Jump to content

Rzut b3retem

  • entries
    23
  • comments
    315
  • views
    26,258

Resident Evil: Revelations czyli mesjasz wątpliwy

b3rt

850 views

Resident-Evil-Revelations-Takes-Over-from-Metro-in-the-UK.jpg

Co prawda we wstępie do swoich wrażeń z Resident Evil 6 odwoływałem się do części piątej, jednak do napisania artykułu zmotywowała mnie zupełnie inna odsłona serii. Ta przez wielu uznawana za ?najlepszego Residenta ostatnich lat?. Proszę państwa, oto Resident Evil: Revelations.

Ciężko dokładnie określić czym jest Revelations względem serii. Z jednej strony gra pozbawiona jest numerka i powinna być uznawana za spin-off, z drugiej rozgrywka niewiele różni się stylem od części czwartej i piątej a fabuła opowiada o wydarzeniach gdzieś spomiędzy wcześniej wspomnianych odsłon i jest dość istotna dla całości uniwersum. Faktem jest jednak, że gra długo pozostawała tytułem na wyłączność 3DS?a i była to jedna z tych produkcji które budziły we mnie chęć zakupu konsolki Nintendo. Na szczęście jednak Capcom zdecydował się wydać w końcu grę na? bardziej znaczących i zaawansowanych platformach, w wersji odpowiednio upiększonej i dopracowanej. Mimo że port wyszedł w maju ubiegłego roku, to seria niespodziewanych wydatków sprawiła że swoją kopię kupiłem dopiero teraz. I wydaje mi się, że o ile na 3DS?ie niektóre jej elementy mogły nie przeszkadzać, o tyle na dużym sprzęcie tak różowo już nie jest. Ale do rzeczy.

Standardowo na początek, krótkie streszczenie fabularne. Jak wspomniałem wcześniej, akcja gry dzieje się pomiędzy częścią czwartą i piątą. Obserwujemy perypetie dobrze nam znanej Jill Valentine w szeregach nowopowstałej (acz dobrze znanej fanom serii) organizacji BSAA. Jill, wraz ze swoim partnerem Parkerem dostają zadanie zbadania pochodzenia dziwnych, martwych mutantów pojawiających się na plażach przeróżnych miast. Po dość krótkim wstępie nasza dzielna dwójka dowiaduje się o dryfującym po oceanie statku - Queen Zenobia - i zgodnie z rozkazem płyną sprawdzić co się na nim znajduje. Fabuła kręci się głównie wokół ww. pary, jednak w kilku epizodach mamy możliwość sterować również innymi bohaterami, w tym równie dobrze znanym Chrisem Redfieldem. I już tutaj pojawia się pierwszy problem.

resident_evil_revelations_3_605x.jpg

Postacie są słabe. Naprawdę, nigdy nie spodziewałem się cudów po Resident Evil, ale jednak od jakiegoś czasu charaktery głównych bohaterów były w miarę dobrze rozrysowane i dało się poznać niektóre cechy postaci pomiędzy częściami. Tutaj jedynie Chris trzyma poziom, bo mimo że przez całą grę kieruje nim chęć uratowania Jill (praktycznie o niczym innym nie wspomina przez całą grę), to jest w tych swoich pojękiwaniach bardzo wiarygodny. Główna heroina, panna Valentine to największy drewniany klocek jakiego widziałem w grach. Postać absolutnie wyprana z jakiejkolwiek ekspresji, z jednym wyrazem twarzy przez całą grę, z jednym tonem głosu, nie wprowadzająca absolutnie żadnych emocji do tego co się dzieje na ekranie. Może jestem nieco przewrażliwiony po mocno reżyserowanym, ale dzięki temu bardziej emocjonalnym i filmowym RE6, ale statyczność głównych bohaterów nie wpływa pozytywnie na odbiór historii. A to są główne postacie, wszystkie poboczne to już najniższe stany średnie. Parker nie wnosi swoją obecnością kompletnie nic, jest równie bezpłciowy co Jill. Jessica wygląda i zachowuje się jak durna blondynka z filmów pokroju American Pie, sypie nieśmiesznymi tekstami i przymila się do Chrisa jak nastolatka z jakiegoś podrzędnego anime (całą grę czekałem aż powie ?I?m still waiting for Chris-kun to notice me?). No i ten wygląd. Sorry, ale wydaje mi się że taki design pasowałby do serii Metal Gear albo Devil May Cry, ale nie Resident Evil. Zresztą, zobaczcie sami:

SherawatRev.jpg

Podobnie ma się sprawa z Raymondem, który mimo iż role miał całkiem ciekawą, to jego - za przeproszeniem - pedalsko-hipsterski wygląd i zachowanie również nie nastraja pozytywnie. Wystarczy rzucić okiem:

rerevelations-arte-raymond_110823.jpg

Szkoda komentarza. Do tego gra wprowadza postacie IMO całkowicie zbędne, jak ta para niepełnosprytnych derpów (Keith i Quint) która chyba w zamiarach miała być comic relief, ale nie do końca wyszło. Cóż, sama historia miała potencjał, ale postacie ją całkowicie zmarnowały. No ale chodźmy dalej.

Bo dalej jest już trochę lepiej. Sama rozgrywka to taki mix tego co widzieliśmy w Resident Evil 1-3 z wyglądem i nastawieniem na akcje z nowszych odsłon serii. Historia podzielona jest na rozdziały, gdzie każdy kończy się jakąś zaskakującą akcją, bądź zakończeniem pewnego etapu przygody, a zaczyna krótkim streszczeniem poprzednich epizodów. Co jakiś czas mamy możliwość wcielenia się w którąś z postaci drugoplanowych i rozegrania krótkiego epizodu pobocznego, jednak główny wątek kręci się wokół Jill i Parkera, którzy próbują uciec z Queen Zenobia. I warto zaznaczyć pewną nieścisłość z niektórych recenzji i opinii. Dużo ludzi chwali powrót do korzeni serii, jednak ten powrót jest nieco iluzoryczny. Teoretycznie dostajemy do zwiedzenia cały statek, niektóre pomieszczenia są zamknięte kluczami (dobrze znane ?na drzwiach znajduje się znak kotwicy? jest tu obecne), jednak całość jest dużo bardziej liniowa i ograniczona niż np. Resident Evil 2, gdzie mieliśmy ogromny posterunek policji i tereny przyległe które mogliśmy dowolnie zwiedzać, a gra wymuszała na nas wracanie wielokrotnie do tych samych miejsc po znalezieniu odpowiedniego klucza czy przedmiotu. W Revelations dość szybko trafiamy do głównego hallu statku z którego możemy się dostać do poszczególnych sekcji, które rozgrywamy już bardzo liniowo, tak jak chcieli tego scenarzyści. Oddzielne obszary statku są swoimi własnymi ekosystemami, i rzadko kiedy musimy się wracać do poprzednich żeby np. użyć znalezionego wcześniej klucza (powiedziałbym że w ogóle, ale mógłbym się mylić, bo został mi jeszcze kawałeczek do końca). Cała akcja rozgrywa się wewnątrz poszczególnych sekcji, jak zrobimy w nich to co mamy zrobić, to wracamy do hallu i przechodzimy do następnej. Mało tego, jeśli postanowimy pozwiedzać miejscówki w kolejności innej niż zażyczyliby sobie tego autorzy, to nic z tego, bo albo przejście będzie z jakiegoś naturalnego powodu zamknięte (np. brak prądu), albo nic tam nie znajdziemy, nawet kluczy, które później w wyniku skryptów fabularnych się pojawiają. Zapomnijcie też o zbieraniu przedmiotów po mapie do użycia ich w jednym miejscu (coś jak bezpieczniki z RE2 czy symbole cyklu doby z jedynki), większość poszukiwań ogranicza się do znalezienia klucza. Tak samo z zagadkami, poza obchodzeniem obwodów elektrycznych (całkiem fajnym swoją drogą) nie ma tu nic ciekawego. Przy okazji warto wspomnieć o braku sensownej mapy. W prawym górnym rogu mamy cały czas mały wycinek najbliższych pokoi, jednak jeśli chcielibyśmy sprawdzić większą część statku i np. przypomnieć sobie jakieś zamknięte drzwi to nic z tego. Mapa główna jest po prostu trójwymiarową bryłą w kształcie statku i nie ma na niej praktycznie żadnych informacji, żadnych ścian ani drzwi, więc jedyna opcja znalezienia sekretów to zapamiętywanie poszczególnych miejsc. Na 3DS taka mapa mogła być fajnym gadżetem dla pokazania możliwości generowania obrazu trójwymiarowego, ale na kompie w ogóle się to nie sprawdza. Dla ludzi zawiedzionych liniowością RE6 całe prowadzenie historii i rozgrywka to niewątpliwie krok w dobrym kierunku, jednak jeśli ktoś spodziewał się swobodnego zwiedzania statku niczym willi z pierwszego RE to może się srogo rozczarować.

resident_evil_revelations_20_605x.jpg

Jak wspomniałem wcześniej, sama rozgrywka niewiele różni się od tego co mieliśmy okazje widzieć w Resident Evil 4 i 5. Dodano nam możliwość poruszania się podczas celowania i chodzenia na boki, jednak o jakichś skomplikowanych unikach nie ma co marzyć. Strzelanie jest bardzo przyjemne, a niektóre walki bywają naprawdę wymagające i trudne. Co mnie osobiście bardzo rozczarowało, to brak porządnie zrealizowanych hitboxów. Przecież już w czwórce mieliśmy możliwość powalenia przeciwnika celnym strzałem w kolano, wytrącenia mu broni z ręki czy ogłuszenia strzałem w głowę. Tutaj tego nie ma, każdy przeciwnik reaguje zawsze tak samo po przyjęciu kulki (lekko się wzdryga) i to czy trafimy w głowę, w nogę czy w korpus nie ma większego znaczenia przy większości przeciwników. Można to tłumaczyć faktem że tak naprawdę mierzymy się z mutantami złożonymi w dużej części z wody, a nie zainfekowanymi ludźmi, i w gruncie rzeczy jest to przeszkoda wymagająca zmiany pewnych przyzwyczajeń (a nie błąd sam w sobie), ale warto o tym wspomnieć. Warto również wspomnieć o limicie broni który możemy ze sobą nosić. Maksymalnie możemy ze sobą dźwigać trzy sztuki broni, bez znaczenia czy będą to pistolety, shotguny czy karabiny. Samych broni jest nawet sporo (może nie tyle co w RE5, ale na pewno więcej niż w innych częściach) i dodatkowo mamy możliwość ulepszania ich znalezionymi po drodze częściami, co potrafi dawać naprawdę fajne efekty końcowe (np. strzelanie dwoma pociskami na raz czy większe obrażenia przy bliskich odległościach). Kombinowanie z uzbrojeniem się akurat udało, tu należy się twórcom pochwała. Prócz broni dostajemy również urządzenie do skanowania wrogów i otoczenia. Skanowanie potworów ładuje nam "pasek", który po każdym napełnieniu dodaje nam jedną apteczkę (które swoją drogą nie są już podzielone na ziółka i spraye, mamy jeden rodzaj medykamentu który całkowicie leczy obrażenia), a przeszukanie otoczenia pozwala znaleźć ukryte przedmioty i amunicje.

Niektórzy pewnie zapytają: ?a co z QTE?? Oczywiście Capcom nie zrezygnował ze swojego ulubionego patentu, ale w sumie nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony są jeszcze bardziej irytujące niż w RE6, bo np. każde złapanie przez przeciwnika wiąże się z szarpaniem gałki analogowej na wszystkie strony, a każde otwarcie zastawionych drzwi to uporczywe klepanie ?A? na padzie. Każdorazowe pochwycenie naszej postaci przez przeciwnika wiąże się z koniecznością szybkiego ruszania analogiem na wszystkie strony. Czasami postać wyrwie się od razu, czasami nie, nie wiem od czego to zależy i jest bardzo irytujące. Z drugiej jednak takie wstawki występują na tyle rzadko że nie rażą tak bardzo. No, może prócz wspomnianego szarpania gałą, bo to akurat jest mega wkurzające, i na pewno źle służy kontrolerowi. W ogóle gra jest bardzo mało? interaktywna? Nie wiem czy to odpowiednie słowo. W każdym razie poruszanie się w terenie jest bardzo ograniczone, jeśli na twojej drodze stoi biurko, to jeśli twórcy nie przewidzieli takiej opcji to przez niego nie przeskoczysz. Tak samo krzesło, stół, rozbite szkło, cokolwiek. Prócz możliwości zniszczenia niektórych skrzyń nie można zrobić ze scenografią kompletnie nic, a blokują nas najprostsze rzeczy.

resident_evil_revelations_33_605x.jpg

Nie rozumiem też kilku dziwnych rozwiązań które projektanci wymyślili na potrzeby gry. Chociażby wprowadzenie drugiej postaci w każdej kampanii. W Revelations nie ma możliwości przejścia kampanii w co-opie, więc kompletnie nie rozumiem dlaczego do każdego rozdziału na siłę jest wpychana jakaś druga postać. Żeby była jeszcze jakoś użyteczna, ale tak niestety nie jest. Potwory skupiają swoją uwagę głównie na nas, nie na naszym towarzyszu, więc nie mamy możliwości skorzystania z niego jak ze swego rodzaju tanka do zbierania części wrogów, którzy czasami występują w ilościach naprawdę sporych. A co już w ogóle jest komiczne i debilne, to nasz towarzysz - uwaga - nie zadaje obrażeń! Tak, koleś/babka stoi, biega, strzela do wrogów, oni ewidentnie strzały przyjmują, jednak nie wiąże się to kompletnie z niczym. Przy normalnej grze można ten fakt przeoczyć, ale kilka razy zrobiłem sobie eksperyment i uciekałem w kółko przed goniącym mnie wrogiem podczas gdy Parker faszerował go ołowiem i nic. Potwór nie padł nawet po kilkunastu strzałach i musiałem go ubić własnoręcznie. Nie wiem czy to taki ficzer gry, czy występuje to tylko na hardzie, ale jest przekomiczne i sprawia że nie widzę żadnych, absolutnie żadnych powodów wrzucania do kampanii drugiego bohatera. Można było zostawić gracza samego, gra z pewnością zyskałaby na odczuciu wyobcowania, a tak?

Technicznie jest ok. Capcom wrzucił do gry tekstury w wysokiej rozdzielczości i poprawił cieniowanie i oświetlenie, dzięki czemu gra wygląda naprawdę ładnie i klimatycznie. Zwiedzanie opuszczonego, ciemnego statku jest naprawdę przyjemne a niektóre lokacje, jak chociażby wspomniany wcześniej hall czy przymglona jadalnia robią wrażenie. Niestety, korzeni sięgających konsol przenośnych nie udało się ukryć w kwestii animacji, które są dość mizerne. Nie ma nawet osobnych animacji przy bieganiu po ukosie, nogi postaci zawsze skierowane są do przodu, co wygląda komicznie, jak z gier sprzed dziesięciu lat. Kuleje również mimika twarzy wszystkich postaci, od której bije sztucznością. Niemniej jednak jako port z 3DS?a gra wygląda przyzwoicie, i ma naprawdę małe wymagania sprzętowe. Nie ma się również o co przyczepić do dźwięku i muzyki, te już na małej konsolce robiły wrażenie, a tutaj jest to samo, tyle że w lepszej jakości.

Jak wspomniałem wcześniej, gra nie daje nam możliwości ukończenia kampanii z przyjacielem w trybie współpracy. Nie ma również znanego z poprzednich części trybu Najemnicy. Zamiast tego dostajemy Raid, który jest czymś w rodzaju Najemników z RE3. Zostajemy wrzuceni do jednego z kilku wcześniej ukończonych poziomów i naszym zadaniem jest dotarcie z punktu A do B w jak najkrótszym czasie, w czym przeszkadzają nam przeciwnicy, których liczebność jest o wiele większa niż podczas normalnej kampanii. W tym trybie możemy grać z innymi ludźmi, a jego żywotność dodatkowo wydłuża możliwość odblokowania różnych bohaterów, skórek na postacie, broni, ulepszeń itd. Na początku uważałem ten tryb za bardzo słaby, jednak po jakimś czasie mnie wciągnął i bardzo przyjemnie się w niego gra, zwłaszcza jak ma się znajomego do współpracy.

Cóż, mimo że dużo narzekam, to jednak gra jest naprawdę bardzo dobra. Nie idealna, nie jest "najlepszym Residentem ostatnich lat", ale jest bardzo, bardzo dobrą i wciągającą produkcją. Przede wszystkim jest miłą odskocznią dla ludzi którym niekoniecznie spodobała się część szósta, rozwija nieco wątki z innych gier (głównie z 5) i dodatkowo rozbudowuje uniwersum o nowe postacie. Ma również bardzo przyjemny styl gry, nie skierowany aż tak mocno na akcje jak nowsze odsłony (acz do typowego survivalu nadal mu daleko). Niemniej jednak nie jest to gra idealna, ma bardzo dużo wad i nieprzemyślanych rozwiązań, zdarzają się bugi, związane również z współpracą ze Steamem (podobnie jak w Darksiders, po pewnym czasie przestało mi nabijać achievementy, co trochę mnie zbulwersowało). W wielu miejscach widać też kieszonkowy rodowód produkcji i patenty które można było przeoczyć przy graniu na małej konsolce mocno rzucają się w oczy na dużym ekranie. Ostatecznie jednak grę polecam każdemu fanowi Resident Evil, bo można się naprawdę nieźle przy tej produkcji rozerwać.

resident_evil_revelations_54_605x.jpg

PS. Screeny ponownie z Videogamera i Resident Evil Wiki. Zrobiłem sobie przemeblowanie w pokoju, tak że teraz jak gram na padzie to mogę się rozwalić w łóżku i nijak nie chce mi się wstawać żeby nacisnąć F12 tongue_prosty.gif



4 Comments


Recommended Comments

Ta seria jest świetna (mówię o tekstach, nie o grach, bo większości nie spróbowałem :P). Czytam z dużym zainteresowaniem, naprawdę dobre wgryzienie się w temat, moim zdaniem.

Share this comment


Link to comment

Dzięki. Miałem jeszcze w planach napisanie o Resident Evil 3 i RE4 jak już wyjdzie edycja HD, ale zainteresowanie jest znikome (zarówno pod względem wyświetleń jak i komentarzy), więc nie wiem czy mi się będzie chciało.

Share this comment


Link to comment

Mało jest tak kompleksowych recenzji na blogach. Bardzo dobra robota! Planuję kupić 3DS-a i, jeśli już, to zagram na nim, bo konsoli stacjonarnej i mocnego PC nie mam. W ogóle ta gra jest jedną z tańszych dobrych produkcji na konsolkę Nintendo, taniej chodzi chyba tylko Street Fighter IV.

Share this comment


Link to comment

No ja Cię na pewno zachęcam, bo jak RE nigdy nie lubiłem (czyt. zwisało mi), tak po przeczytaniu nabrałem nieco ochoty na ponowne wgranie RE5 (choć to GFWL...) i popróbowanie tego klimatu. Chociaż RE3 z CDA też gdzieś zalega w sumie: które lepsze?

Share this comment


Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...