Skocz do zawartości
  • wpisy
    86
  • komentarzy
    185
  • wyświetleń
    28390

Trine

Zaloguj się, aby obserwować  
LordTyrranoos

152 wyświetleń

Kontynuując zeszłotygodniowy temat gier producentów niezależnych, po recenzjach World of Goo i Zeno Clash przyszedł czas na jeden z najbardziej niezwykłych i jednocześnie niemiłosiernie wciągających tytułów ostatnich tygodni. Trine to świetne połączenie klasycznej platformówki w stylu nieśmiertelnego Mario i gry logicznej, gdzie wytężyć trzeba nieco szare komórki i popisać się umiejętnością główkowania i analizowania faktów. W połączeniu z genialną oprawą audiowizualną otrzymujemy więc coś, na co od dawna czekaliśmy na komputerach osobistych.

trine_cover.jpg

Trzy w jednym

Linia fabularna Trine akurat niczym szczególnym się nie wyróżnia i jest dość oklepanym schematem. W pewnej krainie umiera stary król, jego następcy nie dają sobie rady z mozołem rządzenia ogromnym królestwem, co prowadzi do opanowania go przez siły nieczyste w postaci piekielnej armii szkieletów. Nastają czasy chaosu i niepewności. Równocześnie z tymi negatywnymi wydarzeniami trójka bohaterów ? Czarodziej, Złodziejka i Wojownik ? próbuje odnaleźć ukryty przed wiekami skarb. Niestety, z bliżej nieokreślonych powodów wszyscy dotykają pewnego magicznego kryształu, którego nazwa zawarta jest w samym tytule gry, i od tego momentu zostają połączeni w jednego herosa pod trzema różnymi postaciami. I jak nie trudno się domyślić, wyruszają na pomoc zarówno opanowanemu przez nieczyste moce królestwu, jak i samym sobie... Można więc zaobserwować niewątpliwą wtórność fabuły, jednakże jest ona tylko i wyłącznie (podobnie jak w przypadku Zeno Clash) skrzętnie przedstawionym za pomocą monologów narratora wytłumaczeniem, dla którego przechodzimy od razu do kwintesencji rozgrywki Trine.

trinerec4.jpg

To bowiem produkcja, która czerpie jak najlepsze cechy gry platformowej z kultowego Mario, oraz elementy rodem z... Bionic Commando, Spider Mana, Crayon Physics i Diablo! Naszym podstawowym celem będzie tu przejście każdego etapu (tych jest piętnaście), wykorzystując wszelkie umiejętności każdej z powyższych postaci. Co więcej ? plansze przechodzimy w starym stylu, prąc ciągle w prawą stronę ekranu (naturalnie nie zawsze, jedynie by ukończyć dany etap), siekąc przy tym jak największą ilość szkieletów, zbierając doświadczenie i inne dodatkowe itemy oraz pokonując pułapki i fragmenty typowe dla gry logicznej, które przygotowali dla nas twórcy z fińskiego Frozenbyte. Te bowiem nie tylko sprawdzą, czy potrafimy logicznie myśleć, lecz także przetestują spostrzegawczość, zręczność i szybkość podejmowania decyzji.

Przejście gry nie będzie jednak tak trudne, jak prezentuje to powyższy opis. Mamy bowiem do wyboru usługi trójki bohaterów, wokół których buduje się linia fabularna Trine. Nie jest jednak wielkim zaskoczeniem, iż Złodziejkę wyróżnia nadzwyczajna zwinność, szybkość i charakterystyczny dla tej postaci łuk. Co jednak najważniejsze ? potrafi ona podciągać się na specjalnym chwytaku, który to moim zdaniem został podpatrzony z połączenia Bionic Commando i Spider Mana. To zdecydowanie najważniejsza umiejętność naszej jedynej przedstawicielki płci pięknej w tymże towarzystwie, gdyż umożliwia to graczowi pokonywanie względnie niemożliwych dla reszty kompanii przeszkód. Posługuje się ona także łukiem, który choć z początku nie ma szans w pojedynku z mieczem, to w późniejszych etapach rozgrywki może niejednokrotnie uratować życie w ostatniej chwili. Drugim protagonistą jest Czarodziej, który nie posiada niestety żadnych czarów ofensywnych, aczkolwiek nadrabia tutaj zdolnościami telepatycznymi. Potrafi przenosić dowolne przedmioty czy zmuszać do ruchu elementy otoczenia choćby po to, by przebić się przez mur. Jednak jego najważniejszą umiejętnością jest tworzenie wszelkiego rodzaju kwadratowych klatek, mostów, później także lewitujących platform. Dzięki temu można dostać się do fragmentów planszy, gdzie nawet Złodziejka nie ma prawa dostępu, a to właśnie najczęściej tam znajdują się flakoniki z doświadczeniem czy skrzynie z dodatkowymi przedmiotami. Ciekawiło mnie samo tworzenie owych konstrukcji, gdyż to niezaprzeczalny ukłon w stronę Crayon Physics ? kształty rysujemy myszką na ekranie. A mogą być one dowolne, zatem wszystko zależy od lewego przycisku naszego komputerowego gryzonia i wprawnej ręki. Ostatnim zaś jegomościem, z usług którego będziemy korzystać prawdopodobnie najczęściej, jest naturalnie Wojownik. Wyposażony w potężny miecz (tudzież młot) i lśniącą zbroję zawadiaka niejednokrotnie uratuje pozostałe postacie przed śmiercią z rąk nawet kilkunastu szkieletów. Co więcej ? system walki naszym rycerzem ograniczono do absolutnych podstaw, czyli ataków i uników, aczkolwiek bardzo mi się podobał. Był taki... szybki, a jednocześnie efektowny. To jednak nie jedyna umiejętność mięśniaka, gdyż potrafi on podnosić, rzucać i przesuwać coraz to cięższe elementy otoczenia, jak betonowe kloce czy tworzone przez Czarodzieja klatki. Tak czy siak, najczęściej wykorzystywać będziemy go jako speca od czarnej roboty, gdyż co prawda nieumarlaki inteligencją nie grzeszą, to często jest ich zbyt wielu, by w pełni rozwinąć skrzydła mogła Złodziejka. I to właśnie połączenie zwinności Złodziejki, konstrukcji Czarodzieja i miecza Wojownika zagwarantuje nam bezproblemowe przejście elementów platformowych. A jak sytuacja ma się z tym logicznym aspektem Trine? Polegają one głównie na umiejętnym pokonywaniu dość dziwnych mechanizmów, których w większości przypadków nie da się ?zraszować? z miejsca. Wtedy najczęściej musimy skorzystać z umiejętności maga i skoczności naszej ekspertki od prucia łukiem. Koniec końców, żaden z powyższych nie powinien sprawić większych problemów nawet laikom. Mimo że mamy do wyboru cztery poziomy trudności, to raczej zawsze wpadniemy na sposób pokonania danego elementu. Przynajmniej tak mi się wydaje, gdyż nie jestem doświadczonym graczem tego typu produkcji, a jednak zatrzymałem się na dłużej jedynie na ostatnim poziomie, choć tylko z powodów braków w zręczności (kto przejdzie ostatni etap za pierwszym razem ? ukłony!).

trinerec5.jpg

Jako że Trine to jednak przede wszystkim platformówka, nie mogło zabraknąć elementu zbierania różnorakich przedmiotów, porozrzucanych w dość trudno dostępnych miejscówkach. By je zdobyć należy naturalnie wykorzystać umiejętności naszych podopiecznych. A zdecydowanie warto, gdyż z gromadzeniem zielonych fiolek rośnie nam poziom naszego doświadczenia. Przelicznik i sam rozwój danego bohatera jest niezwykle prosty i intuicyjny, gdyż po podniesieniu pięćdziesięciu tego typu ?buteleczek? otrzymujemy do rozdysponowania kolejne punkty, które zwiększają każdej postaci trzy kolejne cechy. Dla przykładu ? Czarodziej może tworzyć więcej kwadratów i mostów, Złodziejka dostaje silniejszy łuk z ognistymi strzałami, a Wojownik ? ?podpalany? miecz. Dzięki temu pod koniec gry walczymy już bardzo potężnymi bohaterami, którym nic nie jest straszne. Ale poza doświadczeniem zbieranym, gromadzimy je także z kolejnych ukatrupionych szkieletów. To szybszy, aczkolwiek raczej bardziej nużący sposób. Tak czy siak, twórcy udostępnili nam jeszcze tajemnicze skrzynie, które są jeszcze bardziej niedostępne. Niestety, przedmioty wewnątrz odkrywane często nie spełniają swojej roli tak, jak to w normalnej grze RPG bywa. Owszem, bonusy pokroju nielimitowanego nurkowania pod wodą czy jednego wskrzeszenia po śmierci będą często na wagę złota, to jednak większość okazuje się być zupełnie nieprzydatnymi i dorzuconymi poniekąd na siłę. Choć należy docenić to, iż Finowie z Frozenbyte chcieli stworzyć jak najbardziej rozbudowaną produkcję, co poniekąd się udało. Innym ciekawym rozwiązaniem jest niewątpliwie system zapisu stanu gry. Rzadko bowiem zobaczymy całkowity koniec rozgrywki, kiedy to musi być uśmiercona cała trójka. Co jakiś czas natrafiamy na magiczną kulę, która zapamiętuje nasze postępy, choć to nie jej jedyna funkcja. Po utraceniu jednego z herosów możemy się cofnąć do tegoż punktu ? otrzymamy bonus w postaci zregenerowania punktów życia reszty i przywrócenia do kręgu żywych naszego zaginionego w akcji. Praktyczne, wygodne i - co najważniejsze - ekonomiczne. Nie musimy już powtarzać kilkunastu minut rozgrywki, w Trine to najwyżej kilkadziesiąt sekund...

Baśniowa magia

Trine wygląda wspaniale. Praktycznie mógłbym już w tym momencie przejść do oprawy dźwiękowej, bowiem o doskonałym wykonaniu technicznym tej produkcji nie trzeba więcej mówić. Wszystko prezentuje się epicko, głównie dzięki odpowiedniemu doborowi kolorów oraz pewnemu ciekawemu zabiegowi. Otóż Trine to platformówka 2D, aczkolwiek wszystko i tak odbywa się w trzecim wymiarze, co widać przede wszystkim w interakcji z otoczeniem. Fizyka bowiem jest dość realistyczna i to dzięki niej pokonywanie fragmentów, które wymagają interwencji naszych szarych komórek, okazuje się być tak wciągającą i przyjemną czynnością. Możemy dla przykładu utworzyć kwadratową klatkę na jednym z przęseł młyna. Zacznie się on poruszać z powodów grawitacji i będzie kontynuował ten proces przez krótką chwilę. I właśnie takie smaczki należy też wykorzystywać przy pokonywaniu tychże fragmentów typowo logicznych ? tu dla przykładu przebiegniemy Złodziejką, która jest najszybsza i najskoczniejsza. Należy także wspomnieć o wspaniale zaprojektowanych etapach, które zapadają w pamięć. Obojętnie, czy odgrywają się wewnątrz zamku, czy pośród lasu ? to najlepiej wyglądająca gra typowo platformowa w historii. Po prostu, wystarczy zobaczyć screeny, by uwierzyć. Oprawa dźwiękowa prezentuje podobny poziom ? kwestie mówione postaci są niejednokrotnie prześmiewcze. Szczególnie ich komentarze na temat ich sytuacji. Jeszcze lepiej brzmi muzyka przygrywająca w tle, która zmienia swój charakter w zależności od miejscówki. Dlatego też poznamy zarówno tą mroczniejszą, jak i bardziej sielankową odsłonę warstwy muzycznej. Konkludując więc ? oprawa audiowizualna to geniusz w czystej postaci. Kto by się spodziewał... Toć Trine to ponoć zwykła platformówka...

trinerec6.jpg

Gdyby nie ta przegięta cena...

Największą wadą Trine jest jego cena. Obecnie 20 Euro na platformie Steam to w przeliczeniu niemalże dziewięćdziesiąt polskich złotych. I to może być problem tej gry, gdyż mało kto wyda tyle pieniędzy na z pozoru zwykłą platformówkę z kampanią na pięć godzin. A zdecydowanie warto, gdyż Trine to jeden z najlepszych projektów tego roku. Nie zważajcie więc na cenę, mało urozmaiconych przeciwników czy krótkość rozgrywki ? po prostu wzbogaćcie swoją kolekcję o ten tytuł. Bo jest tego wart, po prostu. Tym bardziej, iż od 23 października dostępna będzie polska edycja pudełkowa. Cóż, ja nie mogłem się doczekać i wydałem te dwadzieścia ?ojro?. Czego nie żałuję ani trochę...

Zalety:

+ pomysł

+ gameplay

+ świetna oprawa techniczna

+ genialne miejscówki

+ trzy grywalne postacie

Wady:

- cena!

- krótka

- mało urozmaicone oddziały szkieletów

Ocena: 8+/10

Zaloguj się, aby obserwować  


2 komentarze


Rekomendowane komentarze

Jak dla mnie świetna gra! Tak samo jak Twój tekst :smile:

A co do ceny w minusach - jednak dobrze zrobiłem czekając z kupnem, bo Trine udało mi się nabyć za 40 zł! Na dodatek w wersji premierowej, a nie TopSeller'ze (trafiłem na promocję) :wink:

Udostępnij ten komentarz


Link do komentarza
Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...