Jump to content
  • entries
    45
  • comments
    259
  • views
    43,497

Co tu jeszcze zniszczyć?


Demonir

705 views

 Share

Czasami zadaję sobie pytanie: ?Co myślał twórca gdy wpadł na taki pomysł??. Czy Guillermo del Toro zastanawiał się nad tym jak wyglądałby pierwszy kontakt z obcą cywilizacją, jakie byłoby nastawienia przybyszów do ludzi? Czy i w jakim stopniu wyprzedzaliby nas technologiczne? Lub po prostu reżyser i współscenarzysta w jednej osobie chciał zobaczyć jak wielkie roboty biją się z wielkimi bestiami? Nie, to by było zbyt niedorzeczne.

W Pacific Rim rozchodzi się o to, że Ziemię zaczęły odwiedzać gigantyczne stwory, Kaiju, na pierwszy ogień biorąc ojczyznę McDonalda, Kaczora Donalda i frytek z ketchupem, USA oczywiście. Trzeba jednak oddać honor, że monstra najpewniej nie działają dla jakieś antyimperialno-muzułmańskiej organizacji gdyż poza gwieździstym sztandarem atakują z niemałym uwielbieniem inne państwa. Ludzkość widząc zagrożenie postanowiła stworzyć własne potwory w postaci mechów, tutaj zwanych Jaegrami.

Zarys ten pozwoli widzom przez najbliższe dwie godziny seansu zobaczyć walki między gigantami podczas których zdemolowanych zostanie wiele miast i najpewniej pomrze sporo ludzi. Aby nie męczyć oczu, pomiędzy wstawione są jakieś przerywniki o pilotach Jaegerów, świrniętych naukowcach i apodyktycznym, jakby inaczej, czarnym przywódcy, który jednak serducho ma dobre.

Co jeszcze? Fabuła jest.... No jest. Bohaterowie... też występują. Muzyka? W ucho wpada głównie powtarzany w kilku aranżacjach motyw przewodni. Ale co się tym przejmować jeżeli zaraz wielki obcy dostanie po głowie statkiem użytym jak maczugą! Nie ma co ukrywać, Pacific Rim poza wielką rozwałką i widowiskowością nie serwuje prawie nic. Nielogiczności, kulawy matematyk i wytatuowany biolog są tu tylko po to, by coś się jeszcze w filmie pojawiło. A Najbardziej okrutne jest to, że sprawdza się to wyśmienicie, a film del Toro zaspokaja najbardziej prymitywne potrzeby widza i nie robi nic poza tym. Ta produkcja miała dążyć tylko jednego mistrzostwa- wizualnego i ten cel osiągnęła.

Szczerze mówiąc, trudno mi cokolwiek o tym filmie więcej napisać. Nie będę wspominał o wzorowaniu się na Neon Genesis Evangelion, podobno anime, bo nic mi to nie mówi. Nie ma też co rozpisywać się o perypetiach bohaterów, gdyż pełnią one tylko funkcję zapchajdziury, które wprowadzono bo chciano pokazać sztukę okładania się kijami i nadać kukiełkom coś na kształt motywacji, a nawet jeśli gdzieś w tle pojawi się ciekawy pomysł to jest on pomijany, by widowisko nie straciło przypadkiem odpowiedniego tempa.

Na blogu, o filmach piszę krótko, nawet bardzo, a w tym przypadku tylko po raz kolejny wspomnę, tym razem wprost, że Pacific Rim jest czystą rozrywką, która nie wymaga od naszego mózgu czegokolwiek i niech mnie szlag, ale sprawdza się to wyśmienicie.

 Share

15 Comments


Recommended Comments

Szczerze mówiąc, trudno mi cokolwiek o tym filmie więcej napisać. Nie będę wspominał o wzorowaniu się na Neon Genesis Evangelion

shinji.jpg

Oj stary, chyba nie wiesz co właśnie zrobiłeś.

Dyskusja o Evangelionie za 3...2...1

A tak w ogóle to zwlekam z obejrzeniem tego filmu już trochę zbyt długo, bo gdzieś tak od samej premiery...

Link to comment

Oj stary, chyba nie wiesz co właśnie zrobiłeś.

Dyskusja o Evangelionie za 3...2...1

...witam

Jako że głównym celem mojej egzystencji na tym forum jest hejtowanie NGE, pozwolę sobie dodać coś od siebie.

Nie będę wspominał o wzorowaniu się na Neon Genesis Evangelion, podobno anime, bo nic mi to nie mówi.

Nie pisz więc o rzeczach, o których nie masz zielonego pojęcia. Pomijając kwestię, jak idiotyczne jest to porównanie (zaczynając od tego, że Pacific Rim to boski film, a NGE jest kijowe* to na dodatek wspomniane anime jest pseudofilozoficznym tworem, podczas gdy PR to czysto rozrywkowy blockbuster), pisząc tego typu bloga powinieneś mieć jakieś pojęcie o popkulturze lub chociaż sprawiać wrażenie osoby, która coś o niej wie. Pomaga w tym na przykład omijanie tematów, o których nie ma się praktycznie żadnych informacji.

*opinia prawdziwa, ale ten fragment był oczywiście żartem...

Link to comment

@Darth

Nie piszę więc jak to film się ma do anime, bo nie wiem. Nie stawiam też opinii o NGE, stawiam opinie o PR i do tego wystarczy mi obejrzenie PR.

W ujęciu teorii filozofii Darhowej nie powinieneś napisać nawet jednej literki ze słowa Evangelion, z drugiej strony teoria Methalusowa zakazuje już myślenia o Evangelionie. W ujęciu Foshkowym Evangelion to kupa, jednak pozostając w opozycji do 2 wcześniej wymienionych hipotez nie może przyznać im racji więc stara się poddać je krytyce, argumentując jakoby Władca Pierścieni był dobrą sagą. trollface.gif

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...