności od danego fragmentu czasem chciałem złapać za gitarę, by skomponować kolejny hymn rocka, i robiłem to, a innym razem miałem ochotę zmieniać świat? Spróbowałem. Występują również momenty w których można mieć wrażenie, że czyta się książkę fabularną, głównie za sprawą postaci Eddiego. Niestety występują też fragmenty mające charakter chronologii trasy koncertowej, ale na szczęście są krótkie i nie nadużywają cierpliwości czytelnika.

Trzymając tę książkę zamkniętą w rękach i spoglądając z góry na strony można pomyśleć ?a co one takie czarne??. Z kolei przyglądając się chwilę dłużej łatwo dostrzec, że końcówka jest przerażająco biała. Jeśli ktoś uważnie czytał powyższe słowa, to łatwo wywnioskuje że, kolor czarny oznacza zdjęcia, a biały - ich brak. Wszystkie fotografie są czarno ? białe, przeważnie zajmują całą stronę i oznaczają koniec rozdziału. Przytoczona owa ?przerażająca biel? to rozdział ? nieporozumienie pod nazwą ?Riot Act?. Wszystkie inne mają po kilka(naście) stron, poruszają różne, oddzielne sprawy, a ten ma ponad 60 i ma w sobie mieszaninę treści, która spokojnie wystarczyłaby na kilka solidnych epizodów. Pearl Jam został założony w roku 1990 i Martin Clarke przez 197 stron opisywał jego dzieje do roku 1997. Na kolejne 12 lat i 5 studyjnych płyt poświęcił aż 63 strony. Coś tutaj ewidentnie nie gra. Z jednej strony jest mi szkoda, bo z chęcią kontynuowałbym lekturę w takiej formie jaka była przez większość książki, ale z drugiej strony jeśli druga połowa miałaby być tylko informatorem koncertowym i przeglądem list przebojów, to może rzeczywiście jest to dobre wyjście? Niestety nie posiadam szklanej kuli by to sprawdzić.

Językowo autor nie zaskakuje wyszukanymi frazami czy majestatycznymi opisami, ale w końcu to nie o to chodzi. Ma być zrozumiale i przejrzyście ? tak też jest. Dużą część tekstu stanowią całkiem długie cytaty (niektóre są wyeksponowane co kilka stron przez znaczne zwiększenie czcionki i wplecenie gdzieś w kompozycję), najczęściej Eddiego, a czasami członków zespołu. Raczej nie jestem zwolennikiem przewagi cytatów w książkach biograficznych, ale akurat tutaj wydaje mi się że są na właściwym miejscu. Głównie dlatego, że Eddie mówi mądre i ciekawe rzeczy, a autor parafrazując te słowa nie oddałby ich charakteru. Ponadto zapewniają rzetelność faktów, co w przypadku Pearl Jam jest dosyć ważne. Oczywiście tak jak to bywa z tłumaczonymi krótkimi tekstami z języka angielskiego ? czasem można się zmęczyć i w efekcie docenić polską literaturę.

Osobiście nigdy nie zagłębiałem się w twórczość Pearl Jam, znałem kilka pojedynczych kawałków i pewnie byłoby tak nadal. Dzięki tej biografii, która zgrabnie poprowadziła mnie przez dokonania zespołu i jego ideologię, lektura stała się zaledwie początkiem długiej, dobrze rokującej znajomości. Z autopsji wiem, że taka znajomość okazuje się pełna wartości, sprawia, że oczy otwierają się odrobinę szerzej. A dla starych wyjadaczy i fanatyków? Oczywiście, pozycja obowiązkowa, choć nieidealna i nie do końca wyczerpująca temat.

 Share

2 Comments


Recommended Comments

Nie lubię czytać takich książek, szczególnie o ulubionych zespołach (a do takich Pearl Jam się zalicza), ale tej może dam szansę po przeczytaniu wpisu.

Polecam film Pearl Jam Twenty i bootlegi na yt jeśli chcesz się wczuć w PJ, jak dla mnie znacznie lepsze niż wersje studyjne :).

Link to comment

Tak jak we wpisie - polecam, ale chciałbym zaznaczyć, że biografia dotyka głównie działalności zespołu i że tak powiem "strony technicznej". Niewiele jest osobistych, prywatnych fragmentów o członkach PJ. Z perspektywy czasu myślę, że mógłbym na to trochę ponarzekać w recenzji, ale to zależy także od konkretnych upodobań czytelnika.

Twenty na pewno obejrzę, bootlegom już się przyglądałem, bo jestem fanem koncertowych wykonań :)

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...