Jump to content

Rzut b3retem

  • entries
    23
  • comments
    315
  • views
    26,254

Strach przed technologią

b3rt

944 views

Patrzę sobie czasami wstecz, i tak się zastanawiam, ile to już czasu człowiek siedzi w sieci. Co prawda stałego łącza dorobiłem się gdzieś w okolicach drugiej klasy technikum, ale z samym internetem do czynienia mam od dużo dłuższego okresu. Tak, mimo dość niskiego jak na standardy człowieczeństwa wieku, pamiętam doskonale łączenie się z siecią za pomocą modemów telefonicznych i liczenie nabijanych impulsów. Czasy, kiedy teledysk z pierwszej płyty Linkin Park ściągało się dwa dni, a po piracką grę łatwiej i prościej było się wybrać 20 kilometrów na bazar (rowerem, bo szkoda na bilet smile_prosty.gif), niż kusić się na wielotygodniowie ściąganie nowości. Swoją drogą, wtedy dużo bardziej doceniało się np. CDA, bo były pełniaki i nawet się człowiek nie zastanawiał czy fajne czy nie, tylko się grało. W Croca, w Earth 2xxx, w Dark Vengeance (które do teraz jest jedną z moich ulubionych gier ever) czy nawet w demówki, które potrafiły chociaż na tą godzinę nakarmić żołądek wyposzczonego gracza. Wspominamy ze znajomymi te czasy tak, jak nasi dziadkowie wspominają kolejki za komuny: niby nędza, ale jakoś tak fajnie było. Czas jednak nie bierze jeńców i cały czas gna przed siebie. Szerokopasmowy internet stał się standardem, dostęp do niego jest o wiele prostszy niż kiedyś (chociaż w Polsce dalej jesteśmy 100 lat za murzynami afroamerykanami zamieszkującymi pierwotne dla swej odmiany tereny), nowe technologie i pomysły zachęcają ludzi do korzystania ze swoich dobrodziejstw itd. I mimo że sam wywodzę się z czasów kiedy nikt takich pojęć jak np. serwis społecznościowy nie rozumiał, to chętnie przyglądam się nowościom rynkowym. Z jednej strony się przyglądam, z drugiej jednak obserwuję dość liczną grupkę ludzi (bardzo liczną, śmiem twierdzić) którzy z automatu negują wszystko co jest na topie. Narzekają i bojkotują wszystko co się da, czy to w świecie komputerów, czy techniki jako-takiej (chociażby niechęć do czytników e-booków, jak mi starczy czasu i chęci to też o tym wspomnę w tym wpisie, jak nie to może kiedy indziej). Cóż, trzeba im przyznać trochę racji, jednak czy technika sama w sobie może być złem? Czy może po prostu ludzie muszą nauczyć się mądrze z niej korzystać i zlikwidować pewne mentalne bariery które hamują ich przed sprawdzeniem tego czy owego. Popatrzmy więc na przynajmniej część najbardziej hejtowanych (obserwacja tylko i wyłącznie własna) podmiotów ostatnich miesięcy, a na pierwszy ogień idzie wróg publiczny nr 1, czyli:

facebook-logo.png

Jako reprezentant wszystkich portali społecznościowych. Bo któż z nas nie zna facebooka. Albo chociaż nie słyszał o złu wylewającym się z tego portalu. Teoretycznie wylęgarnia wszelakich pokemonów, blachar i wszelkiego innego zła, w praktyce serwis, który daje nam możliwość stworzenia własnej, internetowej wizytówki. Mniej więcej, bo jego możliwości są znacznie większe. Jednak mimo to w sieci ciągle można znaleźć narzekania na szpiegowskie zapędy fejsa, który monitoruje wszystko: od naszego statusu związku, przez adres, a na ulubionych zespołach czy filmach kończąc.

Ale tak szczerze, czy to wina fejsa że ludzie chwalą się na nim wszystkim czym można się pochwalić? Czy winą portalu społecznościowego jest to, że ludzie są skłonni nawet meldować się z telefonów komórkowych, wskazując dokładnie co i gdzie robią. Nie, i jeszcze raz nie. Sam portal daje możliwości, ale to czy je wykorzystamy zależy tylko i wyłącznie od nas. Nikt nie każe ci wrzucać setek zdjęć dziennie: ze swoim psem, kotem, córką, kochankiem czy świnką morską. Nikt nie każe ci podawać swojego numeru telefonu, alternatywnych maili, miejsca zamieszkania i zatrudnienia czy (prawdziwej) daty urodzin. Owszem, możesz. Ale po co? Więc jeśli tego nie wrzucasz, to po co facebook?

Chociażby dlatego, że jest to doskonałe (i często najszybsze) źródło newsów w internecie. Fanpage błyskawicznie informują o wszystkich nowościach i zapowiedziach swoich ulubieńców, dodatkowo wrzucając przeróżne ciekawostki, niepublikowane gdzie indziej zdjęcia czy fan-arty i wiele więcej. Chociażby materiały na swoje avatary od dawna zbieram tylko z fejsa, bo gdzie indziej musiałbym się naszukać tyle że głowa mała. Z takimi fanpage'ami często wiążą się dość konkretne społeczności fanów, i jak ktoś nie jest społecznym odszczepieńcem to można spotkać (nawet na żywo, jeśli ma się na to ochotę) bardzo sympatycznych ludzi. W ogóle fejs, dzięki wbudowanemu komunikatorowi (działającemu również na smarfonach, jako część całego Facebooka, albo osobna aplikacja) bardzo ułatwia kontakt z innymi ludźmi. Dzięki niemu mogę bez problemu porozumiewać się ze znajomymi ze Szwecji czy z Anglii, bez konieczności posiadania miliona alternatywnych, lokalnych komunikatorów (chociaż teraz się to zmienia dzięki coraz większej popularności Skype'a). Mało tego, na Facebooku udało mi się ponownie nawiązać kontakty z przyjaciółmi z czasów podstawówki czy nawet przedszkola. Z ludźmi rozsianymi teraz po całej Polsce, z którymi pewnie nie zobaczyłbym się do końca życia, a z którymi mogłem pogadać i powspominać stare czasy.

Reasumując, uważam że samo zjawisko portalu społecznościowego nie jest złe. Problem jest w ludziach, którzy nie do końca potrafią korzystać z głową z tego co takie portale oferują i ulegają pokusie używania wszystkich opcji, bez świadomości tego jakie informacje przekazują publicznie. Na szczęście można zauważyć coraz większe opanowanie, przynajmniej po stronie moich znajomych smile_prosty.gif

Wracając jednak do tematu gier, to drugą najbardziej znienawidzoną przez rzesze graczy technologią jest:

Steam.jpg

I tym razem Steam sam w sobie, nie jako reprezenant ogólnie przyjętych zabezpieczeń z przypisywaniem gier do konta. A dlaczego nie? Bo taki Origin czy Uplay, w przeciwieństwie do Steama wymaga przypisywania gier do konta, nie oferując nic w zamian. No, prawie nic, bo ściąganie gier bez konieczności posiadania oryginalnego nośnika jest czymś doskonałym, a pomysł z wykorzystywaniem punktów za Achievementy do wykupywania ekskluzywnych materiałów z gier (tapety, fan-kity) czy nawet małych DLC (tak jest w Uplay) uważam za coś świetnego. Mimo wszystko, Steam oferuje dużo, dużo więcej, i ciągle rozwija nowe pomysły.

Przede wszystkim, wygodą samą w sobie jest możliwość legalnego pobierania gier z internetu. Nie muszę już chomikować sterty pudełek na półkach, zajmujących tylko niepotrzebnie miejsce (zostawię, bo może za 5 lat będę w to miał ochotę zagrać). Nie muszę się martwić że nośnik z czasem ulegnie zniekształceniu i nie będzie się dało uruchomić gier (co z tego że mam oryginalne FF7 czy Baldur's Gate, skoro płyty za nic nie chcą działać, mimo że porysowane nie są). Nic z tych rzeczy, teraz wybieram sobie tytuł z listy, ?doubleclick? i jazda, obserwuję jak się pięknie gra pobiera. Do tego dochodzi Steam Cloud, czyli przechowywanie save'ów w chmurze. Save'ów, które swoją drogą automatycznie się synchronizują z każdym komputerem na którym loguje się dane konto Steam, i na którym zainstalowana jest gra. Nie straszne mi już niespodziewane formaty, nie muszę kombinować z przenoszeniem postaci na pendrive'ach czy przesyłaniu ich mailem kiedy gram np. w Torchlight 2 równolegle na dwóch komputerach. Ostatnio wróciłem do Saint's Row 3 po kilkumiesięcznej przerwie i bęc, zacząłem od miejsca w którym ostatnio skończyłem. Dla mnie rewelacja.

Rzeczy które obecnie oferuje system od Valve jest za dużo, żeby opisywać jest osobno: Greenlight, pozwalający zaistnieć grom wyprodukowanym przez mniejsze studia (o ile gracze wesprą je swoimi głosami), Workshop pozwala łatwo i przyjemnie przeglądać i instalować mody do przeróżnych gier. Sam dzięki temu sprawdzałem masę modów do Civ5, Skyrima czy Torchlighta bez konieczności przeglądania stron o modyfikacjach, szukania działających wersji itd. Znajduje to co chcę, zaklikuje i się samo ściąga, w wersji dostosowanej do zainstalowanej wersji gry. Jest jeszcze wewnętrzny komunikator, zarówno pisemny jak i głosowy, integracja gier ze steamem, dzięki czemu do wielu produkcji mam jedno konto i jedne statystki, robienie i wrzucanie screenów na swoj profil i wiele więcej. Wersja Linuxowa, dzięki czemu pingwinowcy mogą grać w wiele fajnych gier bez potrzeby kombinowania z emulatorami, środowiskami itd. (chociaż z drugiej strony, linuxowcy to lubią wink_prosty.gif) Rozumiem że część z tych rzeczy może niektórych nie interesować, jednak dla osoby takiej jak ja, korzystającej do tej pory z przeróżnych teamspeaków, Xfire'ów, raptorów i innych cudów, umieszczenie takich opcji w jednym miejscu jest czymś doskonałym.

Celowo osobny akapit poświęcę IMO najlepszemu pomysłowi Valve, czyli Marketplace i Steam Trading Cards. Ale nie dlatego że mogę sobie kupować karty i tworzyć jakieś lanserskie odznaki. Z powodów całkiem odwrotnych: że mogę zbierać karty i sprzedawać je na steamie. Że przy odrobinie szczęścia mogę zarabiać na graniu, bo zawsze znajdą się ludzie którzy te karty czy przedmioty kupią. Co by dużo mówić, letnią wyprzedaż praktycznie w 100% zasponsorował mi steam, bo na kartach uzbierałem ponad 20 euro. Teraz też mam w portfeliku ponad dyszkę z kart i przedmiotów z Doty 2, może nie uda się uzbierać na całą Castlevanie, ale przynajmniej połowę już mam smile_prosty.gif

Czemu więc Steam jest tak bardzo znienawidzony? Przede wszystkim przez swoją politykę, która nie pozwala sprzedawać gier już raz przypisanych do konta. Jeśli lubisz odsprzedawać gry po jednokrotnym przejściu, to steam bardzo ci to utrudni, bo jedyną opcją jest tworzenie osobnego konta dla każdej gry i sprzedawanie razem z kontem, a nie muszę pisać że wartość takiej gry jest dużo mniejsza. Mi to osobiście nie przeszkadza, bo gier nie sprzedaje, ale rozumiem ludzi którym to się nie podoba. Poza tym w kraju takim jak Polska (czyli nie oszukujmy się, trochę zacofanym technologicznie) problemem może być konieczność aktualizacji, które same się ściągają, czy się to komuś podoba, czy nie. Dla kogoś z limitem poboru danych czy słabym internetem to może być katorga.

Jednak pytanie, czy w takim razie hejt na Steama jest uzasadniony? Czy to wina Valve że w Polsce dalej pociska się limitowany internet za kosmiczne pieniądze (podczas gdy taka Szwecja ma szerokopasmowy internet wliczony w abonament radiowo-telewizyjny). Czy to ich wina że w Polsce na jedną grę w premierowej edycje często trzeba przeznaczyć całą ?dniówkę? z pracy?? Albo nawet dwie? Czy naprawdę złem jest to że nie dostosowują cen gier do mniej rozwiniętych państw takich jak Polska. Chociaż Rosja dzięki swojemu systemowi antypirackiemu ma swoje własne, niższe ceny, ale z tego co mi wiadomo to Rosja wyszła z taką inicjatywą do Valve, nie na odwrót. Może gdyby komuś się chciało za to zabrać, to u nas też by się coś takiego udało zorganizować? Nie wiem. Ale wiem że może Steam czasami świruje i czasami potrafi trochę przymulić, to opcje które oferuje sprawiają że jest to doskonały system dystrybucji i obsługi gier.

the-end.jpg

Cóż, chyba czas kończyć. Co prawda miałem jeszcze parę rzeczy do opisania, ale chyba nie ma sensu. Raz że nie ma sensu rozpisywać się osobno o Originie, Uplay czy Battle.net (taki był zamiar), czy alternatywach Facebooka, bo większość zarzutów w sumie się pokrywa. Dwa, już teraz wpis rozrósł się do ogromnych rozmiarów, więc nie będę na siłę przeciągał kolejnymi rzeczami. A miałem napisać jeszcze o e-bookach, o Oculus Rifcie, częściowo o smartfonach (bo jak czytam że telefon ma być do dzwonienia to mnie boli biggrin_prosty.gif) itd. ale chyba zostawię to na osobny wpis. Bo trochę tego za dużo jest, a im dłuższy tekst, tym mniej osób go ogarnie. Reasumując jednak myśl przewodnią, nie uważam że wszystko co nowe jest złe. Trzeba tylko przyjąć wiadomości że ze wszystkiego trzeba umieć korzystać i zastanowić się nad tym co się robi.



19 Comments


Recommended Comments

tl;dr

(które do teraz jest jedną z moich ulubionych gier ever)

Dat delicious Trickster <3

Czemu więc Steam jest tak bardzo znienawidzony?

Niestabilność, niestabilność, zasobożerność, niestabilność i bylejakie działanie. To, co wymieniłeś, absolutnie mi zwisa.

Share this comment


Link to comment

dokładnie to nie technologia jest problemem tylko jak ludzie z niej korzystają.

Jednak najsmutniejsze w tym wszystkim jest, że mnóstwo ludzi ''łyka'' każdą nowinkę techniczną nie zastanawiając się czy to jest im tak naprawdę potrzebne i rzeczywiście wprowadzi jakieś ułatwienia w życie. To już jednak urok kapitalizmu ciężko na to coś poradzić.

Świetnie napisałeś o Steam:)

Share this comment


Link to comment

Zgadzam się chyba ze wszystkim, co zostało napisane w tym wpisie. Facebooka mam, służy mi głównie jako baza newsów. Nie wklejam zdjęć, nie podaję tych różnych niepotrzebnych danych osobowych. Kto mnie zna, ten wie, co i jak. Zresztą, gdyby jakieś służby chciały coś o mnie wiedzieć, to i bez facebooka sobie poradzą. Założyłem go w sumie z przymusu, bo inaczej nie miałbym dostępu do grupy studenckiej, ale teraz jestem całkiem zadowolony. Sprawdzam sobie ze dwa razy dziennie, co tam w świecie piszczy.

Steam to też dobre rozwiązanie. Ceny w promocjach są atrakcyjne nawet dla Polaków. Kupiłem tam trochę gier, kilka przypisałem do konta, bo inaczej się nie dało. Gog.com, cdp.pl czy Origin też mają sporo zalet, choć nieco innych, niż platforma Valve. Lubię gry w pudełku, no ale: jak mogę zapłacić za cyfrową wersję 2 razy mniej, to się nie waham i biorę właśnie taką.

Jak na razie nie przekonałem się do smartfonów. Zwykły telefon w zupełności mi wystarcza (a i tak rzadko go używam). Kupiłbym tylko, gdybym musiał, choć nie wiem, co mogłoby mi "kazać" to zrobić. Praca? Chyba nie w moim przypadku. :D

Share this comment


Link to comment

Technologia? i niewola społeczna? czasami te dwa słowa do siebie pasują ale na szczęście nie zawsze.

p.s:zadowolony steam nareszcie da mi sprzedać gry... nis jakiś głupie kart "ala facebook".

Share this comment


Link to comment

Niestabilność, niestabilność, zasobożerność, niestabilność i bylejakie działanie.

Ja tego wcale nie zauważam. Co prawda domowego kompa mam w miarę dobrego, więc raczej nie zauważyłbym różnicy, ale ze steama korzystam też na laptopie na którym działają tylko dwuwymiarowe indie gierki i oba Torchlighty na minimalnych detalach. Tyle że długo się loguje i po każdym wyłączeniu gry jest chwila "mulenia" kiedy synchronizuje się z chmurą, w przeciwnym wypadku w ogóle nie zauważam że program działa w tle.

To, co wymieniłeś, absolutnie mi zwisa.

Ale screeny wrzucasz, profil uzupełniasz, odznaczki też masz. No ale skoro tak, to nie dostaniesz zaproszenia do voice chatu jak będziemy w Dote grać :trollface:

Facebooka mam, służy mi głównie jako baza newsów.

Dokładnie, mam tak samo. Jedno zdjęcie profilowe, podstawowe informacje, żadnych dodatkowych zabezpieczeń w postaci dodatkowego maila czy telefonu i tyle. Przeglądam sobie newsy, do znajomych dodaje tylko osoby które naprawdę znam, patrzę co tam kto wrzuca na tablicę, od czasu do czasu zagram w jakąś gierkę społecznościową (KingsRoad albo Urban Rival) i tyle. Bez zbędnych zdjęć, spamowania linkami, logowania się do różnych serwisów za pomocą fejsa itd.

Jak na razie nie przekonałem się do smartfonów.

Ja nie byłem przekonany, dopóki sam sobie takiego nie kupiłem. Genialne rozwiązanie jeśli lubisz być na bieżąco ze wszystkim, bo w większości przypadków masz dostęp do róznych komunikatorów z których korzystasz (od Skype, przez GG, na Steamie kończąc), na bieżąco przeglądasz internety i odbierasz maile, korzystasz z dobrodziejstw przeróżnych aplikacji (np. program który odsłuchuje piosenkę z radia i podaje ci jej tytuł, wykonawcę, płytę z której pochodzi i link na YT). Odkąd przerzuciłem się na smartfony pozbyłem się kupy niepotrzebnego sprzętu, bo nagle się okazało że nie potrzebuje odtwarzacza mp3, nawigacji itd. bo wszystko mam w jednym urządzeniu. Ale skoro faktycznie nie potrzebujesz to lepiej nie gonić trendów i zostać z tym co ci wystarczy :)

Share this comment


Link to comment

Steam rządzi,

Kindle rządzi,

Smartfon z Androidem rządzi (dopóki się nie zepsuje...mój niedługo zaliczy 2 latka, więc trzeba się spodziewać, że niebawem spryt konstruktorów nakaże mu się spieprzyć...).

Facebooka nawet za bardzo obsługiwać nie potrafię, bo zorganizowany jest jakoś tak, że nic nie jest tam, gdzie powinno.

No i to tyle

Share this comment


Link to comment

Facebook ma jeszcze jedną, bardzo dobrą zaletę:

można sparować swoje konto na tym portalu z innymi kontami, dzięki czemu logowanie wymaga tylko jednego kliknięcia. Nie trzeba też pamiętać milionów loginów i haseł. A odpowiednio ustawiając opcje na Facebooku pozbyć się śmieci z tablicy (znaczy się, nadal będą, ale nikt prócz nas ich nie widzi).

Share this comment


Link to comment

KUPUJ GRY ZA 10 ZŁOTYCH

TRAGEDIA, NIE MOGĘ ODSPRZEDAĆ

@Rankin

Jak masz komputer z 2000 roku to wiadomo że niestabilnie. Najnowsze gry i oprogramowanie też nie są superstabilne na moim złomie. Steam jest.

Share this comment


Link to comment

Właśnie autor bloga walnął darmową reklamę facebookowi. Brawo, no po prostu ,brawo!

Ludzie, otwórzcie oczy- facebook nie jest taki megapopularny, jak się go maluje, a Google+ przegoni facebooka w przedbiegach. Facebook ma niejasną politykę prywatności,zmienia regulamin bardzo często i nie informuje o tym użytkowników. Google robi odwrotnie - informuje na bieżąco użytkowników o zmianach regulaminu.

Miałam kiedyś facebooka pod nazwą z kosmosu, przymuszona przez harcerzy, ale ktoś mi zhakował ten szajs oraz pocztę, którą założyłam tylko po to, abym nie ucierpiała jakoś mocno w razie problemów(słusznie przewidując, że faceboook to zło). W szkole naciskało towarzystwo, bym założyła sobie facebooka pod swoim nazwiskiem,ale nie ugięłam się. Nigdy więcej tego czegoś nie chcę mieć ani posiadać( głupie fotki tu byłam/byłem , ARGHHH!!!).

Na Googlu mogę wybrać sobie skąd dostaje powiadomienia( a nie wymieszane wszystko jak z facebooka, np. ,, wygrałeś/wygrałaś talon na balon" z ,, Ale się upiła na imprezie Lol, LOL, IKSDE, iksde" wallbash.gif ) i dostaje tylko to co JA chcę, a nie Hurt Detal Mix Heavy Metal Ona tańczy dla mnie po raz kolejny z rzędu( facepalm ) .

Steam? Cóż nie korzystam, bo na razie nie mam , choć zastanawiam się nad założeniem...hmmm..ale to już inna bajka smile_prosty2.gif

Share this comment


Link to comment

Przecież na facebooku też można dogodnie ustawić sobie panel powiadomień. Ja sporo znajomych tam zablokowałem, bo zaczęli cudować. Zresztą - sam nikogo nigdy nie dodałem. Jak ktoś chciał mieć mnie w znajomych - okej. Poza tym - nie mam tych znajomych zbyt wielu (koło 50), a wśród nich jest mały procent "atencjuszy", wstawiających smutne statusy i zdjęcia dzieci. Ludzi, których nie lubisz, dodawać nie musisz. Jakieś 80% wstawek mnie interesuje, a długo na spersonalizowaniem nie pracowałem.

Share this comment


Link to comment

Niestety, to byli harcerze młodsi o rok dwa i przy organizacji drużyny:,,ale dlaczego ty mi nic nie powiedziałes?!" , , A gdzie wy jesteście", ,,Kto wiezie kompot?" , ,,Ale ja nic nie wiem!!"

,,A kiedy będzie informacja nt. wyjazdu"(oczywiście odpowiedź na ostatnią chwilę,23 w nocy, no po prostu spoko, nie mam co robić, tylko surfować o godzinie 13 w nocy po facebooku :walllbash: ) i 4 pytany harcerz z kolei,,ja nic nie wiem o tym" , musiałam dodawać ludzi z drużyny jak najwięcej, żeby czegokolwiek się dowiedzieć. Większość z nich lubiłam, do czasu, gdy przychodziły mi zdjęcia-głupoty z lolcamów i jakieś

kwęki- kwejki wrzucane nie wiem po co o_O

Share this comment


Link to comment

Banhammerem traktować takich i tyle. Niestety, tak to czasem jest, że na żywo ktoś wydaje się ciekawy, a tu wchodzisz na facebooka i zdjęcie, gdzie kolega po pijanemu chce wyrwać znak. Zdarza się.

Share this comment


Link to comment
Ale screeny wrzucasz, profil uzupełniasz, odznaczki też masz. No ale skoro tak, to nie dostaniesz zaproszenia do voice chatu jak będziemy w Dote grać

Akurat odnosiłem się do rzekomych wad steama, to jest odsprzedawania gier. Aczkolwiek aktualizacje też są uciążliwe (dota workshop codziennie oh lawdy). Z przykładów odczutych na własnej skórze to chociażby oba trójwymiarowe Ysy strasznie muliły, mimo, że wersje non-steam działały gładziutko. Steamcommunity czasem się ładuje, czasem nie, czasem też jako aktualne pokazuje screeny i acziki sprzed miesiąca, screeny wysyłają się w kratkę i nie, nie jest to wina działającego w tle synca, Steam Offline nadal potrafi się po prostu wykrzaczyć i odmówić współpracy, no i jest tez kwestia tego, co pisałem o "integracji" Disciples Reincarnation (i Galactic Arms Race, ale to szajs) ze steamem ("nie, nie pokażesz nikomu tych screenów, wypchaj się"). Mój kontakt ze steam supportem? Trzy tygodnie od napisania zapytania odpowiedź, następna dwa tygodnie później.

Share this comment


Link to comment

Google+ przegoni facebooka w przedbiegach.

Google+? Ten sam serwis który przez pierwsze miesiące świecił pustkami, a teraz lansuje się zwiększoną ilością kont, nie informując jednocześnie że automatycznie tworzy konto na G+ przy tworzeniu gmaila czy drive'a, nie pytając o zgodę? Nie wydaje mi się.

dota workshop codziennie oh

Te 16 mega ściąga mi się nim komputer uruchomi się w 100%, więcej raczej nigdy nie ma, chyba że z konkretnym update'em.

trójwymiarowe Ysy strasznie muliły, mimo, że wersje non-steam działały gładziutko.

A może to nie wina Steama, a Ys'ów? Może ludzie którzy tworzyli tłumaczenie itd. coś spaprali, przez co nie działa tak jak należy? Bo ja np. odczułem sytuacje odwrotne, kiedy gry działały lepiej w wersjach steamowych niż normalnych, np. Divinity 2 z dodatkiem. Bo się okazało że brakowało jakiegoś jednego, malutkiego patcha do mojej karty graficznej, którego nigdzie nie można było znaleźć, a się teraz okazuje że steam ściąga go z automatu, od siebie.

Steamcommunity czasem się ładuje, czasem nie

True, mi ostatnio w ogóle nie pokazywało ostatnich screenów czy aktywności, ale to pewnie przez wyprzedaż, i zapchane serwery.

Share this comment


Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...