Jump to content
  • entries
    10
  • comments
    103
  • views
    10,627

Battlefield 4 - czyli pazerność EA nie zna granic.

Sign in to follow this  
venomizzy

1,010 views

battlefield53.jpg

Electronic Arts wraz ze swoim Battlefieldem 4 nie ma łatwego życia, z jednego prozaicznego powodu : o uwagę graczy musi bić się z powoli stygnącym GTA V. Kiedy już ograłem do znudzeni dzieło Rockstara zauważyłem, że na ekranie głównym Xboxa 360 zaproponowano mi pobranie otwartej bety do nadchodzącego Battlefielda 4. Po pobraniu 1.5 giga danych, uruchomiłem wspomniany tytuł.

Zanim przejdę do konkretów, muszę zaznaczyć, że z serią Battlefield jestem związany od samego początku. Ograłem każdą część (poza dziwacznym BF 2142) i w każdej części na liczniku miałem rozegranych minimum 400 godzin. Za najlepszą część uważam Battlefielda 2, gra byłą mocno zbugowana, a momentami była mega irytujące. Pomimo dość poważnych niedociągnięć, to właśnie przy tej części bawiłem się najlepiej - prostota jest najlepsza !

Wracając do Battlefielda 4, DICE w swoich filmikach informował nas jakie to nowości nie zostaną wprowadzone w najnowszej odsłonie ( a co innego mają powiedzieć ?). Dumnie chwalono nowy system zniszczeń (przypomina Wam to coś? taka sama śpiewka była przed premierą BF3) który absolutnie i na zawsze zmieni rozrywkę sieciową, dumnie prezentowano również interakcję gracza z otoczeniem (pamięta ktoś filmik z rozgrywki, gdzie jeden z żołnierzy wrzucał granat do wagonu pociągu, po czym zamykał drzwi ? ciekawe ile razy to się wydarzy w rzeczywistej grze). Wszystko jak zwykle brzmi fajnie, ale tylko w opisach.

Nie mam zamiaru opisywać każdego aspektu, bo beta jest ogólnie dostępna więc każdy sam może to sprawdzić. Mam zamiar skupić się na samej polityce EA dotyczącej BF4 i tym, czemu firma ta może szczycić się kolejny rok mianem najgorszego przedsiębiorstwa.

Pierwsze co rzuca się w oczy, to oprawa graficzna. Z początku miałem wrażenie, że przez przypadek uruchomiłem BF3. Czemu ? Oprawa graficzna nie różni się praktycznie niczym od części poprzedniej. Jedyne co uległo poważnym zmianą to menusy gry. Gratuluje EA, stworzyliście najmniej przejrzyste rzecz na świecie, to też jest jakieś osiągnięcie ! Wracając do samej grafiki, no jak można zrobić coś takiego ? Otrzymujemy zupełnie nowy i ulepszony tytuł, czy niezwykle drogą paczkę mapek ?

Sam gameplay, zmieniono odrobinę sterowanie pojazdów ( po co ? po co zmieniać coś co było dobre i gracze to polubili ? a no pewnie po to żeby jak najbardziej zamazać wrażenie, że wciskają nam kolejny raz to samo), dodano możliwość wychylania się zza osłon - co jest dobrą zmianą oraz dodano szumnie zapowiadany "ulepszony system zniszczeń". Na mapce która dostępna jest w becie, po dość mocnym i intensywnym ostrzale zawala się wysoki budynek, zmieniając pole bitwy. Wszystko brzmi fajnie w opisach, jest jeden problem. Całe to "zniszczenie" jest do bólu oskryptowane a wspomniany budynek ZAWSZE zawala się w identyczny sposób. To jest ten nowy system zniszczeń ? W takim razie blado.

Z większych zmian to w sumie tyle, reszta to popierdółki niewarte wspomnienia. Czas zatem przejść do głównego problemu, który chciałem opisać. EA traktuje graczy jak zwyczajnych idiotów, próbuje wcisnąć nam ten sam produkt tyle że w innym opakowaniu. Zmiany które zaszły w grze, są zwyczajnie farsą, dlaczego gracz miałby zapłacić za kilka nowych opcji, kolejne 200 zł ? Nikt chyba nie ma wątpliwości, że wszystkie zmiany spokojnie mogłyby znaleźć się w jakimś większym patchu, czy w znienawidzonych DLC. Produkt który zaoferuje nam EA wraz z DICE to najzwyczajniej w świecie duża paczka map, lub jak kto woli Battlefield 3.5.

Kolejny aspekt który bardzo mi się nie spodobał to sam model sprzedaży jaki w ostatnim czasie stosuje EA. Tak jak w przypadku BF3, w najnowszej części możemy spodziewać się miliarda DLC. Coś tu nie pasuje, gra jeszcze nie wyszła, a gracze już wiedzą, że wyjdą DLC, ba nawet wiedzą jaką zawartość one będą zawierać? Analizując ten karygodny sposób wydawania gier, naturalnym jest to, że gracze czują się w pewnym sensie oszukaniu. Wszystko wskazuje, na to że twórcy stworzyli grę, następnie wycięto z niej fragmenty i postanowili sprzedawać je osobno. Czyli mam rozumieć, że za 200 zł kupuję jakieś 60% gry, a pozostałe 40 % mam sobie dokupić w formie DLC ? Nigdy.

Warto też wspomnieć, że najprawdopodobniej EA wraz z DICE, tak jak to miało miejsce w BF3, przeniosą koszt utrzymania serwerów na graczy. Znów będą pobierać niemały haracz, za to że w grze w ogóle znajdą się jakiekolwiek serwery. Chciwość nie zna granic.

Podsumowując, Electronic Arts wydając BF4 w obecnej postaci, policzkuje graczy. Odnoszę wrażenie, że EA nie ma pojęcia co dalej zrobić z tą serią, co zresztą ich najnowsze dzieło potwierdza. Kolejne części stoją w miejscu technicznie, a i w samej formule nie zmieniło się nic. Kupno nowego Battlefielda, absolutnie nie będzie racjonalnym wydatkiem i mam nadzieję że gra nie odniesień sukcesu finansowego. Czemu ? Absolutnie nie z powodu hejterstwa, najzwyczajniej w świecie liczę na to, że szok spowodowany kiepską sprzedaży, zmotywuje twórców do zrobienia czegoś więcej niż nowych map.

Analizując to co do zaoferowania ma EA należało by tylko wspomnieć, że jeżeli nie ma się nic nowego do powiedzenia, to siedzi się cicho.

Sign in to follow this  


5 Comments


Recommended Comments

Pozwól, że odniosę się do tego wpisu w punktach:

1.

Analizując to co do zaoferowania ma EA należało by tylko wspomnieć, że jeżeli nie ma się nic nowego do powiedzenia, to siedzi się cicho.

you-dont-say.jpeg

A co ci mieli powiedzieć w reklamach ? Hej, ludzie macie Battlefielda 3.5, poprawiliśmy masę rzeczy ! Wiadomo, że tak jak w trailerach kolejnego Call of Duty nie powiedzą ci, że to kolejne Call of Duty, tylko super-uber-multiplayerowa rewolucja, tak EA nie przyzna się do odgrzania kotleta. Tylko czemu piętnować jedną markę , skoro to zagrywka wielu ?

Produkt który zaoferuje nam EA wraz z DICE to najzwyczajniej w świecie duża paczka map, lub jak kto woli Battlefield 3.5.

Większość graczy nie nabrała się na marketingową papkę i rewolucji się nie spodziewała. Skąd takie zaskoczenie, skoro jesteś fanem serii (czyli zakładam, że w temacie się orientujesz) ?

2.

Kolejny aspekt który bardzo mi się nie spodobał to sam model sprzedaży jaki w ostatnim czasie stosuje EA. Tak jak w przypadku BF3, w najnowszej części możemy spodziewać się miliarda DLC. Coś tu nie pasuje, gra jeszcze nie wyszła, a gracze już wiedzą, że wyjdą DLC, ba nawet wiedzą jaką zawartość one będą zawierać?

No nie wiem, kolejny dowód na to, że przespałeś jakąś erę ? Kolejny wyjątek tylko w EA ? Gracze wiedzą, że gdy wychodzi nowy Mortal Kombat, będą DLC. Wychodzi nowy TES, będą DLC. Nowy CoD, będą DLC. A skoro taki model się utrzymuje, to znaczy że gracze go akceptują. I będzie stosowany w grach AAA, póki jest na to popyt.

3. Wielkiej rewolucji nie ma, ale jest ewolucja. Zmienił się nieco feeling strzelania, grafika (przynajmniej na PC) także, choć na Oblężeniu Szanghaju na gorsze, nie wiem jak inne mapy. Tryb commandera, obserwatora. Niby możnaby to wrzucić jako DLC do 3, ale przed chwilą sam na nie narzekałeś, czyż nie ? No i hajs się musi zgadzać.

I nie jestem jakimś obrońcą EA i DICE, bo w kwestii "nowoczesnych" strzelanin wolę 3, a najlepszą częscią serii w ogólnym rozrachunku jest jak wspomniałes dwójka. Tylko to co napisałeś jest najzwyczajniej nieodkrywcze i nie jest przywarą wyłącznie B4.

Share this comment


Link to comment
A co ci mieli powiedzieć w reklamach ? Hej, ludzie macie Battlefielda 3.5, poprawiliśmy masę rzeczy ! Wiadomo, że tak jak w trailerach kolejnego Call of Duty nie powiedzą ci, że to kolejne Call of Duty, tylko super-uber-multiplayerowa rewolucja, tak EA nie przyzna się do odgrzania kotleta. Tylko czemu piętnować jedną markę , skoro to zagrywka wielu ?

Pewnie można wymienić kilka tasiemców w których kolejne części różnią się tylko cyferką w tytule, jak np AC czy Saints Row. Tyle że to tytuły na tyle mi odległe, że o nich się nie wypowiem bo w nie zwyczajnie nie gram. BF jest mi bliski, więc o tym napisałem.

Większość graczy nie nabrała się na marketingową papkę i rewolucji się nie spodziewała. Skąd takie zaskoczenie, skoro jesteś fanem serii (czyli zakładam, że w temacie się orientujesz) ?

To nie jest zaskoczenie, tylko wyrażenie niesmaku.

o nie wiem, kolejny dowód na to, że przespałeś jakąś erę ? Kolejny wyjątek tylko w EA ? Gracze wiedzą, że gdy wychodzi nowy Mortal Kombat, będą DLC. Wychodzi nowy TES, będą DLC. Nowy CoD, będą DLC. A skoro taki model się utrzymuje, to znaczy że gracze go akceptują. I będzie stosowany w grach AAA, póki jest na to popyt.

Mówimy o zupełnie innych rzeczach, zupełnie. Może niespecjalnie jasno wyraziłem o co mi chodzi, już to prostuje.

Są DLC poważne jak np to które wydał Rockstar do GTA IV, a są takie jak np te do Obliviona (zbroja dla konia). Przeciwko tym pierwszym nie mam absolutnie nic, bo czuję i wiem za co płące, w tym drugim przypadku mamy do czynienia ze zwykłym skokiem na kasę po najmniejszej linii oporu. EA ze swoimi DLC podniosło poziom żenady. Mimo że twórcy już w fazie produkcji gry planują DLC, to o nich wprost nie mówią. EA nie ukrywa, że chce nas doić mocarnie. Kolejna sprawa, DLC w większości tytułów są całkowicie opcjonalne, w przypadku serii BF są absolutnie niezbędne aby dobrze się bawić ( że nie wspomnę o tym, że pukawki z DLC są dziwnie mocniejsze niż te z podstawki).

3. Wielkiej rewolucji nie ma, ale jest ewolucja. Zmienił się nieco feeling strzelania, grafika (przynajmniej na PC) także, choć na Oblężeniu Szanghaju na gorsze, nie wiem jak inne mapy. Tryb commandera, obserwatora. Niby możnaby to wrzucić jako DLC do 3, ale przed chwilą sam na nie narzekałeś, czyż nie ? No i hajs się musi zgadzać.

Patrz wyżej.

Share this comment


Link to comment

Mówimy o zupełnie innych rzeczach, zupełnie. Może niespecjalnie jasno wyraziłem o co mi chodzi, już to prostuje.

EA ze swoimi DLC podniosło poziom żenady. Mimo że twórcy już w fazie produkcji gry planują DLC, to o nich wprost nie mówią. EA nie ukrywa, że chce nas doić mocarnie. Kolejna sprawa, DLC w większości tytułów są całkowicie opcjonalne, w przypadku serii BF są absolutnie niezbędne aby dobrze się bawić ( że nie wspomnę o tym, że pukawki z DLC są dziwnie mocniejsze niż te z podstawki).

OK, ale czemu burzysz się teraz, przy BF4, skoro to kontynuacja polityki z BF3 ? Bez broni z DLC rzeczywiście trudno sobię wyobrazić grę, ale wielu jedzie na czystej podstawce i dają radę. Poza tym seria BF to mimo wszystko jeden wielki tasiemiec, choćby taki BF1942 i BF2 - tu też była ewolucja, a nie rewolucja - usprawnienia mechaniki, grafiki i tyle. Inna sprawa, że wtedy realia inne były i dodatki solidne, bez marketingowej sieczki.

Share this comment


Link to comment

Twoim zdaniem między BF2 a BF1942 nie było rewolucji ? Moim zdaniem była. Zupełnie inna grafika (!!), zupełnie inna mechanika strzelania, zupełnie w innych czasach toczyła się gra.

Zresztą, w Twoim rozumowaniu jest jakaś tam logika i częściowo można się zgodzić. Jest tylko jedno ale, między każdymi poprzednimi częściami ewolucja/rewolucja była WYRAŹNIE widoczna, człowiek na pierwszy rzut oka wiedział która to jest część i po 1 minucie był wstanie wymienić przynajmniej 20 różnic. W przypadku BF3 i BF4 to takie oczywiste nie jest.

Co do tego, czemu piszę o BF 4, skoro to już było wcześniej. Przyczyna jest prosta, wcześniej nie skrobałem tutaj swoich bzdur, ale zapewniam Cie że już wtedy mi się to nie podobało i już wtedy czułem się oszukany.

Share this comment


Link to comment

Cóż- to gracze głosują portfelami. Póki znajdzie się banda fanbojów zachwycająca się takimi produkcjami z kategorii "+0.5" i kupująca w ciemno "bo w końcu marka mówi sama za siebie", to tak będzie.

I taki stan rzeczy, jak opisany swoją drogą bardzo dobrze przez venomizzy'ego będzie się utrzymywał. Powiem więcej- będzie urastał do coraz bardziej absurdalnych form póki gracze będą się tak bezczelnie dawali ładować od tylca bez wazeliny...

A z resztą- czy to tylko Battlefield, który jak dla mnie umarł po wydaniu 2142?

Wystarczy popatrzeć na takiego CODa! Przez ostatnie 5 lat (czyli od wydania 4) nic się tak właściwie nie zmieniło w tej materii- gra po prostu podzieliła się na 2 subkategorie- "modern" i "retro", czyli WW2 i zimna wojna. Zmiany w multi to chyba kosmetyczne, no i zmiana listy perków (które w momencie prezentacji w multi CODa4 były rewolucją- potem już tylko nudnym dodatkiem), a cała reszta (z grafiką na czele) to zwyczajne kopiuj wklej i dopchanie tego wszystkiego fabułą... napompowaną jak pękający od nadmiaru powietrza balon ... Ale cóż- gra się sprzedaje, bo ludzie co roku cieszą się jak świnie w błocie z faktu, że mogą wydać kolejne 120 zeta za odgrzewany kotlet.

Litościwie pominę tu już kwestię DLC, czyli ewidentnego naciągania ludzi z kasy. Szczególnie, jak widzimy, że producent wypuszcza grę i zaraz w tym samym dniu day 0 DLC do niej, w dodatku śpiewając sobie za to jakąś chorą kwotę. A co w dodatku? Ano, tego, panie- 2 nowe skiny do jakiejś giwery i jakaś nowa pukawka. I teraz trzymajcie się, bo przekraczamy barierę absurdu dzieląc przez zero- policzcie ile jest DLCków do takiego Mass Effect 2 (dobra powiem ile- 26 dokładnie, lista jest tu: http://en.wikipedia.org/wiki/Mass_Effect_2_downloadable_content) i ile z nich to jakieś popierdółki typu "nowy hełm +10 do za######ości, które powinny być najzwyczajniej w świecie dodane do podstawki. Że-na-da...

Cóż- praw rynku nie oszukasz- póki jest popyt i ludzie będą się dali na to posuwać, znajdzie się i podaż pod postacią takiego EA, które chętnie skorzysta z okazji do zapięcia cię w portfel...

Share this comment


Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...