Jump to content

Rzut b3retem

  • entries
    23
  • comments
    315
  • views
    26,258

DmC: Devil may Cry, czyli nie taki demon zły

Sign in to follow this  
b3rt

2,061 views

Rzadko się zdarza żebym śledził perypetie jakiejś gry przed jej premierą. Z reguły czekam aż gra się ukaże, aż pojawią się pierwsze opinie i recenzje, po czym dopiero rozważam zakup. Z nową częścią DMC (teraz już DmC) było całkiem inaczej, bo serię darzę pewną sympatią (mimo że jakimś wielkim fanem nie jestem, jak np. z RE), a w dodatku produkcji od samego początku towarzyszyły ogromne kontrowersje spowodowane zmianą studia tworzącego i resetem marki razem ze wszystkim co do tej pory z nią kojarzymy. Ale czy obawy były słuszne? Czy gra faktycznie jest jednym wielkim rozczarowaniem, czy może jednak tchnęła w serię nowego ducha?

dmc-devil-may-cry-by-gamergaijin-d5h0ufb-337172.jpg

Wydaje mi się że można już zapomnieć o tych wszystkich perypetiach związanych z produkcją DmC, o niewyparzonym języku przedstawiciela Ninja Theory i o innych kontrowersjach. Pył wojenny opadł, zawiedzeni fani dostali swojego nowego mesjasza pod postacią Metal Gear Rising: Revengeance (którego też planuję opisać w najbliższym czasie, jak już ukończę najwyższy poziom trudności) a sam DmC zaczął już coraz częściej odwiedzać Steamowe wyprzedaże i regały sklepowe zarezerwowane dla tanich serii (pojawił się ostatnio w Premium Games). Jeśli miałbym się odnieść do tego całego zamieszania przed premierą, to nie uważam że samo NT, a dokładnie ich kontakt z klientami był dobry, ale hejt ze strony społeczności był absurdalny, krytykowane było absolutnie wszystko od momentu ukazania się pierwszego trailera. Gra dostawała 0 i 1 na metacritic nie za to jaką była grą, ale za to, że nie była kolejną częścią starego DMC, co było absurdalne. Tyle mojej opinii na ten temat, wolałbym do tego więcej nie wracać i skupić się na samej grze. Ale jak to mówią kolejarze, wszystko po kolei.

Najnowsze DmC to reboot serii, więc i historia musi zostać zrestartowana. W obecnym uniwersum demony już dawno przybyły na ziemię. Na tyle dawno, że praktycznie żaden żyjący człowiek nie pamięta tych wydarzeń. Ba, niewielu ludzi w ogóle wie że demony są na ziemi. A to dlatego że cała ludzka rasa żyje w iluzji stworzonej przez Mundusa, potężnego demona który w pod postacią silnego i wpływowego biznesmena rządzi wszystkim ze swojej wieży w centrum miasta. Mundus przez lata sprawił, że wszyscy ludzie, nawet najwyższej rangi politycy są od niego w stu procentach zależni. Od niego i jego pieniędzy. Władza, media, handel, demony kontrolują każdy aspekt życia społecznego ludzi. Wszyscy którzy wiedzą o istnieniu Limbo i ingerencji demonów w świat ziemski są przedstawiani jako terroryści i kreowani przez media na wrogów publicznych. Niektórzy próbują walczyć z oprawcą, inni mają to głęboko gdzieś. Jedną z takich osób jest Dante, koleś dla którego ostatnią interesującą rzeczą jest ratowanie świata. Zamiast tego woli imprezy, balowanie do rana, opcjonalnie zabijanie demonów które zbliżą się za bardzo do jego przyczepy. Jednak i taka sielanka się zmienia w momencie w którym poznaje Kat, jedną z przedstawicielek grupy wyzwoleńczej The Order, która niejako wymusza na nim pomoc w ratowaniu miasta z kleszczy Mundusa.

5cn9e9c.jpg

Cóż, historia ma bardzo duży potencjał. Jest dość niestandardowa i bardzo mocno odnosi się do czasów dzisiejszych i ogromnych kontrowersji związanych z inwigilacją obywateli i wpływem mediów na tworzenie obrazu świata w oczach społeczeństwa. Mundus to nie typowy boss który rządzi światem poprzez strach i terror, bardziej przez uzależnienie wszystkich od swojej osoby i swoich pieniędzy. Owszem, znajdą się jakieś nielogiczności i dziury fabularne, ale w końcu to tylko slasher. Ale nawet jak na slashery historia jest bardzo fajna. A raczej byłaby, gdyby nie największa wada tej gry: postacie. Słowo daje, tak daremnie stworzonych bohaterów nie widziałem już dawno w żadnej grze. Żadna, absolutnie żadna nie jest wiarygodna i w żaden możliwy sposób ciekawa. Tu nawet nie chodzi o to czy są irytujące czy też nie, są po prostu nijakie. Nowy Dante nie jest nawet cieniem starego zjadacza pizzy, i o ile na początku jeszcze jest na swój sposób wyrazisty (mimo że to palant który ma wszystko gdzieś) to z czasem staje się płytki i pozbawiony emocji. Niby przechodzi jakąś tam przemianę, ale przyczyny tej zmiany są całkowicie obce. Jest po prostu nijaki, manekin pełniący główną rolę w teatrze. Z innymi postaciami jest jeszcze gorzej. Kat, będąca katalizatorem zmiany Dantego jest jeszcze bardziej bezpłciowa i wyprana z emocji niż główny bohater. Patrząc na nią i jej zachowanie jeszcze bardziej niezrozumiałe są motywy Dantego. Każdy jeden demon jest tak samo pusty i nijak się ma do świetnych bossów chociażby z poprzednich DMC. Jedyna w miarę porządna postać to Vergil, ale głównie dlatego że przez całą grę utrzymuje swój image zarozumiałego buca. No i trochę bardziej na zasadzie ?na bezrybiu i rak ryba?, bo dowolna postać z innych gier Capcomu miażdży go w przedbiegach. Za postacie należy się ogromna pała, bo już dawno niczego głupszego nie widziałem. Ale jednocześnie nie da się ukryć że postacie to w slasherze rzecz drugorzędna, można przymknąć oko na wiele rzeczy o ile gra się fajnie. A jak się gra? Jeszcze nie teraz, najpierw warstwa techniczna tongue_prosty.gif

Co do grafiki, to wystarczyłyby dwa słowa: Unreal Engine. IMO jeden z najlepszych silników do gier (bo oferuje wysoką jakość grafiki przy jednocześnie niskiej ?zasobożerności?), ale jeden z najbardziej monotonnych. Większość gier na UE3 wygląda bardzo podobnie, i nie licząc bubli pokroju Turoka, to większość jest bardzo ładnych. Tutaj też nie jest inaczej, i gra wygląda świetnie: tekstury nie biją po oczach kantami, postacie poruszają się wiarygodnie i płynnie a ilość efektów pokroju rozmyć czy refleksów w ogóle nie sprawia że gra działa gorzej. Skoro już jestem przy grafice, to warto pochwalić twórców za warstwę artystyczną w DmC. O ile postacie są daremne i zasługują na wieczne męki w najczarniejszych odmętach piekieł, o tyle świat jest stworzony doskonale. Począwszy od Limbo, ze swoimi zmieniającymi się budynkami, przez miasto (równie dobrze wykonane) aż po świat w ?wizjach? Dantego, gdzie widać doskonale że UE3 nie jest aż tak przestarzałym silnikiem jak niektórzy uważają. Jednak na pierwszy plan wysuwa się Limbo, to jak się zmienia i przekształca, ze swoimi zniszczonymi i zarażonymi elementami scenografii, z umęczonymi duszami wychodzącymi ze ścian. Dla mnie majstersztyk, i ogromny plus dla Ninja Theory.

At0YzTS.jpg

Ciężko jest ocenić muzykę w grach. Jest to rzecz bardzo subiektywna, i w dużej mierze zależy od tego co podoba się nam w normalnym, pozagrowym życiu. Siląc się na obiektywizm, to muzyka jest dobra. Odpowiednio dynamiczna i pasująca do tego co się dzieje na ekranie. Prywatnie? Podkład jest doskonały. Od dawna jestem fanem Combichrist, i zarówno kawałki klasyczne jak i te nowsze, bardziej metalcore?owe są świetne. Podobnie boss theme?y zrobione przez zespół Noisia. Chociaż te drugie są mocno dubstepowe, a ten gatunek bywa bardzo irytujący dla niektórych. Ale jak wspomniałem na początku, odbiór soundtracku to rzecz czysto subiektywna, więc można powiedzieć że się nie podoba, ale że jest nieudany to już niekoniecznie. Dla mnie jest bardzo dobry i od dawna mam go na płycie CD (bardzo fajne, dwupłytowe wydanie).

3Jx5LXK.jpg

Historia jest, grafika jest, muzyka jest, więc można w końcu przejść do samej rozgrywki. Przydałoby się ocenić ją dwa razy: raz z perspektywy gracza będącego fanem starszych DMC, i drugi raz, okiem gracza którego DMC mało interesuje, bądź serii nie lubi. Patrząc z tej pierwszej perspektywy to gameplay jest słaby. Zabrano lock-ona, pozmieniano dużo rzeczy w samej mechanice? wszystkiego (od ciosów, przez DT na unikach kończąc), zabrano style i zdaniem niektórych, nie dano nic w zamian. Patrząc na DmC przez pryzmat DMC, to system walki jest po prostu słaby, co jestem w stanie zrozumieć. Jednak co jeśli nie jesteśmy przywiązani do poprzednich gier Capcomu? Wtedy sprawa ma się całkiem inaczej. Lepiej. Brak sztywnego systemu styli który IMO bardzo ograniczał nas w DMC3 (chcę robić uniki, to nie mogę blokować, chcę walczyć mieczem to okraja mi się opcje strzelania itd.) sprawia że gra jest bardziej płynna. Możemy kroić w powietrzu, robić ?tricki? z pistoletami, robić uniki, podwójne uniki (dzięki anielskiej broni), możemy przyciągać wrogów do nas, albo nas do nich, zmieniać bronie ?w biegu?, co ułatwia bardzo robienie przeróżnych kombosów i wiele innych rzeczy. Walka jest bardzo dynamiczna i płynna, wszystko robimy niejako z przyłożenia, i wcale nie trzeba mieć kosmicznych zdolności manualnych żeby walczyć efektywnie i efektownie. Brak lock-ona w ogóle nie przeszkadza, ani trochę. Ukończyłem grę praktycznie na wszystkich poziomach trudności (na najwyższym doszedłem do połowy, ale nie mam obecnie czasu go kończyć) i jego brak doskwierał mi tylko kilka razy, kiedy zamiast wroga w powietrzu łapałem hakiem tego najbliższego. Brak ciosów wykorzystujących lock-on zastąpiono dwoma klawiszami odpowiedzialnymi za atak: silny i słaby. Wszystkie te elementy sprawiają że walka dość szybko staje się bardzo przyjemna i na pewno dużo łatwiejsza w opanowaniu niż w poprzednich grach z Dantem w roli głównej. Mało tego, ostatnio zagrałem z nudów w DMC3 i czułem się wręcz ograniczony tym że nie mogę swobodnie korzystać z wszystkich dostępnych ruchów (style?) czy zrobić tak prostych rzeczy jak wybicie wroga w powietrze bez konieczności lockowania na nim. Nawet brak tak podstawowej rzeczy jak swobodne obracanie kamery (która przy okazji nie wariuje jak ta z np. MGR:R) był bólem na tyłku przez całą grę. Jestem w stanie zrozumieć zawód jeśli ktoś oczekiwał rozwiniętego systemu ze starych DMC, ale sam fakt że jest inny nie znaczy od razu że jest gorszy. Nie ukrywam, ma swoje wady, chociażby występowanie potworów podatnych tylko na ataki odpowiedniego typu broni (nie byłoby to problemem gdyby były to ?moce? połączone z tymi samymi ciosami, jak np. w Castlevanii LoS, ale tu bronie są różne i gra wymusza czasami na mnie granie np. toporem, którym grać nie lubię), system oceniania (który zbyt łatwo daje nam możliwość wbicia najwyższych ocen) czy średnia przydatność niektórych broni, ale ogólnie jednak moim zdaniem nowy system jest lepszy i ma większy potencjał. Można by było go jeszcze rozwinąć w kolejnych częściach, ale ze względu na zbyt niską sprzedaż takie raczej nie powstaną.

AfKuboP.jpg

Skoro mowa o gameplay?u, to warto też wspomnieć że gra dość sprytnie wplata elementy typowe dla platformówek. Od czasu do czasu przyjdzie nam poskakać pomiędzy zawieszonymi w powietrzu elementami poziomu, wykonać dalekie skoki (jest do tego specjalny ruch) czy pohuśtać się na łańcuchach z naszych broni. Jednocześnie system nie jest jakoś specjalnie nachalny i nie przeszkadza w ogóle w odbiorze gry. Jest miłą odskocznią od ciągłego krojenia przeciwników.

Kończąc tą recenzję przydałoby się postawić dwie oceny. Jedną dla fanów poprzednich części DMC, drugą dla? wszystkich innych graczy. Zatem jeśli lubiłeś poprzednie produkcje Capcomu, tęsknisz za białowłosym Dante, i szukasz wymagającego systemu walki to tego tu nie znajdziesz. Gra zrywa z poprzednikami w praktycznie każdym aspekcie, i raczej nie będzie się podobać osobom które przyciągnął ten japoński klimat i kunszt. Jeśli jednak szukasz fajnego, acz nieskomplikowanego slashera, z całkiem przyjemnym i płynnym systemem walki, świetną oprawą, i przy okazji jesteś w stanie przeboleć daremnych bohaterów to jest szansa że przy DmC będziesz się bawił świetnie. Osobiście mam w grze nabite coś koło 50 godzin i zacząłem kończyć grę na najwyższym poziomie trudności, i na pewno będę do niej wracał jeszcze nieraz. Gdybym miał wystawić produkcji NT ostateczną ocenę to byłoby to 8/10, ale że nie lubię wystawiać ocen, to tego nie zrobię. W każdym razie polecam przynajmniej sprawdzić, bo warto.

Sign in to follow this  


60 Comments


Recommended Comments



Tu nawet nie chodzi o to czy są irytujące czy też nie, są po prostu nijakie. Nowy Dante nie jest nawet cieniem starego zjadacza pizzy, i o ile na początku jeszcze jest na swój sposób wyrazisty (mimo że to palant który ma wszystko gdzieś) to z czasem staje się płytki i pozbawiony emocji.

Grałem tylko w demo (bo poluję na wersję na X-360, a tutaj ceny wciąż oscylują w granicach 80 zł) i na jego podstawie mogę napisać, że ten irytujący dupek, czyli nowy Dante, mnie się spodobał. Bo był irytującym dupkiem. Zbyt wielu herosów w grach jest tak wspaniałych i bohaterskich, że powitałem z radością kogoś, kogo po prostu nie lubię :P.

Ah, jeszcze jedno. Grałeś w wersję PC, ale na czym? Na klawiaturze, czy padzie? Bo ceny wersji konsolowej nadal zabijają wysokością, więc się poważnie zastanawiam nad wersją PC. A aktualnie nie mam pada.

Jak się gra na klawiaturze? Łamanie palców?

  • Upvote 2

Share this comment


Link to comment

Dzisiaj przeszedłem na Nephilimie. Do wad dorzucę jeszcze brak cancela, wiele razy nie udało mi się uniknąć ataków tylko dlatego, że Dante kończył jakąś długą animację. Na PS3 pojawiają się też czasami problemy z płynnością, a etap w klubie Lilith pomimo świetnego projektu bije po oczach jaskrawymi kolorami. Jedna z lepszych gier, w jakie ostatnio grałem (chociaż może nie powinienem tego mówić, bo jestem w trakcie platynowania Bayonetty xd).

Share this comment


Link to comment

Wybaczyć mogę postacie. Wybaczyć mogę zmianę mechaniki. Ale tego, że nowy system walki jest POPSUTY wybaczyć nie mogę. Rozdymające się komicznie hitboxy, dziwne zasady cancelowania, brak lock-on czy przegięty diabelski unik całkowicie psują odbiór gry nie jako DMC, ale jako slashera. Do tego należy dodać najbardziej niesmaczną i skandaliczną scenę w poprzednim roku, czyli aborcję karabinem....

  • Upvote 3

Share this comment


Link to comment

Do tego należy dodać najbardziej niesmaczną i skandaliczną scenę w poprzednim roku, czyli aborcję karabinem....

Seks Mundusa i Lilith. W ubraniach. Chociaż w ich przypadku to akurat lepiej...

Share this comment


Link to comment

W ogóle NT miało dziwne zjazdy w fabule. Pomijając wspomniane przez kolegów wyżej niesmaczne scenki, mogę dorzucić też niektóre odzywki bohaterów (zawartość spreju, którym Kat maluje portale, przechwałki Vergila o "wymiarach" czy sposób, w jaki Dante prowokuje Mundusa - jeśli gra sprawia, że autentycznie WSPÓŁCZUJĘ głównemu złemu, którego przez cały czas przedstawia się jako skończoną kanalię i sukinkota... ja przepraszam, ale coś jest wtedy nie tak) czy kreację Vergila.

Gość ma dwa tryby: nijakiego, mdłego typka ze szczątkową osobowością (ten człowiek... pardon, nefilim rozkręcił cały ruch oporu? serio?!) i kompletnego sku*wiela ("szczelę w plecy bezbronnej Lilith w samym środku wymiany zakładników, w obecności całego zespołu SWAT i pod okiem Mundusa, byndą heheszki"). Do tego cały czas jest kreowany na "zbawcę ludzkości" i naszego sprzymierzeńca... by na sam koniec wykonać zwrot o 180 stopni. Nie mam nic do samego zwrotu, to jest OK i tego NT nie bronię. Przyczepię się za to do sposobu wykonania, bo cały ten plot twist sprowadza się do "przykro mi Kat, sorry Dante, jestem tym złym, uważam, że ludzie są słabi, mówię wam to pięć minut po tym, jak razem pokonaliśmy Mundusa dzięki pomocy udzielonej przez Kat właśnie... cały ten ruch oporu był tylko po to, żebym mógł se potem rządzić światem, lol".

Dla porównania, Vergil ze starego DMC miał całkiem sensowne powody, by być żądnym potęgi sukinkotem idącym po trupach tak samo jak Dante miał powody, by pracować jako łowca demonów. O backgroundzie obu postaci wiedzieliśmy chyba o połowę mniej, ale ich charaktery i motywacje były spójne, sensowne i uzasadnione od początku do końca.

Sama gra... Grafika wygląda OK, ale podejrzewam, że i tak będę zmuszona grać z modem zmniejszającym nasycenie barw. Muzyka mnie nie jara (Combichrist brzmi chwilami jak garażowa kapela metalcore'owa usiłująca grać death metal, dubstepu absolutnie nie trawię). Gameplay'owo jest dobrze, ale nic poza tym.

O hejcie wolę nawet nie mówić, bo owszem, zawiedliśmy jako fanbase. Zbyt wiele osób zareagowało jak przedszkolaki i/lub nie wydoroślało w porę z zagrywek typu wstawianie na metacritics ocen 1/10. Z drugiej strony mam dużą urazę do twórców (za lanie szeroką strugą na stare gry) i dziennikarzy (za podlizywanie się Capcomowi i NT - np. do dziś nie wiem, skąd CormaC wziął piętnastogodzinny czas gry przy pierwszym przechodzeniu, a Berlin - potwory z DnD w starych DMC).

Share this comment


Link to comment

Każdy fandom zawodzi. Fani MGS narzekający na za długie cutscenki w Revengeance, fani Wiedźmina dający 1 za brak kamery z góry w Zabójcach Królów, gracze League of Legends, których najlepiej dać do roostera nowego Mortal Kombat. Nie zmienia to faktu, że NT i Capcom spieprzyli, tyle. Jako DMC może i ta gra zasługuje na 1, jest przeciwieństwem wszystkiego co ta seria sobą reprezentuje. Jako zwykły slasher jest to po prostu kolejna średnia gra na poziomie Dante's Inferno czy Lords of Shadow, która dodatkowo "pożyczyła" system walki z niewiele lepszego Heavenly Sword i osobowość bohatera od przeciętnego fana Firmy JP. Gdyby nie nazwa DmC niewiele osób by pewnie nim nawet teraz pamiętało.

Osobiście przejście gry na Nefilim i Son of Spards oraz ukończenie Vergil's Downfall zajęło mi 22 godziny. Przy czym pamiętam, że moje pierwszego playthrough zajęło mi 6-7 godzin z pomijaniem cutscenek, czyli 8-9 z cutscenkami. Albo ja jestem świetny w tę grę, której nienawidzę, albo ktoś tu nie umie grać bo 15 godzin na jedno przejście to trzeba by się nieźle postarać.

Share this comment


Link to comment

Ja się tym razem nie przyłącze do DMC defense force, bo przy nowym DmC mimo wszystko bawiłem się nieźle, tylko nieźle, ale zawsze. Może to dlatego iż zabierałem się do niego niemal kompletnie pozbawiony oczekiwań, a jeśli już to oczekiwałem najgorszego - ostatecznie dostałem całkiem niezłego slashera nie pozbawionego oczywiście wielu wad.

Podobnie jak b3rt postacie skreśliłem już na samym początku, bo mimo wszystko nijak się mają do tych przerysowanych wariatów z poprzednich części. Podobał mi się natomiast ogólny design poziomów (szczególnie klub nocny). Walka to dla mnie ciężka sprawa, bo była całkiem przyjemna, ale twórcy wyrzucając lock on i wrzucając zamiast niego przeciwników wymagających określonej broni czasem kompletnie zabijali tempo i rzeczoną przyjemność. Aborcja karabinem, seks, odzywki? Obrzydliwe, czyli takie jak reszta bossów i w gruncie rzeczy świata wykreowanego więc dla mnie w sumie pasuje do samej gry i nie ma nad czym płakać. Nie żeby to było jakieś super, a spójność zachowuje.

całkiem sensowne powody

1390691068483.jpg

Naprawdę kogoś obchodziły jego powody? I NEED MORE POWER.

Share this comment


Link to comment

Do tego należy dodać najbardziej niesmaczną i skandaliczną scenę w poprzednim roku, czyli aborcję karabinem....

Seks Mundusa i Lilith. W ubraniach. Chociaż w ich przypadku to akurat lepiej...

Pomijając wspomniane przez kolegów wyżej niesmaczne scenki, mogę dorzucić też niektóre odzywki bohaterów

Aborcja karabinem, seks, odzywki? Obrzydliwe

Kotaku szuka redaktorów jakby co

  • Upvote 5

Share this comment


Link to comment

Klekotsan, , powiedział:

Do tego należy dodać najbardziej niesmaczną i skandaliczną scenę w poprzednim roku, czyli aborcję karabinem....

zoldator, , powiedział:

Seks Mundusa i Lilith. W ubraniach. Chociaż w ich przypadku to akurat lepiej...

Ylthin, , powiedział:

Pomijając wspomniane przez kolegów wyżej niesmaczne scenki, mogę dorzucić też niektóre odzywki bohaterów

Abyss, , powiedział:

Aborcja karabinem, seks, odzywki? Obrzydliwe

Kotaku szuka redaktorów jakby co

Dawno wysłałeś CV?

Share this comment


Link to comment

Kotaku szuka redaktorów jakby co

Sądziłem Lubro, iż jesteś ponad reductio ad absurdum. Czym innym jest Kotaku i bicie piany o cycki w japońskich grach, a czym innym jest wyrażanie zniesmaczenia sceną, która jest niepotrzebna i głupia. Nie zamierzam o to zwoływać krucjaty, ale IMO na jej wywaleniu cała gra by mocno zyskała.

Ba, DmC by mocno zyskało gdyby Ninja Theory powściągnęło swe ambicje i odpuściło sobie parę motywów. Ale cóż.

  • Upvote 1

Share this comment


Link to comment

ten irytujący [beeep], czyli nowy Dante, mnie się spodobał. Bo był irytującym dupkiem.

Właśnie nie przeszkadzałoby mi to gdyby był taki przez całą grę. Tymczasem dość szybko wplątuje się w ratowanie świata, nikomu nie pyskuje, jest grzeczny i poukładany itd. Traci cały swój... urok.

Grałeś w wersję PC, ale na czym? Na klawiaturze, czy padzie?

Na PC na padzie, ale sterowanie podobno jest bardzo dobrze przystosowane do PC, jest pełna obsługa myszy (przydatne przy obracaniu kamery), podpowiedzi na ekranie do klawiszy a nie do pada itd. Pod względem sterowania jest bardzo dobrze.

Ale tego, że nowy system walki jest POPSUTY wybaczyć nie mogę. Rozdymające się komicznie hitboxy, dziwne zasady cancelowania, brak lock-on czy przegięty diabelski unik całkowicie psują odbiór gry nie jako DMC, ale jako slashera.

Bzdura. Jakby był popsuty to by się nie dało gry ukończyć. System walki działa bardzo dobrze, z hitboxami nie wiem o co ci chodzi, lock-on jest całkowicie zbędny, cancelowanie wymaga trochę treningu, ale idzie się przyzwyczaić. Nie wiem jak na konsolach, ale na PC demoniczny unik dość szybko dostał nerfa (mniejsze obrażenia + mniejsza odległość od ciosu którego unikasz) i na wyższych poziomach trudności nie opłaca się go używać bo daje za małe profity kosztem ryzykowania życia (jak giniesz od 1-2 ciosów).

Do tego należy dodać najbardziej niesmaczną i skandaliczną scenę w poprzednim roku, czyli aborcję karabinem....

Ciekawe że w takim God of War czy Dante's Inferno hurtowo zabija się dusze dzieci, w Dead Space rozczłonkowujemy zmutowane niemowlaki i nikt nawet o tym nie wspomniał, a tu ginie jedno dziecko demonów i słyszę narzekania na to od premiery. Mnie tam ta scena w ogóle nie zniesmaczyła, wręcz przeciwnie, zaskoczyła mnie pod tym pozytywnym względem, bo bardzo podkreśliło to jakim dupkiem był Vergil.

Seks Mundusa i Lilith. W ubraniach.

Technicznie rzecz biorąc wystarczy podwinąć sukienkę i rozpiąć spodnie, więc nie widzę w tym nic nadzwyczajnego.

przechwałki Vergila o "wymiarach"

Przechwałki Dantego jak już. Nawet jedno krótkie zdanie. Ale w sumie cała scena mnie rozbawiła, muszę przyznać.

sposób, w jaki Dante prowokuje Mundusa

Miał go sprowokować żeby opuścił swoje biuro. Kogoś, kto w tym biurze siedzi od zawsze. Jak dla mnie prowokowanie przez opowiadanie jak wielką przyjemność dało Dantemu rozwalenie jego dziecka było idealnie wpasowane w okoliczności, a patrząc na całokształt gry to nie powinno to dziwić.

Jako zwykły slasher jest to po prostu kolejna średnia gra na poziomie Dante's Inferno czy Lords of Shadow

średnia gra (...) Lords of Shadow

lol.gif

Kurde, ja wiem że o gustach się nie dyskutuje i w ogóle, ale przy twoich klasyfikacjach gier jakoś zawsze mnie coś rozbawi. Castlevania średnia gra, dobre.

system walki z niewiele lepszego Heavenly Sword

Przepraszam, ale co wspólnego ma system walki z HS z tym z DmC? To całkiem różne rzeczy, począwszy od unikania, ataków dystansowych, kontr, bloków itd. Chyba że zakładasz że "to i to są gry NT, w tym i w tym się bije mieczem to pewnie to samo".

Share this comment


Link to comment
Technicznie rzecz biorąc wystarczy podwinąć sukienkę i rozpiąć spodnie, więc nie widzę w tym nic nadzwyczajnego.

Zoldator ma kucyka w avatarze. O technicznym aspekcie seksu może nie mieć zbyt wielkiego pojęcia. Give him a break.

No offence ofc. wink_prosty.gif

Share this comment


Link to comment

Czym innym jest Kotaku i bicie piany o cycki w japońskich grach, a czym innym jest wyrażanie zniesmaczenia sceną, która jest niepotrzebna i głupia.

To jest to samo. Cycki czarodziejki z Dragon's Crown też zniesmaczyły wiele osób, bo były według nich niepotrzebne i głupie. Kwestia ustalenia granicy wyznaczającej to co jest "niepotrzebne i głupie". W sumie Abyssa niepotrzebnie cytowałem (choć mi pasował do mojego komentarza, więc może faktycznie do Kotaku bym się nadawał), bo on trafił w dziesiątkę. Takie rzeczy pasują do konwencji nowego DmC.

IMO na jej wywaleniu cała gra by mocno zyskała.

To samo czytałem przy cyckach czarodziejki. Sorry.

Share this comment


Link to comment

Przechwałki Dantego jak już. Nawet jedno krótkie zdanie. Ale w sumie cała scena mnie rozbawiła, muszę przyznać.

Z tego co pamiętam Vergil kończy tą scenkę mówiąc, że ma większy "interes" od brata. Tylko skąd on to wie, może od Kat?

Share this comment


Link to comment

Bzdura. Jakby był popsuty to by się nie dało gry ukończyć.

Pierwsze BlazBlue też da się ukończyć, co nie zmienia faktu, że jest popsute w kwestii mechaniki i balansu.

z hitboxami nie wiem o co ci chodzi

Polecam trochę poeksperymentować. Niektóre JC można wykonywać odbijając się od powietrza, bo gra w ten sposób próbuje "ułatwić" trafienie w przeciwnika.

lock-on jest całkowicie zbędny

Ale że precyzja na tym cierpi to nie ma żadnego znaczenia...

Nie wiem jak na konsolach, ale na PC demoniczny unik dość szybko dostał nerfa (mniejsze obrażenia + mniejsza odległość od ciosu którego unikasz) i na wyższych poziomach trudności nie opłaca się go używać bo daje za małe profity kosztem ryzykowania życia (jak giniesz od 1-2 ciosów)

Znerfiono go dopiero po premierze, gdy powstały filmiki z zabijaniem Mundusa w kilkanaście sekund. Zabawniejsze jest to, że o problemie było wiadomo od wydania dema, czyli bite 2 miesiące przed premierą. Gdy ludzie zwrócili na to uwagę, to NT odpowiedziało, że nie mogą zabronić graczom exploitowania gry. Kpina w biały dzień i dowód na to, że zabierając się za DmC NT nie miało pojęcia jak robi się slashery.

Ciekawe że w takim God of War czy Dante's Inferno hurtowo zabija się dusze dzieci, w Dead Space rozczłonkowujemy zmutowane niemowlaki i nikt nawet o tym nie wspomniał, a tu ginie jedno dziecko demonów i słyszę narzekania na to od premiery. Mnie tam ta scena w ogóle nie zniesmaczyła, wręcz przeciwnie, zaskoczyła mnie pod tym pozytywnym względem, bo bardzo podkreśliło to jakim dupkiem był Vergil.

Nie pamiętam zabijania dzieci w GoW, więc byłbym wdzięczny za przypomnienie. Co do reszty - kwestia wrażliwości. Osobiście uważam, że NT momencie poszło za daleko w czynieniu świata "brudnym" i emowatym.

Przepraszam, ale co wspólnego ma system walki z HS z tym z DmC? To całkiem różne rzeczy, począwszy od unikania, ataków dystansowych, kontr, bloków itd. Chyba że zakładasz że "to i to są gry NT, w tym i w tym się bije mieczem to pewnie to samo".

Ta sama baza - trzymaj triggery by zmieniać tryby walki.

EDIT

To jest to samo. Cycki czarodziejki z Dragon's Crown też zniesmaczyły wiele osób, bo były według nich niepotrzebne i głupie.

Nie, nie jest. Tam rozmawiano o stylu artystycznym i rzekomym obrażaniu przez niego kobiet, tutaj mówię o jednej scenie, która jest czystym pokazem złego writingu, przemocy i gówniarstwa twórców.

Kwestia ustalenia granicy wyznaczającej to co jest "niepotrzebne i głupie".

Czyli strzelanie w brzuch ciężarnym może być fajne jeżeli chodzi o rzekomy "artyzm"?

Share this comment


Link to comment

b3rt, , powiedział:

Przechwałki Dantego jak już. Nawet jedno krótkie zdanie. Ale w sumie cała scena mnie rozbawiła, muszę przyznać.

Z tego co pamiętam Vergil kończy tą scenkę mówiąc, że ma większy "interes" od brata. Tylko skąd on to wie, może od Kat?

Share this comment


Link to comment

Zoldator ma kucyka w avatarze. O technicznym aspekcie seksu może nie mieć zbyt wielkiego pojęcia. Give him a break.

Więc jako' date=' że ta gra to najbliższe seksu co mnie prawdopodobnie czeka w najbliższym czasie z uśmiechem na ustach kupiłem wersję PC.[/quote']

To wiele wyjaśnia tongue_prosty.gif

Polecam trochę poeksperymentować. Niektóre JC można wykonywać odbijając się od powietrza, bo gra w ten sposób próbuje "ułatwić" trafienie w przeciwnika.

Polecam zastanowić się, czy normalny, zwyczajny gracz który chce sobie siąść i zagrać w slashera rzeczywiście będzie się zastanawiał czy w "przypadku JC postać się będzie odbijać od powietrza". Raczej nie, więc nie demonizujmy.

Ale że precyzja na tym cierpi to nie ma żadnego znaczenia...

A cierpi? Przeszedłem grę przynajmniej cztery razy + kilkanaście razy te same rozdziały w celu wbicia achievementów + Blood Palace wielokrotnie i jakoś nie czułem żeby z moją precyzją było coś nie tak. Jedyny problem jaki z tego wynika jest taki, że jak mamy dwóch przeciwników stojących dokładnie w jednej linii i chcemy któregoś złapać to postać łapie bliższego. Tyle. Chyba że się nie umie wychylić gały w odpowiednią stronę i potrzeba do tego lock-ona...

Znerfiono go dopiero po premierze, gdy powstały filmiki z zabijaniem Mundusa w kilkanaście sekund.

Naprawili bug po premierze, co za dupki z tego NT confused_prosty.gif

Nie pamiętam zabijania dzieci w GoW, więc byłbym wdzięczny za przypomnienie.

Pożeranie niemowlaków przez Kronosa, taki z głowy przykład na szybko.

Ta sama baza - trzymaj triggery by zmieniać tryby walki.

W takim razie Castlevania LoS to też klon, tam też się triggerami odpala moce, nawet świecą w tym samym kolorze. To że się triggerami zmienia "stance" (który nijak ma się do broni z DmC) nie zmienia tego, że cały system walki jest całkowicie inny, oparty na innych zasadach.

Share this comment


Link to comment

Tutaj mówię o jednej scenie, która jest czystym pokazem złego writingu, przemocy i gówniarstwa twórców.

No i widzisz co robisz? Kotaku czarodziejkę z DC też nazwało przejawem złego designu, seksizmu i "gówniarstwa twórców". To jest zniżenie się do tej samej metody prowadzenia dyskusji. Dlaczego jedna przemoc w grach jest lepsza i bardziej akceptowalna od drugiej?

Czyli strzelanie w brzuch ciężarnym może być fajne jeżeli chodzi o rzekomy "artyzm"?

Nie jest "fajne" i jestem pewien, że zamysłem tej sceny nie była "fajność". Wiesz o tym doskonale. Szkoda, że grom nie wolno robić tego co filmom. Nie słyszałem, żeby ktokolwiek płakał, bo w serialowym GoT przeprowadzono aborcję sztyletem.

Share this comment


Link to comment

Polecam zastanowić się, czy normalny, zwyczajny gracz który chce sobie siąść i zagrać w slashera rzeczywiście będzie się zastanawiał czy w "przypadku JC postać się będzie odbijać od powietrza". Raczej nie, więc nie demonizujmy.

Normalny, przeciętny gracz nie gra w slashery, a jak już w nie gra, to wybiera raczej coś z serii GoW niż DMC.

Naprawili bug po premierze, co za dupki z tego NT confused_prosty.gif

Nieładnie tak wyrywać z całości i używać fragmentów do ośmieszania interlokutora :P

Zabawniejsze jest to, że o problemie było wiadomo od wydania dema, czyli bite 2 miesiące przed premierą. Gdy ludzie zwrócili na to uwagę, to NT odpowiedziało, że nie mogą zabronić graczom exploitowania gry. Kpina w biały dzień i dowód na to, że zabierając się za DmC NT nie miało pojęcia jak robi się slashery.

O problemie było wiadomo. Jak wyszło demo to pokazywały się filmiki z zabijaniem Sukuba w kilkanaście sekund. Ninja Theory to zlekceważyło. Dopiero jak okazało się, że unik ten łamie całą grę to go znerfiono.

Share this comment


Link to comment

Jestem na ich czarnej liście za to, że aborcja karabinem mnie tak bardzo nie obchodzi. Do tego oblałem "privilege test".

A ja gdzie napisałem, że mnie to obchodzi. Szczerze to to było zabawne nawet. Mniej niż "Siema, chcę rządzić światem!" ale wciąż.

Technicznie rzecz biorąc wystarczy podwinąć sukienkę i rozpiąć spodnie, więc nie widzę w tym nic nadzwyczajnego.

Ja widzę. Wolałbym się gapić na seks ślimaków, przynajmniej nie są aż tacy szpetni.

Kurde, ja wiem że o gustach się nie dyskutuje i w ogóle, ale przy twoich klasyfikacjach gier jakoś zawsze mnie coś rozbawi. Castlevania średnia gra, dobre.

Mam po raz kolejny odnieść się do tego, że uznajesz DmC za dobrą grę i dobry slasher?

Zoldator ma kucyka w avatarze. O technicznym aspekcie seksu może nie mieć zbyt wielkiego pojęcia. Give him a break.

More than you think, yet less than what'd hope.

Cytuj

Więc jako, że ta gra to najbliższe seksu co mnie prawdopodobnie czeka w najbliższym czasie z uśmiechem na ustach kupiłem wersję PC.

To wiele wyjaśnia tongue_prosty.gif

Revengeancegasm.

Share this comment


Link to comment

Dlaczego jedna przemoc w grach jest lepsza i bardziej akceptowalna od drugiej?

Zasada decorum. Czego innego wymagam od poważnych filmów, a czego innego od filmu akcji klasy B. Tak samo zabicie noworodka zaakceptowałbym w jakimś Silent Hill (o ile miałoby to uzasadnienie fabularne), jednak w grze akcji takie coś mi wadzi. Bo jest zbędne i niepotrzebne, a krąży za blisko punktu w którym wzbudza wielki niesmak.

Nie jest "fajne" i jestem pewien, że zamysłem tej sceny nie była "fajność". Wiesz o tym doskonale. Szkoda, że grom nie wolno robić tego co filmom. Nie słyszałem, żeby ktokolwiek płakał, bo w serialowym GoT przeprowadzono aborcję sztyletem.

Nie wiem o tym, bo nie wiem na dobrą sprawę o co chodziło twórcom. Żadne decorum, żaden wyraźny styl nie zaistniał. Gra miotała się jak w padaczce pomiędzy byciem mroczą i poważną, a fajną. Chciała być komentarzem społecznym, by potem zabić to sceną z mierzeniem kutasów. DmC jest tak nijakie w sferze artystycznej jak tylko i scena z aborcją nie miała dla mnie żadnego innego sensu jak podkręcenie shock factor.

  • Upvote 1

Share this comment


Link to comment

Co do sceny z wywabianiem Mundusa - po prostu tknęło mnie to, w jaki sposób Mundus pytał Dantego: "dlaczego zabiłeś moje dziecko?". Prowokacja czy nie, cała scena miała jakiś taki... zły feeling. Budziła we mnie współczucie i empatię wobec postaci, która na takowe nie zasługiwała i nie miała zasłużyć.

W "Game of Thrones" takie sceny mogą mieć uzasadnienie fabularne czy pasować do stylistyki. W DmC wrzucono tą scenę a) bezpodstawnie, b) w najgorszy możliwy sposób. Przypomnę: Vergil zastrzelił Lilith i jej dziecko w samym środku wymiany zakładników, gdy Kat miał na muszce calusieńki, uzbrojony po zęby oddział SWAT (sam siedział w Vergilmobilu z bratem, bez żadnego innego wsparcia). Nie tylko zachował się jak d*pek do kwadratu, ale i zaryzykował życie bliskiej współpracowniczki, która mogła posiadać ważne informacje.

Share this comment


Link to comment
czy pasować do stylistyki. W DmC wrzucono tą scenę a) bezpodstawnie, b) w najgorszy możliwy sposób. Przypomnę: Vergil zastrzelił Lilith i jej dziecko w samym środku wymiany zakładników

Kiedy to pasuje do stylistyki. Jak spojrzysz na całą grę zobaczysz jakie to wszystko brudne i paskudne niczym ta paskuda z fabryki napoju. Zabicie jakiegoś małego demonicznego dziecka w łonie demona jest obrzydliwe i tam pasuje.

Bezpodstawnie?! Poważnie? Przed chwilą pisałaś, że Vergil idzie po trupach do celu, a teraz ma dawać żyć potomkowi NAJPOTĘŻNIEJSZEGO demona. To było moim zdaniem całkiem logiczne. Also - lol, Dante to malutkie wsparcie przeciwko oddziałowi swatowców z karabinkami. Już nie naginajcie tak tak tego wszystkiego do tezy.

Ustaliliśmy już, że postacie są kiepskie, a Vergil zachował się kiepsko, niehonorowo bla bla, ale całkiem logicznie.

Share this comment


Link to comment

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...