Jump to content
  • entries
    318
  • comments
    3,425
  • views
    544,516

Sprawa Alojzego zabitego przez żonę


...AAA...

1,672 views

 Share

Wyobraźcie sobie taką oto sytuację. Na Śląsku żyje pewne małżeństwo, niespecjalnie wytworne, raczej podpadające pod lekki stopień zmenelenia. Pan Alojzy często po robocie chadza z kolegami do baru i zazwyczaj nie znajduje drogi do domu. Zresztą trudno mu się dziwić, ponieważ jego małżonka Maria ma brzydki zwyczaj robienia mu głośnych awantur i obijania go wszystkim co znajdzie się pod jej ręką. Któregoś dnia, nieświadom niczego Alojzy wrócił do domu po grubej imprezie i... oberwał za mocno. Trudno powiedzieć, czy jego luba to planowała - raczej nie, bo improwizując schowała zwłoki do szafy. I tak biedny chłopina przeleżał w mieszkaniu kilka tygodni. Jak można się łatwo domyśleć, sąsiedzi zainteresowali się coraz większym odorem zepsutego mięsa, dochodzącym zza drzwi jednego z mieszkań.

IMG_0584303.JPG

Alojzy i Maria nie byli dobraną parą.

Pani Marii nie udało się uciec przed ciężką ręką sprawiedliwości. Ostatecznie zapłaciła za swoją agresję, zostając pozbawiona wolności na okres 15 lat. Odsiedziała pełen wyrok. Po odzyskaniu wolności niemal od razu skierowała swoje kroki do siedziby Zakładu Ubezpieczeń Społecznych - w końcu jako niepracującej wdowie, przysługiwało jej odpowiednie świadczenie po zmarłym mężu. ZUS, mimo wyraźnego przepisu widniejącego w ustawie, renty kobiecie odmówił. Sprawa rzecz jasna trafiła do sądu.

Od razu rozwieję wątpliwości: przypadek miał naprawdę miejsce, a kontrowersje przezeń wywołane stały się modelowym przykładem tzw. trudnej sytuacji interpretacyjnej. Nie jest zaskoczeniem, że sąd I instancji, odmówił przyznania renty po Alojzym jego zabójczyni. Podobnie postąpiłoby wielu z nas, w końcu aksjologicznie inne rozstrzygnięcie wydaje się nie do przyjęcia. Czy ustawodawca chciał aby w takiej sytuacji odebrać nienależne, z moralnego punktu widzenia, świadczenie? Desperaci doszukiwali się analogii w Kodeksie Cywilnym, którego art. 928 stanowi:

§ 1. Spadkobierca może być uznany przez sąd za niegodnego, jeżeli:

1) dopuścił się umyślnie ciężkiego przestępstwa przeciwko spadkodawcy;

Jak widać, gdy prawodawca chce, to potrafi wyłączyć osobę niegodną określonych korzyści. Niestety w naszym przypadku to ślepy zaułek, bo podstaw do rozumowania per analogiam nie widać. Jednak spadek będący z definicji wcześniejszą własnością spadkodawcy, jest czymś innym niż renta wypłacana z budżetu państwa. Pojawia się też inny argument: co właściwie chcemy osiągnąć przez odebranie zabójczyni środków do życia? Jeżeli miałby to być element kary, to przegrywamy na starcie. Maria w świetle prawa, już swoje odpokutowała. Ne bis in idem.

Osobiście, skłaniam się ku orzeczeniu sądu II instancji, który nakazał wypłatę wskazanego w ustawie świadczenia. Przełamanie znaczenia literalnego powinno mieć charakter mocno, naprawdę mocno szczególny; zarezerwowany dla przypadków, w których intencja prawodawcy i możliwe absurdy, wyraźnie sprzeciwiłyby się tekstowi ustawy.

A jak wy byście ocenili roszczenie pani Marii?

 Share

13 Comments


Recommended Comments

Podstawy wykładni prawa. Per analogiam tylko wtedy, gdy dyrektywy z wykładni sensu stricto nie dały rozstrzygnięcia.

Z drugiej strony, może niedługo zaczniemy więcej korzystać z funkcjonalnej i gdy osoba sama spowodowała postrzegany jako negatywny przez prawo stan, to nie będzie ona mogła czerpać z tego czynu owoców.

Link to comment

Hmm... cienki jestem akurat w te klocki, ale zamiast na kc oparłbym się raczej na prawie ubezpieczeniowym. W końcu ZUS jest, choć specyficznym, to jednak ubezpieczycielem. Może jakieś przepisy o tym, że sprawcy nie należy się świadczenie?

BTW, mam dla Ciebie ciekawy kazusik i do tego autentyczny:

Było sobie małżeństwo, które przeżyło razem ponad 50 lat. Prezydent przyznał im medal za długoletnie pożycie małżeńskie. Na kilka dni przed wręczeniem medalu mąż zabił żonę. Należy mu się ten medal czy nie? Od razu powiem, że nie wiem jak się sprawa zakończyła.

Link to comment
Od razu rozwieję wątpliwości: przypadek miał naprawdę miejsce, a kontrowersje przezeń wywołane stały się modelowym przykładem tzw. trudnej sytuacji interpretacyjnej.

Zabiła męża? Zabiła. Nic się nie należy.

Pojawia się też inny argument: co właściwie chcemy osiągnąć przez odebranie zabójczyni środków do życia?

Spytam inaczej: co chcemy osiągnąć poprzez wsadzenie kobiety do więzienia, gdzie zarabiać raczej przez te 15 lat nie będzie?

Link to comment

BTW, mam dla Ciebie ciekawy kazusik i do tego autentyczny:

Było sobie małżeństwo, które przeżyło razem ponad 50 lat. Prezydent przyznał im medal za długoletnie pożycie małżeńskie. Na kilka dni przed wręczeniem medalu mąż zabił żonę. Należy mu się ten medal czy nie? Od razu powiem, że nie wiem jak się sprawa zakończyła.

Sytuacja zdaje mi się nieco analogiczna, choć stawka jest mniejsza (ekonomicznie). Myślę, że tutaj łatwiej byłoby o ewentualne przełamanie. Argumentowałbym ze względu na cel - medal to nagroda, oznaka pewnego honoru, czemu zabójstwo w sposób oczywisty zaprzeczyło.

Zabiła męża? Zabiła. Nic się nie należy.

Ale dlaczego? Sędzia pierwszej instancji brnął, ale IMO nie miało to racji bytu.

Spytam inaczej: co chcemy osiągnąć poprzez wsadzenie kobiety do więzienia, gdzie zarabiać raczej przez te 15 lat nie będzie?

Właśnie rzecz w tym, że to zupełnie różne sprawy. Kowalski powie: Jej się nie należy, bo zabiła. Czyli chcemy kobietę ukarać w ten sposób za morderstwo - ale karę już odbyła. Czy państwo powinno mieć możliwość sądzenia i karania kilka razy o to samo (pytanie retoryczne, bo żaden system od czasów Rzymu na to nie pozwala)?

Link to comment

Dura lex, sed lex. Jeżeli prawo nie przewiduje odebrania renty, to trzeba ją dać. Mimo wszystko prawodawcy powinni przewidzieć podobną sytuację i odpowiednio znowelizować ustawę.

Na marginesie. Lubię się śmiać z norweskiego systemu, który jest ciągle upokarzany przez niejakiego Andersa B., jednak ostatecznie jestem pełen podziwu. Ci ludzie nie popadli w panikę i nie zburzyli całego prawa z powodu jednego patologicznego przypadku. Wszystko toczy się zgodnie z procedurami, choć mogliby odstawiać szopki jak polscy politycy z Trynkiewiczem i mieliby ku temu uzasadnienie. To naprawdę interesująca różnica zarówno w kulturze prawnej, jak i społecznej. Cóż, zobaczymy za kilkanaście lat czy nikt Andersowi nie podrzuci pornografii dziecięcej do celi ;)

  • Upvote 3
Link to comment

O jak miło, z rana od razu coś tak fajnego :)

Ja podobnie jak Ty skłaniałbym się ku przyznaniu świadczeń (wszak w świetle prawa się należą), ale czym prędzej znowelizowałbym ustawę na wzór tej przytoczonej przez Ciebie z KC, żeby więcej coś takiego miejsca nie miało.

Lubię się śmiać z norweskiego systemu, który jest ciągle upokarzany przez niejakiego Andersa B., jednak ostatecznie jestem pełen podziwu. Ci ludzie nie popadli w panikę i nie zburzyli całego prawa z powodu jednego patologicznego przypadku.

To, po stokroć to.

Link to comment
Ale dlaczego? Sędzia pierwszej instancji brnął, ale IMO nie miało to racji bytu.

Ten przypadek dobrze pokazuje, że prawo to jednak stek bzdur, bo zamiast kierować się rozumem człowiek głupieje.

Właśnie rzecz w tym, że to zupełnie różne sprawy.

Wszystko toczy się w ramach konkretnej sprawy. Wsadzając kobietę do więzienia na X lat, bo zabiła męża, po czym przyznając jej z tego powodu rentę postępujesz nielogicznie. Skoro tak martwi cię, że kobieta nie będzie miała środków do życia, to po co wsadzać ją do więzienia? Mężowi nie będzie od tego lepiej.

Obciążysz też podwójnie budżet. Raz, że za wyżywienie w więzieniach trzeba płacić. Dwa, że kobieta nie będzie odprowadzała składek. Trzy, że będzie trzeba jej dać rentę po mężu, bo inaczej biedula zdechnie z głodu.

Kowalski powie: Jej się nie należy, bo zabiła. Czyli chcemy kobietę ukarać w ten sposób za morderstwo - ale karę już odbyła. Czy państwo powinno mieć możliwość sądzenia i karania kilka razy o to samo (pytanie retoryczne, bo żaden system od czasów Rzymu na to nie pozwala)?

Jeżeli mąż zginął z ręki wdowy, to dlaczego wdowa ma mieć rentę po nim? W nagrodę za wyprawienie go na tamten świat? Nie rozpatrywałbym tego nawet w kwestiach kary. Po prostu za coś takiego nie powinna się należeć renta. Tak samo jak ubezpieczenie nie należy się za zabójstwo osoby ubezpieczonej przez ubezpieczającego.

Martwi cię podwójne karanie za to samo? To połącz odebranie renty ze sprawą o morderstwo. Nie będzie wtedy dwóch osobnych spraw z tego samego powodu. Pewnie odpowiesz: "Kodeks karny nie przewiduje...", ale na to też mam kontrę: "To doskonale pokazuje, że kodeks karny - tak jak prawo - to stek bzdur". Nie można się zamykać w wąskich ramach w przypadku takich mniej oczywistych (ale nie trudnych) spraw.

Dura lex, sed lex. Jeżeli prawo nie przewiduje odebrania renty, to trzeba ją dać. Mimo wszystko prawodawcy powinni przewidzieć podobną sytuację i odpowiednio znowelizować ustawę.

Przecież już niejednokrotnie prawo w tym kraju działało wstecz (choćby poprzez odebranie byłym esbekom przywilejów emerytalnych)?

Link to comment

Ten przypadek dobrze pokazuje, że prawo to jednak stek bzdur, bo zamiast kierować się rozumem człowiek głupieje.

Mimo wszystko wolę ufać literze prawa niż człowiekowi. Ordnung muss sein, a większość ludzi jest niezdolna do zdystansowania się i osiągnięcia pełnej niezawisłości. Dlatego jedyną sensowną metodą utrzymania ładu w tak rozrośniętych i anonimowych społeczeństwach jest odpowiednio napisane prawo, które przynajmniej utrudnia sędziemu granie pod publiczkę.

Owszem, nigdy nie będzie ono perfekcyjne, ale nie myli się ten kto nic nie robi. Wszystko wymaga szlifów z czasem i zawsze się znajdzie ktoś kto oszuka system, ale nie jest to powód do wieszania psów na sądach i nawoływania do szybkich zmian, które ostatecznie mogą wyjść bokiem.

Przecież już niejednokrotnie prawo w tym kraju działało wstecz (choćby poprzez odebranie byłym esbekom przywilejów emerytalnych)?

Co nie znaczy, że powinno się złe tradycje kontynuować.

Z wiekiem stajesz się coraz większym populistą, Holy.

Link to comment
Mimo wszystko wolę ufać literze prawa niż człowiekowi.

Prawo jest tworzone, naginane i łamane przez ludzi. Twoje zaufanie doń skończy się w momencie, w którym zrozumiesz, że żadne prawo tak naprawdę nie uchroni cię przed niesprawiedliwością.

Co nie znaczy, że powinno się złe tradycje kontynuować.

I ty mówisz o zaufaniu do systemu, który na takie sytuacje pozwala...?

Z wiekiem stajesz się coraz większym populistą, Holy.

On the contrary. Populista stara się być popularny. Mnie nigdy nie chodziło o popularność, ani o poparcie.

Link to comment

Prawo jest tworzone, naginane i łamane przez ludzi. Twoje zaufanie doń skończy się w momencie, w którym zrozumiesz, że żadne prawo tak naprawdę nie uchroni cię przed niesprawiedliwością.

Nic mnie nie uchroni przed niesprawiedliwością, bo sprawiedliwość to tylko idea, nie do zrealizowania na tym świecie z uwagi na czynnik ludzki. Zawsze będą wyzyskujący, zawsze będą głupcy i egoiści oraz zawsze będą pokrzywdzeni. Jedyne co można zrobić to redukować straty i nie dać się.

I ty mówisz o zaufaniu do systemu, który na takie sytuacje pozwala...?

Czyli co mam zrobić? Zamknąć się w pokoju? Wyjechać na bezludną wyspę? Elementarne zaufanie do państwa jest konieczne. W innym przypadku równie dobrze możemy rozmontować całą państwowość, uzbroić się po zęby i wolnoć Tomku w swoim domku. Zanim rzucisz "wyjechać z Polski" - to samo jest w każdym innym kraju. Pierwszy przykład z brzegu - Jugendamty w Niemczech. Każdy system ma swoje luki i zawsze znajdują się ludzie gotowi je wykorzystać.

Link to comment
Czyli co mam zrobić? Zamknąć się w pokoju? Wyjechać na bezludną wyspę? Elementarne zaufanie do państwa jest konieczne.

Na zaufanie państwo musi sobie zasłużyć coś od siebie dając, a nie tylko biorąc i zabierając jeszcze więcej przy jednoczesnym zmniejszaniu zakresu tego, co daje - a daje przecież z tego, co uprzednio zabiera - obywatelom.

Link to comment

To jest w zasadzie moim zdaniem problem samej idei wsadzania ludzi do więzień. Ktoś pójdzie siedzieć, odsiedzi wraca na wolność i co dalej ? Pół biedy jakby miał jakiś majątek/bufor i mógł poradzić sobie sam, ale kiedy tak się nie dzieje jedynym wyjściem jest recydywa. Zresztą już zostawmy pieniądze, po 15 latach świat się niesamowicie zmienia, jak taki człowiek ma się w tym odnaleźć ?

Ostatnio takie same myśli mam np. odnośnie urzędów pracy. Przecież jeśli urzędnikom uda się skutecznie zwalczyć bezrobocie, to prędzej czy później sami staną się niepotrzebni. Napisał jak to działa jeden z bezrobotnych na blogu. Samonaprowadzający się proces.

To jest kwadratura koła, niestety.

Btw czy Autor będzie jeszcze kontynuowała serię Ku Wielkiej Rzeczplitej ?

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...