Jump to content

Moje Fado

  • entries
    348
  • comments
    1,412
  • views
    467,302

Podążając za... Terrym Gilliamem cz. XIII i ostatnia (?) - Martwi Idianie i pomocne figurki (Legend of Hallowdega & The Wholly Familly)

bielik42

606 views

Podążając za... Terrym Gilliamem cz. XIII i ostatnia (?) - Martwi indianie i pomocne figurki (Legend of Hallowdega & The Wholly Family)

s4504891.jpgwholly-family-poster.jpg

Ciekawy zbieg okoliczności ? przegląd twórczości Terry?ego Gilliama rozpoczynaliśmy od dwóch krótkometrażówek, zapowiedzi jego nadchodzącej świetności. Dziś kończymy podążanie również dwoma krótkometrażówkami, tym razem dowodami jego przegranej o widownię światową. Gilliam pokonany? Nieaktualny? Odszedł w cień? Nic z tych rzeczy, bo gdy robisz coś dobrze, to wcale nie musisz dbać o widownię i krytykę, by czerpać z tego satysfakcję.

Legend of Hallowdega

Stworzona w 2010 roku krótkometrażówka zdaje się być całkowitym zaprzeczeniem niezależnej osobowości Gilliama? przynajmniej w teorii. Dlaczego? To proste ? jest to film stworzony na potrzeby koncernu ?AMP Energy Juice?, czyli nic innego, a zwyczajna reklama. Z tym, że to bardzo sprytna, 15-minutowa reklama. ?Legend of Hallowdega? to parodia popularnych programów przygodowo-dokumentalnych wprost z Discovery Channel. Dzielny łowca przygód Kiyash Monsef (David Arquette) wędruje po okolicach nawiedzonego toru wyścigowego w Hallowdega. Zdarzyło się tu wiele dziwacznych wypadków, kierowcy czuję się na torze nieswojo, a według plotek za wszystko odpowiedzialny jest pradawny cmentarz indiański, na którym ów tor wybudowano. W trakcie poszukiwań odpowiedzi na zagadkę Kiyash trafia do maniakalnego łowcy duchów (którego wygląd, zachowanie i mieszkanie to czysta kwintesencja urokliwego chaosu Gilliama) i razem z nim, lub bez niego starają się rozwiązać problemy indiańskiej klątwy. Rezultat jest? oryginalnie-slapstickowy.

422001424_640.jpg

Nie potrzeba wielkiej wiedzy, by poznać, ze reżyser świetnie się przy produkcji tej krótkometrażówki bawił. Mamy tu powrót do absurdalnego, pythonowskiego humoru, znów na pierwszy plan wychodzi pastisz na wszystko i wszystkich, a puenta jest niezwykle idiotyczna i pocieszna. Nie jest to co prawda wielki powrót Monty Pythona, lecz klimacik nie jest ciężko wychwycić. Myślę, że ?Legend of Hallowdega? jest swoistym oddechem po potrójnej finansowej porażce poprzednich filmów. Ubawiło reżysera, ubawi i nas. Polecam, choć dostępna jest w języku wyłącznie angielskim.

Film do obejrzenia TUTAJ

The Wholly Family

Był czas na humorystyczny oddech po presjach wielkiego Hollywoodu, a w 2011 roku przyszedł czas na oddech artystyczny. Znudzony swoimi bajkowymi konwencjami reżyser zanurza się w ciepłych, brukowanych uliczkach Neapolu, by razem z nami poznać znaczenie prawdziwej rodziny. Brzmi pompatycznie? Powinno, bo choć temat ciężki, to wykonanie proste, ładne i przyjemne. I nawet pomijając fakt, że oglądać byłem zmuszony z dubbingiem włoskim, to i tak dzięki temu klimat tylko się polepszył. Zaczynamy naszą zabawę od ukazania kilku różnych figurek Świętych Rodzin, by potem skontrastować to z kłócącą się, przewrażliwioną rodziną amerykańskich turystów. Mały Jack kocha swoich rodziców, lecz oni bezustannie się kłócą i docinają, powodując ból. Na ich szczęście mały smyk zostaje sprytnie zachęcony przez sprzedawcę figurek do kradzieży jednej z nich ? pękatego Pucinelliego w białym stroju, wysokiej czapce i masce na twarzy. Nocą figurka ożywa, by zabrać Jacka do krainy snu, a tam?

The-Wholly-Family.jpg

? dzieje się to co zwykle, gdy ktoś w filmie Gilliama zabiera małe dziecko do krain wyobraźni. Znamy to już od dawna. Od ?Bandytów czasu?, przez ?Przygody Barona Munchausena? aż do ?Krainy Traw? ? zawsze kończy się to pięknymi wizjami surrealistycznego świata, z moralizatorską puentą na koniec. 20-minutowy filmik tętni ciepłym klimatem i absurdalnym światem, powodując zaciekawienie i radość z odkrywania kolejnych metafor do codziennego życia. Gilliam pragnie naprawić dzisiejsze ?bezstresowe? wychowanie, a robi to znów przy pomocy snu. Temat ograny, ale zawartość oryginalna i świeża jak nigdy. Polecam, nawet w wersji włoskiej ? tu głównie mówią obrazy, piękne jak zwykle.

Youtube Video -> Oryginalne wideo

Pożegnanie z Gilliamem

600full-terry-gilliam.jpeg

No, to by było na tyle. Od wydania ?The Wholly Family? Terry Gilliam nie przekazał światu nic nowego, pracując za to ciężko nad bardzo ciekawym projektem, zatytułowanym ?The Zero Theorem?. Okazuje się, że Gilliam ostatecznie skapitulował i postanowił zaadoptować środowisko technologiczne, które tak nas ostatnio już oplata. Nasz bajkowy reżyser wciąż ma wolę walki, wiec w swojej nowej produkcji pragnie połączyć baśń z komputerem (czyżbym wyczuwał nutkę Lema?) i znaleźć sens ludzkiej egzystencji. W roli głównej sam Christoph ?Dr Schultz? Waltz, reszta obsady też nie odbiega od wcześniejszych wyborów Gilliama.

christopher-waltz-the-zero-theorem.jpg

Zdjęcie z planu "The zero Theorem"

Ponoć premiera w tym roku, ja czekam z niecierpliwością, a wam mówię ? zapoznajcie się z twórczością tego pana. Warto, po stokroć warto. Czy to dla jego niesamowitych zdolności plastycznych (scenografia!), czy dla oryginalności ? to jeden z najlepszych reżyserów w historii, jego filmy nigdy nie były ?Słabe?, a co najwyżej ?wyprzedzały swoje czasy?. Owszem, brzmi to jak głos fanatyka, lecz pragnę przekazać to, co sam czuję wobec tej twórczości. Poświęcenie czasu Gilliamowi z pewnością nie jest stratą, a jedynie zyskiem. Polecam, a w następnej serii podążymy śladami człowieka, który jest fanatykiem spaghetti westernu.

Youtube Video -> Oryginalne wideo


0 Comments


Recommended Comments

There are no comments to display.

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...