Jump to content
  • entries
    345
  • comments
    4,881
  • views
    460,978

Błyskawiczne perełki #8 - mobilne rogueli(k/t)e


Qbuś

1,812 views

 Share

Jak czas powrotów, to czas powrotów. Tym razem wracam do serii wpisów poświęconych grom mobilnym i flashowym. Na razie jednak będą to gry tylko smatfoniaste. We flashowe nie gram właściwie, a w dodatku mam też komputer, który umożliwia mi granie nie tylko w gry bardzo stare lub o przyzerowych wymaganiach sprzętowych.

Rynek gier dla Androida, co pokazuje np. zamieszanie z ostatnim Dungeon Keeperem, to bagno. Śmierdząca kraina mikrotransakji i czarny ląd pay-to-win. W przypadku części gier elementy te są rozwiązane w miarę fair, ale zdecydowana większość po prostu chce wyssać każdego grosza z graczowego konta. Tym bardziej warto polecać ciekawe gry na ten system.

Ja zacznę zaś do gatunku, który w większości przypadków mocno mnie odrzucał ze względu na poziom trudności, czyli roguelike. Na ratunek przyszła mi znienawidzona casualizacja, gdyż pojawiać zaczęło się nieco uproszczonych (choć niekoniecznie łatwiejszych) gier w tym stylu. Ktoś nawet ukuł dla nich nazwę "roguelite". Gwoli ścisłości dodam, że aktualnie posiadame telefon HTC Desire X i na nim też w gry grywam.

Idealny przykład na grę "easy to play, hard to master". Bardzo prosta rozgrywka - złożona z heksów plansza z losowo generowanymi polami z lawą, ogranioczony zestaw umiejętności i tylko cztery rodzaje przeciwników o określonych typach ataków. Cel: kill'em all! O ile pierwsze poziomy to bułka z masłem, to gdy zaczynamy mieć do czynienia z większą ilością przeciwników, zwłaszcza tych "ranged", to robią się z tego prawdziwe szachy. Trzeba intensywnie planować, gdyż łatwo dać się zagonić w kozi róg. Puntków życia malutko, a odzyskać je można tylko przy ołtarzu, lecz wtedy rezygnuje się z jakiejś umiejętności lub np. zwiększenia zasięgu naszej włóczni. Rozgrywki są bardzo krótkie, ale intensywne.

PIXEL DUNGEON

LINK - GOOGLE PLAY

pixeldungeon.png

Pixel Dungeon to gra najbliższa korzeniom gatunku z trzech dziś prezentowanych. Jest ekwipunek do zidentyfikowania, są zwoje i napoje, których przeznaczenie trzeba odkryć za każdym razem, jest i głód. I bywa ciężko. Przyznam bez bicia, że mi na razie nie udało się pokonać pierwszego bossa, który siedzi na 5 poziomie lochów i morduje mnie bezlitośnie za każdym razem, gdy do niego dotrę. Trzeba mieć sporo szczęścia względem ekwipunku i całej resztym, żeby mieć z nim szanse, a do tego głód wymusza pośpiech. Ale w końcu mi się uda! Wstręny blob mnie popamięta!

Ta gra zaś dość daleko odchodzi od gatunkowym ram, ale nadal można ją w nie wcisnąć. Jest to bowiem mieszanka roguelike i... Sapera. Tak, tak. Tego sapera. Plansza 6x5 pól, każde pole trzeba odkryć dotknięciem palucha - czasem kryje się tam stwór, czasem znajdźka, czasem mnich do pożarcia (tak zakładam, bo przywraca nam punkty zdrowia), a czase pułapka lub drzwi na dodatkową arenę pełną stworów. Pojawienie się stwora oznacza, że nie możemy odkrywać pól wokół niego. Aby przejść planszę nie trzeba wcale mordować wszystkich potworów, lecz znaleźć tego z kluczem i można potem zwiewać piętro niżej. Do tego mamy cztery miejsca na czary i cztery na ekwipunek plus osobne na broń. Po nieuniknonej śmierci zdobyte złoto można przeznaczyć na ulepszenia danej klasy, tak aby mieć większe szanse następnym razem. Gra potrafi wciągnąć, ale paradoksalnym minusem jest to, że jedna rozgrywka trwa dość długo, zwłaszcza jeśli ma się nieco szczęścia względem zbroi i życia. Ta gra dostępna jest w wersji darmowej (Lite) i płatnej, ale jedyną znaczącą różnicą jest większa liczba klas w tej drugiej.

______

I to by było na tyle. Ktoś dotrwał do końca? A może nawet ma coś ciekawego do zaproponowania w tym gatunku? Jestem też otwarty na wszelkie sugestie względem tej serii wpisów. I nie tylko tej zresztą. Z racji lekkiego upgrade'u sprzętu, może i kiedyś pokuszę się o recenzję czegoś świeższego. Gdyby jeszcze nie ciągły niedoczas...

The past is always tense, the future perfect.

Zadie Smith

 Share

9 Comments


Recommended Comments

Grałem w Dungelota na kompie (wcześniej/później była flashówka), gra całkiem sympatyczna, acz trudna. Trzeba parę upgrade'ów kupić (czytaj zginąć dziesięć razy) zanim coś ugramy.

Pixel Dungeon wygląda ciekawie, ale podejrzewam że bateria zdechnie mi po pół godzinie zabawy. Przekleństwo komórek :(

Link to comment

Oh, Pixel Dungeon. Mam dziada ciągle i ciągle w niego gram (od nowej wersji jeszcze utrudnili, bo teraz każde piętro nie ma już kształtu kwadratu, tylko zupełnie różnorodny, więc już nie wiadomo, gdzie szukać ukrytych drzwi).

Gra jest świetna, ale cholernie trudna. Też padałem na Goo i jakże się cieszyłem, gdy go w końcu pokonałem...

... a były to czasy, gdy jeszcze nie było klas i ich bonusów i jedyna postać miała pięściaki, zbroję z materiału i kawałek chlebka.

Trzeba trzymać się kilku zasad i znać parę sekretów:

1. Zawsze najlepiej atakować kogoś w drzwiach, bo wtedy atak zawsze trafia, bo liczy się jako atak z zaskoczenia (jest to, przy okazji, najlepszy sposób załawiania czarnych zjaw, które mają ~90% dodge chance).

2. Na pierwszych poziomach (1-5) są tylko 2 (b. rzadko 3) mikstury siły i 3-4 zwoje ulepszenia.

3. Należy ulepszać w zasadzie tylko i wyłącznie plate armor i bronie z ostatniego i przedostatniego tieru - battle axe, war hammer, glaive, longsword - innych się nie opłaca. Bez tego nie dojdziemy zbyt daleko w późniejszych etapach.

3.1. Bronie "akuratne" (celne :P) są SZCZEGÓLNIE cenne.

4. Nieznane mikstury należy łykać na wodzie. Jeśli istnieje na danym piętrze pomieszczenie z piraniami, pomieszczenie zagrodzone deskami/biblioteczką czy pomieszczenie z pułapkami gazowymi to, odpowiednio, ZAWSZE na poziomie jest mikstura niewidzialności, mikstura płynnego ognia i mikstura lewitacji.

5. Mikstur leczenia jest, co do zasady, najwięcej, aczkolwiek może się zdarzyć, że na 1-5 uzbieramy 4 mikstury płynnego ognia czy czystości i gdy będziemy się chcieli wyleczyć na końcówce życia, to marnie skończymy.

6. Kraby są op i twórca o tym wie.

Link to comment
Also, sprawdzałeś HyperRogue? Dość dziwaczny koncept.

Nie, jeszcze nie. Ale sprawdzę na pewno, skoro pytasz ;)

Grałem w Dungelota na kompie (wcześniej/później była flashówka), gra całkiem sympatyczna, acz trudna. Trzeba parę upgrade'ów kupić (czytaj zginąć dziesięć razy) zanim coś ugramy.

Hmmm... Albo więc miałem szczęście, albo na smartfonie nie jest tak trudna - grając wampirem, w drugiej albo trzeciej rozgrywce zaszedłem dość daleko - gdzieś do 30-40 poziomu. Aktualnie gram nieco ulepszonym wampirem i też mi nieźle idzie - mam niski atak, ale dwa kamyczki wskrzeszające.

1. Zawsze najlepiej atakować kogoś w drzwiach, bo wtedy atak zawsze trafia, bo liczy się jako atak z zaskoczenia (jest to, przy okazji, najlepszy sposób załawiania czarnych zjaw, które mają ~90% dodge chance).

Ależ to jest exploit! Nie będę stosował tak marnych sztuczek... za często.

2. Na pierwszych poziomach (1-5) są tylko 2 (b. rzadko 3) mikstury siły i 3-4 zwoje ulepszenia.

Zawsze zawsze?

4. Nieznane mikstury należy łykać na wodzie. Jeśli istnieje na danym piętrze pomieszczenie z piraniami, pomieszczenie zagrodzone deskami/biblioteczką czy pomieszczenie z pułapkami gazowymi to, odpowiednio, ZAWSZE na poziomie jest mikstura niewidzialności, mikstura płynnego ognia i mikstura lewitacji.

A to akurat wiedziałem :)

6. Kraby są op i twórca o tym wie.

A to wszystko przez...

crab-people-o.gif

Link to comment

Pocieszę cię - drugi boss na poziomie 10 jest jeszcze bardziej mocarny, Goo to przy nim nic. Jak dla mnie PD jest najlepszą grą w jaką grałem na andku.

Link to comment

@Qbus

Ależ to jest exploit! Nie będę stosował tak marnych sztuczek... za często.

To praktycznie jedyny sposób na załatwienie zjaw, jeśli nie masz różdżek czy trującej mikstury, co sam twórca przyznaje i poleca robić, jeśli chce się przeżyć.

Zawsze zawsze?

Tak, przynajmniej wedle poradnika opracowanego przez ichnią Wikipedię.

W sumie zwój ulepszenia może występować na tych etapach tylko w 2 sztukach, ale z reguły jest to więcej.

@ezqi

Pocieszę cię - drugi boss na poziomie 10 jest jeszcze bardziej mocarny, Goo to przy nim nic. Jak dla mnie PD jest najlepszą grą w jaką grałem na andku.

I've finished that game. Three times.

2nd boss is so cute. Ogólnie jest z nim, w moim doświadczeniu, najmniej problemów i kluczem jest mocarny pancerz, jakaś różdżka/broń dystansowa + ew. mikstura paraliżu i trująca.

POTEM JEST GORZEJ, zwłaszcza jak dodali bonusy trzeciemu bossowi.

Link to comment

Hmmm... Albo więc miałem szczęście, albo na smartfonie nie jest tak trudna - grając wampirem, w drugiej albo trzeciej rozgrywce zaszedłem dość daleko - gdzieś do 30-40 poziomu. Aktualnie gram nieco ulepszonym wampirem i też mi nieźle idzie - mam niski atak, ale dwa kamyczki wskrzeszające.

Nowe wersje są łatwiejsze. Też gram teraz wampirem i przy trzecim podejściu jestem na 30. poziomie. Znalezione ciało + pierścień zdrowia i mało kto może podskoczyć :P

Link to comment
Pocieszę cię - drugi boss na poziomie 10 jest jeszcze bardziej mocarny, Goo to przy nim nic.

Na razie się nim nie martwię. Pokonam pierwszego choć raz, to zacznę.

... jeśli chce się przeżyć.

Oj tam, oj tam. Przecież tu chodzi o to, żeby nie przeżyć :P

Link to comment

Polecam Powdera. W zasadzie to rogalik handheldowy (oryginalnie powstał jako homebrew na GBA), ale powstało sporo konwersji na różne systemy, w tym Android.

Linka nie dam, bo nie wiem jak tu na blogach stoi HB, ale w Google stronę można znaleźć bez problemu. ;)

W Google Play nie ma. Zwłaszcza, że to beta. Inna sprawa, że nie mam pojęcia, jak to na Andku wygląda...

I nie, wcale nie spóźniłem się kilka miesięcy z tym komentarzem. :P

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...