Skocz do zawartości

Duże ilości gamingu naraz

Zaloguj się, aby obserwować  
  • wpisy
    6
  • komentarzy
    45
  • wyświetleń
    11276

Mauschwitz

Zaloguj się, aby obserwować  
Gamemen

723 wyświetleń

Rozpatrując Holokaust w kontekście kulturowym najczęściej pod uwagę brane są takie dzieła chociażby kinematografii jak Pianista, Lista Schindlera czy Życie jest piękne, nie wspominając nawet o dziesiątkach książek i najróżniejszych publikacji, które zagadnienia związane z tą straszną katastrofą zanalizowały na setkach płaszczyzn. Mogłoby się wydawać, że temat został wyczerpany, a wszystkie warte opowiedzenia historie opowiedziane. Pomyślcie teraz o komiksowych przygodach Supermana, paradującego z majtkami na wierzchu albo Batmanie w różowym kostiumie, stawiającego czoła zielonym kosmitom. Następnie uświadomcie sobie, że w tym samym medium można przedstawić historię Holokaustu - i zrobić to tak, że wszystkim opadną szczęki.

maus2.gif

Mauschwitz

Maus. Opowieść Ocalałego to powieść graficzna autorstwa Arta Spiegelmana i jedyny jak dotąd komiks, który zdobył prestiżową nagrodę Pulitzera (i kilkanaście innych, jednak nieco mniej ważnych), zarezerwowaną dla wybitnych osiągnięć w dziedzinie literatury, muzyki oraz dziennikarstwa. Z racji dużej objętości i długiego czasu powstawania Maus został pierwotnie wydany w dwóch częściach - Mój ojciec krwawi historią (1986 r.) oraz I tu zaczęły się moje kłopoty (1991 r.). Omawianie ich osobno byłoby niepotrzebną komplikacją, a poza tym stanowią integralną i spójną kompozycję, toteż będę je traktował jako całość. Zresztą nie bez powodu dostępne jest wydanie zbiorcze, zawierające obie części (sam takie posiadam).

Maus opowiada prawdziwą historię mieszkającego w Nowym Jorku Władka Spiegelmana, żyda polskiego pochodzenia, któremu udało się przetrwać drugą wojnę światową i pobyt w Auschwitz. Przedstawione w komiksie wydarzenia oparte są na wywiadach z Władkiem, które zostały przeprowadzone przez jego syna - Arta Spiegelman ? na przestrzeni kilku lat. Pierwsza część (Mój ojciec krwawi historią) przedstawia historię tego w jaki sposób Władek dostał się do Auschwitz, a druga (I tu zaczęły się moje kłopoty) opowiada o tym jak i czy udało mu się przetrwać. Po drodze wspominając losy przyjaciół i rodziny, które najczęściej okazują się tragiczne, a i za okolice lewego płuca nie boją się złapać. Cała historia jest zresztą utrzymana w dramatyczno-groteskowym tonie, niezwykle ciężkim, ale i sugestywnym. Bohater przez nieco ponad 300 stron zmaga się z demonami przeszłości, które sukcesywnie zaczynają przenikać do teraźniejszości. Każdy gorszy od poprzedniego. Duchy odwiedzające starego sknera w dzień Bożego Narodzenia to przy tym pikuś. Niektóre kadry przypominają wręcz fantasmagorie szaleńca, jednak bynajmniej nie jest to wada.

Sposób w jaki Maus został wykonany wymaga zresztą szerszego rozpatrzenia, ponieważ stanowi integralną część całości. Brzmi nieco pretensjonalnie, może nawet zalatuje truizmem (w końcu mamy do czynienia z komiksem), ale już spieszę z wyjaśnieniami. Wszystkie kadry są czarno-białe i uproszczone, sprawiając wrażenie ascetycznych i surowych rysunków, pozornie niedbale wykonanych cienkopisem. Był to celowy zabieg autora i nie wyobrażam sobie, żeby historia mogła być przedstawiona inaczej. Kolor zniszczyłyby cały mroczny klimat czający się na poszczególnych stronach. Styl idealnie pasuje do treści i poważnego tematu, jaki przecież podejmuje Maus, więc frywolniejsza forma zniszczyłaby tę opowieść już u podstaw.

Jedną z rzeczy, która czyni to dzieło tak wyjątkowym jest sposób ukazania poszczególnych nacji. Kontrowersyjnym, ale i błyskotliwym. Otóż Art Spiegelman postanowił, na modłę klasycznych kreskówek i komiksów, przedstawić wszystkie występujące w Mausie postacie jako zwierzęta. I kolejno - Żydzi reprezentowani są przez myszy, Niemcy przez koty, które jak wiadomo zjadają gryzonie, Francuzi - żaby, Amerykanie - psy, Cyganie - ćmy, Brytyjczycy ? ryby, Szwedzi - jelenie, zaś Polacy utożsamiani są ze świniami. To ostatnie wywołało zresztą w naszym pięknym nadwiślańskim kraju małą burzę.

Prędzej świnie zaczną latać

20130115230821!Art_Spiegelman_-_Maus_%281972%29_page_1_panel_3.png

Art Spiegelman nie zapomniał w jakim medium przedstawia swoją historię. Komiks jest gęsto wypełniony bogatą symboliką i "metaforami graficznymi". Dla przykładu ? Władek podczas wojny musiał często wtapiać się w tłum, najczęściej polaków, i za każdym razem gdy opowiada o jednej z takich sytuacji zostaje ukazany w masce świni. Innym razem, gdy bohater wraz ze swoją żoną ucieka przed Niemcami i wspomina, że w zasadzie nie mieli gdzie się udać, droga na środku której stoją wygląda jak swastyka. Takich niezwykle błyskotliwych smaczków i nieskomplikowanych, acz ciekawych zabiegów jest w Mausie o wiele więcej, a odkrywanie ich sprawia naprawdę dużą przyjemność. Tworząc to przełomowe dzieło autor na pewno spodziewał się kontrowersji (a tych trochę było, przy czym słowo ?trochę? możecie doprawić szczyptą ironii, gdyż jest ono nieadekwatne do poruszenia jakie wywołał Spiegelman), jednak postanowił pójść na całość. Cóż, jak już spadać, to z wysokiego konia, chociaż tutaj nie możemy mówić o jakimkolwiek upadku. Czytelnikowi dane będzie zobaczyć drastyczne i okrutne sceny, których w większości przypadków naocznym świadkiem był właśnie Władek. Wliczając w to lincz Polaków na żydzie, który wrócił odzyskać pozostawiony podczas wojny majątek czy kadr wyjaśniający działanie komór gazowych. Autor zobrazował historię Holacaustu z nieukrywaną szczerością i dobitnością, bez wewnętrznych hamulców lub chęci zachowania poprawności politycznej.

Książek, tekstów publicystycznych oraz filmów fabularnych i dokumentalnych poświęconych żydowskiej zagładzie powstało mnóstwo, jednak tylko ułamek z nich oferował treść poświęconą temu, co działo się, szczególnie z ludźmi, już po niej. W końcu tak straszna tragedia nie mogła zostawić osób, które dotknęła, bez żadnych blizn. Mówię tutaj o najgorszych bliznach ? każących budzić się o trzeciej nad ranem oblanym potem, z krzykiem i grymasem przerażenia na twarzy. Ich nie zlikwiduje żadna operacja plastyczna ani rehabilitacja. Ten aspekt jest często pomijany, a cała uwaga zostaje skupiona na stratach ludzkich. Lecz co z tymi, którzy przeżyli?

Jak już wspominałem nieco wyżej ? cała historia opiera się na wywiadach z ojcem autora i jest to, wbrew pozorom, duży segment fabularny. Przy czym warto napomnieć, że nie przysłania głównego wątku. To właśnie Władek przeważnie pełni funkcję narratora. Art Spiegelman również odgrywa całkiem dużą rolę, co rusz komentując historię opowiadaną przez ojca, nie stroniąc od licznych uwag. Cała historia zaczyna się (pomijając dwustronicowy, klimatyczny wstęp) od jego wizyty w domu Władka i już wtedy czytelnik orientuje się, że ta opowieść nie będzie standardowa. Od pierwszych stron prezentuje trudny charakter ojca, który później da o sobie znać jeszcze wiele razy.

Na tle innych dzieł poświęconych Holokaustowi Maus wyróżnia się przede wszystkim autentycznością bijącą z każdej strony. I nie chodzi tu nawet o główny wątek powieści, ale o relacje pomiędzy bohaterami żyjącymi współcześnie. Autor z niezwykłą szczerością i obiektywizmem przedstawia swoje trudne relacje z ojcem, nacechowane licznymi kłótniami i niesnaskami, wynikającymi częściowo z nieco ekscentrycznego zachowania Władka, który zdaje się ciągle żyć wojną, a jego nawyki i przyzwyczajenia czasami zakrawają o groteskę. Art Spiegelman w pewnym dialogu wspomina, że zrobił ze swojego ojca stereotypowego żyda, ale chce, by komiks pozostał autentyczny, więc nie ma zamiaru nic upiększać. Tytuł pierwszego tomu - Mój ojciec krwawi historią - idealnie oddaje istotę Mausa.

Historia ocalałego

Maus_volume_2_page_50_panels_3-4.png

Powszechne wzburzenie w naszym światku komiksowym, i nie tylko, wywołało przedstawienie dobrego i odważnego narodu polskiego (Bóg, Honor, Ojczyzna i tak dalej) jako tak plugawych zwierząt, które przecież, nie przymierzając, taplają się we własnym g*wnie. Dodatkowo treść komiksu zawierała fragmenty, w których Polacy byli przedstawieni w negatywnym świetle. Nie chcę zdradzać zbyt dużo fabuły, więc powiem tylko, że nasi nieskazitelni rodacy dopuścili się paru strasznych zbrodni, wliczając zdradę i lincz na niewinnej osobie. Przez te domniemane konotacje antypolskie Maus zawitał do polski dopiero w 2001 roku. Większość zarzutów kierowanych w stronę komiksu jest dość irracjonalna, a czasem wyssana z palca. Często też wynika z niewiedzy historycznej i przeświadczeniu, że tylko Niemcy powinni mieć sobie cokolwiek do zarzucenia, w związku z II wojną światową. Podobnie było z filmem Władysława Pasikowskiego Pokłosie (2012 r.), którego premiera została zbojkotowana przez część widzów.

Art Spiegelman ustosunkował się do zarzutów postawionych mu przez krytyków i wyraził smutek z powodu zaistniałej sytuacji, tłumacząc, że przedstawiając Polaków jako świnie nie kierował się żadnymi konkretnym, a tym bardziej antypolskimi, pobudkami. Odnośnie kwestii nieskazitelności naszych rodaków podczas Holokaustu ? nie jestem historykiem, a nie chciałbym przedstawiać własnych opinii jako faktów, jednak nawet z lektury Mausa wynika, że z tą nieskazitelnością różnie bywało. A przecież wydarzenia przedstawione na kartach komiksu są oparte na faktach. Nierzadko Polacy pobierali od Żydów małą opłatę, w zamian oferując schronienie. Lincze, zdrady, szykanowanie ? każdego z tych czynów dopuścili się właśnie Polacy i zostało to dokładnie udokumentowane w powieści graficznej Arta Spiegelmana i wielu innych publikacjach. Oczywiście te zarzuty nie mają odniesienia do całego narodu, a jedynie do jednostek, które swoimi niechlubnymi czynami wybiły się (niestety) ponad tłum ludzi dobrych i uczciwych.

Maus był podawany jako przykład w setkach dyskusji na temat tego, czy komiks może być ?poważnym? medium. Sam uważam, że wszyscy ignoranci oświadczający wszem i wobec, że są ignorantami podając argumenty pokroju ?przecież tam są obrazki? albo ?to dla dzieci, lol? znając jedynie Kaczora Donalda są zwykłymi... Cóż, ignorantami, których na świecie zresztą nie brakuje. Dlatego pisząc ten tekst nie chciałem nawet próbować przekonać żadnego z nich. Mam tylko nadzieję, że ten skromny artykuł trafi do ludzi świadomych wkładu powieści graficznych w rozwój popkultury i wartości jako narzędzia do opowiadania historii. Środka przekazu mogącego swobodnie konkurować z każdym innym dziełem obracającym się wokół Holokaustu i nie tylko, a nawet z produktami nastawionymi na czerpanie czystej rozrywki.

PS. Przepraszam, że obrazki tak niechlujnie się prezentują, ale nie do końca ogarniam działanie edytora tekstu na blogasku. W przyszłości będzie lepiej. Chociaż podobno "Do. Or do not. There is no try".

Zaloguj się, aby obserwować  


2 komentarze


Rekomendowane komentarze

Wpis faktycznie świetny ;)

Komiks czytałem już jakiś czas temu ale idealnie go opisałeś. Polecam każdemu zarówno fanom jak i przeciwnikom komiksu.

Co do "antypolskich akcentów" w całej tej awanturze tylko nieliczni(w tym autor) wiedzieli o co chodzi. Większość pluła się o to co usłyszeli w mediach z drugiej ręki, a tak naprawdę chodziło o zakłamanie i nadinterpretację amerykanów, którzy baaardzo daleko się posunęli, m.in. nazywając Polaków krzewicielami faszyzmu, etc.

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...