Futbol w cieniu Holokaustu. Ajax, Holendrzy i wojna.

Od dawna chodziła mi po głowie pewna myśl: "Przeczytać jakąś książkę na temat piłki nożnej". Kolejne wydawane tytuły nie pozwalały mi jednak zrealizować mojego założenia. A to Andrzej Iwan opowiada, co się działo w szatni Wisły Kraków, a to Grzegorz Szamotulski sypie opisami zabawnych sytuacji ze swojej piłkarskiej kariery... jakoś mnie to nie pociągało. W październiku wydawnictwo "Wiatr od Morza" wydało tytuł, którego nie mogłem ot tak ominąć - historia Ajaxu Amsterdam, jednego z moich ulubionych klubów, w nawiązaniu do Holokaustu? Simon Kuper, prawdziwy obieżyświat, urodzony w Ugandzie, a związany głównie z Niderlandami i Wielką Brytanią pisarz i dziennikarz, podjął się tematyki, której wcześniej nie poruszył prawdopodobnie nikt. Holokaust został przemaglowany w wielu książkach czy filmach i wydawać by się mogło, że o tej tragedii powiedziano już wszystko. Okazuje się, że można spojrzeć na to wydarzenie z jeszcze jednej strony.
Autor opisuje piłkę nożną lat 30. i 40. XX wieku. Był to sport nowy na kontynencie, a co za tym idzie amatorski. Zawodnicy nie otrzymywali za swoją grę pieniędzy, częściej dopłacali do "interesu", płacąc składki na rzecz klubu. Gra była formą spędzania wolnego czasu. Niedziele gromadziły na stadionach tysiące ludzi, dla których była to jedna z niewielu atrakcji. Ważniejsze od wyniku były zasady "fair-play", zaczerpnięte od twórców tej dyscypliny sportu, czyli Anglików. Oczywiście, miło było zwyciężyć, ale nie kosztem nieczystych zagrań czy niesportowych zachowań. Kibice nie byli wrogo do siebie nastawieni, często dopingowali obie mierzące się na murawie drużyny w równym stopniu.
Futbol i jego otoczka jest tu głównie pretekstem do rozważań na temat tego, jak Holendrzy zachowywali się w czasie wojny. Na początku muszę nadmienić, że działania niemieckiej armii na terenie Niderlandów znacznie różniły się od tych podejmowanych na przykład w Polsce. Hitler uważał mieszkańców kraju ze stolicą w Amsterdamie za "zagubionych Niemców", ludzi tej samej co on rasy. Większość Holendrów nie doświadczyła zbyt wielu cierpień związanych z wojną. Jedynie Żydzi i członkowie ruchu oporu byli narażeni na represje. Podczas gdy około 75% holenderskich Żydów poniosło śmierć, Holendrzy żyli praktycznie tak samo, jak dawniej. Choć sami mieszkańcy Niderlandów lubią określać się mianem " tych dobrych" (hol. "goed"), liczne wywiady przeprowadzone z osobami pamiętającymi tamte czasy niszczą mit bohaterskich Holendrów, ujawniając wcale nie tak mała liczbę "foet", tych złych. Niemcy łatwo zastraszyli niemal cały naród (m.in. poprzez bombardowanie Rotterdamu, do którego... wcale nie miało dojść), a wiele osób czuje żal z powodu niepodjęcia żadnych kroków w celu pomocy wyznawcom judaizmu. Czasem wystarczyło bowiem bardzo niewiele, aby uchronić jakąś osobę przed wywiezieniem do obozu zagłady, ale zabrakło zdecydowania, odwagi, odrobiny szczęścia. Niektórym z rozmówców Kupera śmierć kolegów przez długie lata nie dawała spokoju.

Rotterdam po bombardowaniu, maj 1940 roku
Pisarz nie skupił się tylko na wydarzeniach mających miejsce w Holandii. Kilka rozdziałów poświęcił na opisanie historii osób, które nie były związane z Ajaxem, ale ich opowieści świetnie obrazują to, co działo się w Europie w czasach wojny. Jak to się stało, że Hitler wykorzystał piłkę w celach propagandowych? Dlaczego jedni zawodnicy nie mieli nic przeciwko grze w reprezentacji hitlerowskich Niemiec, a inni stanowczo oponowali, w wyniku czego byli narażeni na represje? Czemu Polak Ernest Wilimowski jest dziś tak chłodno wspominany w naszym kraju? Poszczególne wątki są często bardzo zaskakujące, a podjęte przez ich bohaterów decyzje wydają się z dzisiejszego punktu widzenia nielogiczne. Jak się okazuje, niekiedy działanie wbrew zdrowemu rozsądkowi pozwalało przeżyć wojenną zawieruchę.
Ostatnie kilkadziesiąt stron zawiera opis skutków wydarzeń z lat 1939-1945. Jeden z rozdziałów jest relacją z podróży autora do Izraela i przybliża sympatię jego mieszkańców do zespołu z Amsterdamu, jak i całej Holandii. Ku zaskoczeniu Kupera, przeciętny mieszkaniec Jerozolimy czy Tel-Awiwu uznaje Holandię za kraj, który uczynił dla prześladowanych Żydów najwięcej spośród wszystkich państw na świecie. Na sam koniec dziennikarz wspomina o obecnej (czas pisania książki to początek XX wieku) sytuacji panującej w piłce holenderskiej. Czytelnik może przeczytać o napięciach powstałych pomiędzy Amsterdamem i Rotterdamem, antysemityzmie skierowanym w stronę fanów Ajaxu, nie będących w znacznej części Żydami, czy bardzo niewielkich oznakach tego, iż w Holandii kiedykolwiek doszło do Holokaustu.
Książkę mogę polecić nie tylko osobom zainteresowanym futbolem. Kuper wykorzystał najpopularniejszy chyba obecnie sport na świecie do zobrazowania tragedii Holokaustu. Dla siebie znajdą tu coś zatem nie tylko miłośnicy piłki nożnej, ale też osoby lubiący dobrą, rzetelną literaturę faktu. Nie ma tu taniego szokowania, ale sporej dawki emocji nie można tej pozycji odmówić.

0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia.