Jump to content
  • entries
    132
  • comments
    1,062
  • views
    156,719

Rome 2 - Total Fail


FaceDancer

3,511 views

 Share

Miałem zrobić recenzję Rome'a 2, ale w sumie będzie to jeden z tych wpisów jakie czasem robią Abyss czy Klekot narzekając na obecną branżę gier, dodatkowo wzdychając jak to kiedyś było lepiej.

rome1.jpg

Czekałem na Rome 2 z wielką nadzieją i ekscytacją. Liczyłem na to, że wraz z kolejną odsłoną serii TW, gry strategiczne wyjdą z narożnika zagonione tam przez FPS-y, RPG-i czy sportówki. W zasadzie ciężko tutaj mówić o nadziei. Byłem pewien, że po bardzo udanym Szogunie, Creative Assembly po raz kolejny udowodni swoją klasę jako czołowe studio zajmujące się grami strategicznymi. Zamówiłem nawet preorder, czego w zasadzie nigdy nie robię.

Zaczęło się niezbyt przyjemnie od problemów z instalacją i ciągłym crashowaniem się Steama. Jednak po pierwszych trudnościach później poszło już gładko i spokojnie udało się odpalić grę. W skrócie mogę powiedzieć, że CA wypuściło grę niedorobioną, niezbalansowaną, w którą można pograć, ale bez zbytniej satysfakcji, często zgrzytając zębami po uważnym przyjrzeniu się poszczególnym aspektom rozgrywki.

rome2.jpg

Zacznijmy może od grafiki, bo ta nie dość, że wygląda niezbyt dobrze na niższych detalach, to jeszcze ma ogromne problemy z optymalizacją. Nawet na wyższych ustawieniach czasem zamiast tekstur pojawiają się na polu bitwy olbrzymie czarne, migające kwadraty. Może nie przeszkadzają w samej grze, ale ogromnie irytują. Osobiście nie miałem aż tak wielu problemów z grafiką, ale przeglądając fora widzę, że ludzie na całkiem niezłym sprzęcie mają problemy ze spokojnym graniem.

Ogromną wadą nowego Rome'a jest kiepskie AI. W grze skupionej na singleplayer i kampanii znacząco odbiera to przyjemność z grania. Komputer potrafi przegrać nawet najprostszą bitwę i zupełnie nie potrafi wykorzystać swoich przewag. W Szogunie, gdy miał liczniejsze oddziały łuczników starał się walczyć na dystans, trzymał generała w bezpiecznym miejscu, flankował konnicą. Teraz wygląda to tak, że podchodzi zbyt blisko, pozwalając graczowi na zdemolowanie swoich strzelców, wysyła generała w wir bitwy, bardzo często głupio go tracąc, produkuje jednostki jednego, bądź dwóch typów, przez co jego armia jest łatwiejsza do pokonania.

Nie lepiej jest na mapie kampanii, gdzie biega idiotycznie po mapie, zamiast przykładowo obsadzić swoje graniczne miasto, czyniąc je trudniejszym dla gracza do zdobycia. Aspekt dyplomatyczny miał być znacząco usprawniony w stosunku do Szoguna, a wygląda jeszcze gorzej. AI albo w ogóle nie atakuje, albo z kolei masowo rzuca się na gracza. Trochę to zabawne jak ktoś z drugiego końca świata wypowiada ci wojnę, mimo że nie ma z twoją frakcją praktycznie nic wspólnego. AI nie lubi też podpisywać umów handlowych, albo każe płacić sobie wręcz horrendalne pieniądze. Nie wiem jaki jest sens utrzymywania bardzo wysokich relacji, jak nawet na bardzo przyjaznych stosunkach nie mogę skłonić swojego sąsiada do podpisania traktatu handlowego.

rome3.jpg

Wisienką na torcie TW zawsze były bitwy, które dawały mnóstwo satysfakcji. CA zapowiadało, że walki będą szybsze niż w Rome 1, ale będą trwały dłużej niż w drugim Szogunie. Obecnie większość bitew trwa od 3-5 minut. Żołnierze padają jak muchy, szybko tracą morale. Rozumiem jeszcze pogoniony na cztery wiatry plebs, ale oddział elitarnych rzymskich legionistów? Przez tą szybkość gracz nie ma praktycznie czasu na stosowanie jakiejkolwiek taktyki, tylko wysyła oddziały jeden po drugim, używają przy okazji umiejętności specjalnych, bo nie ma chwili na myślenie. Miało być mnóstwo jednostek, ale rostery wielu frakcji wyglądają wręcz żałośnie. Dobrze prezentują się armie Rzymu, Egiptu i nieźle Macedonii, ale reszta jest zdecydowanie zbyt uboga.

Bitwy morskie może byłyby całkiem przyjemne, gdyby nie zdolność jednostek lądowych do używania transportowców. Każda armia może wejść na morze i wówczas każdy oddział znajduje się na statku transportowym. Może nie byłoby to aż takie złe wyjście, gdyby nie fakt iż taka zgraja transportowców może staranować wielki okręt wojenny i z łatwością go zatopić, co czyni posiadanie floty zbędną fanaberią.

Youtube Video -> Oryginalne wideo

Varus... Oh, Quinctilius Varus... Give me back my Total War!

W Rome 2 tylko generałowie mogą rekrutować jednostki. W miastach znajdują się automatyczne garnizony, a liczba oddziałów zależna jest od poszczególnych budynków. Może nie brzmi to źle, ale teraz nie można zostawiać lepszych oddziałów w mieście do obrony, chyba że ma się tam generała komenderującego swoją armią. Komputer oczywiście prawie nigdy nie trzyma tam swoich dowódców, więc zazwyczaj moje piękne wojska zamiast toczyć krwawe boje o mury, rozgniatają w puch i pył podstawowe jednostki garnizonu. Przy okazji AI nie radzi sobie dobrze z obroną twierdzy i punktów kluczowych a liczba armii jest ograniczona w zależności od wielkości państwa.

Można powiedzieć parę słów na temat nowego systemu gospodarczego. Może nie byłby on najgorszy, gdyby nie to, że ulepszanie każdego budynku albo wiąże się ze znaczącym wykorzystaniem żywności, albo dużym spadkiem porządku publicznego. Rozumiałbym to, gdyby np. kolejne usprawnienie farm dawało nam znacznie więcej żywności niż przynosiło niepokojów, ale zwykle przynoszą znacznie więcej utrapienia niż pożytku. Nie rozumiem też w jaki sposób ulepszenie miasta wiąże się ze wzrostem rozruchu. Kolejną rzeczą, która mnie ubodła są mury miejskie, które teraz są obecne tylko przy stolicach prowincji. Zazwyczaj każda prowincja składa się z 2, 3 bądź 4 regionów. Pozostałe osady są znacznie mniejsze i nie można stawiać w nich większej ilości budynków. Według mnie to duży minus, bo w poprzednich częściach odpowiednio zarządzając można było nawet gorsze miasta rozwinąć w przynoszące duże zyski metropolie.

rome4.jpg

Kolejną nowością jest system polityki wewnętrznej. Każda frakcja ma różne rody, które walczą o wpływy. Jeśli opozycja za bardzo wzrośnie w siłę możemy być świadkami wojny domowej. Już wiele razy słyszałem o bugach, kiedy opozycja nagle spawnowała pod stolicą 7-9 pełnych, świetnie wyszkolonych armii, co wyglądało jak najazd hord mongolskich z drugiego Medievala. Poza tym mamy tu coś takiego jak gravitas, które w teorii powinno zwiększać nasze wpływy, a różne akcje wymierzone w rywali kosztują nas pieniądze i punkty wpływów (np. głosy senatorów). Tyle, że w swoich grach posiadanie wysokiego gravitas nie gwarantowało mi wzrostu wpływów. Zupełnie jakby nie miało to większego wpływu na rozgrywkę.

Na jednym z filmików zapowiadających Rome 2 usłyszałem jak pracownik CA opowiadał, że pojawią się jednostki regionalne, specyficzne dla określonych lokacji, które będzie można rekrutować. Wyjaśniał to na przykładzie Germanów, którzy podbijając Azję Mniejszą zyskają dostęp do rydwanów. Oczywiście nic takiego nie ma w grze miejsca, jesteśmy ograniczeni do jednostek frakcyjnych, jedyna pociecha, że możemy korzystać z najemników, choć są drodzy jak diabli, więc zwykle nie opłaca się ich werbować.

Niemal każdy aspekt gry z jakim się zetknąłem, wiąże się z pewnymi błędami czy niedoróbkami. Widać, że gra została wypuszczona na rynek, ale tak jakby nikt wcześniej jej nie przetestował. Na oficjalnym forum CA pojawiły się głosy, że to SEGA nie zgodziła się na przesunięcie premiery i CA musiało wydać niedorobioną grę znacznie wcześniej, żeby kasa się zgadzała. Znając dzisiejsze praktyki deweloperów i sprawne do tej pory wydawanie gier przez CA każe mi myśleć, że te głosy wcale nie muszą się mylić.

Youtube Video -> Oryginalne wideo

Tutaj recenzja gościa, pod którą mogę się podpisać obiema rękami.

 Share

33 Comments


Recommended Comments



Tyle dobrego, że część niedoróbek można jeszcze załatać, chociaż niesmak z pewnością pozostaje. Dziwna praktyka - po co się starać skoro można łatać.

@Drangir

No właśnie, to wydawcy wychodzą z założenia, że gry można wydać i połatać (widzę cię Sim City).

Link to comment

@up

To chyba kwestia wydawcy. Grę trzeba wydać w miarę określonym terminem i najwyraźniej zabrakło czasu. Trudno mi wierzyć żeby CA się nie starało.

Mówię oczywiście o technikaliach, nie mechanice ekonomii czy walki.

Link to comment

Recenzja opłacona przez konkurencję, gra ma 10/10.

trollface.gif

A na poważnie - wielka szkoda, bo takie patchowanie powoduje często więcej problemów niż wydanie dopracowanej gry. I prestiż siada, i sprzedaż siada. SEGA daje ciała ostatnimi czasy coraz bardziej, a szkoda.

Wracamy zatem do Japonii, panowie!

@Abyss - u mnie od jakiegoś czasu SimCity się nawet nie uruchamia, tak fajnie je upaczowali. Siekiera się otwiera w kieszeni.

Link to comment

Wracamy zatem do Japonii, panowie!

Spoko!

[censored] - FD

Jesteś, podłym, ach jakże podłym człowiekiem Face. ;__;

A poza tym, to szkoda Roma, bo liczyłem, że gra będzie trzymała poziom jaki dotychczas prezentowały poprzedniczki, a tak... Pozostaje tylko czekać aż się upaczuje, a najlepiej to w ogóle wypatrywać jakiegoś sutego dodatku, bo pewnie dopiero w nim wszystko zacznie wyglądać tak jak powinno od początku.

A przy okazji, to jak ten Rom wygląda pod względem grafiki i na jakich detalach dałeś radę go u siebie uciągnąć? Pytam, bo twórcy bardzo się chwalili jaka to ta gra nie będzie piękna, a na dotychczasowych screenach i relacji z E3 to była raczej bida i gra wyglądała tam tak jakby nawet nie stała obok grafik podrzuconych w tym wpisie. tongue_prosty.gif

Link to comment

Pod względem grafiki jest średnio. O ile nie jest najgorzej jeśli patrzymy na jednostki, to reszta wygląda dużo gorzej. Mam na myśli scenerię, budynki, mury, itd. U mnie gra działa na dość wysokich detalach, ale mam powyłączane te wszystkie specjalne opcje.

Link to comment

Cóż- z tymi patchami to często jest taki problem programisty "byłoby naprawdę fajnie, gdyby na miejsce tego 1 naprawionego błędu nie pojawiały się 2 kolejne".

A niedoróbki? Szkoda, że wydawca woli wydawać takie day 0 patche, niż dopracować produkt przed wydaniem- wtedy z pewnością byłby lepiej zapamiętany :/

Chyba, że wychodzi z założenia, że im wcześniej wypuści gniota na sprawdzonej marce, tym więcej ludzi da się na to nabrać. No a potem żeby nie było, to wypuścimy jakieś łatki i ludzie dalej będą kupować... wrrrrrrr...

Link to comment

Byłem bardzo sceptyczny względem zmian w Rome 2 i okazało się, że słusznie. Części zawartości albo nie ma (choć była o niej mowa w zapowiedziach przed wydaniem gry), a część wygląda, jakby ją robili, ale nie wyrobili się na czas. Do tego dochodzą dziwne zmiany pod względem mechaniki - uważam, że w większości na minus - i efekt końcowy jaki jest, każdy chyba widzi.

Do tego dochodzi nowa polityka SEGA odnośnie do filmików na YouTube, która w teorii brzmi dobrze, ale wygląda podejrzanie w zestawieniu z fatalną premierą Rome'a 2 gdy się nad tym głębiej zastanowić. Może jestem po prostu zbyt podejrzliwy...

To chyba kwestia wydawcy. Grę trzeba wydać w miarę określonym terminem i najwyraźniej zabrakło czasu. Trudno mi wierzyć żeby CA się nie starało.

Kogo to obchodzi? Nie warto usprawiedliwiać wydania ewidentnie niedokończonej gry wydawcą, bo zarówno wydawcy, jak i twórcy powinno zależeć na produkcie, który zostanie z uznaniem przyjęty przez klientów. Na razie wygląda na to, że CA położy głowę przez politykę SEGA, ale tutaj nie ma niewinnych.

Link to comment

@up

Nie usprawiedliwiam. Krytykuję raczej taki model wydawania gier. Ciekawy jest early access, który otwarcie przyznaje że produkt jest w trakcie tworzenia. Szkoda tylko że współcześnie wiele gier to taki "early access", który po premierze jest poprawiany (a nie np. wzbogacany o faktycznie nową zawartość) jeszcze przez wiele miesięcy.

Link to comment

Angry Joe parę dni temu zamieścił też parę filmów z failami tej gry. Bardzo zabawnie się to to oglądało :) Swoją drogą to dobry recenzent jest.

Szkoda, bo serii kibicuję, choć tak naprawdę tylko pierwszego Shoguna skończyłem, w R1 pograłem kilkadziesiąt godzin, a w medka 2 kilka. Resztę prócz pierwszego medka i R2 tylko mam.

Link to comment

W Rome II jeszcze nie grałem. Jeżeli chodzi o Shoguna 2(podstawkę) to sie z nim nie polubiłem. Mało jednostek (choć zdaje sobie sprawę, że taka była specyfika teartu działań), najbardziej wnerwiający za to był fakt, że w pewnym momencie każdy nawet najlepszy sojusznik atakował gracza. Za to Zmierzch Samurajów już przypadł mi do gustu, miedzy innymi dlatego, że urozamaicono rozgryke na mapie kampanii, okres był ciekawszy (a wręcz fascynujący), no i żaden sojusznik nie wbijał graczowi noża w plecy bez powodu.

Link to comment
Jeżeli chodzi o Shoguna 2(podstawkę) to sie z nim nie polubiłem. Mało jednostek (choć zdaje sobie sprawę, że taka była specyfika teartu działań) [...]

Nie jestem pewien czy to nie było tylko wygodne i tanie wytłumaczenie, żeby nie robić więcej modeli, bo nawet na kartach jednostki prezentowały się inaczej - lepiej, moim zdaniem, niż w rzeczywistości - a wcale nie odbiegały od charakterystyki tego akurat okresu/rejonu.

Jednostki w Rome 2 zdają się na to wskazywać.

Link to comment

A ja się spytam o Shoguna 2, bo siedzi sobie w Gamebooku i kusi... Czy jest przystępny dla osoby ze skąpym (pomimo ogrywania Hirołsów) doświadczeniem w dziedzinie strategii?

Link to comment

Wydaje mi się, że Shogun 2 jest zdecydowanie najbardziej przystępną grą z serii TW. Nie ma tu ogromnej liczby jednostek, więc można szybko uczyć się walki, również system gospodarczy nie należy do skomplikowanych. Jest wiele trybów trudności, w tym bardzo łatwy. Osobiście nigdy z niego nie korzystałem, bo dla mnie normal był za trudny.

PS Może powinnaś kupić Rome 2. Z tym zepsutym AI nie miałabyś żadnych problemów ;)

Link to comment

Ylthin, ty się nie namyślaj tylko łap za portfel! Wszystkie Total Wary były bardzo przystepne dla nowicjuszy na poziomach niskich i średnich. Na wyższych mogły stanowić co najwyżej pewne wyzwanie (choć przyznam, że pierwszy medek i nieoczekiwana inwazja zdaje się Turcji na Polskę dała mi się we znaki. :)).

Tyle, że taki Shogun to nie to samo co Hirołsi mimo, że w teorii mogże się wydawać całkiem podobny. Jednak myślę, ze warto. Szkoda by okazja przeszła koło nosa. :)

Link to comment

Trudny to był legendarny (wygrałem), a to wyłącznie z powodu sztucznego napompowania przeciwników i nastawienia go przeciwko graczowi. Dla mnie najlepszy poziom to był bardzo trudny, ale każdy ma swój.

Poniżej legendarnego poziomu da się pauzować grę w trakcie walki, więc nie ma problemów z wydawaniem rozkazów na spokojnie. Herosów do Shoguna nie ma co porównywać, ale to niewiele znaczy.

Link to comment

Ja odczuwam z mojej strony jeden pozytyw. Mimo tego, że Rome II miałem w pre-orderze od pojawienia się go w sklepach zrezygnowałem z niego na 2 dni przed premierą.

Powodem były obawy właśnie co do optymalizacji i pewnych tajemniczych głosów na forach, o których wspominałeś. Nie żałuję. Poczekam sobie do grudnia, wtedy pogram na nowym sprzęcie. Mam nadzieję, że do tego czasu uporają się z problemami AI. Grając u kumpla, który przeklina nowego Total War'a byłem zniesmaczony ilością niedoróbek. Dyplomacja to kompletna porażka. Optymalizacja... Co robili testerzy?

No nic, trzymam kciuki za CA.

@FaceDancer: Gratuluję genialnego bloga. ; )

Link to comment

@up

Dzięki. Ja będę się dalej męczył w Rome 2. Na razie moja kampania Spartą została wstrzymana i testuję sobie Partów na legendary. Nie ma zupełnie porównania do Shoguna. Tam legendary był sick. Wszyscy chcieli cię dopaść. Tu jest trochę normalniej, choć nawet grając taką frakcją, która ma jedną prowincję i polega głównie na konnicy, idzie dość łatwo.

Pamiętam, że katafrakci w pierwszym Rome byli miodni. Po prostu elitarne oddziały, które robiły co chciały. Tutaj lepiej spisuje się medyjska kawaleria. Głównie dlatego, że katafrakci mają co prawda lepszą szarżę, ale w porównaniu do Medów ich obrona podczas walki wręcz to 18 do 65 na korzyść "normalnej" konnicy. Może nadawaliby się do nieustannych szarż, ale na chwilę obecną pathfinding tak kuleje, że zanim uda się wygramolić taki oddział straty są naprawdę duże.

PS Nie ma obaw, wkrótce zamierzam wznowić grę Spartą. Mogę tylko napomknąć, że miało miejsce kilka ciekawych wydarzeń.

Link to comment
Co robili testerzy?

Czy w ogóle byli jacyś testerzy...?

Dzięki. Ja będę się dalej męczył w Rome 2. Na razie moja kampania Spartą została wstrzymana i testuję sobie Partów na legendary. Nie ma zupełnie porównania do Shoguna. Tam legendary był sick. Wszyscy chcieli cię dopaść. Tu jest trochę normalniej, choć nawet grając taką frakcją, która ma jedną prowincję i polega głównie na konnicy, idzie dość łatwo.

Podejrzewam, że to kwestia frakcji. Na Kartaginę czy Egipt wszyscy rzucają się jak wściekłe psy "bo tak", kiedy inne frakcje praktycznie nie są atakowane.

Link to comment

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...