Jump to content

Moje Fado

  • entries
    348
  • comments
    1,407
  • views
    469,253

Podążając za... Terrym Gilliamem cz. IX - Mocny Odlot w Las Vegas (Las Vegas Parano/Fear and Loathing in Las Vegas)


bielik42

3,145 views

 Share

Podążając za... Terrym Gilliamem cz. IX - Mocny Odlot w Las Vegas (Las Vegas Parano/Fear and Loathing in Las Vegas)

5c19bdcf8ab9c37ed3b8494fc5a6aef9.jpg

Las Vegas Parano

Występują: Johnny Deep, Benicio Del Toro, Michael Lee Gogin, Larry Cedar, Brian Le Baron

Oryginalny tytuł filmu (Fear and Loathing in Las Vegas) oznacza nic innego, a ?Strach i obrzydzenie w Las Vegas?. Oparte na powieści Huntera S. Thompsona, porzucone przez Alexa Coxa (który jakimś wybitnym reżyserem nie był) i ostatecznie przejęte przez Gilliama dzieło faktycznie można określić dwoma słowami, a ?Strach? i ?Obrzydzenie? pasują do niego doskonale.

Fear-and-Loathing-in-Las-Vegas.jpg

Czyżby z tyłu siedział przyszły Spider-Man?

We can?t stop here ? This is bat country!

Twórczość Huntera S. Thompsona zawsze wyróżniała się pewną dozą szaleństwa i rozbrajającej satyry na rzeczywistość. W ?Las Vegas Parano? trafiamy do Ameryki, gdzie pokolenie hipisów dorosło i złudzenia odeszły ? skąd brać pieniądze, skoro jako młodzi i piękni walczyliśmy o pokój w rytmie rocka, przyjmując coraz to dziwniejsze produkty narkotyczne? Takie pytania zadaje sobie główny bohater ? Raoul Duke (Johnny Depp), który wraz ze swoim adwokatem-doktorem Gonzo (Benicio Del Toro) podróżuje do Las Vegas, oficjalnie w celu zrobienia reportażu z wyścigu, a nieoficjalnie by przyjąć największą możliwą dawkę narkotyków, jaką człowiek może przyjąć. Drugi cel możemy uznać za osiągnięty ? nasi bohaterowie niemal nie wychodzą z narkotycznego transu.

Christina-Ricci-as-Lucy-in-Fear-Loathing-In-Las-Vegas-christina-ricci-17409328-1360-768.jpg

Gonzo, Artystka i wiele twarzy Barbary Streisand

How much for the ape?

Co zapewnia nam niezliczoną ilość dziwacznych, kompletnie dwuznacznych i niedwuznacznych sytuacji, świat pełen obrzydliwego, lecz radosnego humoru. Poszukiwacze narkotycznych wizji nie odpuszczają w swej bezczelności, wykorzystując wszystko i wszystkich, co tylko im się pod rękę nawinie. Bez pieniędzy, bez konkretnego pomysłu na dalsze losy ? wciąż gnają do przodu, obracając zdarzenia na własną rękę. Czy to wam coś przypomina? Ależ tak ? dwójka ćpaczy to idealna parodia całego ruchu hipisowskiego w swej przestarzałej formie. Gdy u nas te zabawy dopiero się zaczynały (patrz ? Skazani na Bluesa) u nich hipisostwo było wypalone. Ale oni wciąż próbują, walczą o swe dawne przywileje. Kiwają obsługę hotelową, niewinną artystkę, specjalizującą się w portretach Barbary Streisand, pracowników kasyna, policję i najętego fotografa. I wiecie co? Nic to ich nie obchodzi.

2404_2.jpg

Zgubne wyniki brania narkotyków

Don?t f*ck with me now, man, I am Ahab.

Ten prawdziwy mix egoizmu, samolubstwa, kłamstw i szaleństwa to praktycznie największa zaleta filmu. Tu wszystkie pragnienia by odrzucić człowieczeństwo urzeczywistniają się. Duke i Gonzo są tu brudnymi, opanowanymi podstawowymi żądzami bestiami, bez żadnej czci i szacunku. Bez żenady jeden grozi drugiemu nożem, potem mamy scenę, gdy Gonzo próbuje popełnić samobójstwo, prosząc Duke?a, aby wrzucił do wanny grające ?White Rabbit? grupy Jefferson Airplane radio. Praca, wyścig, pieniądze ? nic się nie liczy, tylko narkotyk i odlot. Miejscami wprowadza nas to w zachwyt, częściej w przerażenie, a najczęściej w czysty, ludzki strach. Co by się stało, gdybyśmy sami przeistoczyli się w takie zwierzęta? Albo ? co gorsza ? natknęli się na kogoś takiego?

Fear_large.jpg

Świat Gilliama w pełnej okazałości

He who makes a beast of himself, gets rid of the pain of being a man.

W sumie możliwe jest podpięcie całej fabuły pod parodię człowieczeństwa. Wędrując po Las Vegas, które nie bez kozery nazywa się ?dnem?, obserwujemy wiele dziwacznych zdarzeń i konfliktów. Nasi bohaterowie zawędrują nawet na policyjną konferencję antynarkotykową (!), na której to ?specjaliści? wykazują pożałowania godne postawy, bez dobrego poinformowania i z idiotyczną uporczywością przekonują, ze jeden joint tworzy z człowieka kryminalistę. Do dziś jest to bardzo zapalna dyskusja, nie tylko w Stanach Zjednoczonych. Te wszystkie męty, wypaleni tatuśkowie rutynowych rodzin, kręcący się po kasynach, starający się rozjaśnić swe szare życie szczyptą hazardu. To prawdziwa obrzydliwość, potęgowana przez wszechobecną chciwość i nikłą empatię.

carousal_bar.jpg

Viva Las Vegas!

You took too much, man. You took too much.

Gilliam miał pełne prawo i możliwości w przerabianiu scenariusza, dodatkowo produkcja szła w porozumieniu z samym autorem książkowego ?Strachu i obrzydzenia w Las Vegas?. Dzięki temu brak tu dłużyzn, wizja artystyczna przytłacza, a całość możemy potraktować jako film dosadnie przejmujący, ukazujący nam narkotykowy światek dużo lepiej, niż lansowane Jaredem Leto ?Requiem dla snu?. Możliwość tworzenia wizji dała Gilliamowi prawdziwy raj w tworzeniu scenografii, dzięki czemu możemy przeżywać te wizje wraz z bohaterami niemal bez żadnego wsparcia komputera (wszystko to stroje, makiety i sztuczki). Jeżeli dodamy do tego wynikającą z czasów muzykę? to dzięki temu filmowi doceniłem piękno zespołu ?Jefferson Airplane? (znajdziemy tu utwór ?Somebody to Love? i kultowy ?White rabbit?), a to nie jedyne, co nam przygrywa ? ścieżka dźwiękowa zawiera też utwory Boba Dylana, The Dead Kennedys (świetny cover presleyowego ?Viva Las Vegas?) czy The Lennon Sisters. To wszystko potrafi doskonale oddać styl i klimat późnego hipisostwa.

zsmwdj.jpg

Both Kennedy?s murdered by mutants? Shit.

Z ?Las Vegas Parano? niczego nie możemy być pewni. Ten film może was swoją wizją zachwycić, lub wywołać mdłości, dać inteligentnie humorystyczny widok na świat zgniłego zachodu, lub obrazić dosadnymi żartami i egoizmem bohaterów. Może go znienawidzić i pokochać całym sercem. Pewne są tylko doskonałe role Deppa i Del Toro, całkowicie wyzbytych człowieczeństwa (Jack Sparrow posiada o dziwo pewne cechy Duke?a), czym po prostu kładą na łopatki wszelkich filmowych narkotykożerców. Muzyka to istny majstersztyk, scenografia ? genialna. I tylko przesłanie pozostaje dla was do oceny, bowiem jeżeli odrzucicie je, to równie dobrze możecie odrzucić cały film. Zobaczyć warto, bo to jeden z najbardziej oryginalnych filmów w historii kina.

Zwiastun

Youtube Video -> Oryginalne wideo

Kącik muzyczny

Youtube Video -> Oryginalne wideo

Youtube Video -> Oryginalne wideo

Youtube Video -> Oryginalne wideo

 Share

4 Comments


Recommended Comments

Dla mnie ciężki film do przebrnięcia, jeszcze w dodatku na importowanym DVD, ale zapada w pamięć. Nie bez przyczyny kultowy.

W ogóle cały cykl recenzji filmów Gilliama to doskonały pomysł, nie komnetuję ich bo na filmach słabo się znam, ale oklaski za recenzję "Brazil" :)

Link to comment

W jakiś sposób ten zwiastun kojarzy mi się z "Trzema stygmatami Palmera Eldritcha" - podobny klimat, tzn. pewna "obrzydliwość", która sprawia, że boję się wrócić do tejże książki.

Link to comment

Akurat wszystkie książki Phillipa K. Dicka, które czytałem, miały to, o czym piszesz :]. Ale to pewnie dlatego, że (z tego, co czytałem o nim), sam strasznie ćpał, co na pewno miało wpływ na jego prozę.

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...