Jump to content

Moje Fado

  • entries
    348
  • comments
    1,407
  • views
    468,989

Podążając za... Davidem Lynchem - Prawdziwa twarz potwora (Człowiek Słoń)


bielik42

1,145 views

 Share

Podążając za... Davidem Lynchem - Prawdziwa twarz potwora (Człowiek Słoń)

the_elephant_man_polish_movie_poster.jpeg

Człowiek Słoń/ The Elephant Man

Występują: Anthony Hopkins, John Hurt, Anne Bancroft, John Gielgud, Wendy Hiller,

Po czterech krótkometrażówkach i jednym, głośnym filmie surrealistycznym David Lynch prawdopodobnie przeżywał najlepszy okres swojego życia, jeśli w grę wchodzi popularność na skalę masową ? ?Eraserhead? spodobał się wielu znaczącym ludziom, którzy w znaczny sposób mogli wspomóc rozwój młodego reżysera. Pochwał nie szczędził sam Stanley Kubrick, lecz za następny projekt Lyncha odpowiadał nie kto inny, a? Mel Brooks?

elephant-man-3-1.jpg

Czytelnikom niniejszej serii, jak i kinomanom z pewnością znana jest ta postać ? niski, rubaszny reżyser z doskonałymi filmami komediowymi na koncie i niegasnącym uśmiechem na twarzy. W jaki sposób ktoś taki mógłby pomóc skończonemu surrealiście, jakim przecież był David Lynch? W dosyć prosty sposób, jak się okazuje ? zostając producentem jego kolejnego filmu. Brooksowi w oko wpadły zapiski doktora Trevesa ? londyńskiego lekarza z epoki wiktoriańskiej. Wspomnienia jego były dosyć szczególne, bowiem odnosiły się do niezwykłej historii koszmarnie oszpeconego człowieka, którego nasz doktor zabrał z ulicy, gdzie był pokazywany jako dziwadło i odkrył u niego niebywałą wręcz inteligencję i ogładę. Taki materiał był wprost idealny na filmowy wyciskacz łez, lecz nie mógłby być jednocześnie tandetą, a że Melowi w oko wpadła ?Głowa do wycierania? stołek reżysera zajął wciąż nieopierzony David Lynch (możemy tą sytuację porównać do okresu z życia Kubricka, gdy nieoczekiwanie został on reżyserem ?Spartakusa? ). Jak mogło się to skończyć?

the%2Belephant%2Bman%2B2.jpg

Najważniejsza część filmu ? czyli autentyczna historia Człowieka Słonia ? została niezmieniona w żaden sposób, czy to surrealistyczny, czy czysto techniczny. Można wręcz wyczuć ten napięty do granic możliwości artyzm Lyncha, trzymany na dosyć wygodnej smyczy, bowiem tu i tam zdarzają nam się smakowitości ze świata oniryzmu, lecz nadzwyczaj rzadko. Przede wszystkim podążamy za autorem zapisków, czyli młodym doktorem Travesem (doskonała rola Hopkinsa), który na początku filmu trafia do lunaparku, gdzie znajduje się tzw. ?Dom Dziwów? ? tam pokazywano ludzkie dziwolągi ku uciesze i obrzydzeniu gawiedzi. Dumny transparent z napisem ?Człowiek Słoń? smętnie zwisa na płachcie, prezentując pustą scenę, na której policja wykłóca się z ?właścicielem?, zarzucając mu gorszenie publiki. Doktor jednak nie rezygnuje i wraz z podejrzanym właścicielem ? niejakim Bytesem ? udaje się do cuchnącego zaułka w zrujnowanej części Londynu, gdzie przetrzymywane jest ?Największe Dziwadło Świata?.

The-Elephant-Man2.jpg

Człowiek Słoń faktycznie budzi przerażenie ? przynajmniej na pierwszy rzut oka. Zdeformowana, gigantyczna czaszka z paskudnymi włosami, zgrubiała prawa ręka, niezgrabne nogi i karykaturalna mozaika strupów i guzów na plecach. Doktor widząc okazję na naukowe doświadczenie wynajmuje ?dziwadło? by pokazać je kolego naukowcom. Jednakże krótka nieobecność ?żyły złota? wzbudza u Bytesa rozpacz, przeradzającą się we wściekłość ? bije więc milczącego biedaka na oślep, doprowadzając go niemal do śmierci. Przerażony posyła po Travesa, by ten zerknął na ofiarę, co skutkuje przeprowadzinami Człowieka Słonia, a raczej Johna Merrica do szpitala, gdzie zaczyna się nowy etap w jego życiu. Z czasem cała Anglia zachwyca się zdeformowanym odmieńcem, lecz pewna rzecz wciąż się nie zmienia?

The+Elephant+Man.jpeg

No i właśnie tu pojawia się element, dzięki któremu możemy nazwać ?Człowieka Słonia? filmem doskonałym ? brak tu dobrej strony, lub wyjścia. Na początku Merric żyje jak zwierzę, wykorzystywany przez opętanego alkoholem Bytesa, by potem zostać przeniesiony do szpitala, gdzie nabywa ogłady i dostaje możliwość poznawania świata ? zza okien, lecz zawsze. Z tym, że w szpitalu również pojawiają się osoby zainteresowane dziwną chorobą Merrica i pochodzą one z wyższych sfer. Za widzenia odpowiada sam Traves, więc wykorzystuję on Merrica, by nadać i sobie popularności jego kosztem ?robi to nieświadomie, lecz jest to widoczne. Z tego też powodu sam doktor nie jest pewien swoich intencji i zadaje sobie pytanie: ?Czy jestem dobrym człowiekiem??. Najgorszym koszmarem pozostaje szpitalny woźny ? urodzony biznesmen korzysta ze swych przywilejów, by sprowadzać opojów z pobliskich pubów (oczywiście po odpowiedniej opłacie) na seans ?obrzydliwego Człowieka Słonia?. Tak więc koszmar Johna trwa nadal.

the-elephant-man-movie-still-the-elephant-man-11130922-800-364.jpg

?Człowiek Słoń? należy do tego typu filmów, w których obserwujemy poczynania skrzywdzonej jednostki, wystawionej przeciwko ociemniałemu społeczeństwu i własnej odmienności, lecz w tym przypadku niewiele wiemy o samym bohaterze. Jego myśli pozostają dla nas zagadką, nie znamy przeszłości, dzieciństwa, emocji. Zdeformowana twarz utrudnia poznawanie emocji, jego słowa są ledwo zrozumiałe ? to odróżnia Johna Merrica od chociażby Christy?ego Browna (?Moja Lewa Stopa?). Do tego sam ten wygląd zniechęca, trudno się przyzwyczaić do jego widoku, widz czuje naturalne obrzydzenie, zwłaszcza w porównaniu do niebywale przystojnego Hopkinsa. Ale jednak ten film niemal wywołał u mnie łzy. Są tu takie sceny, które wręcz porażają niezwykłą siłą przekazu, bowiem wyrażają tak wiele zła i nieszczęścia. Z czasem okazuje się, że podobnie jak w komiksowym TDKR ? to społeczeństwo jest obrzydliwe, odpychające i zwierzęce, a nie nieszczęśliwy, skrzywdzony przez los człowiek.

the-elephant-man1.jpg

No dobrze, lecz ?ile Lyncha w tym Lynchu?? Muszę rzec, że całkiem wiele, choć wariactw w stylu kurczaka rzygającego krwią z ?Eraserhead? ze świecą tu szukać. Mamy za to całkiem często artystyczne przejścia kamery, skoncentrowanie się na pewnym elemencie wystroju, chaotyczne retrospekcje i moment szczęśliwości, doskonale zgrany scenicznie i muzycznie. Pojawia się także podobna do wcześniejszego filmu scena wprowadzająca, przypominająca raczej koszmar niźli cokolwiek innego. Nie jest to typowy film Lyncha ? horror został skondensowany do losu jednego człowieka w normalnym świecie, podczas gdy w większości pozostałych filmów koszmar określa los nie tylko człowieka, lecz również świata, co daje nam kompletną mieszankę artystycznej ohydy. Nie sposób jednak na to narzekać, gdyż ?Człowiek Słoń? to film przepiękny, zarówno w wykonaniu, jak i w przesłaniu. Emocjonalne arcydzieło, jedno z najlepszych w gatunku. Nie mylcie go z ?Maską? Boganovicha, co zdarza się dosyć często (podobna tematyka).

Zwiastun

Youtube Video -> Oryginalne wideo
 Share

2 Comments


Recommended Comments

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...