Jump to content

Moje Fado

  • entries
    348
  • comments
    1,407
  • views
    469,248

Miażdżyłem orków butami, ku chwale Imperatora! (czyli co przeżywałem w "Warhammer 40k: Space Marine")


bielik42

2,480 views

 Share

Miażdżyłem orków butami, ku chwale Imperatora! (czyli co przeżywałem w ? Warhammer 40k: Space Marine?)

z10276656Q.jpg

Warhammer 40.000: Space Marine

Ostatnia czaszka ukryta pod zieloną skórą pękła z trzaskiem, gdy nadepnąłem na nią z mocą. Pobojowisko było prawdziwie zachwycające. Nasz oddział ultramarines stawił tu czoło minimum dwóm kohortom zielonych. Nie mieliśmy drednotów, a ciężkie boltery leżały bezczynnie na pobliskich gruzach z pustymi magazynkami. Walczyliśmy więc wręcz, co mnie osobiście bardzo ucieszyło. Starłem juchę z mojego młota bojowego i z lewego naramiennika.

- Hej! Ty! ? usłyszałem. Mój kumpel z oddziału dawał mi znaki, by do niego podejść.

- Cóż słychać, Kraktusie? ? zapytałem, gdy wreszcie do niego dotarłem ? Walka zaiste przyjemna, czyż nie?

Twarz starszego wojownika patrzyła na mnie swym irytującym wzrokiem.

- Ty mi tu nie mydl oczu, na imperatora! ? warknął ze złością ? Gdzie nasze wsparcie? Machanie tym mieczem jest już nieco męczące.

Wskazałem palcem w niebo. ? Akurat na czas ? stwierdziłem, opierając się o rękojeść młota. Z góry zlatywał potężny statek kosmiczny, chyba nawet samego dowodzenia.

- Czy to?? ? mruknął i umilkł Kraktus, patrząc na symbole na lewej burcie. Poklepałem go po metalowych plecach.

- Tak jest druhu, to chłopaki z oddziału Relic. Lepiej zgotujmy im powitanie.

warhammer-40k-space-marine-pamietnik_4b7g.jpg

Kilka godzin później siedziałem w opuszczonym bunkrze, kopiąc dla zabawy odciętą głowę orka. Kraktus patrzył na mnie podejrzliwie.

- Mówili, że ich zespół zmienił dowodzenie, trochę szkoda, co nie? ? powiedział od niechcenia. Czekał na moją reakcję.

- Mi to mówisz?! Zawsze zapewniali mi wspaniałe obowiązki. Pamiętasz operację pod kryptonimem ?Dawn of War?? Usadowili mnie na miejscu dowódcy strategicznego i miałem okazję dowodzić wieloma naszymi jednostkami. Dzięki symulacji mogłem też poznać strategie i technologie naszych wrogów ? Orków, Eldarów, Nekronów, Tao, Chaosu, a nawet poczciwych Imperialnych. To była zabawa! Gigantyczne wojny, ciekawa przygoda i ogólna krwista rzeź. Chłopaki z oddziału Relic chyba się zorientowali, że najbardziej podobało mi się przyglądanie moim wojskom z bliska, gdy krwawo rozprawiały się z siłami wroga. To była prawdziwa poezja. Cieszyłem się z tej misji (ku chwale Imperatora oczywiście)...

- No ale potem była druga część tej operacji ? wtrącił mój towarzysz, wyrywając mnie z transu. Zdenerwowałem się.

- Tak, lecz to nie było to samo, zupełnie inne doświadczenie. Zresztą ? nieważne. Nie tak dawno temu dali mi inną misję, kryptonim ?Space Marine?. Mówili, że to zupełnie nowa jakość. Chciałem się przekonać, więc?

Zapadał zmrok, a moja opowieść wciąż się toczyła. Kraktus patrzył na mnie z osłupieniem, dziwiąc się mej historii. A tak brzmiała:

warhammer-40000-space-marine-slp.jpg

? Założyłem błękitny pancerz wspomagany Ultramarines i przybrałem imię Titusa. Razem z dwoma kompanami ? starszym Sedinusem, prawdziwym kumplem, i młodszym, nieopierzonym jak-mu-tam-było ? przedostaliśmy się na jedną z planet naszego układu. Ta akurat planeta była ważna, bo zawierała gigantyczne faktorie, a w nich prototypy nowej broni, w tym gigantycznego Drednota, którego korpus nikł w chmurach. Nie wiem jakim cudem, ale zieloni przedostali się tam i zalali miasta swymi hordami. Nie mogliśmy dać im naszej technologii, więc wkroczyliśmy. Teraz osobiście trzymałem broń w łapie, a dowodzenie należało do kogoś innego. Nowa perspektywa, rozumiesz.

Warhammer-40K-Space-Marine.jpg

No ale dostaliśmy się na planetę ? i co? Ano gruzy, niemal wszędzie. Miasta zniszczone, imperialni mordowani, cywile martwi, zieloni wszędzie. Nic tylko łapać za broń. Walka była zrobiona niesamowicie. Na początku miałem tylko bolter i nóż, ale z czasem dostałem prawdziwy miecz łańcuchowy, topór elektryczny i święcony młot. Strzelać mogłem z ciężkiego boltera, dwóch rodzajów snajperek, wyrzutni granatów, karabinu plazmowego i kilku innych broni, nie chcę cię zanudzać. Osobiście uwielbiłem sobie młot, choć znalazłem go dopiero w połowie zabawy. Szkopuł z młotem polegał na tym, że zabierał zbyt wiele miejsca i nie mogłem z niczego strzelać, co było dość kłopotliwe. Zwłaszcza, gdy na arenę walk wkroczył Chaos?

warhammer-40-000-space-m_18394.jpg

Tak jest, herezja, dobrze słyszysz. No, ale nie narzekałem ? to zawsze więcej różnorodności w walce. Mogłem do wrogiej hordy strzelać, ale prawdziwą przyjemność dawała mi walka twarzą w pysk. Broń biała prawdziwie zmiatała wrogów z drogi, tnąc i miażdżąc. Mogłem kleić kilka różnych ataków w proste kombosy, używając też ogłuszenia. Proste potraktowania przeciwnika ?z bara? dawało mi możliwość brutalnego go wykończenia, co odnawiało mi utracone siły. W tych momentach czas jakby zwalniał, pozwalając mi delektować się pobliską rzezią. Jeśli więc chodzi o zabawę ? niezwykle sycąca. Najlepsze były fragmenty, gdy znajdywałem plecak odrzutowy i mogłem dzięki niemu siać śmierć z przestworzy, lądując z impetem na głowach przeciwników.

warhammer-40000-space-marine_3.jpg

Niestety brutalność i surowość krwistej rozgrywki nie przesłoniła mi błędów. Ciała wrogów ulegały zaskakująco szybkiemu rozkładowi, przez co nie mogłem nacieszyć oczu pobojowiskiem. Najgorsze ze wszystkiego było? podróżowanie. Poszczególne poziomy są długie, miejscami monumentalne, lecz jednocześnie niezwykle surowe i puste. Wygląda to tak, że przez 10 minut szedłem korytarzem gruzów, by potem przez 5 minut siekać i ciąć. Tak wygląda niemal cała przygoda. Poza kilkoma ostatnimi poziomami, na których dołączyłem do naszych sił Krwawych Kruków i siałem wraz z nimi pożogę na ogromnym moście. Wtedy czułem się jak prawdziwy wojak, nawet bardziej niż czuję się nim teraz.

Warhammer_40000_12823275358610.jpg

Żałuję, że to mówię, ale przygoda na tej mechanicznej planecie nie była też jakoś szczególnie interesująca. Moi kompani byli strasznie nudni, mało wygadani i płascy. Główny przeciwnik ? fanatyczny i przewidywalny. Kobitka ? miałka. Nie miałem radości z konwersacji czy śledzenia historii tego miejsca ? jedynie z bezustannej rzezi, do której dążyłem ślamazarnie, bo te nasze pancerze nie są najlepsze na sprint. Za to wbudowana w hełm muzyka mi się podobała, dając mi siłę dzięki imperatorskim chorałom. Podobały mi się też niektóre budynki, widziane po drodze do celu. Tu i tam leżały też serwoczaszki z nagranymi rozmowami żołnierzy, ale nie było to nic ciekawego. Ale te miażdżenie wrogów? nawet pomimo tego, że możemy to robić jedynie przez 6-8 godzin.

warhammer-40000-space-marine-spl.jpg

Gdy już skończyłem swoją robotę na planecie, dowódcy z Relica znów mnie zaskoczyli. Okazało się, że nie ja jeden brałem udział w tej misji i tysiące innych Space Marine miało tą przyjemność. Abyśmy mogli się podzielić wrażeniami dowodzenie dało nam dostęp do aren, gdzie razem z innymi mogliśmy prać się po pyskach, zyskując nowe profity i wyposażenie. Rozrywka miodna, mówię ci. Zwłaszcza, że udostępniono tu możliwość skopiowania wyposażenia przeciwnika który nas załatwił, co znacząco usprawniało zabawę początkującemu jak ja. Można też brać udział w odpieraniu kolejnych fal nadchodzących przeciwników. Oj tak, ubawiłem się po pachy.

Kraktus nadal wyglądał na zaskoczonego, gdy już skończyłem mówić.

z10019344Q,Warhammer-40-000--Space-Marine.jpg

- Zaskoczyłeś mnie Titusie ? stwierdził, podnosząc brew ? nie wiedziałem, że masz aż taką przeszłość.

- Ha, widzisz już, dlaczego wolę walkę wręcz ? z uśmiechem pogładziłem rękojeść młota.

- A więc czego oni od nas teraz chcieli? ? zapytał mój kompan, odnosząc się do niedawnej wizyty kompanii Relica.

- Tylko powiedzieć to, co już wspomniałeś, że zmieniają dowództwo i nie wiadomo, czy kiedykolwiek powtórzą misję ?Space Marine?. Ponoć nie było zbyt wielkiego odzewu na ten plan, a szkoda, bo miażdżyć czaszki lubię.

Nieodległy ryk orków przyszedł do nas z wiatrem. Wstałem i otrzepałem zbroję.

- To jak? Idziemy?

Mój kompan pokiwał głową.

- Ku chwale Imperatora. ? mruknął od niechcenia.

Kopnięciem wyważyłem drzwi, a potem zniknąłem w zielono-czerwonym wirze wybuchów, ciosów, kwików i ryknięć, delektując się każdą sekundą.

warhammer_40000_space_marine_5.jpg

Imperialne Fakty

- ?Warhammer 40k: Space Marine? to dzieło strategicznego giganta firmy ?Relic?, odpowiedzialnej z genialne ?Warhammer 40k: Dawn of War? z 2004 roku.

- Tym razem osobiście bierzemy broń i mordujemy wraże oddziały. Walka jest dynamiczna i wymaga myślenia, gdyż w czasie wykańczania przeciwników nie jesteśmy nieśmiertelni. Łatwo tu zginąć (testowałem grę na poziomie trudnym), ale jedynie będąc głupim.

- Fabuła nie wzbudza jakichś wybitnych emocji, można ją uznać za prostą zapchajdziurę.

- Lokacje są monumentalne, ale też puste i brzydkie. Widać, że silnik nie wyrabiał takiego otoczenia, więc twórcy skazali nas na ciągłe łażenie po pustych korytarzach i czekanie w windach, zanim na naszej trasie załadują się przeciwnicy i wybuchy. Sama grafika się broni.

- Gra single jest krótka ? ukończyłem ją w 6h z rozczarowaniem, gdyż ostateczna walka to ciąg prostackich QTE.

- Za to multiplayer jest rozbudowany. Mamy bardzo wiele trybów masowej rozwałki drużynowej, a do tego oddzielny tryb areny z odpieraniem coraz silniejszych fal. Do zdobycia wiele poziomów, upiększeń pancerza i nowych broni, umiejętności.

- Gra doczekała się licznych mini-DLC, zawierających głównie upiększacze do Multiplayera. Jeden większy dodatek (koszt - 7 euro) dodaje tryb co-op dla czterech osób.

- Muzyka mile łechce nasze imperialne ego, pozwalając się wczuć w świat.

- Warto grać w nią przerwami, bo inaczej szybko się nudzi.

space_marine.jpg

OCENA: 7+

Zalety:

- widowiskowa i krwawa walka;

-daje mnóstwo satysfakcji;

- grafika;

- efekty wybuchowe;

- masy wrogów do zmiażdżenia;

- czuć ciężar Space Marine;

- muzyka;

- rozbudowany tryb wieloosobowy (uczęszczany)

Wady:

- Kiepska fabuła,

- płaskie postacie,

- krótka,

- poruszamy się po korytarzach,

- szarość i mrok,

- tragicznie nudne walki z bossami (zaledwie dwóch),

- męczy przy dłuższych podejściach,

- Za mało krwawych kruków.

- Singiel na raz

Zwiastun

Youtube Video -> Oryginalne wideo
 Share

24 Comments


Recommended Comments

Grę dostałem kiedyś z konkursu za darmo i nawet fajna była, ale bez rewelacji. Dawno nie widziałem tak skopanego multi. Tutaj bardziej liczy się poziom doświadczenia, niż umiejętności gracza. Na najwyższym levelu mamy taki ekwipunek, że ciężko zginąć z rąk początkującego, nawet, jeżeli gra on lepiej - broń startowa jest tak słaba, że trzeba liczyć na cud. Ludzie, którzy grają już jakiś czas mogą coś ugrać, ale teraz startować od zera - średnio przyjemne...

Kampania mi się podobała, ale trochę za długa była (8 godzin u mnie) i ostatnie etapy przechodziłem śpiąc. Nie mam nic przeciwko długim grom, ale na tak prostą mechanikę starć i intensywność 4 godziny by mi wystarczyły. No, przy poprawkach do multi, bo inaczej by się nie opłacało kupić.

  • Upvote 1
Link to comment

Wait, wait...

Tekst dobry, aczkolwiek ze dwa błędy odnośnie uniwersum wyłapałem. Po pierwsze, pomyliłeś Drednota z Tytanem.

Poza tym, Khorne jest rozczarowany pisaniem o Chaosie z małej litery. :)

Link to comment

@Otton

Ale po każdej śmierci w multiku ma się możliwość skopiowania ekwipunku naszego zabójcy, więc możemy go potraktować jego własnym lekarstwem. Właśnie to sobie cenię w tym multiku, bo dzięki temu wcale nie trzeba biegać ze słabym ekwipunkiem.

No i nie bardzo rozumiem jakim cudem gra zajęła ci 8h, przecie ja grałem na trudnym i zeszło ledwie 6. Hmm. Ale co do ostatnich poziomów, to rzeczywiście - nuda (więcej strzelania niźli bicia po pyskach).

@brylant

O ile pamiętam, to ten gigantyczny Drednot był nazwany Tytanem, przynajmniej w wersji angielskiej (bo w taką grałem). Drednoty nie są mi obce :D. A Chaos - poprawiłem (choć nie wiem kim jest ten Khrone).

Link to comment

Bardzo nierówny tekst. Zbyt szybko przechodzisz z narracji pierwszoosobowej do trzecioosobowej. "Miasta zniszczone, imperialni mordowani, cywile martwi, zieloni wszędzie. Nic tylko łapać za broń. Walka była zrobiona niesamowicie. Na początku miałem tylko bolte (...) Marines twierdzi że walka była zrobiona dobrze ? Coś tu nie gra. I co to u diabła znaczy ?

Niektóre plusy i minusy wzięte z rzyci, niejasne. Niby gra ma dawać dużo satysfakcji, ale jest jednocześnie krótka i na dłuższą metę nuży. To jak niby jest ? Jeżeli daje dużo satysfakcji to nie powinna być nużąca. Jeżeli jednak jest krótka i jednocześnie nuży na dłuższą chwilę (dłuższa chwila w przypadku 6 godzinnego singla rozumiem wynosi od 30 minut do godziny ?) to znaczy że ocena 7+ jest strasznie zawyżona bo nie da się grać, bo gra przynudza.

Co do Krwawych Kruków... nie "nasze siły". Siły bratniego zakonu. Twoje siły to Ultramarines. Możesz dowodzić Krwawymi Krukami ? Nie. Nie możesz. Więc nie są to Twoje siły.

Minus co do ich gościnnej obecności też przesadzony. Ta gra miała traktować o Ultramarines, Kruki robią tu za gości. Poza tym występowali bez przerwy w innych grach Relica, ja bym stwierdził że jak na jakieś 200 zakonów to było ich za dużo...

Parę błędów jeszcze się jest ale nie zostawiam je do znalezienia Tobie albo innym użytkownikom. Nie jestem np. przekonany czy Relic może być określane mianem "strategicznego studia". Strategiczny to może być most albo akwen wodny. Relic może się za to specjalizować w robieniu gier strategicznych (czy też raczej RTSów)

  • Upvote 1
Link to comment

@Darkstar181

Z błędami co do narracji to masz absolutną rację, gdyż nie dopieściłem tego aspektu absolutnie. Przez cały tekst miałem problem, czy uznać to za misję czy za rodzaj symulacji, ale i tak pomysł był nietypowy (dlatego dodałem "Imperialne Fakty").

Co do nużenia i satysfakcji - źle mnie zrozumiałeś. Otóż to nie gra nuży czy daje satysfakcję, a poszczególne jej elementy. Pozwól, że wytłumaczę: Największą satysfakcję daje miażdżenie wrogów, których zazwyczaj jest ok. 20-30 naraz. Ale lokacje są tak zrobione, że od potyczki do potyczki musisz iść z 5-10 minut, co nuży. Więc droga do satysfakcji nuży, a sama satysfakcja to walka. Rozumiem, że walka nie mogłaby być cały czas, ale droga do niej powinna być chociaż jakkolwiek uprzyjemniona, np. poprzez ładny wystrój wnętrz, widok rozerwanych zwłok cywilów, styl. Gdy w Bulletstormie idzie się od walki do walki, to przynajmniej jest na co popatrzeć, a tu nie ma - stąd znużenie. I dlatego wspomniałem, że warto w nią grać "na kawałki", żeby i walka nie zaczęła nużyć. Bo jak już zawalczysz, posmakujesz krwi, to nagle dociera do ciebie, że do następnej walki zapewne będzie trzeba się dostać, po drodze słuchając nudnego dialogu bohaterów itd, to już się grać nie chce.

Co do kolejnego zarzutu - to raczej minus osobisty, z sentymentu do Krwawych Kruków. Po prostu się do nich przywiązałem dzięki poprzednim grom od Relic i tyle ;)

Link to comment

Khorne to jeden z bogów Chaosu.

Drednot to dziesięciometrowa maszyna krocząca, ciężko uzbrojona. Jej załogę stanowi jeden Kosmiczny Marine, który został śmiertelnie ranny i został umieszczony w takiej swoistej maszynie do podtrzymywania życia, aby "nawet będąc martwym służyć".

Tytan to co najmniej dwa razy większy kolos o niewyobrażalnej sile ognia, potrafiący salwami anihilować całe armie. Częstokroć na jego grzbiecie znajdują się koszary dla załogi i ogromne katedry.

Ta gra miała traktować o Ultramarines, Kruki robią tu za gości

Z tego co kojarzę, mogę się mylić, to spora część fanów bitewniaka rzyga już Smerfami, szczególnie po wybrykach Warda. Poza tym, Kruki zostały stworzone specjalnie na potrzeby gry i widocznie Relic tak zaplanował zaplanował przedstawienie ich całkiem niezłej historii.

Zakonów jest około tysiąca.

Link to comment

Aha, zrobiłeś z Ultramarines strasznie zadufanych w sobie dupków. Najbardziej elitarny zakon marines zachowuje się jak zgraja nastolatków która naoglądała się filmów o dzielnych Amerykanach w Iraku. No ale można to akurat Tobie darować, nie każdy orientuje się w charakterystyce zakonów ze świata W40K.

Link to comment

@Brylant

A więc widzisz - w grze był Tytan, a nie Drednot. Strasznie żałowałem, że nie mogłem nim pokierować, czy chociaż zobaczyć od środka.

@Darkstar181

Rozumiem specyfikę, lecz nie mogłem zachować pompatyczności i ciągłego jestem-zgodny-z-regulaminem-i-z-imperatorem. W sumie to właśnie w tej grze jest też piętnowane - przesadna wiara w kodeks, która sprowadza na Titusa Inkwizycję. Bardzo mi przykro, że aż tak cię zdenerwowałem, ale nie znam dobrze świata Warhammera, nigdy nie miałem styczności z książką czy bitewniakiem, choć chciałbym, bo mi się to uniwersum wybitnie podoba. Ciekawe, że na forum jest tylu fanów tego świata.

Link to comment

@Brylant

A więc widzisz - w grze był Tytan, a nie Drednot. Strasznie żałowałem, że nie mogłem nim pokierować, czy chociaż zobaczyć od środka.

Cała planeta to fabryka Tytanów :).

W sumie to właśnie w tej grze jest też piętnowane - przesadna wiara w kodeks, która sprowadza na Titusa Inkwizycję.

Heretyku, "Kodeks" się pisze. :) Sam nie grałem w grę, ale czytałem trochę materiałów o niej i ten element fabuły traktowany jest między innymi jako wielki gest Kozakiewicza dla jednego z młodszych stażem autora systemu, wspomnianego Warda.

Link to comment

Cytuj

Aha, zrobiłeś z Ultramarines strasznie zadufanych w sobie dupków

Czyli ucelował w sedno.

Nie jestem do tego przekonany. Zbytnia wiara w siebie, pycha, i zuchwałość, oraz nadmierna ambicja doprowadziły do Herezji Horusa, o czym zresztą jest cały cykl książek. Późniejsze zakony miano szczególnie na to uczulać.

Nie jestem żadnym specem, ale Ultramarines to rzekomo najszlachetniejszy zakon. Trudno mi uwierzyć żeby się tak zuchwale zachowywali, ale rozumiem intencje Bielika. Ta recenzja musiała oddawać w jakiś sposób radość z rzezi dokonywanej na orkach.

Link to comment

Długo kombinowałeś, zanim cały obrazek wskoczył na stronę z blogami? smile_prosty.gif

nie, nie rozumiem pytania. Jak chodzi o obrazek pod tytułem, to taki był w oryginale. NIE WIEM O CO CHODZI ;_;

Link to comment

Na szczęście nie miałem z tym problemów, bardziej mam problem z komentowaniem tychże obrazków, bo nie wiem czy pisać coś śmiesznie czy profesjonalnie ("tu widzimy jakość grafiki") ;)

Link to comment

@3xUP

Bardziej bym się cieszył z gry, w której mógłbym takim kierować i miażdżyć całe armie. To by było wybitnie satysfakcjonujące. Albo desant na takiego giganta, opanowanego przez Chaos. Ech, marzenia

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...