Jump to content
  • entries
    38
  • comments
    76
  • views
    33,232

Red. Agnieszka Zienkiewicz, 17 szram

9kier

852 views

Po 11 cięciach, 13 ranach i 15 bliznach na rynku pojawiło się 17 szram ? kolejny zbiór opowiadań z logo wydawnictwa Replika. W myślach przemianowałam go na Kilkanaście szmir, bo skutecznie zniechęcił mnie do zapoznawania się z wcześniejszymi antologiami.

Ten, kto postanowił otworzyć 17 szram opowieścią Aleksandry Zielińskiej, zbyt mocno wziął sobie do serca sformułowanie "odbijać się od dna". Jej Kompleks Kasandry ? tandetna reinterpretacja motywów biblijnych ciągnąca się nieprzyjemnie przez ponad 40 stron ? to męczący, nudny twór, który nie powinien był w ogóle trafić do tego zbioru, a już na pewno nie na sam początek. Zresztą nie tylko on ? niemal żadna z historii, która w zamierzeniu "zaskoczy was i przerazi", nie straszy. Zamiast przechodzących po plecach ciarek czytelnik spodziewać się może poczucia lekkiego zażenowania. Innymi słowy: w tej antologii historii z dreszczykiem dreszczyku trzeba szukać bardzo uważnie, bo łatwo przeoczyć jego szczątkowe ilości poukrywane między stronicami.

Obszerną część zbioru zajmuje szeroko pojmowana fantastyka. Znalazły się w nim niezbyt zajmująca opowieść o wilkołakach, historia silnie inspirowana dziełami Lovecrafta, a także rozdziały o demonie przybierającym cielesną formę, klonach dawcach powstałych na podstawie DNA Jezusa czy wywoływaniu duchów. Problem w tym, że mimo stricte horrorowych zabiegów ? takich jak osadzenie akcji na cmentarzu bądź obfitym podlaniu akcji krwią ? większość nie wywołuje żadnych emocji, co najwyżej rozczarowuje miałkością fabularną, słabo prowadzoną narracją lub zwyczajną niekompetencją językową autora. Nie chodzi nawet o błędy, które powinny zostać wyeliminowane najpóźniej na etapie korekty, ale przede wszystkim o grafomanię. Śmiałam się w głos, przeczytawszy otwierającą Biel łabędzia, biel łabędzia Krzysztofa Maciejewskiego frazę "uciekają mi ostatnio latawce słów, tracę nad nimi władzę" czy kiczowate zakończenie Ouija Roberta Cichowlasa: "Od autora... Drogi Czytelniku, Mam dla Ciebie prezent. Domyślasz się, jaki? Oczywiście, ręcznie rzeźbioną tabliczkę. Jest piękna. I zapewne bardzo kosztowna. Postanowiłem Ci ją podarować. Ot tak, z czystej sympatii" itd. Co ciekawe, antologii nie uratowały znane nazwiska: ani Graham Masterton (to akurat nie dziwi, to autor z niezbyt wysokiej półki ? tu udało mu się przynajmniej nie zepsuć zakończenia), którego króciutkie opowiadanie W obronie Rogera Herringsa wprawdzie się pojawia, ale chyba najmniej ze wszystkich pasuje do zbioru z dreszczykiem, ani Washington Irving, którego Legenda o Sleepy Hollow nomen omen usypia.

Klasę pokazał za to prawie 70-letni już Ramsey Campbell. Historia człowieka, który wraca w rodzinne strony, Z perspektywy czasu, jest świetnie napisana, garściami czerpie z klasyki gatunku i trzyma w napięciu przez wszystkie 17 stron. To jedyne opowiadanie w 17 szramach, które z czystym sumieniem polecić mogę fanom horroru. Co więcej, jeśli obniży się oczekiwania względem straszenia, okaże się, że w antologii uchowało się kilka ciekawych pomysłów. Wspomniany już Syreni śpiew Josepha Nassise sprawił, że poszerzyłam moją domową biblioteczkę o Zew Cthulhu Lovecrafta. Zarówno Empatron Jacka Rostowskiego, jak i Czerwony świat Carltona Mellicka III prezentują ciekawe wizje świata ? godna polecenia jest zwłaszcza ta druga pozycja, innowacyjna przedstawicielka nurtu bizarro.

Zaledwie kilka niezłych opowiadań nie sprawia jednak, by warto było 17 szram zakupić. Mam nadzieję, że kolejne edycje ? jestem przekonana, że w planach są już 19 skaz i 21 odleżyn ? przejdą przez gęstsze redaktorskie sito i zostaną solidnie oszlifowane przed pojawieniem się na rynku.

6 stycznia 2014

Recenzja w Portalu Księgarskim



4 Comments


Recommended Comments

Bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony widać wyraźną poprawę jeśli chodzi o język stosowany w książce (zwłaszcza u polskich autorów), z drugiej 17 szram jest odejściem od horroru. Można się doszukać jego elementów, ale większość opowiadań nie powinna do niego trafić. Empatron mi nie podszedł, a Carlton Mellick III zaciekawił mnie, ale pozostawił uczucie niedosytu. Nassise, Campbell i Irving zdecydowanie na plus. Zielińska i Radecki tym razem do mnie nie przemówili (odwołania religijne mnie nie kręcą, a twist u Aleksandry był mało zaskakujący), chociaż bronią się językowo. Ziębiński również, i mimo, że czegoś mi brakowało, to chętnie bym przeczytał jeszcze coś jego autorstwa (nie liczę nadchodzącej książki o adaptacjach Stephena Kinga, ponieważ to literatura faktu).

A cała reszta? Nijaka i w dodatku zbędna. Po fatalnych 11 cięciach, dobrych 15 bliznach i ciut gorszych 13 ranach, naprawdę dziwi mnie takie odejście od gatunku. Z jednej strony nie zaserwowana nam po raz kolejny prozy "ekstremalnej", z drugiej zamiana na "bezsensowną" jest dla mnie dziwna.

Pewna blogerka kiedyś napisała mi w emailu "Widzę, że uparłeś się poszukiwać perełek wśród zbiorów opowiadań Repliki". Ciężko o bardziej trafne określenie tej serii wydawniczej, chociaż można dać szanse 15 bliznom i 13 ranom. Zwłaszcza, że często wydawnictwo Replika wystawia na Allegro egzemplarze z magazynu, które co prawda mają delikatne zniszczenia, jednak można je kupić bardzo tanio.

Share this comment


Link to comment

Dzięki za tak obszerne podzielenie się :)

Akurat wydaje mi się, że w przypadku zbiorów opowiadań cena ma mniejsze znaczenie niż czas, który przeznaczy się na lekturę. Bo ja czuję się przez 17 szram oszukana, czuję, że poświęciłam tej książce czas, na jaki nie zasłużyła, a przecież zamiast tego mogłam przeczytać coś naprawdę dobrego, choćby Wurta.

Czy tekst Zieliński broni się językowo, tu już mogłabym się kłócić, bo potworki w stylu 'wydaje się być' raczej nie świadczą za dobrze o jej warsztacie. Inna sprawa, że całe opowiadanie jest po prostu przegadane, myślę, że wystarczyłoby 10 stron. ;)

Zapoznawanie się ze Szramami było taką niemą modlitwą o dobrą literaturę i mam nadzieję, że w 2014 tytuły na poziomie tego zbioru nie trafią na moje regały.

Share this comment


Link to comment

W takim razie polecam zachować ostrożność, ponieważ w drugim numerze Horror Masakry (drugi człon zapewne jest odzwierciedleniem okładki i tego jak pismo zostało poskładane) Cichowlas nie wykluczył kontynuacji tej serii, jednak tytuł ma już nie nawiązywać do wcześniejszej serii. Rzekomo ludziom się podoba i nie uwierzyłbym, gdyby nie recenzje na blogach i oceny na lubimyczytac. Nie wykluczona jest także druga, inna antologia.

Niedawno na rynku ukazała się też książka TV Ciał0 Noona, niedługo nowy zbiór opowiadań Ketchuma, jakieś wydawnictwo wzięło się za wydawanie Williama S. Burroughsa itp itd. Na brak ciekawych książek na pewno nie będzie można narzekać, więc uważnie dobierałbym antologie. Powinny być wizytówkami pisarzy, Replika pokazała, że nie muszą :/

Share this comment


Link to comment

Akurat do zbioru Ketchuma podejdę pewnie nieco sceptycznie, bo po świetnie napisanej Dziewczynie z sąsiedztwa wpadła mi w ręce jedna antologia i przyznam, że odłożyłam ją po kilku opowiadaniach.

Niestety mam jeszcze zaległości z 2013, ot, choćby nowy tytuł Mitchella kurzy się na półce, a i Nakręcana dziewczyna od wielu miesięcy zalega na niechlubnym stosie pozycji do recenzji.

A opiniom innym niż swoje nie wierzę :) bo akurat gusta książkowe bywają bardzo różne i w najróżniejszych proporcjach ludzie oceniają warsztat, narrację i preferencje tematyczne.

Share this comment


Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...