Kill la Kill, czyli FLCL spotyka Sailor Moon
Zaczęła się jesień... po czym to poznaję ? Nie po zmniejszającej się liczbie liści na drzewach ( a zwiększającej się ich liczbie na moim samochodzie... ), nie po coraz niższej temperaturze ( chociaż przez ostanie kilka dni jest całkiem fajnie, tak fajnie, że chyba dostałem zapalenia oskrzeli... ). Nie moi drodzy, wiem, że zaczęła się Jesień, bo pojawił się nowy wysyp anime. I jedno z nich zasługuje na szcególną uwagę...

Kill la Kill najprościej podsumować tak jak w tytule tematu. Grafika, styl, walki budzą żywe skojarzenie z FLCL i moim zdaniem to dobrze. Uwielbiam to anime, zawsze żałowałem, że jest takie krótkie. A czemu Sailor Moon ? W sumie to przez mundurek głównej bohaterki ( wersja Echii do kwadratu, screen poniżej ) i mundurki wrogów ( wersja FLCL do kwadratu ).

No i do tego w openingu są momenty, które kojarzą mi się z transformację Usagi. Fabuła zaczyna się od przybycia nowej studentki do szkoły... Szkoły, przy której obozy treningowe FARC to domowe przedszkole... Nad monumetalnym wejściem na teren szkoły wiszą zwłoki ucznia, zaś przyjaciółka głównej bohaterki mówi, by się tym nie przejmować, bo ciąglę kogoś zabijają... Oczywiście, nasza heroina naraża się zaraz na samym początku głównemu bossowi szkoły ( pani prezydent ) i staje do walki. W skrócie, fabuła jest raczej prosta, z drugiej strony, są dopiero dwa odcinki i liczę na coś ekstra, w stylu gigantycznego żelazka prasującego ziemię.... No w każdym razie mam nadzieję, że twórcy mnie czymś pozytywnie zaskoczą.
Ja wiem, że temat anime nie jest może na tym forum zbyt popularny, ale serdecznie zachęcam do obejrzenia chociaż jednej minuty pierwszego odcinka, pierwszej minuty... Uwierzcie mi, warto.

13 komentarzy
Rekomendowane komentarze