Jump to content

Rzut b3retem

  • entries
    23
  • comments
    315
  • views
    26,253

Małpi biznes - Enslaved: Odyssey to the West

Sign in to follow this  
b3rt

808 views

enslaved_odyssey_to_the_west_logo-1024x491.gif

Czy można znaleźć pozytywne strony niewolnictwa? Czy zabranie człowiekowi jego podstawowego prawa do wolności wyboru można uzasadnić? Czy zamknięcie człowieka wbrew jego woli, dla jego własnego dobra można usprawiedliwić? Czy w ogóle można decydować o czyimś losie, narzucając mu własne idee? Czy niewolnictwo można podzielić na mniejsze i większe, na bardziej i mniej zasadne, na konieczne i niekonieczne? Te i wiele innych pytań kłębiło się w mojej głowie cały wczorajszy wieczór, część myśli dalej krąży gdzieś w zakamarkach świadomości. A wszystko przez jedną grę.

Ten kto czytał mój wpis o DmC wie jak bardzo podobała mi się tamta produkcja. Gra zebrała skrajnie różne oceny, ale jak dla mnie jest jednym z lepszych slasherów w jakie w ogóle grałem i mojego podejścia nie zmieniają niektóre, nawet dość uciążliwe wady tego tytułu. Dlatego postanowiłem zainteresować się wcześniejszymi dokonaniami Ninja Theory, firmy o której kompletnie nic wcześniej nie słyszałem. Na pierwszy ogień poszedł Heavenly Sword, który szczerze powiedziawszy w ogóle mnie nie porwał. Może dlatego że grałem na pożyczonej konsoli i nie potrafiłem się wciągnąć w grę, wiedząc że na pewno nie zdążę jej ukończyć. Później chciałem zagrać w Enslaved, ale nie byłem w stanie tego zrobić z tego samego powodu przez który nie ukończyłem HS - brak konsoli. Jednak za sprawą Namco Bandai, które wydało niedawno grę na PC (w wersji Premium, z wszystkimi DLC, nawet tymi które były odgrodzone paywallem na konsolach) w końcu mogłem doświadczyć czym jest najbardziej niedocenione dzieło NT. Nawet nie wiecie ile radości mi to przyniosło.

LVrOxic.jpg

Akcja gry dzieje się w dość odległej przyszłości, gdzie za sprawą bliżej nieokreślonego konfliktu ziemia została praktycznie doszczętnie zniszczona. Cała planeta jest jednym, wielkim pustkowiem i grobowcem ogromnych maszyn wojennych, a dawne aglomeracje miejskie są martwym świadectwem minionej potęgi ludzkości. Wszystkie budynki są pochłonięte przez dziką roślinność, a po ulicach jak gdyby nigdy nic biegają sobie zwierzęta. Ostatnie grupki ludzi żyją w wiecznym strachu przed mechami - robotami bojowymi, których jedynym celem jest porwanie każdego żywego człowieka, i przetransportowanie go do mitycznej Piramidy - miejsca na końcu świata, gdzie każdy staje się niewolnikiem w służbie mechów. Wcielamy się w mężczyznę o ksywce Monkey, który jest przewożony właśnie na jednym z ogromnych statków niewolniczych. Kiedy wydaje się że jego los jest przesądzony, za sprawą serii pewnych zdarzeń, statek ulega awarii i komory niewolnicze zostają otwarte. Monkey dzięki swojej zwinności ucieka w kapsule ewakuacyjnej na ziemię, jednak nie jest mu dane cieszyć się wolnością. Po odzyskaniu przytomności okazuje się że ma na głowie założoną opaskę niewolnika, metalowy diadem który pozwala właścicielowi kontrolować swojego podwładnego, a jeśli ten nie usłucha rozkazu, zabić go. Opaskę założyła Trip, dziewczyna która również uciekła ze statku niewolniczego, i która wymusza na naszym herosie aby ten przeprowadził ją przez miasto do swojego rodzinnego domu. Jeśli Monkey nie usłucha to doświadczy śmiertelnego bólu. Jeśli Trip zginie, on umrze razem z nią. Chcąc-nie chcąc, nasza para wyrusza w pełną niebezpieczeństw podróż na zachód.

Nie ma wątpliwości że to fabuła jest najsilniejszą stroną tej gry. Mocno wzorowana na starej chińskiej powieści "Wędrówka na zachód", ale dodająca sporo od siebie historia porywa gracza od pierwszych minut gry i nie daje odetchnąć do samego końca. Ciągle coś się dzieje, ciągle coś robimy, i mimo że gra nie jest tak filmowa i widowiskowa jak niektóre inne tytuły, to nie pozwala się nudzić. Postacie stworzone są rewelacyjnie, ich charaktery są bardzo mocno zarysowane, zachowują się jak prawdziwi, żywi ludzie, wszystkie ich humorki odzwierciedla bardzo dobrze stworzona mimika twarzy. Swoje robi również genialny voice acting. Postacie autentycznie wyrażają emocje, krzyczą, smucą się i cieszą. Dobór aktorów okazał się strzałem w dziesiątkę (np. jako Monkey występuje gość który grał Golluma we Władcy Pierścieni i Hobbicie) i cut-scenki ogląda się jak dobry film. Szczerze powiedziawszy to w kwestii opowiadania historii i przekazywaniu emocji już dawno nie widziałem nic lepszego. Sama fabuła pod koniec robi się dużo bardziej mętna i filozoficzna, a samo zakończenie to już totalny mindfuck. Jedni twierdzą że zakończenie jest durne, mnie zostawiło z setką różnych myśli w głowie, prawie jak MGS2 kilka lat temu. Na pewno jest dużo niedopowiedzeń i miejsca na własne interpretacje, czy to źle, zależy tylko od gracza. Dla mnie absolutnie nie, chętnie bym podyskutował na temat zakończenia i tego jak się wiąże z całym światem gry.

AAqfbgl.jpg

Co do samej rozgrywki, to ciężko w ogóle określić do jakiego gatunku zaliczyć grę. Niby sporo walczymy, jednak gra nie jest slasherem, bo mamy zbyt uproszczony system walki, pozbawiony jakichkolwiek złożonych combosów czy super ataków (lekkie combo, silne combo, blok i atak obszarowy, the end). Sporo skaczemy po różnych platformach, wspinamy się po ścianach itd, jednak większość sekwencji zręcznościowych ogranicza się do "press A to do awesome things". Za nasze wygibasy odpowiada jeden przycisk, który dostosowuje reakcje do akcji, i rzadko kiedy grozi nam upadek czy zły skok. Etapy zręcznościowe zyskują przez to na płynności, jednak nie wymagają od nas żadnego zaangażowania. Często się skradamy, jednak gra absolutnie nie jest skradanką, bo jest zbyt uboga żeby w ogóle brać ją pod uwagę w tych kategoriach. Jest wszystkiego po trochu, ale niczego na tyle żeby zaszufladkować Enslaved pod jednym gatunkiem. Gdybym miał porównać ten tytuł do czegoś innego, to byłoby to Beyond Good & Evil, z tym że bez otwartego świata. W ogóle to uczucie podobieństwa do starej gry Ubisoftu towarzyszyło mi przez długi okres, zarówno pod względem samego gameplay'u, jak i poniekąd klimatu. Mi takie prowadzenie rozgrywki bardzo się spodobało, bo mogłem się skupić na historii, jeśli jednak ktoś oczekuje slashera czy platformówki w stylu Prince of Persia to może się rozczarować.

Graficznie gra jest piękna. Niby znowu oglądamy znany doskonale Unreal Engine 3, jednak twórcy wycisnęli z tego silnika naprawdę dużo. Świat jest piękny, zniszczone budynki robią wrażenie, wraki ogromnych robotów również zapierają dech w piersiach. Co tu dużo mówić, często po prostu przystawałem w miejscu żeby pooglądać otoczenie i porobić screeny. Wszystkie obrazki w tej recenzji pochodzą z mojego konta Steam, są zrobione podczas rozgrywki (tak wygląda gra, to nie pre-renderowane cut scenki) i pokazują jak gra wygląda w rzeczywistości. Chociaż może nie do końca, w ruchu gra wygląda nieporównywalnie lepiej. Ścieżka dźwiękowa również jest fenomenalna. Futurystyczne ambienty połączone z muzyką dalekiego wschodu i chóralnymi wokalami sprawiają że odczuwamy ten świat jeszcze mocniej. Słowa dużo tu nie dadzą, wystarczy posłuchać:

Youtube Video -> Oryginalne wideo

Youtube Video -> Oryginalne wideo

Warstwie technicznej nie mogę zarzucić absolutnie nic. Jest urzekająca i mega klimatyczna, doskonale współgra ze świetną historią. Chociaż otoczenie mogłoby być trochę bardziej interaktywne, ale nie można mieć wszystkiego.

Niestety, w każdym kawałku soczystego mięska musi się znaleźć jakaś chrząstka, i tak też jest tutaj. Gra nie ustrzegła się kilku wkurzających wad, których nie sposób pominąć przy jej opisywaniu. Przede wszystkim zawodzi inteligencja postaci. O ile w przypadku robotów można to wytłumaczyć faktem że są... robotami, to Trip jest głupia nawet jak na kobietę. Często zdarzało mi się że spadała z jakiejś przepaści albo zacinała się w ścianie i musiałem restartować grę od ostatniego punktu kontrolnego żeby przejść dalej. Do tego kilka razy stała w miejscu, mimo ostrzału ze strony wrogów i musiałem ją "ręcznie" przenieść w inne miejsce. Gra ma też notoryczne problemy z kamerą, która często wariuje i zmienia położenie na najmniej w danym momencie odpowiadające. Wkurza to zwłaszcza podczas walk z bossami, bo często nie widzimy co się dzieje i walczymy na oślep. Port na PC jest wykonany w miarę porządnie, mamy sporo ustawień grafiki, jednak bez względu na ustawienia gra potrafi mocno przyciąć. Nie są to spowolnienia spowodowane grafiką a po prostu źle zarządzaną pamięcią, bo zwiechy występują całkowicie losowo, bez względu na to co się dzieje na ekranie. Na szczęście są to przycięcia chwilowe i nie wkurzają tak bardzo przy dłuższym graniu. Nie wiem jak sterowanie na klawiaturze, bo od początku grałem na padzie. I nie narzekałem.

BxiYcjz.jpg

Cóż, mimo że gra jest bardzo dobra, pod niektórymi względami wręcz zjawiskowa, to z jakiegoś powodu nie zdobyła uznania wśród klientów i wylądowała na kupce gier niedocenionych, razem z Beyond Good & Evil i Psychonauts. Szkoda, bo o ile pod względem samego gameplay'u nic odkrywczego w niej nie ma, o tyle fabuła, postacie i ogólny feeling gry jest niesamowity. Cóż, ja zagrałem i nie żałuję ani trochę, wam również polecam, bo naprawdę warto. Zwłaszcza że gra nie jest droga (60 zł na muve digital), a oferuje kawał dobrej zabawy.

sioWscU.jpg

Sign in to follow this  


8 Comments


Recommended Comments

Widziałem początek tej gry i urwała mi łeb. Jak tylko będę miał trochę wolnej kasy to kupuję, bo mimo kiepskiego PR Ninja Theory ma niepowtarzalny styl. I postacie bardzo, ale to bardzo mi odpowiadają. Chociaż nie ukrywam, że zastanawiałem się przez chwilę dlaczego nie Steven Blum podkłada głos Monkeyowi :D.

Share this comment


Link to comment

Fajne jest to, że od samego początku gra wrzuca nas w wir wydarzeń. Bez zbędnych wstępów i retrospekcji, od początku bierzemy udział w ważnych i dynamicznych zdarzeniach. Nawet na temat samych bohaterów nie wiemy nic, dopiero podczas gry można wyłapać różne informacje z rozmów pomiędzy postaciami. W ogóle cała gra toczy się głównie wokół postaci. Cierpi na tym trochę obraz świata (bo nie wiemy nic o jego przeszłości i czemu wygląda tak jak wygląda), ale możemy bardziej przywiązać się do bohaterów.

Share this comment


Link to comment
Przede wszystkim zawodzi inteligencja postaci. O ile w przypadku robotów można to wytłumaczyć faktem że są... robotami, to Trip jest głupia nawet jak na kobietę.

Uważaj b3rt, powyższym stwierdzeniem prawdopodobnie doprowadziłeś do wściekłości dużą liczbę feministek :) .

Share this comment


Link to comment
Sama fabuła pod koniec robi się dużo bardziej mętna i filozoficzna, a samo zakończenie to już totalny mindfuck. Jedni twierdzą że zakończenie jest durne, mnie zostawiło z setką różnych myśli w głowie, prawie jak MGS2 kilka lat temu.

Czy ja wiem? Na pewno zrozumieć i ogarnąć jest ją łatwo, ale już jej analiza i dyskusja na temat decyzji Monkeya i samej piramidy to materiał na wielogodzinne dyskusje.

W ogóle fabuła to materiał raczej na film albo komiks, niż na grę i to mocno czuć. Mechanika jest prosta, design leveli taki sobie, długość też nie poraża. Gra się w sumie tylko po to, żeby poznać fabułę i liznąć więcej tego świata.

@Problemy techniczne - Chyba jednak port. Na PS3 nie uświadczyłem ani jednego z wymienionych problemów.

EDIT:

Jasne, długość jest dopasowana do fabuły, ale to potwierdza to, o czym mówiłem - Fabuła jest tutaj najbardziej wartościowa, grania jest trochu mało. Ale z drugiej strony można by też ją rozbudować, wzbogacić o jakieś wyjaśnienie tła (chyba że to miało miejsce w DLC, nie wiem). Choć wtedy istnieje ryzyko, że wszystko byłoby już przekombinowane ; )

Share this comment


Link to comment

@Sergi

Właśnie o to mi chodziło. Fabuła jest łatwa do przyswojenia a zakończenie - jeśli wzięlibyśmy je dosłownie - słabe i pełne luk. Jeśli jednak zaczęlibyśmy dyskutować na ten temat, przy okazji próbując odtworzyć bieg wydarzeń poprzedzających akcje gry (wojna z robotami, czym właściwie jest piramida, skąd się wzięła, czy Monkey ma coś wspólnego z piramidą, w końcu mówią takim samym głosem itd.) to można by było dyskutować godzinami.

Mechanika akurat mi się spodobała, bo nie była wymagająca i zamiast łamać palce na etapach platformowych czy walkach mogłem skupić się na opowieści. Aczkolwiek jeśli ktoś szuka konkretnej gry - czy to platformówki, czy slashera - to mocno się rozczaruje, bo gra w każdej kategorii gameplay'owej jest nijaka. Długość wydaje mi się w sam raz. Na spokojnym graniu, bez zbędnego szukania "flashbacków" zeszło mi nieco ponad 8 godzin. Wydaje mi się że gdyby było dłużej to historia byłaby zbyt rozciągnięta i straciłaby na impecie.

Share this comment


Link to comment

Grałem. Przeszedłem. I wróciłem znowu, bo to naprawdę urzekająca opowieść!

niektórzy narzekają na dość ubogi system walki, ale szczerze mówiąc mi osobiście nie bardzo przeszkadzał. Zwróciłem zaś uwagę na coś innego - w przerywnikach filmowych widać czasem podobieństwa do DmC, późniejszego dzieła NT, czy to w sposobie kadrowania, czy to chociażby przy zbliżeniach na twarz Monkey'a (która w niektórych momentach, zwłaszcza jeśli brac pod uwagę mimikę, jest bardzo podobna do twarzy Dantego). Oczywiście w żaden sposób mi to nie przeszkadzało, podobnie jak pewne uproszczenia w sposobie poruszania się i wspinaczki np po ścianach. Uważam, że gra jest naprawdę warta uwagi, nawet jeżeli nie jako slasher, ale dla poznania samej fabuły i relacji między Monkey'em i Trip:)

Pozdrawiam;)

Share this comment


Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...